Raz po raz warto odświeżyć zawartość swojej kosmetyczki. Zwłaszcza warto robić przegląd wśród akcesoriów, które zostają z nami na dłuższej - np. pędzle, które z czasem się zużywają i już nie sprawują się tak dobrze jak na początku.
Uważałam, że mam dość dużo pędzli do makijażu, jednakże po ukończonym szkoleniu okazało się, że pędzle, które w domu używałam do blendowania cieni, nie są do tego odpowiednie. Dlatego też postanowiłam zaktualizować moją kolekcję w brakujące elementy oraz takie, które przypadły mi do gustu. A wygląda to tak...
Pędzel do pudru to absolutny klasyk. Z tradycyjnego przeszłam chętnie na flat top, jednak po latach wracam do korzeni z nowym, solidnym nabytkiem. Jest to Maestro 110, roz. 22. Gładki, równo ścięty, milutki w dotyku. Jedyny mankament jest taki, że jego pojedyncze włoski odstają nieco po bokach.
Poza pędzlem Hakuro H14, myślałam, że nie potrzebuję więcej pędzli do konturowania. I tu też się myliłam. Tak oto przedstawiam Wam mój aktualnie ulubiony pędzel, faworyt tego posta, jak i całej kolekcji - Maestro 150, roz. 20. Ma charakterystyczny pięciokątny kształt. Nakładam nim róż i rozświetlacz. Jest w tym najlepszy. Dzięki niemu mam idealną kontrolę nad ilością oraz miejscem tego, co akurat aplikuję. Solidne wykonanie, nic przy nim nie odstaje ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Catrice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Catrice. Pokaż wszystkie posty
7 czerwca 2018
Makijaż - nowe pędzle i kosmetyki
Etykiety:
akcesoria,
błyszczyki,
Catrice,
cienie do oczu,
Essence,
Hulu,
korektory,
kosmetyki kolorowe,
Maestro,
MakeUp Revolution,
makijaż,
MUA,
palety,
podkłady,
refleksje,
Revlon,
rozświetlacze/bronzery,
zakupy
24 kwietnia 2016
Porównanie szminek - NYX, Oriflame i Catrice
Cześć wszystkim. Jak wiecie w makijażu swój nastrój można wyrażać na wiele sposobów. Zazwyczaj największą rolę odgrywają tu najbardziej kolorowi przedstawiciele do makijażu. Prym tu wiodą cienie, kredki do oczu, tusze zarówno do kresek jak i do rzęs, ale też szminki i konturówki. Te ostatnie są świetną opcją dla zabieganych. Zamiast tracić cenny, poranny czas na perfekcyjne kreski, czy blendowanie kilku cieni, można podkreślić tuszem rzęsy i rzucić kolor na usta. Dla mnie to zdecydowanie opcja, po którą sięgam najczęściej. Kolejny plus pomadek jest taki, że możemy nosić kilka odcieni w ciągu jednego dnia, co byłoby problematyczne z makijażem oczu, jeśli znajdujemy się poza domem.
Jest to typ kosmetyku, którego nigdy dość. Od jakiegoś czasu upodobałam sobie wszelkie maty. Takiego wykończenia zawsze brakowało mi w szafach z kosmetykami w drogeriach, a jeśli już się pojawiały to było ich niewiele. To wykończenie jest bardzo eleganckie, ma w sobie klasę i nie jest nachalne, dodaje uroku i tajemnicy.
Jedną z pierwszych przedstawicielek tego efektu była szminka Inglota, która była dość toporna w aplikacji. Z poniższymi nie ma tego problemu. ;)
Jest to typ kosmetyku, którego nigdy dość. Od jakiegoś czasu upodobałam sobie wszelkie maty. Takiego wykończenia zawsze brakowało mi w szafach z kosmetykami w drogeriach, a jeśli już się pojawiały to było ich niewiele. To wykończenie jest bardzo eleganckie, ma w sobie klasę i nie jest nachalne, dodaje uroku i tajemnicy.
Jedną z pierwszych przedstawicielek tego efektu była szminka Inglota, która była dość toporna w aplikacji. Z poniższymi nie ma tego problemu. ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
