Pogoda za oknem coraz bardziej nastraja nas ku wiośnie. Po szaroburych, mokrych i wietrznych miesiącach chyba każdy z nas kieruje swoje myśli ku przyjemnym, ciepłym dniom. Ja w końcu zebrałam się na napisanie recenzji kosmetyków, których ostatnio używam. Chociaż posty od jakiegoś czasu pojawiają się tu rzadziej niż bym sobie tego życzyła, zapraszam Was na mojego Instagrama - tam staram się na bieżąco dodawać kosmetyczne akcenty. ;)
PK nr 12 prezentuje się dość obszernie i jest zdominowane przez eko kosmetyki. Naturalne kosmetyki zaczęłam intensywniej wdrażać do pielęgnacji już od ponad roku. Refleksjami z ich stosowania dzieliłam się z wami na m.in. na tym blogu i na ten czas stanowią one ok. 80% mojej codziennej rutyny pielęgnacyjnej.
1. Pielęgnujący żel do mycia i oczyszczania twarz, oczy, usta od Miya
Jak na żel do mycia twarzy jest dosyć łagodny. Dobrze oczyszcza twarz z zanieczyszczeń i domywa resztę oleju po dwuetapowym demakijażu. Nie podrażnia i raczej nie zauważyłam, aby ściągał mi skórę po zmyciu. Konsystencja typowo żelowa, średniogęsta, dzięki czemu łatwo aplikuje się go poprzez pompkę (i taka ilość spokojnie starcza do umycia), ale też po nałożeniu czuć go na skórze, co ułatwia jego dokładne spłukanie wodą. Piana, która powstaje po kontakcie żelu z wodą nie jest nachalna. Żel ma też delikatny zapach, który nie drażni. Podoba mi się też w nim to, że nie został zabarwiony.
Zawiera 98,6% składników pochodzenia naturalnego. Pojemność to 140ml, ale jest wydajny w użyciu, chociażby przez fakt, że dozując go pompką, nie wylejemy za dużo na raz. Na pewno w przyszłości jeszcze kupię go ponownie.
Jedyny minus jest taki, że z tego co kojarzę, można go kupić jedynie na stronie marki Miya (chyba że coś się zmieniło w tej kwestii). Za to marka często organizuje akcje rabatowe np. teraz z okazji dnia kobiet wszystkie ich kosmetyki kupicie z rabatem -20% (kod MIYACRAZY20), a co więcej w ich ofercie przybyło ostatnio kilka nowości m.in. tonik z kwasem glikolowym, peeling enzymatyczno-mechaniczny i 3 rodzaje serum do twarzy.
2. Szampon pielęgnujący skórę głowy drzewo herbaciane, Petal Fresh Pure
Miałam wcześniej zachwalany nawilżający szampon z winogronem tej marki, jednakże niezbyt się z nim polubiłam, bo podrażniał mi skórę i wywoływał łupież. Ten kupiłam jakoś przypadkowo, gdy był w promocji i przez problemy z poprzednim podchodziłam do niego z rezerwą, jednak niepotrzebnie.
Kosmetyk zamknięty jest w plastikowej butelce o pojemności 355ml, więc jest go całkiem sporo i tym samym starcza na długo. Ma przyjemnie orzeźwiający zapach i mam wrażenie, że po nałożeniu lekko chłodzi i koi skórę głowy. Przede wszystkim dość solidnie się pieni i dobrze oczyszcza skórę i włosy, ale też nie przesusza ich. Po jego użyciu nie mam problemów z łupieżem. Moja skóra nie jest jakoś specjalnie wymagająca w kwestii kosmetyków, ale bywa, że nie wszystkie szampony toleruje i tu było miłe zaskoczenie.Włosy po umyciu się ładnie odbite od nasady i spokojnie zachowują świeżość przez 2, max 3 dni. Do nabycia w Rossmannie.
3. Peeling solny do ciała Żurawina od Mokosh
Mimo, że balsam z tej serii aż tak nie przypadł mi do gustu (ale o tym w innym wpisie) to peeling oczarował mnie od pierwszego użycia. Jest zamknięty w szklanym, dość dużym słoiku o pojemności 300g. Sam peeling jest wydajny. Ma przyjemną konsystencję miękkiego masełka przez co łatwo i szybko się nabiera. Jak nazwa sugeruje za ścieranie odpowiadają ziarna soli i liofilizowane pestki żurawiny. W składzie znajdziemy też masło shea oraz olej ze słodkich migdałów, żurawiny, arganowy, jojoba oraz ekstrakty roślinne i witaminy.
Pachnie intensywnie żurawiną. Ściera średnio w kierunku mocniejszego efektu, ale nie jest bardzo agresywny, więc dla fanów mega zdzieraków może być za słaby. Akurat na moje potrzeby w tym czasie jest idealny, wygładza skórę, pobudza jej ukrwienie, ale nie drażni zbyt mocno. Pozostawia na skórze olejową warstwę przez co nie trzeba już dodatkowo nawilżać ciała po jego użyciu. Ta warstwa też nie jest jakoś mega tłusta, żeby uprzykrzyła nam użytkowanie peelingu, nie mniej jednak jest wyczuwalna po wytarciu i moim zdaniem jest to ok. Poza tym warto dodać, że dość dobrze się spłukuje, czego nie mogłam powiedzieć np. o peelingu z Hello Body.
4. Serum rozjaśniająco-rozświetlające witamina C, Skin in the city.
To serum trafiło w moje ręce nieco przypadkiem, gdy szukałam czegość do rozjaśnienia przebarwień pozapalnych. Jest zamknięte w plastikowej buteleczce z pipetą, która dodatkowo zabezpieczona jest nakrętką. Pojemność to 25ml. Konsystencja dość lekka, płynna jak emulsja przez co niewiele trzeba by nałożyć je na twarzy, szyję i dekolt, co przekłada się na wydajność. Zapach delikatny. Dedykowane jest do każdego typu cery, można stosować je warstwowo pod krem (ja tak robię), mieszać od razu z kremem lub samodzielnie jako bazę pod makijaż. Jednak jest ono dość lekkie, więc w wersji samodzielnej nie każdy będzie usatysfakcjonowany. Szybko się wchłania i pozostawia na skórze minimalną, nieco lepką warstwę, ale dobrze współgra z nałożonym później kremem. Skład to głównie substancje nawilżające gliceryna i trójglicerydy, potem mamy witaminę C w stabilnej formie i inne składniki nawilżające i konsystencjotwórcze. Nie jest to kosmetyk naturalny, ale też jakoś nie dołuje składem.
Nie zapycha porów, nie zauważyłam, aby jakoś wyraźnie wspomagał stan nawilżenia skóry. Delikatnie rozjaśnia przebarwienia pozapalne. Generalnie jest ok.
5. Serum regenerujące Kurkuma + Chia Botanic Spa Rituals, Bielenda
Kolejne serum, które stosuję zamiennie z powyższym. Mieści się ono w szklanej butelce z pompką. Zapach prawie niewyczuwalny. Jest bezbarwne o konsystencji wodnistej. Potrzeba 2, 3 pompki na twarz, szyję i dekolt, ale wydajność jest dość dobra. To serum również stosuję warstwowo pod krem na noc. Po nałożeniu dość szybko się wchłania pozostawiając lepką warstwę. Skład stanowią sorbitol, gliceryna, pantenol, mleczan sodu, ekstrakty roślinne - z róży, chia, kurkumy, kwas migdałowy, hialuronian sodu, glukonolakton i inne. Głównie powinien nawilżać i tu sprawuje się dość średnio. Po aplikacji solo czuć, że skórze jeszcze czegoś brakuje i jest nieco ściągnięta. Z kremem już radzi sobie nieco lepiej, ale dalej nie jest to efekt wow po nocy. Co do regenracji to też robi to w małym zakresie. Nie zapycha porów, ale też niewiele robi dobrego. Mimo chęci producenta jest ono zwyczajnie średnie i jak już je skończę to nie wrócę do niego.
Na koniec czas na 2 kosmetyki, które znalazłam w Walentynkowym Boxie Kremowym, który można było zamówić na Krem de la krem. Są one w mniejszej pojemności niż standardowa, ale są wydajne. Fajna opcja do przetestowania produktu. Obywie te marki goszczą w mojej pielęgnacji po raz pierwszy.
6. Krem nawilżający Miłość od Jardin
Dedykowany skórze naczynkowej ze względu na bogactwo ziół w składzie: kasztanowiec, krwawnik, arnika, kocanka, wiesiołek, dzika róża, ruszczyk, nawłoć i wąkrota azjatycka. Jak widać jest tego naprawdę sporo. Krem mieści się w szklanym słoiczku, mój ma pojemność 15ml, ale standardowo kupicie go w wersji 30ml. Ma delikatny, nieco ziołowy zapach.
Lekka konsystencja dość szybko się wchłania pozostawiając na skórze mgiełkę ochronną. Nadaje się pod makijaż. Mam cerę mieszaną z nieco wrażliwszymi partiami i ten krem sprawdza się bardzo dobrze na całej skórze, również tam gdzie jest ona nieco bardziej tłusta i z tendencją do powstawania nieprzyjaciół. Nie zapycha porów skóry oraz nie wzmaga przetłuszczania. Nawilża, wygładza i zmiękcza skórę. Łagodzi podrażnienia. Jest bardzo wydajny.
Jestem nim bardzo mile zaskoczona, ponieważ przyczynił się do polepszenia stanu mojej skóry i myślę, że w przyszłości zdecyduję się na pełną wersję.
7. Velvet Skin 2 w 1 maseczka i peeling w jednym, My Magic Essence
Kiedyś mówiło się, że jak coś ma więcej niż jedno zastosowanie to znaczy, że ani w jednym, ani w drugim nie spisze się dość dobrze. Od jakiegoś czasu można zauważyć zwiększoną tendencję producentów do tworzenia zwłaszcza peelingów do twarzy o działaniu mieszanym, głównie jest to połączenie złuszczania enzymatycznego/kwasowego z drobinkami ściernymi przez co mogą być używane do każdego typu cery z tą różnicą, że albo będziemy masować skórę ściernymi drobinami albo nie i w ten sposób potraktujemy taki peeling jak typowo enzymatyczny.
Kosmetyk zamknięty jest w słoiczku z ciemnego szkła, zapewne dlatego, aby nie narażać składników na utlenianie. Zapach ziołowy. Ma konsystencję gęstej, żóltej pasty z wyczuwalnymi drobinkami (zmielone owoce dzikiej róży). Nakłada się nieco ciężej ze względu na gęstość, ale po chwili czuć jak kosnstencja zmienia się pod wpływem ciepła w nieco rzadszą. Czuć też delikatne mrowienie składników złuszczających - enzymy z ananasa i papai. Zawiera karotenoidy, witaminy E, K, A oraz z grupy B, masło shea, olej makadamia, białą glinkę i olejki eteryczne.
Skóra po jego użyciu jest gładka, miękka, nawilżona, może być też lekko zaczerwieniona, ale to mija wkrótce po zmyciu. Stosuję ją tak, że nakładam na całą twarz średnio grubą warstwę, rozmasowuję zwłaszcza mocniej w partiach strefy T, zostawiam na ok. 15 minut, po czym zmywam przy pomocy żelu do mycia Miya, ponieważ zmycie maski samą wodą jest ciężkie i producent sam zaleca użycie w tym celu łagodnego żelu, czy pianki. Tak więc nawet po zmyciu żelem czuć efekty maski, ponieważ ma ona bardzo treściwą, olejową formułę, a zmywamy jedynie nadmiar olejów, glinkę i drobiny. Bardzo fajny kosmetyk już chociażby przez to, że łączy efekty peelingu i maseczki, skóra po jej użyciu jej w lepszym stanie i czuję, że naprawdę wchłania bogactwo receptury.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampony. Pokaż wszystkie posty
4 marca 2020
PK #12 styczeń-luty 2020
Etykiety:
Bielenda,
do ciała,
do mycia,
do twarzy,
do włosów,
Jardin,
kremy,
Miya,
Mokosh,
My Magic Essence,
naturalnie,
peeling,
Petal Fresh,
PK,
recenzje,
serum,
Skin in the city,
szampony,
żele
9 grudnia 2018
PK #10 listopad 2018
Skoro już grudzień to czas na nowe przegląd kosmetyczny. Przypomnę też, że PK to nie jest wpis adekwatny do standardowego "denka", jest to raczej wpis z serii "wyróżnione w tym miesiącu". Przedstawiam tutaj ok. 3/4 używanych przeze mnie kosmetyków. Dzisiejszy przegląd prezentuje się następująco...
1. Szampon przywracający równowagę włosom, Eco Lab
Szampon ma delikatny, nieco mydlany zapach. Konsystencja jest żelowa. Pojemność większa niż standardowa, bo aż 350ml.
1. Szampon przywracający równowagę włosom, Eco Lab
Szampon ma delikatny, nieco mydlany zapach. Konsystencja jest żelowa. Pojemność większa niż standardowa, bo aż 350ml.
Etykiety:
Alkemie,
Bielenda,
do mycia,
do twarzy,
do włosów,
Duetus,
Eco Lab,
hydrolaty,
kosmetyki pielęgnacyjne,
kosmetyki specjalistyczne,
kremy,
Make Me Bio,
micele,
naturalnie,
PK,
podsumowanie,
recenzje,
szampony,
żele
15 sierpnia 2018
Pielęgnacja włosów cz. 1
Post, nad którym dość długo się zbierałam. Jest tu dużo kosmetyków i ciężko jednoznacznie ocenić, co ma wpływ na kondycję włosów. Jakoś zebrałam motywację i tak powstał post zbiorczy o szamponach, odżywkach i maskach.
Poza kosmetykami Palmers, wszystkie są kosmetykami bazującymi na naturalnych składnikach.
Poza kosmetykami Palmers, wszystkie są kosmetykami bazującymi na naturalnych składnikach.
Etykiety:
do włosów,
Eco Lab,
Garnier,
kosmetyki pielęgnacyjne,
maski,
naturalnie,
odżywki,
Palmers,
Petal Fresh,
recenzje,
rosyjskie kosmetyki,
szampony,
włosy,
zbiory,
zestawy
18 czerwca 2014
Pielęgnacja włosów w wersjach xxl
Hej helloł! Dziś przygotowałam dla Was post zgoła inny niż ostatnie. Jak już zdążyliście zauważyć ten blog od jakiegoś czasu nie bazuje tylko na kosmetyce, a nawet więcej niż wychodzi poza nią :P
Duża liczba outfitów jest związana z Waszym dużym zainteresowaniem tego typu postami, nierzadko nawet kilka pospiesznie zrobionych selfies zachęca Was bardziej niż lepiej i dostojniej przygotowane zdjęcia zrobione przez osoby trzecie. Ja się wcale tym nie zrażam i mam zamiar dalej wcinać tu wątki modowe tak często jak się da.
Natomiast w necie co rusz wynajduję jakieś odnośniki to moich recenzji, bo coś w nich dokładnie pokazałam, czy dałam Wam szczerą i wyczerpującą opinię (np. TU) . Niektórzy z Was trafiają tu poprzez chęć rozwiązania swoich (i nie tylko swoich) problemów, począwszy od tragicznych skutków stosowania odżywek z formaldehydem, a kończąc na lekomanii, której problem Wam zilustrowałam.
Jeśli macie jakiś inny problem albo sprawę, która Was trapi i chcecie poznać obiektywną opinię osoby bezstronnej to piszcie w komentarzach albo dajcie znać w mailu (kontakt z lewej strony bloga, u góry).
Wracając do tematu - dziś będzie o włosach. Tak. O włosach! W pielęgnacji codziennej, bądź prawie codziennej.
Duża liczba outfitów jest związana z Waszym dużym zainteresowaniem tego typu postami, nierzadko nawet kilka pospiesznie zrobionych selfies zachęca Was bardziej niż lepiej i dostojniej przygotowane zdjęcia zrobione przez osoby trzecie. Ja się wcale tym nie zrażam i mam zamiar dalej wcinać tu wątki modowe tak często jak się da.
Natomiast w necie co rusz wynajduję jakieś odnośniki to moich recenzji, bo coś w nich dokładnie pokazałam, czy dałam Wam szczerą i wyczerpującą opinię (np. TU) . Niektórzy z Was trafiają tu poprzez chęć rozwiązania swoich (i nie tylko swoich) problemów, począwszy od tragicznych skutków stosowania odżywek z formaldehydem, a kończąc na lekomanii, której problem Wam zilustrowałam.
Jeśli macie jakiś inny problem albo sprawę, która Was trapi i chcecie poznać obiektywną opinię osoby bezstronnej to piszcie w komentarzach albo dajcie znać w mailu (kontakt z lewej strony bloga, u góry).
Wracając do tematu - dziś będzie o włosach. Tak. O włosach! W pielęgnacji codziennej, bądź prawie codziennej.
Czyli o tym, co każdy robi z nimi - mycie. :D
Mimo wesołej buźki u góry, mycie włosów wcale nie jest czymś, co lubię. Przy posiadaniu długich włosów bywa ono męczące, zwłaszcza gdy wymaga mycia część znajdująca się tylko u nasady i grzywka. Suszenie też ciągnie się w nieskończoność, dlatego uwielbiam, gdy jest cieplutko i mam czas w ciągu dnia, aby mogły one schnąć same.:)
Szampon ziołowy do włosów suchych i normalnych
Od producenta: "Środkiem myjącym w szamponie są saponiny, uzyskane z korzenia mydlnicy lekarskiej. Szampon wytwarza lekką, swoistą dla mydlnicy pianę, zmiękcza wodę i nadaje włosom połysk. Poza mydlnicą w skład szamponu wchodzą wyciągi z: skrzypu, szyszek chmielu, lipy, pokrzywy. Naturalne substancje łagodzące zmniejszają łamliwość włosów, przywracają im witalność i zdrowy wygląd. Poprzez właściwy dobór ziół ustępuje łuszczenie skóry oraz świąd, wzmacniają się cebulki włosowe."
Pojemność: 500ml.
Cena: ok. 20zł.
Dostępność: internet.
Firma: Fitomed.
PLUSY
+ dobrze myje
+ duże opakowanie
+ pompka
+ nie powoduje łupieżu
+ widać stan zawartości
MINUSY
- wydajność mogłaby być lepsza
- dość rzadka konsystencja
- skład mógłby być lepszy :P
- konieczność użycia odżywki po myciu
SPOSTRZEŻENIA
Szampon nie jest zły. Nie wysusza, ale też jakoś super nie nawilża. Po umyciu włosy są sztywne i bez odżywki się nie obędzie. Dość szybko ubywa, bo potrzeba kilku pompek, aby starczyło na umycie. Nie jest zły, ale też nie powala. Jak chcecie to spróbujcie sami. ;)
Odżywka poprawiająca objętość
Od producenta: "Do włosów gładkich i delikatnych. Nowość. Nie zawiera silikonów i parabenów. Z keratyną. Odżywka została specjalnie opracowana do włosów delikatnych i gładkich. Ułatwia rozczesywanie. Dodaje włosom objętości, jednocześnie zwiększając ich witalność, ale ich nie uszkadza. Dzięki właściwej pielęgnacji naturalna struktura włosa ulega wzmocnieniu. Wysokowartościowa formuła pielęgnacyjna z keratyną, ekstraktem z bambusa i jęczmienia oraz z pantenolem znacznie zwiększa objętość włosów i nadaje im jedwabisty połysk."
Pojemność: 500 ml.
Cena: ok. 10zł.
Dostępność: Rossmann.
Marka: Isana.
PLUSY
+ wygładza
+ ułatwia rozczesywanie
+ nadaje delikatny połysk
+ skład
+ dostępność
+ cena
+ widać zawartość pod światło ;)
+ nie obciąża włosów
MINUSY
brak.
SPOSTRZEŻENIA
Czytałam pozytywne opinie o odżywce z tej serii z dodatkiem oleju arganowego, ale po analizie składu tych dwóch, wybrałam wersję z keratyną. Jest to dobra odżywka w dobrej cenie (w promocji można ją nabyć nawet za 5 zł!). Ma przyjemny zapach i konsystencję. Czasem stosuję ją jako maskę - np. gdy włosy już ją wchłoną to nakładam drugi raz ją i zostawiam na kilkanaście minut. Polecam.:)
Miałyście coś z nich?:)
3 stycznia 2013
O próbkach eko kosmetyków
Maść z koloidalnym srebrem do skóry przesuszonej i podrażnionej.
"Maść przeznaczona do skóry nadmiernie przesuszonej, jak również w przypadku podrażnień i świądu. Dwie główne substancje czynne - koloidalne srebro w połączeniu z tlenkiem cynku - łagodzą miejscowe podrażnienie i zaczerwienienia, równocześnie pielęgnując skórę i zwiększając jej elastyczność."
Właściwości sensoryczne: szarawa maść, o konsystencji kremu. Szybko się wchłania. Nie wyczuwam jakiegoś konkretnego zapachu.
Działanie: potrafi zwalczyć grudki, niewielkie cysty na skórze poprzez ich wysuszenie. Ponadto w miarę dobrze radzi sobie z przesuszoną skórą. Jest bardzo wydajna.
Szampon odbudowujący z korzeniem łopianu i olejkiem arganowym.
22 grudnia 2012
Skuteczna broń w walce z wypadaniem włosów
Z problemem wypadania włosów boryka się wiele osób. Niezależnie od ich wieku, czy płci. Możemy z tym walczyć na różne sposoby, jak wiadomo też z różnym skutkiem. Jedni biorą suplementy, inni specjalistyczne leki, czy preparaty, które do tanich nie należą. Niektórzy też sięgają po kosmetyki z niższej półki dostępne w drogeriach. Próbować można, wszakże nie mamy pewności, czy dany lek/kosmetyk akurat nam pomoże, ale ileż można? Bo jeśli produkt okaże się fiaskiem, a na jego testy przeznaczyliśmy średnio 2 miesiące (bo tyle trzeba przynajmniej) i potem szukamy kolejnego, który też nam nie zagwarantuje polepszenia, to co wtedy?
Włosy będą wypadać itd., a nie każdy ma na szukanie coraz to lepszych, a przede wszystkim skutecznych produktów czas. Dlatego też dziś mowa będzie o kosmetykach wartych uwagi, bo co najważniejsze - one działają. I to nie tylko moja opinia.
Włosy będą wypadać itd., a nie każdy ma na szukanie coraz to lepszych, a przede wszystkim skutecznych produktów czas. Dlatego też dziś mowa będzie o kosmetykach wartych uwagi, bo co najważniejsze - one działają. I to nie tylko moja opinia.
SZAMPON
6 listopada 2012
Zestaw do włosów z olejkiem arganowym
Pielęgnacja włosów nie jest do końca tak banalna jak się większości wydaje. Gdyby tak było nie powstawałoby coraz to więcej specjalnych olejków, masek, ampułek i innych kuracji do każdego rodzaju włosów przeznaczonych.
Ba, nawet włosy same w sobie dzielą się na różne kategorie, np. suche i matowe, farbowane, zniszczone farbowaniem/dekoloryzacją/ondulacją, przetłuszczające się, z łupieżem, ze zdolnością do nadmiernego wypadania,... A przecież to tylko włosy.
Co ostatnio stało się fenomenem w kosmetyce i fryzjerstwie (zwłaszcza fryzjerstwie, chociaż tak mało ludzi wie, że jest to świetny środek idealny przy kuracji przeciwzmarszczkowej!) godnym specjalnej kampanii reklamowej, przy której każdy kolejny producent zaczyna się ograniczać już wyłącznie do zamieszczenia nazwy tego składniku, jeśli nie bezpośrednio na opakowaniu, to chociażby w nazwie linii sygnującej nową serię kosmetyków. A mowa oczywiście o OLEJKU ARGANOWYM, zwanym też płynnym złotem Maroka. I nie ważne czy tego składniku jest 20%, czy też 0,2% w całym składzie, grunt, że jest - producent to wykorzysta w reklamie zachwalając kosmetyk jakby był niemal czystym olejkiem, a odbiorca jej, któremu zależy na zadbanych włosach i tak to kupi...
Taka mała dygresja:P
Kierując się ku sednu sprawy powracam do recenzji.
Na olejku arganowym Avon postanowił się jeszcze bardziej wybić całkiem niedawno. I wydaje mi się, że to właśnie przez tą serię zrobiło się o nim naprawdę głośno. Nie tylko na blogach, ale i wśród otoczenia.
Początkowo avon'owska seria liczyła szampon i odżywkę oraz specjalną kurację do włosów. Później powoli pojawiały się gigantyczne opakowania szamponu (był to chyba pierwszy raz z takimi pojemnościami z serii AT), a następnie nawet maska do włosów.
Ogólne zainteresowanie innych przyciągnęło i moją uwagę ku tym kosmetykom, ale zdecydowałam się tylko na szampon i odżywkę, ponieważ wiedziałam już, że sama 'kuracja' zawiera szczątkowe ilości docelowego olejku, za to napakowana jest silikonami, które ogólnie nie są dobre, a już na pewno nie w takich ilościach.
Jak widzimy na zdjęciu i szampon, i odżywka ma 250ml pojemności. Cena za sztukę waha się w przedziale: 7-10zł. Dostępność ograniczona tylko do konsultantek, ale jest ich tyle, iż nie powinno stanowić problemu znalezienie jakiejkolwiek w pobliżu. Opakowania typowe dla firmy, nie sprawiają problemu przy otwieraniu, ani zamykaniu.
Ba, nawet włosy same w sobie dzielą się na różne kategorie, np. suche i matowe, farbowane, zniszczone farbowaniem/dekoloryzacją/ondulacją, przetłuszczające się, z łupieżem, ze zdolnością do nadmiernego wypadania,... A przecież to tylko włosy.
Co ostatnio stało się fenomenem w kosmetyce i fryzjerstwie (zwłaszcza fryzjerstwie, chociaż tak mało ludzi wie, że jest to świetny środek idealny przy kuracji przeciwzmarszczkowej!) godnym specjalnej kampanii reklamowej, przy której każdy kolejny producent zaczyna się ograniczać już wyłącznie do zamieszczenia nazwy tego składniku, jeśli nie bezpośrednio na opakowaniu, to chociażby w nazwie linii sygnującej nową serię kosmetyków. A mowa oczywiście o OLEJKU ARGANOWYM, zwanym też płynnym złotem Maroka. I nie ważne czy tego składniku jest 20%, czy też 0,2% w całym składzie, grunt, że jest - producent to wykorzysta w reklamie zachwalając kosmetyk jakby był niemal czystym olejkiem, a odbiorca jej, któremu zależy na zadbanych włosach i tak to kupi...
Taka mała dygresja:P
Kierując się ku sednu sprawy powracam do recenzji.
Na olejku arganowym Avon postanowił się jeszcze bardziej wybić całkiem niedawno. I wydaje mi się, że to właśnie przez tą serię zrobiło się o nim naprawdę głośno. Nie tylko na blogach, ale i wśród otoczenia.
Początkowo avon'owska seria liczyła szampon i odżywkę oraz specjalną kurację do włosów. Później powoli pojawiały się gigantyczne opakowania szamponu (był to chyba pierwszy raz z takimi pojemnościami z serii AT), a następnie nawet maska do włosów.
Ogólne zainteresowanie innych przyciągnęło i moją uwagę ku tym kosmetykom, ale zdecydowałam się tylko na szampon i odżywkę, ponieważ wiedziałam już, że sama 'kuracja' zawiera szczątkowe ilości docelowego olejku, za to napakowana jest silikonami, które ogólnie nie są dobre, a już na pewno nie w takich ilościach.
Jak widzimy na zdjęciu i szampon, i odżywka ma 250ml pojemności. Cena za sztukę waha się w przedziale: 7-10zł. Dostępność ograniczona tylko do konsultantek, ale jest ich tyle, iż nie powinno stanowić problemu znalezienie jakiejkolwiek w pobliżu. Opakowania typowe dla firmy, nie sprawiają problemu przy otwieraniu, ani zamykaniu.
9 października 2012
Aloes & Jedwab - Mariza
Przez napięty grafik nie nadążam za pisaniem nowych recenzji i stosunkowo coraz większe kolejki mi się na dysku robią. Dziś korzystając z chwili wytchnienia zajmę się pielęgnacją włosów. A dokładniej przedstawię ją na jednych z najnowszych kosmetyków Marizy.:)
Powyższy zestaw jest przeznaczony do pielęgnacji włosów normalnych i również takich ze skłonnością do przetłuszczania. Ponieważ już od ponad roku nie farbuję włosów stwierdziłam, że ten będzie mi najlepeij odpowiadał. Oczywiście w ofercie jest również zestaw dla włosów suchych i zniszczonych (Awokado & Jedwab) oraz tych farbowanych (Makadamia & Jedwab).
Pojemność zarówno szamponu, jak i odżywki to 250ml. Detalicznie sztuka kosztuje ok. 15zł, ale w aktualnym katalogu można było nabyć zestaw za 22,50zł. Dostępność ograniczona do konsultantek.
SZAMPON
Od producenta: "Szampon wzmacniający przeznaczony do pielęgnacji włosów normalnych z tendencją do przetłuszczania się. Aloes działa normalizująco i łagodząco na skórę głowy, reguluje wydzielanie sebum, a jednocześnie nawilża i odżywia włosy. Proteiny jedwabiu regenerują, wygładzają i uelastyczniają ich strukturę, zmniejszając podatność na uszkodzenia. Chronią także przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych. Szampon sprawia, że włosy stają się lekkie. lśniące i naturalnie wzmocnione."
Ode mnie: Niektórym szampon może wydać się nieco za rzadki, ale mi to nie przeszkadza. Jednakże polecam myć włosy dwa razy. Mimo wszystko jestem z niego bardzo zadowolona, jako jeden z nielicznych szamponów naprawdę sprawuje się dobrze i nie powoduje łupieżu. Ponadto nie wysusza włosów, ale wymaga użycia odżywki, aby zdyscyplinować włosy. Wydajność nie jest zła (pół butelki w ciągu 4 tygodni myjąc włosy po dwa razy co dwa dni średnio). Opakowanie solidne. Nieco przedłużył świeżość włosom.
ODŻYWKA
Od producenta: "Odżywka wzmacniająca przeznaczona do pielęgnacji włosów normalnych i z tendencją do przetłuszczania. Aloes działa normalizująco i łagodząco na skórę głowy, reguluje wydzielanie sebum. Olej ze słodkich migdałów intensywnie odżywia oraz nawilża włosy, nie powodując ich obciążania. Proteiny jedwabiu i d-pantenol regenerują, wygładzają oraz uelastyczniają ich strukturę, zmniejszając łamliwość oraz podatność na uszkodzenia. Chronią także przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych. Odżywka sprawia, że włosy stają się lekkie, lśniące i naturalnie wzmocnione."
Ode mnie: Odżywka też mi się podoba, a zwłaszcza jej kremowa konsystencja, która fajnie nakłada się na włosy. Nawilża i odżywia, ale bez przesady, nie powodując przy tym ich szybszego przetłuszczenia. Nie podoba mi się opakowanie, a mianowicie pomysł z zakrętką u góry, ponieważ im więcej jej zużyjemy tym więcej trzeba potrząsać butelką, aby wydostać produkt (ale mimo wszystko szybko to idzie:). Wydajność adekwatna do szamponu, z tym, że obficie ją aplikuję tylko raz i po ok. 5 minutach spłukuję.
Co do zapachu to obydwa kosmetyki pachną tak samo. Zapach ten jest delikatny, nienachalny, dosyć ziołowy. Kojarzy mi się ze starą serią Herbal Essences. Jednakże jest to przyjemny zapach.:)
Podsumowując: Po miesiącu stosowania mogę z czystym sumieniem ten zestaw polecić. Moje włosy dzięki niemu stały się lekkie, naturalnie błyszczące, mniej się elektryzowały. Zauważyłam też, że trochę się wzmocniły i stały się nieco grubsze oraz gładsze. Skład również mnie niezbyt przeraża.
Powyższy zestaw jest przeznaczony do pielęgnacji włosów normalnych i również takich ze skłonnością do przetłuszczania. Ponieważ już od ponad roku nie farbuję włosów stwierdziłam, że ten będzie mi najlepeij odpowiadał. Oczywiście w ofercie jest również zestaw dla włosów suchych i zniszczonych (Awokado & Jedwab) oraz tych farbowanych (Makadamia & Jedwab).
Pojemność zarówno szamponu, jak i odżywki to 250ml. Detalicznie sztuka kosztuje ok. 15zł, ale w aktualnym katalogu można było nabyć zestaw za 22,50zł. Dostępność ograniczona do konsultantek.
SZAMPON
Od producenta: "Szampon wzmacniający przeznaczony do pielęgnacji włosów normalnych z tendencją do przetłuszczania się. Aloes działa normalizująco i łagodząco na skórę głowy, reguluje wydzielanie sebum, a jednocześnie nawilża i odżywia włosy. Proteiny jedwabiu regenerują, wygładzają i uelastyczniają ich strukturę, zmniejszając podatność na uszkodzenia. Chronią także przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych. Szampon sprawia, że włosy stają się lekkie. lśniące i naturalnie wzmocnione."
Ode mnie: Niektórym szampon może wydać się nieco za rzadki, ale mi to nie przeszkadza. Jednakże polecam myć włosy dwa razy. Mimo wszystko jestem z niego bardzo zadowolona, jako jeden z nielicznych szamponów naprawdę sprawuje się dobrze i nie powoduje łupieżu. Ponadto nie wysusza włosów, ale wymaga użycia odżywki, aby zdyscyplinować włosy. Wydajność nie jest zła (pół butelki w ciągu 4 tygodni myjąc włosy po dwa razy co dwa dni średnio). Opakowanie solidne. Nieco przedłużył świeżość włosom.
ODŻYWKA
Od producenta: "Odżywka wzmacniająca przeznaczona do pielęgnacji włosów normalnych i z tendencją do przetłuszczania. Aloes działa normalizująco i łagodząco na skórę głowy, reguluje wydzielanie sebum. Olej ze słodkich migdałów intensywnie odżywia oraz nawilża włosy, nie powodując ich obciążania. Proteiny jedwabiu i d-pantenol regenerują, wygładzają oraz uelastyczniają ich strukturę, zmniejszając łamliwość oraz podatność na uszkodzenia. Chronią także przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych. Odżywka sprawia, że włosy stają się lekkie, lśniące i naturalnie wzmocnione."
Ode mnie: Odżywka też mi się podoba, a zwłaszcza jej kremowa konsystencja, która fajnie nakłada się na włosy. Nawilża i odżywia, ale bez przesady, nie powodując przy tym ich szybszego przetłuszczenia. Nie podoba mi się opakowanie, a mianowicie pomysł z zakrętką u góry, ponieważ im więcej jej zużyjemy tym więcej trzeba potrząsać butelką, aby wydostać produkt (ale mimo wszystko szybko to idzie:). Wydajność adekwatna do szamponu, z tym, że obficie ją aplikuję tylko raz i po ok. 5 minutach spłukuję.
Co do zapachu to obydwa kosmetyki pachną tak samo. Zapach ten jest delikatny, nienachalny, dosyć ziołowy. Kojarzy mi się ze starą serią Herbal Essences. Jednakże jest to przyjemny zapach.:)
Podsumowując: Po miesiącu stosowania mogę z czystym sumieniem ten zestaw polecić. Moje włosy dzięki niemu stały się lekkie, naturalnie błyszczące, mniej się elektryzowały. Zauważyłam też, że trochę się wzmocniły i stały się nieco grubsze oraz gładsze. Skład również mnie niezbyt przeraża.
27 sierpnia 2012
Garnierowe nie-love - Mega Objętość 48H
Kosmetyki do włosów (o ile nie są przeznaczone do ich stylizacji) są chyba jedyną formą kosmetyków, których niezbyt lubię recenzować. Czemu tak jest? Po prostu nie mam żadnej włosowej manii, nie oglądam końcówek co dzień by sprawdzić ich stan, ani przesadnie nie dbam o fryzurę Czasem jest mi wręcz ciężko stwierdzić np. czy dana odżywka robi coś dobrego z włosami, czy w ogóle nic. Aby pomóc sobie w tego typu dylematach zawsze na dokładne rozpatrzenie takich kwestii daję sobie czas. I nie tydzień, nie dwa, ale co najmniej miesiąc (chociaż jak wiadomo nie zawsze jest to możliwe).
Bohaterowie dzisiejszego postu ożywiają swoją jakże neonową kolorystyką wnętrze mojej łazienki już jakieś dwa miesiące i dziś pora na ich recenzje.
Bohaterowie dzisiejszego postu ożywiają swoją jakże neonową kolorystyką wnętrze mojej łazienki już jakieś dwa miesiące i dziś pora na ich recenzje.
26 grudnia 2011
Zestaw pokrzywowy - Avon.
Zacznijmy od szamponu.
Od producenta: "Odżywczy szampon do włosów suchych i łamliwych Pokrzywa i Łopian."
Pojemność: 250 ml.
Spodobał mi się. Elegancko się pieni już przy pierwszym myciu. Nie wysusza włosów. Jednakże wypadałoby po nim użyć odżywki, choć nie jest to konieczne. Ładny ma zapach. Jest wydajny i tani. Nie obciąża włosów.
Odżywka.
Od producenta: "Odżywcza mgiełka do włosów suchych i łamliwych Pokrzywa i Łopian. Zawiera wyciągi z pokrzywy i łopianu, które pomagają przywrócić włosom zdrowy wygląd i witalność> Wzmacniają włosy i nadają im piękny połysk."
Pojemność: 125 ml.
Jest ciekawa, bo nie wymaga spłukiwania. Również jak na tego typu produkty nie sprawia, że włosy wyglądają po wysuszeniu nieświeżo. Dość szeroki ma zasięg, więc bez problemu można szybko nanieść ją na całe włosy, nie martwiąc się przy tym, że pobrudzimy ubranie.
Jednak po wysuszeniu włosy strasznie mi się elektryzują, każdy staje w inną stronę i potrzebny jest wtedy lakier, żeby je jakoś ujażmić.
Nabłyszczać za bardzo też nie daje rady. Dobrze, że chociaż końcówki ratuje.:)
Poza tym o wiele bardziej bym była z zestawu zadowolona, gdyby odżywka była normalna - o konsystencji szamponu i nadawała się do spłukania. Tak jak zestawy z serii Advanced Techniques.
pewnie jest w spray'u z myślą o naprawdę problematycznych włosach, nie obciąża ich.
Firma: Avon.
Cena: 6,7zł za sztukę.
Wersje: w ofercie jest jeszcze zestaw rumiankowy składający się z szamponu i maseczki.
Od producenta: "Odżywczy szampon do włosów suchych i łamliwych Pokrzywa i Łopian."
Pojemność: 250 ml.
Spodobał mi się. Elegancko się pieni już przy pierwszym myciu. Nie wysusza włosów. Jednakże wypadałoby po nim użyć odżywki, choć nie jest to konieczne. Ładny ma zapach. Jest wydajny i tani. Nie obciąża włosów.
Odżywka.
Od producenta: "Odżywcza mgiełka do włosów suchych i łamliwych Pokrzywa i Łopian. Zawiera wyciągi z pokrzywy i łopianu, które pomagają przywrócić włosom zdrowy wygląd i witalność> Wzmacniają włosy i nadają im piękny połysk."
Pojemność: 125 ml.
Jest ciekawa, bo nie wymaga spłukiwania. Również jak na tego typu produkty nie sprawia, że włosy wyglądają po wysuszeniu nieświeżo. Dość szeroki ma zasięg, więc bez problemu można szybko nanieść ją na całe włosy, nie martwiąc się przy tym, że pobrudzimy ubranie.
Jednak po wysuszeniu włosy strasznie mi się elektryzują, każdy staje w inną stronę i potrzebny jest wtedy lakier, żeby je jakoś ujażmić.
Nabłyszczać za bardzo też nie daje rady. Dobrze, że chociaż końcówki ratuje.:)
Poza tym o wiele bardziej bym była z zestawu zadowolona, gdyby odżywka była normalna - o konsystencji szamponu i nadawała się do spłukania. Tak jak zestawy z serii Advanced Techniques.
pewnie jest w spray'u z myślą o naprawdę problematycznych włosach, nie obciąża ich.
Firma: Avon.
Cena: 6,7zł za sztukę.
Wersje: w ofercie jest jeszcze zestaw rumiankowy składający się z szamponu i maseczki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






