Pogoda za oknem coraz bardziej nastraja nas ku wiośnie. Po szaroburych, mokrych i wietrznych miesiącach chyba każdy z nas kieruje swoje myśli ku przyjemnym, ciepłym dniom. Ja w końcu zebrałam się na napisanie recenzji kosmetyków, których ostatnio używam. Chociaż posty od jakiegoś czasu pojawiają się tu rzadziej niż bym sobie tego życzyła, zapraszam Was na mojego Instagrama - tam staram się na bieżąco dodawać kosmetyczne akcenty. ;)
PK nr 12 prezentuje się dość obszernie i jest zdominowane przez eko kosmetyki. Naturalne kosmetyki zaczęłam intensywniej wdrażać do pielęgnacji już od ponad roku. Refleksjami z ich stosowania dzieliłam się z wami na m.in. na tym blogu i na ten czas stanowią one ok. 80% mojej codziennej rutyny pielęgnacyjnej.
1. Pielęgnujący żel do mycia i oczyszczania twarz, oczy, usta od Miya
Jak na żel do mycia twarzy jest dosyć łagodny. Dobrze oczyszcza twarz z zanieczyszczeń i domywa resztę oleju po dwuetapowym demakijażu. Nie podrażnia i raczej nie zauważyłam, aby ściągał mi skórę po zmyciu. Konsystencja typowo żelowa, średniogęsta, dzięki czemu łatwo aplikuje się go poprzez pompkę (i taka ilość spokojnie starcza do umycia), ale też po nałożeniu czuć go na skórze, co ułatwia jego dokładne spłukanie wodą. Piana, która powstaje po kontakcie żelu z wodą nie jest nachalna. Żel ma też delikatny zapach, który nie drażni. Podoba mi się też w nim to, że nie został zabarwiony.
Zawiera 98,6% składników pochodzenia naturalnego. Pojemność to 140ml, ale jest wydajny w użyciu, chociażby przez fakt, że dozując go pompką, nie wylejemy za dużo na raz. Na pewno w przyszłości jeszcze kupię go ponownie.
Jedyny minus jest taki, że z tego co kojarzę, można go kupić jedynie na stronie marki Miya (chyba że coś się zmieniło w tej kwestii). Za to marka często organizuje akcje rabatowe np. teraz z okazji dnia kobiet wszystkie ich kosmetyki kupicie z rabatem -20% (kod MIYACRAZY20), a co więcej w ich ofercie przybyło ostatnio kilka nowości m.in. tonik z kwasem glikolowym, peeling enzymatyczno-mechaniczny i 3 rodzaje serum do twarzy.
2. Szampon pielęgnujący skórę głowy drzewo herbaciane, Petal Fresh Pure
Miałam wcześniej zachwalany nawilżający szampon z winogronem tej marki, jednakże niezbyt się z nim polubiłam, bo podrażniał mi skórę i wywoływał łupież. Ten kupiłam jakoś przypadkowo, gdy był w promocji i przez problemy z poprzednim podchodziłam do niego z rezerwą, jednak niepotrzebnie.
Kosmetyk zamknięty jest w plastikowej butelce o pojemności 355ml, więc jest go całkiem sporo i tym samym starcza na długo. Ma przyjemnie orzeźwiający zapach i mam wrażenie, że po nałożeniu lekko chłodzi i koi skórę głowy. Przede wszystkim dość solidnie się pieni i dobrze oczyszcza skórę i włosy, ale też nie przesusza ich. Po jego użyciu nie mam problemów z łupieżem. Moja skóra nie jest jakoś specjalnie wymagająca w kwestii kosmetyków, ale bywa, że nie wszystkie szampony toleruje i tu było miłe zaskoczenie.Włosy po umyciu się ładnie odbite od nasady i spokojnie zachowują świeżość przez 2, max 3 dni. Do nabycia w Rossmannie.
3. Peeling solny do ciała Żurawina od Mokosh
Mimo, że balsam z tej serii aż tak nie przypadł mi do gustu (ale o tym w innym wpisie) to peeling oczarował mnie od pierwszego użycia. Jest zamknięty w szklanym, dość dużym słoiku o pojemności 300g. Sam peeling jest wydajny. Ma przyjemną konsystencję miękkiego masełka przez co łatwo i szybko się nabiera. Jak nazwa sugeruje za ścieranie odpowiadają ziarna soli i liofilizowane pestki żurawiny. W składzie znajdziemy też masło shea oraz olej ze słodkich migdałów, żurawiny, arganowy, jojoba oraz ekstrakty roślinne i witaminy.
Pachnie intensywnie żurawiną. Ściera średnio w kierunku mocniejszego efektu, ale nie jest bardzo agresywny, więc dla fanów mega zdzieraków może być za słaby. Akurat na moje potrzeby w tym czasie jest idealny, wygładza skórę, pobudza jej ukrwienie, ale nie drażni zbyt mocno. Pozostawia na skórze olejową warstwę przez co nie trzeba już dodatkowo nawilżać ciała po jego użyciu. Ta warstwa też nie jest jakoś mega tłusta, żeby uprzykrzyła nam użytkowanie peelingu, nie mniej jednak jest wyczuwalna po wytarciu i moim zdaniem jest to ok. Poza tym warto dodać, że dość dobrze się spłukuje, czego nie mogłam powiedzieć np. o peelingu z Hello Body.
4. Serum rozjaśniająco-rozświetlające witamina C, Skin in the city.
To serum trafiło w moje ręce nieco przypadkiem, gdy szukałam czegość do rozjaśnienia przebarwień pozapalnych. Jest zamknięte w plastikowej buteleczce z pipetą, która dodatkowo zabezpieczona jest nakrętką. Pojemność to 25ml. Konsystencja dość lekka, płynna jak emulsja przez co niewiele trzeba by nałożyć je na twarzy, szyję i dekolt, co przekłada się na wydajność. Zapach delikatny. Dedykowane jest do każdego typu cery, można stosować je warstwowo pod krem (ja tak robię), mieszać od razu z kremem lub samodzielnie jako bazę pod makijaż. Jednak jest ono dość lekkie, więc w wersji samodzielnej nie każdy będzie usatysfakcjonowany. Szybko się wchłania i pozostawia na skórze minimalną, nieco lepką warstwę, ale dobrze współgra z nałożonym później kremem. Skład to głównie substancje nawilżające gliceryna i trójglicerydy, potem mamy witaminę C w stabilnej formie i inne składniki nawilżające i konsystencjotwórcze. Nie jest to kosmetyk naturalny, ale też jakoś nie dołuje składem.
Nie zapycha porów, nie zauważyłam, aby jakoś wyraźnie wspomagał stan nawilżenia skóry. Delikatnie rozjaśnia przebarwienia pozapalne. Generalnie jest ok.
5. Serum regenerujące Kurkuma + Chia Botanic Spa Rituals, Bielenda
Kolejne serum, które stosuję zamiennie z powyższym. Mieści się ono w szklanej butelce z pompką. Zapach prawie niewyczuwalny. Jest bezbarwne o konsystencji wodnistej. Potrzeba 2, 3 pompki na twarz, szyję i dekolt, ale wydajność jest dość dobra. To serum również stosuję warstwowo pod krem na noc. Po nałożeniu dość szybko się wchłania pozostawiając lepką warstwę. Skład stanowią sorbitol, gliceryna, pantenol, mleczan sodu, ekstrakty roślinne - z róży, chia, kurkumy, kwas migdałowy, hialuronian sodu, glukonolakton i inne. Głównie powinien nawilżać i tu sprawuje się dość średnio. Po aplikacji solo czuć, że skórze jeszcze czegoś brakuje i jest nieco ściągnięta. Z kremem już radzi sobie nieco lepiej, ale dalej nie jest to efekt wow po nocy. Co do regenracji to też robi to w małym zakresie. Nie zapycha porów, ale też niewiele robi dobrego. Mimo chęci producenta jest ono zwyczajnie średnie i jak już je skończę to nie wrócę do niego.
Na koniec czas na 2 kosmetyki, które znalazłam w Walentynkowym Boxie Kremowym, który można było zamówić na Krem de la krem. Są one w mniejszej pojemności niż standardowa, ale są wydajne. Fajna opcja do przetestowania produktu. Obywie te marki goszczą w mojej pielęgnacji po raz pierwszy.
6. Krem nawilżający Miłość od Jardin
Dedykowany skórze naczynkowej ze względu na bogactwo ziół w składzie: kasztanowiec, krwawnik, arnika, kocanka, wiesiołek, dzika róża, ruszczyk, nawłoć i wąkrota azjatycka. Jak widać jest tego naprawdę sporo. Krem mieści się w szklanym słoiczku, mój ma pojemność 15ml, ale standardowo kupicie go w wersji 30ml. Ma delikatny, nieco ziołowy zapach.
Lekka konsystencja dość szybko się wchłania pozostawiając na skórze mgiełkę ochronną. Nadaje się pod makijaż. Mam cerę mieszaną z nieco wrażliwszymi partiami i ten krem sprawdza się bardzo dobrze na całej skórze, również tam gdzie jest ona nieco bardziej tłusta i z tendencją do powstawania nieprzyjaciół. Nie zapycha porów skóry oraz nie wzmaga przetłuszczania. Nawilża, wygładza i zmiękcza skórę. Łagodzi podrażnienia. Jest bardzo wydajny.
Jestem nim bardzo mile zaskoczona, ponieważ przyczynił się do polepszenia stanu mojej skóry i myślę, że w przyszłości zdecyduję się na pełną wersję.
7. Velvet Skin 2 w 1 maseczka i peeling w jednym, My Magic Essence
Kiedyś mówiło się, że jak coś ma więcej niż jedno zastosowanie to znaczy, że ani w jednym, ani w drugim nie spisze się dość dobrze. Od jakiegoś czasu można zauważyć zwiększoną tendencję producentów do tworzenia zwłaszcza peelingów do twarzy o działaniu mieszanym, głównie jest to połączenie złuszczania enzymatycznego/kwasowego z drobinkami ściernymi przez co mogą być używane do każdego typu cery z tą różnicą, że albo będziemy masować skórę ściernymi drobinami albo nie i w ten sposób potraktujemy taki peeling jak typowo enzymatyczny.
Kosmetyk zamknięty jest w słoiczku z ciemnego szkła, zapewne dlatego, aby nie narażać składników na utlenianie. Zapach ziołowy. Ma konsystencję gęstej, żóltej pasty z wyczuwalnymi drobinkami (zmielone owoce dzikiej róży). Nakłada się nieco ciężej ze względu na gęstość, ale po chwili czuć jak kosnstencja zmienia się pod wpływem ciepła w nieco rzadszą. Czuć też delikatne mrowienie składników złuszczających - enzymy z ananasa i papai. Zawiera karotenoidy, witaminy E, K, A oraz z grupy B, masło shea, olej makadamia, białą glinkę i olejki eteryczne.
Skóra po jego użyciu jest gładka, miękka, nawilżona, może być też lekko zaczerwieniona, ale to mija wkrótce po zmyciu. Stosuję ją tak, że nakładam na całą twarz średnio grubą warstwę, rozmasowuję zwłaszcza mocniej w partiach strefy T, zostawiam na ok. 15 minut, po czym zmywam przy pomocy żelu do mycia Miya, ponieważ zmycie maski samą wodą jest ciężkie i producent sam zaleca użycie w tym celu łagodnego żelu, czy pianki. Tak więc nawet po zmyciu żelem czuć efekty maski, ponieważ ma ona bardzo treściwą, olejową formułę, a zmywamy jedynie nadmiar olejów, glinkę i drobiny. Bardzo fajny kosmetyk już chociażby przez to, że łączy efekty peelingu i maseczki, skóra po jej użyciu jej w lepszym stanie i czuję, że naprawdę wchłania bogactwo receptury.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling. Pokaż wszystkie posty
4 marca 2020
PK #12 styczeń-luty 2020
Etykiety:
Bielenda,
do ciała,
do mycia,
do twarzy,
do włosów,
Jardin,
kremy,
Miya,
Mokosh,
My Magic Essence,
naturalnie,
peeling,
Petal Fresh,
PK,
recenzje,
serum,
Skin in the city,
szampony,
żele
5 listopada 2018
PK #9 październik 2018
Jesień zawitała na dobre, ale taka piękna, słoneczna pogoda mogłaby się nas trzymać znacznie dłużej. Po zmianie czasu dzień kończy się już po południu, jest więc to czas, kiedy możemy pozwolić sobie na więcej relaksu. Idealny czas na dobrą książkę, film, czy wyjście na miasto ze znajomymi. ;)
1. Pianka do mycia twarzy, Eco Lab
1. Pianka do mycia twarzy, Eco Lab
Etykiety:
Alkemie,
do ciała,
do mycia,
do twarzy,
Eco Lab,
eko,
kosmetyki pielęgnacyjne,
kosmetyki specjalistyczne,
maski,
naturalnie,
Orientana,
peeling,
pianki,
PK,
podsumowanie,
recenzje,
żele
15 września 2018
PK #7 sierpień 2018
Wakacje minęły bardzo szybko. Wrześniowa pogoda łączy w sobie zarówno lato i jak jesień, co ułatwia przystosowanie się do następnej pory roku. Koniec lata to idealny czas na rewitalizację skóry po słonecznych kąpielach oraz tych w jeziorach, morzach, czy basenach ;)
1. Oczyszczający fito-żel do mycia tłustej i mieszanej skóry, Planeta Organica
1. Oczyszczający fito-żel do mycia tłustej i mieszanej skóry, Planeta Organica
Etykiety:
balsamy,
do ciała,
do mycia,
do okolic oczu,
do twarzy,
Eco Lab,
Fresh&Natural,
kosmetyki pielęgnacyjne,
kremy,
kwasy,
Make Me Bio,
naturalnie,
Palmers,
peeling,
PK,
Planeta Organica,
recenzje,
toniki,
żele
14 maja 2018
PK #04 kwiecień 2018
Majówka minęła niespodziewanie szybko, a teraz już czas na podsumowanie poprzedniego miesiąca. Kwiecień to czas, kiedy już powoli trzeba szykować się na letnie dni. Wkracza ochrona UV i lżejsze kosmetyki pielęgnacyjne. Jest to też czas na zmianę kolorystyki w makijażach, ale o tym w osobnym poście. ;)
U mnie kwiecień to czas na bardziej zaawansowaną pielęgnację twarzy - serum, w tym miesiącu używałam naprzemiennie aż dwóch oraz pielęgnacja skóry ciała. Poza tym zużywanie w dalszym ciągu kosmetyków napoczętych, o których mowa w poprzednich postach.
U mnie kwiecień to czas na bardziej zaawansowaną pielęgnację twarzy - serum, w tym miesiącu używałam naprzemiennie aż dwóch oraz pielęgnacja skóry ciała. Poza tym zużywanie w dalszym ciągu kosmetyków napoczętych, o których mowa w poprzednich postach.
7 marca 2018
PK #2 luty 2018
Niebawem skończył się luty, stąd czas na nowy PK. Przeważają w nim produkty do ciała, które zwykle szybciej się zużywa niż te do twarzy ;)
1. Zacznę od dłoni, które zwłaszcza zimą potrzebują większego nawilżenia. Mowa tu o serum Vitamins Philosophy od Mincer Pharma.
1. Zacznę od dłoni, które zwłaszcza zimą potrzebują większego nawilżenia. Mowa tu o serum Vitamins Philosophy od Mincer Pharma.
Etykiety:
Dermika,
do ciała,
do mycia,
do rąk/stóp,
do twarzy,
Fresh&Natural,
kosmetyki pielęgnacyjne,
Mincer Pharma,
oleje,
Organique,
peeling,
PK,
recenzje,
serum,
sól do kąpieli,
żele
18 lutego 2018
Przegląd peelingów do twarzy #1
W pielęgnacji twarzy ważne jest, aby raz w tygodniu wykonywać peeling. Dzięki temu złuszczamy martwy naskórek, wygładzamy skórę, a po nim skóra chętniej i łatwiej przyjmuje kolejne porcje składników odżywczych z maseczki, serum, czy też kremu.
Bohaterami dzisiejszego postu są 4 peelingi dedykowane różnym typom cer.
1. To wielofunkcyjny kosmetyk od Bielendy Carbo Detox, a mianowicie - peeling, maseczka i żel myjący w jednym.
Bohaterami dzisiejszego postu są 4 peelingi dedykowane różnym typom cer.
1. To wielofunkcyjny kosmetyk od Bielendy Carbo Detox, a mianowicie - peeling, maseczka i żel myjący w jednym.
28 sierpnia 2016
Nagietkowy peeling do twarzy od Babuszki Agafii
Hej. Po refleksjach na temat lakierów i szkoły, czas na jakąś recenzję. Dziś mój wybór padł na peeling do twarzy, który służy mi już miesiąc, czy nawet dłużej. :)
Z peelingami bywa różnie. Powinno stosować się je średnio raz w tygodniu. Nie za często, aby naskórek nam nadmiernie nie pogrubiał (przy zbyt częstym ścieraniu skóra zaczyna się bronić namnażając komórki warstwy rogowej i tym samym możemy uzyskać efekt odwrotny od zamierzonego). Nie warto też z tego rezygnować, bo takie odświeżenie skóry raz na jakiś czas wygładza ją i sprawia, że skóra szybciej i lepiej skorzysta z nałożonego potem kremu, czy serum.
Z peelingami bywa różnie. Powinno stosować się je średnio raz w tygodniu. Nie za często, aby naskórek nam nadmiernie nie pogrubiał (przy zbyt częstym ścieraniu skóra zaczyna się bronić namnażając komórki warstwy rogowej i tym samym możemy uzyskać efekt odwrotny od zamierzonego). Nie warto też z tego rezygnować, bo takie odświeżenie skóry raz na jakiś czas wygładza ją i sprawia, że skóra szybciej i lepiej skorzysta z nałożonego potem kremu, czy serum.
29 maja 2016
Minerały z Morza martwego w peelingu do ciała Mineralium
Hej.Wakacje coraz bliżej, a ostatnie dni maja nam ciepła nie szczędzą. :) To już ostatni dzwonek na zadbanie o swoje ciało przed rozpoczęciem plażowania. Warto zatem zainwestować w dobre preparaty złuszczające oraz ujędrniające skórę, dobrze aby miały też działanie antycellulitowe.
Dziś zaprezentuję Wam peeling godny uwagi.
Dziś zaprezentuję Wam peeling godny uwagi.
7 sierpnia 2015
Owocowy peeling ujedrniający Hean
Hej. Pogoda mnie przytłoczyła tym upałem, na dodatek internet się ostatnio zawiesza i tak oto ten post produkuję dla Was już dwa dni. No, ale cóż. :P
Bohaterem dzisiejszej recenzji jest...
Bohaterem dzisiejszej recenzji jest...
25 grudnia 2014
Kokosowe akrobacje pod prysznicem z peelingiem Organique
Witajcie, Z natłoku zajęć piszę to dopiero teraz, ale lepiej późno niż wcale. Tak więc życzę wszystkim moim starym jak i nowym czytelnikom wszystkiego najlepszego w te święta, niech spełniają się Wasze marzenia, abyście byli zadowoleni z życia. :)
Pokrótce wracam też do sedna notki, a więc do recenzji. Jak zdążyliście zauważyć ostatnio bardzo chętnie opisuję Wam peelingi. Opowiadałam już o jałowcowym peelingu do ciała, który już jakiś czas temu trafił do denka oraz o pomarańczowym scrubie do ust. Dziś mowa będzie o kolejnym zdzieraku do ciała, który bardzo przypadł mi do gustu.
Skład.
Jak dla mnie to bardzo fajny peeling, polecam. :)
Pokrótce wracam też do sedna notki, a więc do recenzji. Jak zdążyliście zauważyć ostatnio bardzo chętnie opisuję Wam peelingi. Opowiadałam już o jałowcowym peelingu do ciała, który już jakiś czas temu trafił do denka oraz o pomarańczowym scrubie do ust. Dziś mowa będzie o kolejnym zdzieraku do ciała, który bardzo przypadł mi do gustu.
INFORMACJE
Od producenta: "Peeling solny o nowej, ulepszonej recepturze, oczyszcza, odświeża skórę i przygotowuje do dalszej pielęgnacji. Kryształki soli delikatnie masują, złuszczają zrogowaciały naskórek, stymulują i przyspieszają spalanie tkanki tłuszczowej, Masło shea, oleje:kokosoyw i sojowy zapewniają komfort użycia, natłuszczają, zmiękczają i wygładzają skórę w trakcie zabiegu."
Pojemność: 200g.
Cena: ok. 30zł.
Marka: Organique.
Czas testowania: 2 tygodnie.
PLUSY
+ wygładza
+ zmiękcza
+ natłuszcza
+ umiarkowana ostrość
+ przyjemny zapach
+ łatwa aplikacja
+ wydajny
+ skład
MINUSY
- dostępność
SPOSTRZEŻENIA
Zacznę od tego, że ten peeling wchodzi w skład serii Solny Peeling Do Ciała z Masłem Shea, która liczy kilka różnych wariantów zapachowych. Mi trafiła się w ShinyBoxie wersja kokosowa, co zresztą mnie bardzo cieszy, gdyż to jeden z moich ulubionych zapachów ever.
Peeling jest miękki przez co łatwo się go wydobywa z opakowania, zresztą samo opakowanie jest na tyle standardowym słoiczkiem przez co możemy zużyć kosmetyk do końca. Drobinki ścierne są drobne przez co peeling nie jest zbyt mocny, ani za słaby.
Receptura oparta jest na tłuszczach przez co nie było potrzeby zastosowania dodatkowych konserwantów poza mile widzianym antyoksydantem - witaminą E, która chroni zarówno produkt przed ewentualnym zepsuciem jak i nas samych przed wolnymi rodnikami. Skład cieszy oko, albowiem znajdujemy w nim kolejno: sól, olej sojowy, emolient składający się z estru kwasu tłuszczowego oleju kokosowego z alkoholem etyloheksylowym, alkoholu cetylowego (kolejny emolient), oleju kokosowego, miodu pszczelego, masła shea, aromatu oraz witaminy E.
Ze względu na dobór naturalnych tłuszczy nie ma potrzeby używania balsamu po tym peelingu, ponieważ na skórze pozostaje delikatna warstwa okluzji, która zmiękcza naskórek oraz zabezpiecza go przed nadmierną utratą wody. Jednakże nie polecam stosować go do złuszczania naskórka ze stóp, ponieważ ja spróbowałam i musiałam bardzo uważać, aby nie przewrócić się pod prysznicem. Nawet nie zdążyłam zastosować go na drugą stopę. ;) Można się przekonać, dlaczego nie mamy na stopach gruczołów łojowych. :D
Jak dla mnie to bardzo fajny peeling, polecam. :)
12 grudnia 2014
Peeling do ust z pomarańczą
Cześć Kochani. Z góry przepraszam Was, że nie było mnie to ostatnio sporo czasu, ale miałam sporo nauki i dość dużo obowiązków poza nią. Jak wiecie święta coraz bliżej i każdy powoli zastanawia się jak się na nie najlepiej przygotować. Jeszcze kilka dni i będzie przerwa świąteczna, a wraz z nią zacznę myśleć nad świątecznymi dekoracjami. Oczywiście podzielę się z Wami moimi dokonaniami. ;)
Poza tym przychodzę do Was z recenzją. Dziś znowu będzie o peelingu, ale nie byle jakim - mianowicie o peelingu do ust.
INFORMACJE
Od producenta: "Masełka i peeling do ust bogate w odżywcze oleje roślinne, zapewnią Twoim ustom miękkość, gładkość i doskonałą ochronę. Składniki: cukier trzcinowy, olej ze słodkich migdałów, olejek kokosowy, olejek awokado, witamina E."
Pojemność: 10ml.
Cena: 9,90zł.
Marka: Mariza.
Czas testowania: kilka tygodni.
PLUSY
+ dobrze złuszcza
+ wygładza
+ nawilża
+ piękny zapach i smak
+ opakowanie
+ wydajność
+ skład
SPOSTRZEŻENIA
Jest to mój pierwszy peeling do ust, ale jestem z niego zadowolona. Aromat pomarańczowy nie należy do moich ulubionych, ale w tym wydaniu jest przyjemny, świeży, nie kojarzy mi się ze sztucznością. Peeling sam w sobie dobrze wywiązuje się ze swojej roli, usta po jednym zastosowaniu znów są gładkie i miękkie. Dla mnie to definitywny koniec z używaniem szczoteczki do wygładzenia warg.
Opakowanie to tradycyjny słoiczek i zakrętką. Jest solidne, nie otwiera się samoistnie. Nie ma w środku żadnych wgłębień toteż można łatwo zużyć zawartość do samego końca. Przy czym należy dodać, że jest bardzo wydajny.
Skład też mnie przyjemnie zaskoczył jak na Marizę. Na samym początku mamy cukier, zaraz po nim wazelinę, która niezbyt mi przeszkadza w produktach do ust, poza tym jest dość tanie i ogólnodostępna, dlatego jej zadanie w tym kosmetyku polega głównie na nadaniu mu bardziej stałej konsystencji, której byśmy nie uzyskali ograniczając się do olei roślinnych, które jak wiemy w temperaturze pokojowej przybierają konsystencję płynną. Później mamy nawilżające i ochronne trójglicerydy, olejek kokosowy, zapach, olejek z awokado, olejek ze słodkich migdałów, masło kakowe, witaminy i aromaty cytrusowe znajdujący się w 3/4 kosmetyków dostępnych w obiegu. Prawda, że skład bardzo przyjemny? A producent zwrócił uwagę tylko na kilka - bardziej znanych - składników naturalnych, co daje miłą niespodziankę dla wszystkich analizatorów nomenklatury INCI.
Poza tym przychodzę do Was z recenzją. Dziś znowu będzie o peelingu, ale nie byle jakim - mianowicie o peelingu do ust.
INFORMACJE
Od producenta: "Masełka i peeling do ust bogate w odżywcze oleje roślinne, zapewnią Twoim ustom miękkość, gładkość i doskonałą ochronę. Składniki: cukier trzcinowy, olej ze słodkich migdałów, olejek kokosowy, olejek awokado, witamina E."
Pojemność: 10ml.
Cena: 9,90zł.
Marka: Mariza.
Czas testowania: kilka tygodni.
PLUSY
+ dobrze złuszcza
+ wygładza
+ nawilża
+ piękny zapach i smak
+ opakowanie
+ wydajność
+ skład
MINUSY
- dostępność
SPOSTRZEŻENIA
Jest to mój pierwszy peeling do ust, ale jestem z niego zadowolona. Aromat pomarańczowy nie należy do moich ulubionych, ale w tym wydaniu jest przyjemny, świeży, nie kojarzy mi się ze sztucznością. Peeling sam w sobie dobrze wywiązuje się ze swojej roli, usta po jednym zastosowaniu znów są gładkie i miękkie. Dla mnie to definitywny koniec z używaniem szczoteczki do wygładzenia warg.
Opakowanie to tradycyjny słoiczek i zakrętką. Jest solidne, nie otwiera się samoistnie. Nie ma w środku żadnych wgłębień toteż można łatwo zużyć zawartość do samego końca. Przy czym należy dodać, że jest bardzo wydajny.
Skład też mnie przyjemnie zaskoczył jak na Marizę. Na samym początku mamy cukier, zaraz po nim wazelinę, która niezbyt mi przeszkadza w produktach do ust, poza tym jest dość tanie i ogólnodostępna, dlatego jej zadanie w tym kosmetyku polega głównie na nadaniu mu bardziej stałej konsystencji, której byśmy nie uzyskali ograniczając się do olei roślinnych, które jak wiemy w temperaturze pokojowej przybierają konsystencję płynną. Później mamy nawilżające i ochronne trójglicerydy, olejek kokosowy, zapach, olejek z awokado, olejek ze słodkich migdałów, masło kakowe, witaminy i aromaty cytrusowe znajdujący się w 3/4 kosmetyków dostępnych w obiegu. Prawda, że skład bardzo przyjemny? A producent zwrócił uwagę tylko na kilka - bardziej znanych - składników naturalnych, co daje miłą niespodziankę dla wszystkich analizatorów nomenklatury INCI.
15 listopada 2014
Peeling do ciała rodem z lasu
Cześć moi drodzy. Na wstępie przypominam raz jeszcze o uzupełnieniu posta o zepsutym płynie micelarnym o odpowiedź firmy, znajdziecie go TUTAJ. Dziś przechodzę do opisu kolejnego przedstawiciela typowej kosmetyki pielęgnacyjnej ciała. Prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie życia bez niego, przeważnie zawsze jakiś peeling tego typu mam w obiegu. Skóra jest po scrubie jest mega gładka i chętniej przyjmuje kolejne porcje balsamu do ciała. Poniższy peeling skusił mnie swoim składem oraz przystępną ceną. Zapraszam do recenzji.
INFORMACJE
Od producenta: "Jałowcowy scrub do ciała delikatnie oczyszcza skórę, a dzięki aktywnemu nawilżaniu eliminuje łuszczenie. Przywraca skórze elastyczność, tonizuje ją oraz przedłuża młodość."
Pojemność: 300ml.
Cena: ok. 25zł.
Marka: Receptury Babuszki Agafii.
Dostępność: skarbysyberii.pl, triny.pl
Wersje: jałowcowy(mój), solny, cedrowy.
Czas testowania: 2 miesiące.
PLUSY
+ świetny, naturalny skład!
+ nie pozostawia na ciele lepkiej warstwy po zmyciu
+ bardzo dobrze wygładza
+ wydajny
+ bardzo aromatyczny
+ dodatkowe zabezpieczenie wewnątrz opakowania
Lubię kupować rosyjskie kosmetyki, bo mają bardzo dobre składy. dotychczas nie zawiodłam się na żadnym ich kosmetyku. Wybrałam peeling, ponieważ w tego typu kosmetykach do ciała nie lubię uczuci tłustości, które pozostaje po zmyciu większości drogeryjnych specyfików do złuszczania. Peeling ten ze względu na dobry i delikatny skład zawiera tylko substancję nawilżające, ekstrakty roślinne i oleje, żadnej wazeliny czy parafiny. Drobinki ścierne są dość grube i mocno złuszczają, więc trzeba uważać przy delikatnej skórze. Peeling pachnie lasem, zapach ten nie wydaje się sztuczny (jak to w tańszych płynach do kąpieli bywa), ale naturalny, rześki, po użyciu tętni nim cała łazienka. Generalnie bardzo polubiłam go i jak skończę moje zapasy to na pewno sięgnę po kolejny z tej serii. Polecam!
Skład.
INFORMACJE
Od producenta: "Jałowcowy scrub do ciała delikatnie oczyszcza skórę, a dzięki aktywnemu nawilżaniu eliminuje łuszczenie. Przywraca skórze elastyczność, tonizuje ją oraz przedłuża młodość."
Pojemność: 300ml.
Cena: ok. 25zł.
Marka: Receptury Babuszki Agafii.
Dostępność: skarbysyberii.pl, triny.pl
Wersje: jałowcowy(mój), solny, cedrowy.
Czas testowania: 2 miesiące.
PLUSY
+ świetny, naturalny skład!
+ nie pozostawia na ciele lepkiej warstwy po zmyciu
+ bardzo dobrze wygładza
+ wydajny
+ bardzo aromatyczny
+ dodatkowe zabezpieczenie wewnątrz opakowania
MINUSY
brak.
SPOSTRZEŻENIALubię kupować rosyjskie kosmetyki, bo mają bardzo dobre składy. dotychczas nie zawiodłam się na żadnym ich kosmetyku. Wybrałam peeling, ponieważ w tego typu kosmetykach do ciała nie lubię uczuci tłustości, które pozostaje po zmyciu większości drogeryjnych specyfików do złuszczania. Peeling ten ze względu na dobry i delikatny skład zawiera tylko substancję nawilżające, ekstrakty roślinne i oleje, żadnej wazeliny czy parafiny. Drobinki ścierne są dość grube i mocno złuszczają, więc trzeba uważać przy delikatnej skórze. Peeling pachnie lasem, zapach ten nie wydaje się sztuczny (jak to w tańszych płynach do kąpieli bywa), ale naturalny, rześki, po użyciu tętni nim cała łazienka. Generalnie bardzo polubiłam go i jak skończę moje zapasy to na pewno sięgnę po kolejny z tej serii. Polecam!
Skład.
18 października 2014
Peeling do twarzy z grejpfrutem i diamentowym pyłem
Cześć. Ostatnio mam takie natchnienie na recenzje, że dzisiaj przychodzę do Was z kolejną. Opowiem Wam o moim ostatnim KWC wśród peelingów do twarzy.:)
INFORMACJE
Od producenta: "Organic Therapy. Diamentowy peeling do twarzy z organicznym ekstraktem Grejpfruta i diamentowym pudrem. Peeling zapewnia doskonałą pielęgnacjęskóry twarzy. Odżywia ją, nasyca witaminami, minerałami i aminokwasami. Peeling nie zawiera parabenów, glikoli, silikonów i sztucznych barwników.
Składniki:
• Grejpfrut (Organic Citrus Paradisi Fruit Extract)- dzięki zawartości witaminy C i kwasów owocowych znakomicie oczyszcza skórę z nadmiaru sebum i zwęża rozszerzone pory, znakomicie wzmacnia kruche i delikatne naczynia krwionośne. Pomaga częściowo zredukować plamy i przebarwienia, jest on pomocny również przy usuwaniu smug po samoopalaczu czy balsamie brązującym. Zawiera bardzo dużo antyoksydantów dzięki czemu zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry
• Olej słonecznikowy (Organic Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil)- jest doskonały dla osób, które mają cerę tłustą i mieszaną. Nie powoduje powstawania zaskórników, normalizuje wydzielanie sebum, a działanie przeciwzapalne pozwala na szybsze uporanie się z trądzikiem i wypryskami. Wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry, zmiękcza naskórek i regeneruje. Wykazuje działanie antyoksydacyjne. Zawiera dużo kwasów tłuszczowych, woski, fosfolipidy i witaminę E.
• Puder diamentowy- otrzymywany jest z wyselekcjonowanych diamentów o odpowiednim szlifie i nacięciu, które są następnie poddawane procesowi mikronizacji do delikatnego, lekko szarego, drobnego pyłku, o wielkości cząsteczek do 3 mikronów. Puder nadaje skórze blasku i rozświetla, sprawia, że skóra zostaje delikatnie rozświetlona jakby od wewnątrz, jednocześnie rysy twarzy ulegają zmiękczeniu, zmarszczki, pory i drobne niedoskonałości skóry stają się mniej widoczne. Nadaje skórze wyraźnie odczuwaną, aksamitną gładkość (jest bardziej jedwabisty niż sam Jedwab w proszku), tworzy na powierzchni skóry delikatny film, który zapobiega utracie wilgoci ze skóry, ożywia i poprawia koloryt, modeluje rysy twarzy."
Pojemność: 150ml.
Cena: ok. 15zł.
Marka: Organic Therapy.
Czas testowania: 3 miesiące, 1-2 razy w tygodniu.
PLUSY
+ wygładza
+ odżywia
+ poprawia koloryt cery
+ łatwo się zmywa!
+ łatwo się rozprowadza
+ przyjemny, orzeźwiający zapach grejpfruta
+ bardzo wydajny
+ tani
+ dobry skład
Po wyciśnięciu i po lekkim rozsmarowaniu.
SPOSTRZEŻENIA
Peeling ten szybko stał się moim ulubieńcem ze względu na swoje właściwości. Dobrze wygładza skórę, nie jest przy tym ani zbyt delikatny, ani zbyt mocny. Zaliczam go do peelingów mechanicznych drobnoziarnistych. W przeciwieństwie do niektórych kosmetyków tego typu bardzo łatwo się go zmywa. No i na dodatek świetnie dba o wrażenia sensoryczne podczas aplikacji - zapach bardzo umila mi cały zabieg. Polecam.:)
Skład.
INFORMACJE
Od producenta: "Organic Therapy. Diamentowy peeling do twarzy z organicznym ekstraktem Grejpfruta i diamentowym pudrem. Peeling zapewnia doskonałą pielęgnacjęskóry twarzy. Odżywia ją, nasyca witaminami, minerałami i aminokwasami. Peeling nie zawiera parabenów, glikoli, silikonów i sztucznych barwników.
Składniki:
• Grejpfrut (Organic Citrus Paradisi Fruit Extract)- dzięki zawartości witaminy C i kwasów owocowych znakomicie oczyszcza skórę z nadmiaru sebum i zwęża rozszerzone pory, znakomicie wzmacnia kruche i delikatne naczynia krwionośne. Pomaga częściowo zredukować plamy i przebarwienia, jest on pomocny również przy usuwaniu smug po samoopalaczu czy balsamie brązującym. Zawiera bardzo dużo antyoksydantów dzięki czemu zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry
• Olej słonecznikowy (Organic Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil)- jest doskonały dla osób, które mają cerę tłustą i mieszaną. Nie powoduje powstawania zaskórników, normalizuje wydzielanie sebum, a działanie przeciwzapalne pozwala na szybsze uporanie się z trądzikiem i wypryskami. Wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry, zmiękcza naskórek i regeneruje. Wykazuje działanie antyoksydacyjne. Zawiera dużo kwasów tłuszczowych, woski, fosfolipidy i witaminę E.
• Puder diamentowy- otrzymywany jest z wyselekcjonowanych diamentów o odpowiednim szlifie i nacięciu, które są następnie poddawane procesowi mikronizacji do delikatnego, lekko szarego, drobnego pyłku, o wielkości cząsteczek do 3 mikronów. Puder nadaje skórze blasku i rozświetla, sprawia, że skóra zostaje delikatnie rozświetlona jakby od wewnątrz, jednocześnie rysy twarzy ulegają zmiękczeniu, zmarszczki, pory i drobne niedoskonałości skóry stają się mniej widoczne. Nadaje skórze wyraźnie odczuwaną, aksamitną gładkość (jest bardziej jedwabisty niż sam Jedwab w proszku), tworzy na powierzchni skóry delikatny film, który zapobiega utracie wilgoci ze skóry, ożywia i poprawia koloryt, modeluje rysy twarzy."
Pojemność: 150ml.
Cena: ok. 15zł.
Marka: Organic Therapy.
Czas testowania: 3 miesiące, 1-2 razy w tygodniu.
PLUSY
+ wygładza
+ odżywia
+ poprawia koloryt cery
+ łatwo się zmywa!
+ łatwo się rozprowadza
+ przyjemny, orzeźwiający zapach grejpfruta
+ bardzo wydajny
+ tani
+ dobry skład
MINUSY
- dostępność (internet)
Po wyciśnięciu i po lekkim rozsmarowaniu.
SPOSTRZEŻENIA
Peeling ten szybko stał się moim ulubieńcem ze względu na swoje właściwości. Dobrze wygładza skórę, nie jest przy tym ani zbyt delikatny, ani zbyt mocny. Zaliczam go do peelingów mechanicznych drobnoziarnistych. W przeciwieństwie do niektórych kosmetyków tego typu bardzo łatwo się go zmywa. No i na dodatek świetnie dba o wrażenia sensoryczne podczas aplikacji - zapach bardzo umila mi cały zabieg. Polecam.:)
Skład.
11 października 2014
Kolumbijska kawa w pielęgnacji ciała
Peeling
INFORMACJE
Od producenta: "Oczyszczająco - ujędrniający peeling do ciała. Złuszczający piling do ciała odświeża skórę i poprawia jej mikrokrążenie.
Zawiera ekstrakt z kolumbijskiej kawy, który ma działanie ujędrniające i wygładzające."
Pojemność: 200ml.
Cena: ok. 20zł.
Marka: Avon.
Czas testowania: 3 miesiące z przerwami.
PLUSY
+ wygładza skórę
+ pięknie pachnie
+ łatwo się aplikuje
+ dość wydajny
MINUSY
brak.
Peeling nie jest ani zbyt delikatny, ani zbyt mocny przez co dobrze nadaje się do ciała. Jednakże w przypadku zastosowania go do stóp mógłby okazać się za słaby. Podoba mi się jego zapach, przeważa w nim aromat kawy. Normalnie nie przepadam jakoś specjalnie za zapachem tego napoju, ale w tym kosmetyku podbił moje serce ;)
Tuba jest miękka przez co nie ma problemu z wykorzystaniem kosmetyku do końca.
Masło
INFORMACJE
Od producenta: "Masło zawiera ekstrakt z kolumbijskiej kawy, który odżywia i nawilża skórę. Dzięki temu skóra staje się jędrna i bardziej elastyczna."
Pojemność: 200ml.
Cena: ok. 20zł.
Marka: Avon.
Czas testowania: 1,5 miesiąca.
Poza peelingiem i masłem w skład serii wchodzi również serum do szyi i dekoltu.
PLUSY
+ nawilża
+ wygładza
+ uelastycznia
+ wydajne
MINUSY
- nie ujędrnia
SPOSTRZEŻENIA
Masełko bardzo fajnie uzupełnia pielęgnacyjny rytuał ciała z użyciem powyższego peelingu. Skusiłam się na nie właśnie ze względu na kompatybilny ze zdzierakiem zapach. Masełko jest fajne, ma średnio gęstą konsystencję przez co łatwo się rozsmarowuje. Spełnia podstawowe zadania nawilżacza do ciała, jednak sam w sobie nie ujędrnia - to tylko krem.
Porównanie masła i peelingu.
Skład peelingu.
Skład masła.
Miałyście któryś? Może macie jakieś swoje sprawdzone masła i peelingi do ciała? Ja aktualnie testuję jałowcowy peeling do ciała o naturalnym składzie. ;)
20 kwietnia 2014
Pielęgnacja twarzy
Hej, święta świętami, ale nie zapominajmy o swoim hobby, na które teraz można wygospodarować też troszkę czasu ;) Dużo z Was co jakiś czas pisze mi w komentarzach pod postami outfitów, że mam ładną cerę i w ogóle. Dlatego dziś postanowiłam wyjść Wam naprzeciw i napisać jak pielęgnuję twarz, bo ona nie zawsze prezentuje się tak bezpretensjonalnie.
Zacznę może od oczyszczania. Wygląda to tak: przynajmniej raz dziennie staram się umyć twarz mydełkiem z aktywnym srebrem, które dokładnie oczyszcza skórę, bez podrażniania jej. Dla mojej mieszanej cery jest dobry, nie sprawdzi się jednak u osób bez problemów trądzikowych, bo ściąga skórę po zmyciu i potrzebne jest jest stonizowanie oraz nałożenie kremu.
Używam też chętnie płynów micelarnych, ostatnio miałam akurat ten marki AA przeznaczony dla cery mieszanej. Dobrze zmywa makijaż i zanieczyszczenia oraz działa lekko keratolitycznie.
Do zmywania oczu najczęściej używam płynu dwufazowego Herbal Garden marki Eva Natura. Ma w miarę dobry skład i szybko oraz dokładnie zmywa wszelkie kosmetyki do oczu, nawet wodoodporne. Poniżej macie jego skład.
Czasem też zdarza mi się zmywać makijaż mleczkiem z Rossmanna w wersji mini. Ma dobry skład i nie zapycha porów. Zmywa też dobrze.
Do jakiś czas używam też peelingu z mikrogranulkami bardzo mocnego marki Ziaja Pro. Jak sama nazwa mówi jest to mocny ścierak, chociaż jego minusem jest to, że bardzo drobne granulki ciężko całkowicie zmyć z twarzy.
I jego skład.
Są też kremy, które używam. O pierwszych 3 z nich mogliście przeczytać w tych postach:
Krem pod oczy Decubal - stosuję 1 albo 2 dziennie,
Matujący krem-żel Bielenda Pharm - używam na dzień pod makijaż,
Krem z 5% kwasem migdałowym Pharmaceris - co jakiś czas na zmiany trądzikowe,
ale za to najczęściej na całą twarz, bądź jej partie (jeśli używam też Pharmaceris) aplikuję krem półtłusty z Fitomedu, który ma przyjemny skład, nie zapycha, odżywia i nawilża cerę oraz koi. Mój faworyt wśród kremów do twarzy.:)
Skład kremu półtłustego.
Opakowanie po otwarciu.
Konsystencja w miarę lekka.
Etykiety:
AA,
do mycia,
do twarzy,
dwie fazy,
eko,
Eva Natura,
Fitomed,
kosmetyki pielęgnacyjne,
kremy,
micele,
mleczka,
mydła,
peeling,
recenzje,
Rival de Loop,
zbiory,
Ziaja
3 kwietnia 2013
Błoto, kwas i zmielone pestki - peeling od BingoSpa
Jak ważny jest w pielęgnacji peeling wie tylko ten kto go choć raz wypróbował. Jeden kosmetyk, a kilka form, np. najszerzej znana - ta z drobinkami, potem ta w żelu - enzymatyczna, dla wrażliwców i naczynkowców idealna, a nawet chemiczna - wyższa technologia opracowana specjalnie dla kosmetyczek i dermatologów.
BingoSpa postanowiło wyjść na przeciw nowoczesności i opracowało kosmetyk będący połączeniem peelingu tradycyjnego z chemicznym, a to wszystko w akompaniamencie błota z Morza Martwego.
BingoSpa postanowiło wyjść na przeciw nowoczesności i opracowało kosmetyk będący połączeniem peelingu tradycyjnego z chemicznym, a to wszystko w akompaniamencie błota z Morza Martwego.
INFORMACJE
Od producenta: "Drobnoziarnisty peeling błotny BingoSpa do twarzy z kwasami
owocowymi AHA delikatnie usuwa martwy naskórek. Zawiera 10% naturalnego
błota z Morza Martwego, 2% mielonych pestek z oliwek i pięćdziesięcio
procentowe kwasy owocowe.
W przypadku cery tłustej i mieszanej
błoto z Morza Martwego oczyszcza zatkane pory skóry (poprzez absorbcję z
porów nieczystości) oraz zapewnia działanie bakteriobójcze. Bardzo
istotne dla osób z cerą tłustą i mieszaną jest to, iż błoto powoduje
istotne zwężenie porów skóry.
Kwasy owocowe złuszczają naskórek. Zwiększają poziom nawilżenia
skóry czego efektem jest poprawa elastyczności i wyglądu zewnętrznej
warstwy skóry. Po starannie wykonanym peelingu
BingoSpa skóra jest oczyszczona i wygładzona, bardziej podatna na
działanie aktywnych substancji zawartych w innych preparatach
kosmetycznych BingoSpa.Nie zawiera barwników i kompozycji zapachowych."
Pojemność: 100g.
Cena: 12zł.
Firma: BingoSpa.
Dostępność: większe markety, internet, np. TU.
Wersje: jest jeszcze średni peeling błotny do twarzy z kwasem mlekowym.
Czas testowania: 1,5 miesiąca z przerwami.
PLUSY
+ dobrze ściera martwy naskórek
+ dobrze wygładza
+ nie podrażnia
+ konsystencja odpowiednio gęsta
+ wydajny
MINUSY
- dostępność
SPOSTRZEŻENIA
Peeling jest zamknięty w typowym dla firmy słoiczku. Niestety, nie ma folii zabezpieczającej, co dla niektórych może być wadą. Konsystencja jest średnio gęsta, nie ma problemów z jego aplikacją, jak również nie spływa z twarzy po nałożeniu nawet gdy wykonujemy w tym czasie inne czynności. Jeśli ktoś z Was miał maskę błotną z tej marki to wie jakiego zapachu się spodziewać. ;)
Drobinki są drobne i bardzo dobrze ścierają, mimo iż nie są zbyt ostre. Właśnie dzięki temu nadaje się też dla większości cer. Kwas zawarty w peelingu nie powoduje podrażnień, delikatnie rozpuszcza martwe komórki, które później spokojnie można usunąć wykonując masaż drobinkami.
Jest to dobry peeling i raczej większość ludzi nie będzie miała z nim problemu. Warto wypróbować.
19 marca 2013
Profesjonalna pielęgnacja dłoni
Dzisiejsi bohaterowie należą do serii profesjonalnej, z pewnością nie jedna z Was znalazła je w jakimś salonie kosmetycznym. Ziaja Pro prawie tak samo jak Ziaja zwykła nie ma zbyt wygórowanych cen, ale za to również cieszy jakością, choć i tak bywają wyjątki.
Zacznę może od peelingu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







