Nim się obejrzeliśmy dobijamy do końca roku. Grudzień zawsze ma w sobie swego rodzaju magię za sprawą świąt, kiedy to trzeba się zatrzymać i skupić na najbliższych. Czas na wyciszenie i przewartościowanie swojego życia, zwłaszcza, że tuż za rogiem czeka na nas nowy, nie do końca poznany czas - 2020 rok.
Dla mnie grudzień był zdecydowanie różny od poprzednich. Mimo szczerych chęci nie wyrobiliśmy się do końca z remontem, ale ostatecznie zdążyliśmy doprowadzić do ładu salon z kuchnią i wtedy przygotowania do świąt ruszyły już pełną parą.
Będąc w markecie po brakującą puszkę farby do ścian, trafiłam na śliczne ozdoby ze sklejki, które idealnie wpasowują się w rustykalny klimat, który od dłuższego czasu jest mi bliski.
Nie wyobrażam sobie świąt Bożego Narodzenia bez charakterystycznego zapachu i smaku pierników, zarówno tych w formie ciastek jak i dużych blatów przełożonych powidłami z polewą czekoladową na wierzchu. W tym roku pierwszy raz zdecydowałam się (i przede wszystkim zdążyłam ;) zrobić piernik według staropolskiej receptury, zwany też długowiecznym, który powinien leżakować w zimnym miejscu ok. 4 tygodnie. Z samego ciasta możemy zrobić ciastka oraz blaty. Wychodzi go bardzo dużo, a po upieczeniu jest cudownie miękki i pyszny.
W tym roku w naszym mieszkaniu zagościła największa żywa choinka jaką kiedykolwiek mieliśmy. I to zaskoczenie, że jednak mamy za mało ozdób do niej!
Sezon jesienno-zimowy zdominowały dodatki w odcieniach miodu i brązów zarówno w mieszkaniu jak i naszej garderobie.
Najbardziej odstresowującym prezentem pod choinką okazała się gra planszowa Anty-monopoly. Mimo, że nazwa nawiązuje bezpośrednio do klasycznego Monopoly, tu zasady są nieco inne. Gracze dzielą się na początku gry na przedsiębiorców oraz monopolistów, co narzuca im określone reguły na resztę rozgrywki. Producent zapewnia, że to gra na 60-90 minut, nam ona zajmuje zdecydowanie dłużej!
Zima to czas specyficznych lektur. Fajnie było zainspirować się poradnikiem "Dorota was urządzi na święta" znanej z programu "Domowe rewolucje" Doroty Szelągowskiej. W poradniku znajdziemy wszystko, co związane ze świątami - pomysły na własnoręcznie robione prezenty, sposoby ich oryginalnego pakowania, przepisy na charakterystyczne napoje i potrawy oraz pomysły na dekorację domu, czy też stworzenie własnego kalendarza adwentowego, co z roku na rok jest coraz bardziej modne.
Poza tym miło zanurzyć się w przyjemnych lekturach, których akcja toczy się właśnie w tym magicznym, świątecznym klimacie. Nie mam pojęcia ile książek w tej tematyce pojawiło się na tegorocznym rynku, ja zdecydowałam się na te trzy.
Od wakacji #Isogi (Instaseriale o gotowaniu) od Mamy Ginekolog pojawiają się bardzo często w mojej kuchni. Ostatni pojawił się pod koniec listopada i muszę przyznać, że wcale nie jest gorszy od poprzednika. Wiele przepisów z działu wigilijnego Dokładki pojawiło się na moim świątecznym stole.
Jedną z moich ulubionych rzeczy związanych ze świętami jest możliwość kupienia/dostania kosmetyków z mojej Wishlisty w atrakcyjnych zestawach, często w nie mniej atrakcyjnej cenie. Zestaw żurawinowy do ciała Mokosh dostałam pod choinkę, chyba musiałam być grzeczna ;)
Marka Yope w tym roku wypuściła aż 3 zimowe warianty zapachowe swoich kosmetyków! Mamy do wyboru czekoladową bombonierkę oraz korzenne ciasteczka w formie mydła w płynie, żelu pod prysznic oraz balsamu do ciała. Ja skusiłam się na kuchenne mydło do rąk Zimowa herbata, które pachnie brzoskiwniami i gałką muszkatołową. O tym aromacie znajdziecie też balsam do rąk.
Zaczęłam też testy nowych kosmetyków do pielęgnacji twarzy od marki Veoli Botanica, która stawia na wysoką jakość składników swoich produktów oraz na ich udowodnione działanie. Kosmetyki mają za zadanie nawilżyć, wygładzić, regenerować skórę oraz łagodzić podrażnienia, dlatego posiadacze praktycznie każdego typu cery polepszą stan swojej skóry. Wybrałam podstawę pielęgnacji, czyli emulsję do oczyszczania skóry oraz krem nawilżający na dzień, ale już wiem, że na tym nie poprzestanę. Duży plus za ekologiczne, szklane opakowania.
Marka Clochee "chodziła" za mną już od dłuższego czasu. Posiada w swojej ofercie starannie wyselekcjonowane formuły mające na celu poprawę struktury skóry oraz działanie przeciwzmarszczkowe. Zdecydowałam się na krem nawilżająco-ujędrniający oraz serum intensywnie nawilżające, jestem ciekawa efektów.
Mam nadzieję, że jesteście zadowoleni i wypoczęci po świętach oraz życzę Wam samych pomyślności w nadchodzącym roku! :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zestawy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zestawy. Pokaż wszystkie posty
30 grudnia 2019
Przegląd grudzień '19
Etykiety:
Clochee,
do ciała,
do twarzy,
dodatki,
home,
inspiracje,
kosmetyki pielęgnacyjne,
książki,
kuchnia,
lifestyle,
Mokosh,
mydła,
naturalnie,
przegląd,
refleksje,
relax,
Veoli Botanica,
Yope,
zbiory,
zestawy
15 sierpnia 2018
Pielęgnacja włosów cz. 1
Post, nad którym dość długo się zbierałam. Jest tu dużo kosmetyków i ciężko jednoznacznie ocenić, co ma wpływ na kondycję włosów. Jakoś zebrałam motywację i tak powstał post zbiorczy o szamponach, odżywkach i maskach.
Poza kosmetykami Palmers, wszystkie są kosmetykami bazującymi na naturalnych składnikach.
Poza kosmetykami Palmers, wszystkie są kosmetykami bazującymi na naturalnych składnikach.
Etykiety:
do włosów,
Eco Lab,
Garnier,
kosmetyki pielęgnacyjne,
maski,
naturalnie,
odżywki,
Palmers,
Petal Fresh,
recenzje,
rosyjskie kosmetyki,
szampony,
włosy,
zbiory,
zestawy
17 sierpnia 2016
Pokaż lato na paznokciach z Indigo Nails
Witajcie. Pogoda nas ostatnio nie rozpieszcza, więc warto postawić na wakacyjny akcent na paznokciach. Ofert kolorów na tegoroczne lato jest wiele, ale to właśnie kolekcja Natalii Siwiec dla marki Indigo Nails najbardziej przykuwa uwagę. Jest to zestaw 10 pastelowych odcieni w praktycznie każdym pożądanym odcieniu na ten sezon, które świetnie współgrają z letnią opalenizną.
Mój kolor tego lata to odcień Blond Hair Don't Care. Jest on różowy i bardzo uniwersalny. Pasuje do każdej stylizacji. Ma wiele wdzięku i seksapilu, przy czym jest też bardzo dziewczęcy.
Poniżej znajduje się moja letnia propozycja paznokci na wakacje. Dominuje tu róż w asyście pyłków, które znane są jako syrenki. A tzw. wisienką na torcie jest tu biała muszelka. :)
Wybaczcie mi piasek przy niektórych paznokciach, ale jak mówiłam ta stylizacja była stworzona w sam raz na plażę ;) Niemniej jednak świetnie sprawdziła się również na wieczorne wyjście, czy poranny spacer.
Mój kolor tego lata to odcień Blond Hair Don't Care. Jest on różowy i bardzo uniwersalny. Pasuje do każdej stylizacji. Ma wiele wdzięku i seksapilu, przy czym jest też bardzo dziewczęcy.
Poniżej znajduje się moja letnia propozycja paznokci na wakacje. Dominuje tu róż w asyście pyłków, które znane są jako syrenki. A tzw. wisienką na torcie jest tu biała muszelka. :)
Wybaczcie mi piasek przy niektórych paznokciach, ale jak mówiłam ta stylizacja była stworzona w sam raz na plażę ;) Niemniej jednak świetnie sprawdziła się również na wieczorne wyjście, czy poranny spacer.
19 maja 2016
Co warto kupić w Oriflame?
Cześć wszystkim. Niedawno pisałam post o tym, co warto kupić w Avon, dziś idąc za ciosem mam dla Was kolejny. Tym razem nieco o firmie Oriflame.
Zacznę od tego, że dla większości ludzi podstawową i często jedyną różnicą między Oriflame a Avon jest cena. Jednakże mamy tu dwa różne systemy wartości. Oriflame stawia na jakość, woli stworzyć bardziej wyszukane składniki aktywne do swoich receptur, stąd większa cena produktu. Tam liczą się klienci zdecydowani, stawiający na lepszą jakość i chcący za nią zapłacić, aniżeli kupić tanio i mieć efekt słabszy. Głównie do takich ludzi kierowana jest większość ich oferty.
Natomiast w Avonie często mam wrażenie, że idą na ilość. Jak najwięcej sprzedanych kosmetyków, jak najniższe ceny. Są kremy o wartości detalicznej 60-100zł, gdzie w promocji można kupić za 25zł. W dużej mierze liczy się zbyt.
PERFUMY
Oriflame ma naprawdę dobre perfumy w przystępnych cenach. Są bardzo różnorodne i dość długo się utrzymują zarówno damskie jak i męskie. Moje ulubione to Love Potion i Masquerade.
Zacznę od tego, że dla większości ludzi podstawową i często jedyną różnicą między Oriflame a Avon jest cena. Jednakże mamy tu dwa różne systemy wartości. Oriflame stawia na jakość, woli stworzyć bardziej wyszukane składniki aktywne do swoich receptur, stąd większa cena produktu. Tam liczą się klienci zdecydowani, stawiający na lepszą jakość i chcący za nią zapłacić, aniżeli kupić tanio i mieć efekt słabszy. Głównie do takich ludzi kierowana jest większość ich oferty.
Natomiast w Avonie często mam wrażenie, że idą na ilość. Jak najwięcej sprzedanych kosmetyków, jak najniższe ceny. Są kremy o wartości detalicznej 60-100zł, gdzie w promocji można kupić za 25zł. W dużej mierze liczy się zbyt.
PERFUMY
Oriflame ma naprawdę dobre perfumy w przystępnych cenach. Są bardzo różnorodne i dość długo się utrzymują zarówno damskie jak i męskie. Moje ulubione to Love Potion i Masquerade.
Etykiety:
ABC solidnych zakupów,
do rąk/stóp,
kosmetyki kolorowe,
kosmetyki specjalistyczne,
lakiery,
Oriflame,
perfumy,
pudry,
róże,
szminki,
uniwersalne,
zakupy,
zbiory,
zestawy
13 maja 2016
Co warto kupić w Avon?
Cześć. Z firmą Avon na pewno każdy z Was spotkał się nie raz. Mi co jakiś czas zdarza się coś od nich kupić. Na blogu mam sporo recenzji kosmetyków tej marki. Dziś postanowiłam opisać Wam ich pewniaki, na które warto się skusić. :)
SERIE
Tu warto zwrócić uwagę na NutraEffects.
Seria stosunkowo świeża, ale ma dość przyjemne składy, a przy tym i działanie. Na dodatek cena nie nadwyręży Waszego portfela.
Miałam krem matujący (ten zielony z lewej) oraz mleczko do demakijażu. O mleczku napiszę niedługo, natomiast o kremie możecie przeczytać w TYM poście. Polecam spróbować, jeśli nie chcecie kremu to może chociaż coś do demakijażu? :)
SERIE
Tu warto zwrócić uwagę na NutraEffects.
Seria stosunkowo świeża, ale ma dość przyjemne składy, a przy tym i działanie. Na dodatek cena nie nadwyręży Waszego portfela.
Miałam krem matujący (ten zielony z lewej) oraz mleczko do demakijażu. O mleczku napiszę niedługo, natomiast o kremie możecie przeczytać w TYM poście. Polecam spróbować, jeśli nie chcecie kremu to może chociaż coś do demakijażu? :)
Etykiety:
ABC solidnych zakupów,
Avon,
balsamy,
do ciała,
do mycia,
do włosów,
kosmetyki kolorowe,
kosmetyki pielęgnacyjne,
kremy,
mascary,
serum,
szminki,
zakupy,
zestawy,
żele
1 stycznia 2016
Paleta cieni Flawless Matte MakeUp Revolution
Słyszeliście już o marce MakeUp Revolution z Londynu? Ja spotkałam się z nią po raz pierwszy przy okazji recenzji ich palety na jakimś blogu. Od razu przykuły moją uwagę kolory w różnych odcieniach brązu. A jak wiadomo brązy to bardzo uniwersalne odcienie, jeśli chodzi o makijaż oczu. Ja w swoich zbiorach odczuwałam ich niedomiar. Z ciekawości weszłam na sklep internetowy z produktami tej marki i tak trafiłam na paletę cieni neutralnych o wykończeniu matowym.
9 czerwca 2015
Duet True Match L'Oreal
Hej Kochani. Tworzenie postów kolorówkowych daje wiele frajdy, jednakże też zajmuje przy tym nieco czasu, co wynika np. z potrzeby wykonania większej ilości zdjęć niż przy recenzjach kosmetyków pielęgnacyjnych, aby pokazać efekt. Z tą recenzją zwlekałam dość długo, bo poza przygotowaniem jej, chciałam mieć pełny obraz działania poniższych kosmetyków. Nie lubię recenzować czegokolwiek po kilku użyciach.
Bohaterami dzisiejszej recenzji są...
Myślę, że nikomu nie trzeba przedstawiać tej serii. Z całej kolorówki L'Oreal jest ona chyba najbardziej rozreklamowana, zwłaszcza jeśli chodzi o podkłady. A te są na prawdę godne uwagi już chociażby ze względu na bogatą gamę kolorystyczną i podział na typ karnacji - tony chłodne i ciepłe. Są 3 grupy kolorystyczne - N,W i C. Przy stoiskach są specjalne informatory, które są przewodnikami po wyborze odcieni. Możemy go kupić za ok. 50zł praktycznie w każdej drogerii. Pojemność 30ml, co jest standardem. Co obiecuje nam producent?
"Idealne dopasowanie do koloru skóry. Formuła podkładu, wzbogacona o ultra drobne pigmenty, idealnie rozprowadza się na skórze i podkreśla jej naturalny kolor. Perfekcyjny wygląd bez smug, grudek i efektu maski."
Seria True Match zawiera obok podkładów kompatybilne ze sobą korektory, pudry prasowane i róże.
Korektory mają 5 odcieni i przeważają w nich tony żółte. Kosztują ok. 30zł.
Podkład zamknięty jest w szklanej butelce z metalowym dozownikiem i plastikową zakrętką. Nie ma problemu z utrzymaniem w czystości zarówno podkładu jak i innych kosmetyków w jego otoczeniu przy transporcie. Cechuje go dość rzadka konsystencja i w miarę dobre krycie - średnie. Dobrze sprawuje się na dzień jak i na noc. Łatwo się rozprowadza. Dopasowuje się do skóry, u mnie jest praktycznie niezauważalny. Oparta na mineralnych pigmentach formuła ma w ciągu dwóch tygodni poprawić wygląd skóry. Podoba mi się dość naturalny efekt jaki daje na skórze, choć mogłabym mieć nieco ciemniejszy odcień. Osoby bladolice znajdą w nim właściwy odcień bez sztucznych efektów. Trzyma się dość długo, ale tu też nie bez zasług pozostaje jego wykończenie, czyli puder. Ja stosuje zwykle puder Illuskin z Oriflame w odcieniu 02, który nieco dodaje mi koloru po bladej C1 podkładu i w tym duecie czuję się ok. Choć ze względu na porę roku chwilowo rozejrzę się za ciemniejszym odpowiednikiem podkładu.
Korektor znajduje się w plastikowo-metalowym opakowaniu. Aplikujemy go gąbką, jak to bywa przy błyszczykach. Tu jak i przy podkładzie widać ile kosmetyku nam już ubyło. Widać na zdjęciu różnicę odcieni pomiędzy nimi, bo korektor ma numer 02 Vanilla. Jest nieco ciemniejszy od podkładu, ale po rozmazaniu szybko się adaptuje. Krycie średnie. Nie da rady całkiem zakryć większych wyprysków (co widać na zdjęciach), ale daje radę z naczynkami i miejscowym zaczerwienieniem.
Podsumowując recenzje to polubiłam się z podkładem i pewnie jeszcze skuszę się jeszcze na kolejne opakowanie, jednak co do korektora to średnio przypadł mi do gustu. Myślę, że jest wiele innych o podobnym działaniu.
A jakie są Wasze opinie?
Pozdrawiam.
Bohaterami dzisiejszej recenzji są...
Myślę, że nikomu nie trzeba przedstawiać tej serii. Z całej kolorówki L'Oreal jest ona chyba najbardziej rozreklamowana, zwłaszcza jeśli chodzi o podkłady. A te są na prawdę godne uwagi już chociażby ze względu na bogatą gamę kolorystyczną i podział na typ karnacji - tony chłodne i ciepłe. Są 3 grupy kolorystyczne - N,W i C. Przy stoiskach są specjalne informatory, które są przewodnikami po wyborze odcieni. Możemy go kupić za ok. 50zł praktycznie w każdej drogerii. Pojemność 30ml, co jest standardem. Co obiecuje nam producent?
"Idealne dopasowanie do koloru skóry. Formuła podkładu, wzbogacona o ultra drobne pigmenty, idealnie rozprowadza się na skórze i podkreśla jej naturalny kolor. Perfekcyjny wygląd bez smug, grudek i efektu maski."
Seria True Match zawiera obok podkładów kompatybilne ze sobą korektory, pudry prasowane i róże.
Korektory mają 5 odcieni i przeważają w nich tony żółte. Kosztują ok. 30zł.
Podkład zamknięty jest w szklanej butelce z metalowym dozownikiem i plastikową zakrętką. Nie ma problemu z utrzymaniem w czystości zarówno podkładu jak i innych kosmetyków w jego otoczeniu przy transporcie. Cechuje go dość rzadka konsystencja i w miarę dobre krycie - średnie. Dobrze sprawuje się na dzień jak i na noc. Łatwo się rozprowadza. Dopasowuje się do skóry, u mnie jest praktycznie niezauważalny. Oparta na mineralnych pigmentach formuła ma w ciągu dwóch tygodni poprawić wygląd skóry. Podoba mi się dość naturalny efekt jaki daje na skórze, choć mogłabym mieć nieco ciemniejszy odcień. Osoby bladolice znajdą w nim właściwy odcień bez sztucznych efektów. Trzyma się dość długo, ale tu też nie bez zasług pozostaje jego wykończenie, czyli puder. Ja stosuje zwykle puder Illuskin z Oriflame w odcieniu 02, który nieco dodaje mi koloru po bladej C1 podkładu i w tym duecie czuję się ok. Choć ze względu na porę roku chwilowo rozejrzę się za ciemniejszym odpowiednikiem podkładu.
Korektor znajduje się w plastikowo-metalowym opakowaniu. Aplikujemy go gąbką, jak to bywa przy błyszczykach. Tu jak i przy podkładzie widać ile kosmetyku nam już ubyło. Widać na zdjęciu różnicę odcieni pomiędzy nimi, bo korektor ma numer 02 Vanilla. Jest nieco ciemniejszy od podkładu, ale po rozmazaniu szybko się adaptuje. Krycie średnie. Nie da rady całkiem zakryć większych wyprysków (co widać na zdjęciach), ale daje radę z naczynkami i miejscowym zaczerwienieniem.
Podsumowując recenzje to polubiłam się z podkładem i pewnie jeszcze skuszę się jeszcze na kolejne opakowanie, jednak co do korektora to średnio przypadł mi do gustu. Myślę, że jest wiele innych o podobnym działaniu.
A jakie są Wasze opinie?
Pozdrawiam.
6 sierpnia 2014
Nowości w mojej kosmetyczce
Hej kochani. Wiem, że długo musieliście czekać na kolejny post. Miałam nieco spraw do załatwienia i praktycznie ciągle byłam w biegu. Teraz postaram się pisać tutaj częściej, więc nie zniechęcajcie się. ;)
Dziś przedstawię Wam moje nowości kosmetyczne zdobyte w ciągu ostatnich dni. Można śmiało powiedzieć, że moje zapasy kosmetyczne starczą mi na jakieś 2-3 miesiące. Na pewno też pojawią się ich recenzje.
Jakiś czas temu wstąpiłam w szeregi firmy Oriflame. Mimo, iż jest to druga topowa marka działająca na zasadach MLM to zbiera lepsze opinie, niż oficjalnie nieoceniany zbyt pochlebnie Avon. Sama jestem teraz na etapie testowania różnych kosmetyków Ori i na razie jestem zadowolona. W aktualnym katalogu pokusiłam się na...
Grzebień do rozczesywania włosów na mokro - idealny do stosowania masek,
odżywczą maskę do stóp Swedish Spa, odżywczy krem do rąk oraz odżywkę do włosów w sprayu.
Skarby Syberii miały ostatnio promocje na swoje produkty i można było kupić je pomniejszone o wysokość 23%, teraz też możecie jeszcze zrobić zakupy z rabatem, ale 20%.
W moje ręce trafiły: krem-żel pod oczy z linii Zachowanie Młodości, diamentowy peeling do twarzy z organicznym ekstraktem z grejpfruta oraz jałowcowy peeling do ciała Babuszki Agafii.
Dziś też przyszło moje zamówienie z Avonu, a były w nim: serum Anew Genics (po roku czekania udało mi się nabyć go praktycznie czterokrotnie taniej niż pierwotnie w detalu) oraz masło do ciała, którego zapach mnie urzekł już jakiś czas temu.
Mieliście coś z tych rzeczy? Czekam na Wasze opinie.:)
Dziś przedstawię Wam moje nowości kosmetyczne zdobyte w ciągu ostatnich dni. Można śmiało powiedzieć, że moje zapasy kosmetyczne starczą mi na jakieś 2-3 miesiące. Na pewno też pojawią się ich recenzje.
Jakiś czas temu wstąpiłam w szeregi firmy Oriflame. Mimo, iż jest to druga topowa marka działająca na zasadach MLM to zbiera lepsze opinie, niż oficjalnie nieoceniany zbyt pochlebnie Avon. Sama jestem teraz na etapie testowania różnych kosmetyków Ori i na razie jestem zadowolona. W aktualnym katalogu pokusiłam się na...
Grzebień do rozczesywania włosów na mokro - idealny do stosowania masek,
odżywczą maskę do stóp Swedish Spa, odżywczy krem do rąk oraz odżywkę do włosów w sprayu.
W moim pierwszym zamówieniu udało się zakwalifikować do programu dla nowych konsultantów i mogłam sobie wybrać upominek w następnym. Zdecydowałam się na zestaw do makijażu Giordani Gold, w którym był ujędrniający podkład oraz wydłużająca maskara.
Skarby Syberii miały ostatnio promocje na swoje produkty i można było kupić je pomniejszone o wysokość 23%, teraz też możecie jeszcze zrobić zakupy z rabatem, ale 20%.
W moje ręce trafiły: krem-żel pod oczy z linii Zachowanie Młodości, diamentowy peeling do twarzy z organicznym ekstraktem z grejpfruta oraz jałowcowy peeling do ciała Babuszki Agafii.
Dziś też przyszło moje zamówienie z Avonu, a były w nim: serum Anew Genics (po roku czekania udało mi się nabyć go praktycznie czterokrotnie taniej niż pierwotnie w detalu) oraz masło do ciała, którego zapach mnie urzekł już jakiś czas temu.
Mieliście coś z tych rzeczy? Czekam na Wasze opinie.:)
25 lipca 2014
Outfits of summer
Cześć kochani. Jak tam u Was z pogodą? U mnie pada sobie trochę, ale przynajmniej mamy jakąś alternatywę od upałów. Zapowiadają, że w weekend ma już być znowu gorąco.
Dzisiejszy post to modowy misz masz. Z racji zabiegania nie miałam czasu zrobić porządnej sesji, mam tylko kilka fotek robionych na szybko i nie każda nadaje się tu na publikacje, chociażby ze względu na jakość. Dlatego też wstawię Wam taki zalążek jednego z moich ostatnich częstych outfitów. Jeśli pamiętacie moje zimowe stylizacje, to na pewno kojarzycie moje uwielbienie do sukienek dresowych. Nie ma nic szybszego i wygodniejszego do ubrania. Poniższy model zakupiłam na Allegro i jestem z niego bardzo zadowolona.
Dzisiejszy post to modowy misz masz. Z racji zabiegania nie miałam czasu zrobić porządnej sesji, mam tylko kilka fotek robionych na szybko i nie każda nadaje się tu na publikacje, chociażby ze względu na jakość. Dlatego też wstawię Wam taki zalążek jednego z moich ostatnich częstych outfitów. Jeśli pamiętacie moje zimowe stylizacje, to na pewno kojarzycie moje uwielbienie do sukienek dresowych. Nie ma nic szybszego i wygodniejszego do ubrania. Poniższy model zakupiłam na Allegro i jestem z niego bardzo zadowolona.
A dla Was przygotowałam kilka zestawów na te cieplejsze jak i chłodniejsze dni (klikając w ich nazwy zobaczycie dokładne info o wszystkich komponentach stroju) :)
1. Lovely black
3. Blue dreams
Pozdrawiam, Olalaa
11 stycznia 2014
Propozycje strojów na karnawał
Hej Miśki, nadszedł karnawał, więc trzeba się bawić.:) Imprez w bród, towarzyszy nie mniej, jednak zawsze mniejszym, bądź większym problemem jest kwestia co na siebie włożyć. Dlatego też postanowiłam przygotować dla Was kilka potencjalnych zestawów na ten właśnie okres, na pewno każdy wśród nich znajdzie coś dla siebie.:)
1
2
3
4
5
6
7
8
Który się Wam najbardziej podoba?
Udanego weekendu <3
1
2
3
4
5
6
7
8
Który się Wam najbardziej podoba?
Udanego weekendu <3
19 marca 2013
Profesjonalna pielęgnacja dłoni
Dzisiejsi bohaterowie należą do serii profesjonalnej, z pewnością nie jedna z Was znalazła je w jakimś salonie kosmetycznym. Ziaja Pro prawie tak samo jak Ziaja zwykła nie ma zbyt wygórowanych cen, ale za to również cieszy jakością, choć i tak bywają wyjątki.
Zacznę może od peelingu.
22 grudnia 2012
Skuteczna broń w walce z wypadaniem włosów
Z problemem wypadania włosów boryka się wiele osób. Niezależnie od ich wieku, czy płci. Możemy z tym walczyć na różne sposoby, jak wiadomo też z różnym skutkiem. Jedni biorą suplementy, inni specjalistyczne leki, czy preparaty, które do tanich nie należą. Niektórzy też sięgają po kosmetyki z niższej półki dostępne w drogeriach. Próbować można, wszakże nie mamy pewności, czy dany lek/kosmetyk akurat nam pomoże, ale ileż można? Bo jeśli produkt okaże się fiaskiem, a na jego testy przeznaczyliśmy średnio 2 miesiące (bo tyle trzeba przynajmniej) i potem szukamy kolejnego, który też nam nie zagwarantuje polepszenia, to co wtedy?
Włosy będą wypadać itd., a nie każdy ma na szukanie coraz to lepszych, a przede wszystkim skutecznych produktów czas. Dlatego też dziś mowa będzie o kosmetykach wartych uwagi, bo co najważniejsze - one działają. I to nie tylko moja opinia.
Włosy będą wypadać itd., a nie każdy ma na szukanie coraz to lepszych, a przede wszystkim skutecznych produktów czas. Dlatego też dziś mowa będzie o kosmetykach wartych uwagi, bo co najważniejsze - one działają. I to nie tylko moja opinia.
SZAMPON
26 listopada 2012
Peeling + maseczka Bielenda Bawełna
Na ten zestaw trafiłam niedawno, przy okazji zakupów w Tesco. Skusił mnie głównie peeling, ponieważ rozpaczliwie potrzebowałam enzymatycznego złuszczania, a większych wariantów, które byłyby warte uwagi nie widziałam. Po zużyciu wszystkiego czas na recenzję.:)
INFORMACJE
Od producenta: "Bezpieczny, wygodny w użyciu zabieg o silnym działaniu nawilżającym i regenerującym; błyskawicznie przynosi ulgę i odświeżenie oraz widocznie poprawia stan skóry suchej i wrażliwej.
KROK 1: PEELING ENZYMATYCZNY niezwykle delikatnie, ale równocześnie wyjątkowo skutecznie złuszcza martwe komórki naskórka, eliminując szorstkość, pobudza mikrocyrkulację. Wygładza, zmiększa i odświeża skórę.
KROK 2: MASECZKA KOJĄCA Z ALANTOINĄ błyskawicznie łagodzi podrażnienia i likwiduje uczucie napięcia i pieczenia skóry. Dzięki zawartości kwasu hialuronowego intensywnie nawilża, nawet głębokie warstwy skóry, skutecznie hamuje ucieczkę wilgoci z naskórka. Wzmacnia i regeneruje skórę, wygładza, przywraca jędrność i elastyczność."
Pojemność: 2 x 5g.
Cena: ok. 5zł.
Firma: Bielenda.
Dostępność: drogerie, większe supermarkety.
Wersje: różne, dostosowane do rodzajów cer.
Czas testowania: 4 razy, na więcej nie pozwoliła ograniczona ilość.
6 listopada 2012
Zestaw do włosów z olejkiem arganowym
Pielęgnacja włosów nie jest do końca tak banalna jak się większości wydaje. Gdyby tak było nie powstawałoby coraz to więcej specjalnych olejków, masek, ampułek i innych kuracji do każdego rodzaju włosów przeznaczonych.
Ba, nawet włosy same w sobie dzielą się na różne kategorie, np. suche i matowe, farbowane, zniszczone farbowaniem/dekoloryzacją/ondulacją, przetłuszczające się, z łupieżem, ze zdolnością do nadmiernego wypadania,... A przecież to tylko włosy.
Co ostatnio stało się fenomenem w kosmetyce i fryzjerstwie (zwłaszcza fryzjerstwie, chociaż tak mało ludzi wie, że jest to świetny środek idealny przy kuracji przeciwzmarszczkowej!) godnym specjalnej kampanii reklamowej, przy której każdy kolejny producent zaczyna się ograniczać już wyłącznie do zamieszczenia nazwy tego składniku, jeśli nie bezpośrednio na opakowaniu, to chociażby w nazwie linii sygnującej nową serię kosmetyków. A mowa oczywiście o OLEJKU ARGANOWYM, zwanym też płynnym złotem Maroka. I nie ważne czy tego składniku jest 20%, czy też 0,2% w całym składzie, grunt, że jest - producent to wykorzysta w reklamie zachwalając kosmetyk jakby był niemal czystym olejkiem, a odbiorca jej, któremu zależy na zadbanych włosach i tak to kupi...
Taka mała dygresja:P
Kierując się ku sednu sprawy powracam do recenzji.
Na olejku arganowym Avon postanowił się jeszcze bardziej wybić całkiem niedawno. I wydaje mi się, że to właśnie przez tą serię zrobiło się o nim naprawdę głośno. Nie tylko na blogach, ale i wśród otoczenia.
Początkowo avon'owska seria liczyła szampon i odżywkę oraz specjalną kurację do włosów. Później powoli pojawiały się gigantyczne opakowania szamponu (był to chyba pierwszy raz z takimi pojemnościami z serii AT), a następnie nawet maska do włosów.
Ogólne zainteresowanie innych przyciągnęło i moją uwagę ku tym kosmetykom, ale zdecydowałam się tylko na szampon i odżywkę, ponieważ wiedziałam już, że sama 'kuracja' zawiera szczątkowe ilości docelowego olejku, za to napakowana jest silikonami, które ogólnie nie są dobre, a już na pewno nie w takich ilościach.
Jak widzimy na zdjęciu i szampon, i odżywka ma 250ml pojemności. Cena za sztukę waha się w przedziale: 7-10zł. Dostępność ograniczona tylko do konsultantek, ale jest ich tyle, iż nie powinno stanowić problemu znalezienie jakiejkolwiek w pobliżu. Opakowania typowe dla firmy, nie sprawiają problemu przy otwieraniu, ani zamykaniu.
Ba, nawet włosy same w sobie dzielą się na różne kategorie, np. suche i matowe, farbowane, zniszczone farbowaniem/dekoloryzacją/ondulacją, przetłuszczające się, z łupieżem, ze zdolnością do nadmiernego wypadania,... A przecież to tylko włosy.
Co ostatnio stało się fenomenem w kosmetyce i fryzjerstwie (zwłaszcza fryzjerstwie, chociaż tak mało ludzi wie, że jest to świetny środek idealny przy kuracji przeciwzmarszczkowej!) godnym specjalnej kampanii reklamowej, przy której każdy kolejny producent zaczyna się ograniczać już wyłącznie do zamieszczenia nazwy tego składniku, jeśli nie bezpośrednio na opakowaniu, to chociażby w nazwie linii sygnującej nową serię kosmetyków. A mowa oczywiście o OLEJKU ARGANOWYM, zwanym też płynnym złotem Maroka. I nie ważne czy tego składniku jest 20%, czy też 0,2% w całym składzie, grunt, że jest - producent to wykorzysta w reklamie zachwalając kosmetyk jakby był niemal czystym olejkiem, a odbiorca jej, któremu zależy na zadbanych włosach i tak to kupi...
Taka mała dygresja:P
Kierując się ku sednu sprawy powracam do recenzji.
Na olejku arganowym Avon postanowił się jeszcze bardziej wybić całkiem niedawno. I wydaje mi się, że to właśnie przez tą serię zrobiło się o nim naprawdę głośno. Nie tylko na blogach, ale i wśród otoczenia.
Początkowo avon'owska seria liczyła szampon i odżywkę oraz specjalną kurację do włosów. Później powoli pojawiały się gigantyczne opakowania szamponu (był to chyba pierwszy raz z takimi pojemnościami z serii AT), a następnie nawet maska do włosów.
Ogólne zainteresowanie innych przyciągnęło i moją uwagę ku tym kosmetykom, ale zdecydowałam się tylko na szampon i odżywkę, ponieważ wiedziałam już, że sama 'kuracja' zawiera szczątkowe ilości docelowego olejku, za to napakowana jest silikonami, które ogólnie nie są dobre, a już na pewno nie w takich ilościach.
Jak widzimy na zdjęciu i szampon, i odżywka ma 250ml pojemności. Cena za sztukę waha się w przedziale: 7-10zł. Dostępność ograniczona tylko do konsultantek, ale jest ich tyle, iż nie powinno stanowić problemu znalezienie jakiejkolwiek w pobliżu. Opakowania typowe dla firmy, nie sprawiają problemu przy otwieraniu, ani zamykaniu.
30 października 2012
Kremy dla wrażliwej cery - Avon Solutions
Dzisiejsza recenzja może być swojego rodzaju przestrogą, że naprawdę warto dobrze poznać kosmetyk, zanim się o nim napisze.
A wszystko za sprawą dwóch niepozornych kremów do twarzy.
INFORMACJE:
A wszystko za sprawą dwóch niepozornych kremów do twarzy.
INFORMACJE:
Od producenta:
wersja na dzień
"Dotyk delikatności. Naukowcy wykorzystali niezwykłe właściwości bogatej w
wapń portulaki wielokwiatowej, który sprawia, że skóra staje się mniej
wrażliwa, wygląda zdrowo i pięknie, a także odzyskuje poczucie pełnego
komfortu. Produkt wolny od substancji barwiących, zapachowych i
konserwantów.
Zalety:
- lekka, nietłusta konsystencja,
- przywraca skórze naturalny, zdrowy blask,
- zapewnia ochronę filtrem SPF 20 i koi skórę."
Zalety:
- lekka, nietłusta konsystencja,
- przywraca skórze naturalny, zdrowy blask,
- zapewnia ochronę filtrem SPF 20 i koi skórę."
wersja na noc
"Produkty Linii Naturalna Ochrona zawierają wyciąg z portulaki
wielokwiatowej bogaty w wapń, dzięki któremu skóra staje się mniej
wrażliwa. Dzięki temu sprawiają, że skóra wygląda zdrowo i pięknie, a
także odzyskuje poczucie pełnego komfortu. Wszystkie produkty z tej
linii są wolne od substancji barwiących , zapachowych i konserwantów,
dzięki czemu otaczają Twoją skórę najdelikatniejszą ochroną."
Pojemność: 50ml.
Cena: ok. 20zł/szt.
Firma: Avon.
Dostępność: u konsultantek.
Wersje: na dzień i na noc, obydwa kremy są uzupełnieniem codziennej pielęgnacji dla cery wrażliwej..
Czas testowania: ok. 2 miesiące.
KREM NA DZIEŃ
PLUSY
+ wysoka ochrona przeciwsłoneczna (SPF 20)
+ nawilżanie na poziomie standardowym
+ nie zapycha
+ wydajny
MINUSY
- długo się go rozsmarowywuje
- twarz się świeci po aplikacji
- opakowanie szklane i zarazem trochę ciężkie, ponadto można mieć problemy z wyciągnięciem kremu do końca
- nie nadaje się na zimę
- czasem szczypał bezpośrednio po aplikacji
KREM NA NOC
PLUSY
+ w miarę dobrze nawilża
+ wydajny
+ dosyć szybko się wchłania
+ nie zapycha
MINUSY
- wchłania się, ale pozostawia lekko klejącą się warstwę
- po dwóch tygodniach od otwarcia zapach zmienił się tak, że niemożliwym było jego dalsze używanie...
SPOSTRZEŻENIA
Co do zapachu tych kremów, ogólnie bywa nieco męczący. Bardzo przypomina ogórek z czymś tam, dosyć chemiczna woń. Zdziwiło mnie, że krem na noc przeszedł pod tym względem taką metamorfozę, ponieważ z żadnym poprzednim nie miałam takiego problemu. Niestety, przez to właśnie pojawi się w denku szybciej niż powinien.
Kremy nie przypadły mi do gustu i więcej do nich nie wrócę. Nie polecam. Za taką cenę można nabyć o wiele lepsze i zapewne też zdrowsze odpowiedniki.
9 października 2012
Aloes & Jedwab - Mariza
Przez napięty grafik nie nadążam za pisaniem nowych recenzji i stosunkowo coraz większe kolejki mi się na dysku robią. Dziś korzystając z chwili wytchnienia zajmę się pielęgnacją włosów. A dokładniej przedstawię ją na jednych z najnowszych kosmetyków Marizy.:)
Powyższy zestaw jest przeznaczony do pielęgnacji włosów normalnych i również takich ze skłonnością do przetłuszczania. Ponieważ już od ponad roku nie farbuję włosów stwierdziłam, że ten będzie mi najlepeij odpowiadał. Oczywiście w ofercie jest również zestaw dla włosów suchych i zniszczonych (Awokado & Jedwab) oraz tych farbowanych (Makadamia & Jedwab).
Pojemność zarówno szamponu, jak i odżywki to 250ml. Detalicznie sztuka kosztuje ok. 15zł, ale w aktualnym katalogu można było nabyć zestaw za 22,50zł. Dostępność ograniczona do konsultantek.
SZAMPON
Od producenta: "Szampon wzmacniający przeznaczony do pielęgnacji włosów normalnych z tendencją do przetłuszczania się. Aloes działa normalizująco i łagodząco na skórę głowy, reguluje wydzielanie sebum, a jednocześnie nawilża i odżywia włosy. Proteiny jedwabiu regenerują, wygładzają i uelastyczniają ich strukturę, zmniejszając podatność na uszkodzenia. Chronią także przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych. Szampon sprawia, że włosy stają się lekkie. lśniące i naturalnie wzmocnione."
Ode mnie: Niektórym szampon może wydać się nieco za rzadki, ale mi to nie przeszkadza. Jednakże polecam myć włosy dwa razy. Mimo wszystko jestem z niego bardzo zadowolona, jako jeden z nielicznych szamponów naprawdę sprawuje się dobrze i nie powoduje łupieżu. Ponadto nie wysusza włosów, ale wymaga użycia odżywki, aby zdyscyplinować włosy. Wydajność nie jest zła (pół butelki w ciągu 4 tygodni myjąc włosy po dwa razy co dwa dni średnio). Opakowanie solidne. Nieco przedłużył świeżość włosom.
ODŻYWKA
Od producenta: "Odżywka wzmacniająca przeznaczona do pielęgnacji włosów normalnych i z tendencją do przetłuszczania. Aloes działa normalizująco i łagodząco na skórę głowy, reguluje wydzielanie sebum. Olej ze słodkich migdałów intensywnie odżywia oraz nawilża włosy, nie powodując ich obciążania. Proteiny jedwabiu i d-pantenol regenerują, wygładzają oraz uelastyczniają ich strukturę, zmniejszając łamliwość oraz podatność na uszkodzenia. Chronią także przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych. Odżywka sprawia, że włosy stają się lekkie, lśniące i naturalnie wzmocnione."
Ode mnie: Odżywka też mi się podoba, a zwłaszcza jej kremowa konsystencja, która fajnie nakłada się na włosy. Nawilża i odżywia, ale bez przesady, nie powodując przy tym ich szybszego przetłuszczenia. Nie podoba mi się opakowanie, a mianowicie pomysł z zakrętką u góry, ponieważ im więcej jej zużyjemy tym więcej trzeba potrząsać butelką, aby wydostać produkt (ale mimo wszystko szybko to idzie:). Wydajność adekwatna do szamponu, z tym, że obficie ją aplikuję tylko raz i po ok. 5 minutach spłukuję.
Co do zapachu to obydwa kosmetyki pachną tak samo. Zapach ten jest delikatny, nienachalny, dosyć ziołowy. Kojarzy mi się ze starą serią Herbal Essences. Jednakże jest to przyjemny zapach.:)
Podsumowując: Po miesiącu stosowania mogę z czystym sumieniem ten zestaw polecić. Moje włosy dzięki niemu stały się lekkie, naturalnie błyszczące, mniej się elektryzowały. Zauważyłam też, że trochę się wzmocniły i stały się nieco grubsze oraz gładsze. Skład również mnie niezbyt przeraża.
Powyższy zestaw jest przeznaczony do pielęgnacji włosów normalnych i również takich ze skłonnością do przetłuszczania. Ponieważ już od ponad roku nie farbuję włosów stwierdziłam, że ten będzie mi najlepeij odpowiadał. Oczywiście w ofercie jest również zestaw dla włosów suchych i zniszczonych (Awokado & Jedwab) oraz tych farbowanych (Makadamia & Jedwab).
Pojemność zarówno szamponu, jak i odżywki to 250ml. Detalicznie sztuka kosztuje ok. 15zł, ale w aktualnym katalogu można było nabyć zestaw za 22,50zł. Dostępność ograniczona do konsultantek.
SZAMPON
Od producenta: "Szampon wzmacniający przeznaczony do pielęgnacji włosów normalnych z tendencją do przetłuszczania się. Aloes działa normalizująco i łagodząco na skórę głowy, reguluje wydzielanie sebum, a jednocześnie nawilża i odżywia włosy. Proteiny jedwabiu regenerują, wygładzają i uelastyczniają ich strukturę, zmniejszając podatność na uszkodzenia. Chronią także przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych. Szampon sprawia, że włosy stają się lekkie. lśniące i naturalnie wzmocnione."
Ode mnie: Niektórym szampon może wydać się nieco za rzadki, ale mi to nie przeszkadza. Jednakże polecam myć włosy dwa razy. Mimo wszystko jestem z niego bardzo zadowolona, jako jeden z nielicznych szamponów naprawdę sprawuje się dobrze i nie powoduje łupieżu. Ponadto nie wysusza włosów, ale wymaga użycia odżywki, aby zdyscyplinować włosy. Wydajność nie jest zła (pół butelki w ciągu 4 tygodni myjąc włosy po dwa razy co dwa dni średnio). Opakowanie solidne. Nieco przedłużył świeżość włosom.
ODŻYWKA
Od producenta: "Odżywka wzmacniająca przeznaczona do pielęgnacji włosów normalnych i z tendencją do przetłuszczania. Aloes działa normalizująco i łagodząco na skórę głowy, reguluje wydzielanie sebum. Olej ze słodkich migdałów intensywnie odżywia oraz nawilża włosy, nie powodując ich obciążania. Proteiny jedwabiu i d-pantenol regenerują, wygładzają oraz uelastyczniają ich strukturę, zmniejszając łamliwość oraz podatność na uszkodzenia. Chronią także przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych. Odżywka sprawia, że włosy stają się lekkie, lśniące i naturalnie wzmocnione."
Ode mnie: Odżywka też mi się podoba, a zwłaszcza jej kremowa konsystencja, która fajnie nakłada się na włosy. Nawilża i odżywia, ale bez przesady, nie powodując przy tym ich szybszego przetłuszczenia. Nie podoba mi się opakowanie, a mianowicie pomysł z zakrętką u góry, ponieważ im więcej jej zużyjemy tym więcej trzeba potrząsać butelką, aby wydostać produkt (ale mimo wszystko szybko to idzie:). Wydajność adekwatna do szamponu, z tym, że obficie ją aplikuję tylko raz i po ok. 5 minutach spłukuję.
Co do zapachu to obydwa kosmetyki pachną tak samo. Zapach ten jest delikatny, nienachalny, dosyć ziołowy. Kojarzy mi się ze starą serią Herbal Essences. Jednakże jest to przyjemny zapach.:)
Podsumowując: Po miesiącu stosowania mogę z czystym sumieniem ten zestaw polecić. Moje włosy dzięki niemu stały się lekkie, naturalnie błyszczące, mniej się elektryzowały. Zauważyłam też, że trochę się wzmocniły i stały się nieco grubsze oraz gładsze. Skład również mnie niezbyt przeraża.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)



