Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zbiory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zbiory. Pokaż wszystkie posty

30 grudnia 2019

Przegląd grudzień '19

Nim się obejrzeliśmy dobijamy do końca roku. Grudzień zawsze ma w sobie swego rodzaju magię za sprawą świąt, kiedy to trzeba się zatrzymać i skupić na najbliższych. Czas na wyciszenie i przewartościowanie swojego życia, zwłaszcza, że tuż za rogiem czeka na nas nowy, nie do końca poznany czas - 2020 rok.
Dla mnie grudzień był zdecydowanie różny od poprzednich. Mimo szczerych chęci nie wyrobiliśmy się do końca z remontem, ale ostatecznie zdążyliśmy doprowadzić do ładu salon z kuchnią i wtedy przygotowania do świąt ruszyły już pełną parą.


Będąc w markecie po brakującą puszkę farby do ścian, trafiłam na śliczne ozdoby ze sklejki, które idealnie wpasowują się w rustykalny klimat, który od dłuższego czasu jest mi bliski.


Nie wyobrażam sobie świąt Bożego Narodzenia bez charakterystycznego zapachu i smaku pierników, zarówno tych w formie ciastek jak i dużych blatów przełożonych powidłami z polewą czekoladową na wierzchu. W tym roku pierwszy raz zdecydowałam się (i przede wszystkim zdążyłam ;) zrobić piernik według staropolskiej receptury, zwany też długowiecznym, który powinien leżakować w zimnym miejscu ok. 4 tygodnie. Z samego ciasta możemy zrobić ciastka oraz blaty. Wychodzi go bardzo dużo, a po upieczeniu jest cudownie miękki i pyszny.


W tym roku w naszym mieszkaniu zagościła największa żywa choinka jaką kiedykolwiek mieliśmy. I to zaskoczenie, że jednak mamy za mało ozdób do niej!


Sezon jesienno-zimowy zdominowały dodatki w odcieniach miodu i brązów zarówno w mieszkaniu jak i naszej garderobie.



Najbardziej odstresowującym prezentem pod choinką okazała się gra planszowa Anty-monopoly. Mimo, że nazwa nawiązuje bezpośrednio do klasycznego Monopoly, tu zasady są nieco inne. Gracze dzielą się na początku gry na przedsiębiorców oraz monopolistów, co narzuca im określone reguły na resztę rozgrywki. Producent zapewnia, że to gra na 60-90 minut, nam ona zajmuje zdecydowanie dłużej!


Zima to czas specyficznych lektur. Fajnie było zainspirować się poradnikiem "Dorota was urządzi na święta" znanej z programu "Domowe rewolucje" Doroty Szelągowskiej. W poradniku znajdziemy wszystko, co związane ze świątami - pomysły na własnoręcznie robione prezenty, sposoby ich oryginalnego pakowania, przepisy na charakterystyczne napoje i potrawy oraz pomysły na dekorację domu, czy też stworzenie własnego kalendarza adwentowego, co z roku na rok jest coraz bardziej modne.
Poza tym miło zanurzyć się w przyjemnych lekturach, których akcja toczy się właśnie w tym magicznym, świątecznym klimacie. Nie mam pojęcia ile książek w tej tematyce pojawiło się na tegorocznym rynku, ja zdecydowałam się na te trzy.


Od wakacji #Isogi (Instaseriale o gotowaniu) od Mamy Ginekolog pojawiają się bardzo często w mojej kuchni. Ostatni pojawił się pod koniec listopada i muszę przyznać, że wcale nie jest gorszy od poprzednika. Wiele przepisów z działu wigilijnego Dokładki pojawiło się na moim świątecznym stole.


Jedną z moich ulubionych rzeczy związanych ze świętami jest możliwość kupienia/dostania kosmetyków z mojej Wishlisty w atrakcyjnych zestawach, często w nie mniej atrakcyjnej cenie. Zestaw żurawinowy do ciała Mokosh dostałam pod choinkę, chyba musiałam być grzeczna ;)


Marka Yope w tym roku wypuściła aż 3 zimowe warianty zapachowe swoich kosmetyków! Mamy do wyboru czekoladową bombonierkę oraz korzenne ciasteczka w formie mydła w płynie, żelu pod prysznic oraz balsamu do ciała. Ja skusiłam się na kuchenne mydło do rąk Zimowa herbata, które pachnie brzoskiwniami i gałką muszkatołową. O tym aromacie znajdziecie też balsam do rąk.


Zaczęłam też testy nowych kosmetyków do pielęgnacji twarzy od marki Veoli Botanica, która stawia na wysoką jakość składników swoich produktów oraz na ich udowodnione działanie. Kosmetyki mają za zadanie nawilżyć, wygładzić, regenerować skórę oraz łagodzić podrażnienia, dlatego posiadacze praktycznie każdego typu cery polepszą stan swojej skóry. Wybrałam podstawę pielęgnacji, czyli emulsję do oczyszczania skóry oraz krem nawilżający na dzień, ale już wiem, że na tym nie poprzestanę. Duży plus za ekologiczne, szklane opakowania.


Marka Clochee "chodziła" za mną już od dłuższego czasu. Posiada w swojej ofercie starannie wyselekcjonowane formuły mające na celu poprawę struktury skóry oraz działanie przeciwzmarszczkowe. Zdecydowałam się na krem nawilżająco-ujędrniający oraz serum intensywnie nawilżające, jestem ciekawa efektów.

Mam nadzieję, że jesteście zadowoleni i wypoczęci po świętach oraz życzę Wam samych pomyślności w nadchodzącym roku! :)

19 listopada 2018

Seria Obca (Outlander) - Diana Gabaldon cz.1

Dzisiejszy post będzie o znanej na świecie serii książek z cyklu Obca (w oryginale Outlander), których pierwsza część nosi właśnie taki tytuł. Autorką jest Diana Gabaldon. Aktualnie w Polsce i na świecie jest dostępne aż 8 części powieści, ale to nie koniec - 9 jest w trakcie tworzenia, natomiast autorka szacuje, że cykl zamknie się w 10 tomach. Same tomy to nic lekkiego, ani krótkiego. Każda kolejna książka jest dłuższa od poprzedniej. Pierwsza liczy ok. 700 stron, natomiast piąta, którą aktualnie czytam, ma już ok. 1250 stron. Nie mniej jednak, czyta je się bardzo szybko.

Warto wspomnieć, że ta seria ostatnio zdobyła 2. miejsce na liście 100 najważniejszych powieści wszech czasów. W głosowaniu brało udział ponad 7 tys. Amerykanów, a całość została przedstawiona w ośmioodcinkowym serialu The Great American Read. Myślę, że już samo miejsce na podium jest wystarczającą zachętą by zaznajomić się bliżej z twórczością pani Gabaldon.

Poza tym, że Outlander jest świetną serią czytelniczą, Amerykanie nie poprzestali na samej prozie. Na kanwie powieści cały czas powstaje serial, którym zajęła się stacja Starz. Średnio co roku powstaje kolejny sezon, a każdy z nich bazuje na 1 tomie. Serial niemal od razu stał się hitem na całym świecie, podobnie zresztą jak książki. Jest emitowany praktycznie we wszystkich krajach, a jeśli w jakimś nie ma go w lokalnej telewizji, to można spokojnie obejrzeć w internecie z właściwym dla danego kraju lektorem. Obecnie jest transmitowany 4 sezon serialu oparty na książce "Jesienne werble". W swojej macierzystej stacji każdy nowy odcinek można oglądać w niedziele o 20:00, natomiast nam pozostaje oglądanie go w sieci, gdzie wersja z polskim lektorem jest dostępna już w poniedziałki. W Polsce wyłączność na ten serial ma Netflix.


27 października 2018

Kosmetyki do makijażu Bourjois

Dzisiaj mam dla Was całkiem obszerny post. Jak wiecie kolorówka marki Bourjois jest bogata, a ja wybrałam z niej kilka kosmetyków, które używam już od jakiegoś czasu.



Dlaczego Bourjois?

15 sierpnia 2018

Pielęgnacja włosów cz. 1

Post, nad którym dość długo się zbierałam. Jest tu dużo kosmetyków i ciężko jednoznacznie ocenić, co ma wpływ na kondycję włosów. Jakoś zebrałam motywację i tak powstał post zbiorczy o szamponach, odżywkach i maskach.


Poza kosmetykami Palmers, wszystkie są kosmetykami bazującymi na naturalnych składnikach.

18 lutego 2018

Przegląd peelingów do twarzy #1

W pielęgnacji twarzy ważne jest, aby raz w tygodniu wykonywać peeling. Dzięki temu złuszczamy martwy naskórek, wygładzamy skórę, a po nim skóra chętniej i łatwiej przyjmuje kolejne porcje składników odżywczych z maseczki, serum, czy też kremu.

Bohaterami dzisiejszego postu są 4 peelingi dedykowane różnym typom cer.


1. To wielofunkcyjny kosmetyk od Bielendy Carbo Detox, a mianowicie - peeling, maseczka i żel myjący w jednym.

9 stycznia 2018

Kosmetyki trzech klas - cz.2 apteka

Cześć, mam nadzieję, że poprzedni wpis przypadł Wam do gustu i zachęcił do refleksji. Dziś przyjrzę się bliżej dermokosmetykom, więc już chyba wiecie jakie miejsce mam na myśli. Jeśli jednak nie czytaliście części 1 to zapraszam Was TUTAJ.



Wizja zakupu kosmetyku w aptece wydaje się kusząca, ponieważ to nie są "zwykłe" produkty, ale takie bardziej medyczne, bo jednak "dermokosmetyki". Często to tam kierujemy swoje kroki po nowe nabytki, gdy mamy jakieś problemy z cerą (popękane naczynka - teleangiektazje, trądzik lub skórę skłonną do podrażnień) lub po prostu oczekujemy polecenia odpowiedniego produktu dla naszej skóry, nierzadko za cenę wyższą niż jego odpowiednika drogeryjnego.

-  "Moja koleżanka była u dermatologa i dostała leki na trądzik. Też sobie je kupię, bo na pewno mi  pomogą."

Życie malowałoby się w różowych barwach, gdybyśmy mogli używać wszystkie specyfiki, co inni ludzie na te same problemy. Jednakże życie to nie bajka. Takie dermokosmetyki, często już leki, są przepisywane pacjentom na podstawie obrazu klinicznego ich osobistego problemu i dokładnego wywiadu. Trądzik, trądzikowi nie równy. Często wynika z nieprawidłowej pielęgnacji, czasem są to inne czynniki np. nieregulowane hormony. Owszem, można pokusić się o taki zestaw jaki ma koleżanka, ale czy warto inwestować pieniądze w coś co może się nam nie zwrócić, a nawet zaszkodzić?

11 września 2016

DENKO lipiec - sierpień '16

Witajcie. Sezon szkolny się rozpoczął, chociaż pogoda niezbyt adekwatna jak na wrzesień. Nie ma jednak czym się przejmować, trzeba korzystać ze ciepła póki jest ;)

Jak co dwa miesiące nadszedł czas na denko. Oto co mi się nazbierało...


19 maja 2016

Co warto kupić w Oriflame?

Cześć wszystkim. Niedawno pisałam post o tym, co warto kupić w Avon, dziś idąc za ciosem mam dla Was kolejny. Tym razem nieco o firmie Oriflame.
Zacznę od tego, że dla większości ludzi podstawową i często jedyną różnicą między Oriflame a Avon jest cena. Jednakże mamy tu dwa różne systemy wartości. Oriflame stawia na jakość, woli stworzyć bardziej wyszukane składniki aktywne do swoich receptur, stąd większa cena produktu. Tam liczą się klienci zdecydowani, stawiający na lepszą jakość i chcący za nią zapłacić, aniżeli kupić tanio i mieć efekt słabszy. Głównie do takich ludzi kierowana jest większość ich oferty.
Natomiast w Avonie często mam wrażenie, że idą na ilość. Jak najwięcej sprzedanych kosmetyków, jak najniższe ceny. Są kremy o wartości detalicznej 60-100zł, gdzie w promocji można kupić za 25zł. W dużej mierze liczy się zbyt.

PERFUMY
Oriflame ma naprawdę dobre perfumy w przystępnych cenach. Są bardzo różnorodne i dość długo się utrzymują zarówno damskie jak i męskie. Moje ulubione to Love Potion i Masquerade.


7 maja 2016

DENKO Marzec - kwiecień '16

Cześć. Maj zadomowił się u nas na dobre, a w związku z nim słoneczna pogoda. Minęły kolejne dwa miesiące, a zatem czas na podsumowanie aktualnego denka.


1. Czarny szampon przeciwłupieżowy z serii Receptury Babuszki Agafii - miał nieco specyficzny zapach. Dobrze mył, ale na łupież nie wpływał.
2. Suchy szampon Batiste - pisałam już o nich wiele razy. Przydatny i wydajny.
3. Kremowy żel pod prysznic Sanex - przyjemny w użyciu,pewnie jeszcze wrócę do tej marki.
4. Żel pod prysznic z edycji limitowanej Isana - przyjemny,wiosenny zapach. Dobry i przy tym niedrogi.
5. Żel pod prysznic Discover marki Oriflame - ciekawy zapach z nutą wanilii. W działaniu ok.
6. Mleczko do demakijażu Milk & Honey Oriflame - przyjemny skład, zapach i działanie. Ogólnie polecam. Dodatkowy plus za pompkę.
7. Hydrolat z drzewa herbacianego z ZSK - świetna alternatywa dla toniku.
8. Dwufazowy płyn do demakijżu oczu Rival de Loop - zmywa dość dobrze, ale przy większej ilości szczypał w oczy.
9. Kilka past do zębów.
10. Żelowa złuszczająca maseczka Oriflame True Perfection - fajna w użyciu. Stosowałam ją jako delikatny peeling enzymatyczny. Ma to do siebie, że nieco rozgrzewa skórę.
11. Masterpiece tusz od Astor - początkowo fajnie pogrubiał rzęsy. Potem zaczął gęstnieć i wysychać. Nie rozumiem jego fenomenu. ;)
12. Krem do ciała Silk Beauty od Oriflame - czy Wy też macie wrażenie, że poprzednia wersja Silk Beauty miała lepszą kompozycję zapachową? Ta mnie niezbyt przekonuje, wyczuwam w niej rumianek, nie wiem, co jeszcze. Gdyby nie zapach ten krem byłby lepszy.
13. Matujący krem do twarzy Avon Nutra Effects - to już drugie opakowanie, pisałam o nim TU.


24 kwietnia 2016

Porównanie szminek - NYX, Oriflame i Catrice

Cześć wszystkim. Jak wiecie w makijażu swój nastrój można wyrażać na wiele sposobów. Zazwyczaj największą rolę odgrywają tu najbardziej kolorowi przedstawiciele do makijażu. Prym tu wiodą cienie, kredki do oczu, tusze zarówno do kresek jak i do rzęs, ale też szminki i konturówki. Te ostatnie są świetną opcją dla zabieganych. Zamiast tracić cenny, poranny czas na perfekcyjne kreski, czy blendowanie kilku cieni, można podkreślić tuszem rzęsy i rzucić kolor na usta. Dla mnie to zdecydowanie opcja, po którą sięgam najczęściej. Kolejny plus pomadek jest taki, że możemy nosić kilka odcieni w ciągu jednego dnia, co byłoby problematyczne z makijażem oczu, jeśli znajdujemy się poza domem.






Jest to typ kosmetyku, którego nigdy dość. Od jakiegoś czasu upodobałam sobie wszelkie maty. Takiego wykończenia zawsze brakowało mi w szafach z kosmetykami w drogeriach, a jeśli już się pojawiały to było ich niewiele. To wykończenie jest bardzo eleganckie, ma w sobie klasę i nie jest nachalne, dodaje uroku i tajemnicy.
Jedną z pierwszych przedstawicielek tego efektu była szminka Inglota, która była dość toporna w aplikacji. Z poniższymi nie ma tego problemu. ;)

4 marca 2016

DENKO styczeń - luty '16

Witajcie. Przychodzę do Was z pierwszym w tym roku denkiem. Postanowiłam nieco zmienić jego oprawę organizując puste opakowania w jednym pudełku, a nie jak dotychczas na półce, czy podłodze ;)

1.  Woda brzozowa Isana - kiedyś używałam ją do wcierek w połączeniu z kompleksem witamin z ZSK i sprawowała się bardzo dobrze.
2. Odżywka do włosów regenerująca na brzozowym propolisie od Babuszki Agafii - duże opakowanie bardzo wydajne. Przyjemny ziołowy zapach. Działanie też ok.
3. Kremowy płyn do kąpieli Miód i mleko, Avon - jeden z moich ulubionych zapachów zaraz obok wanilii. Jednakże ten płyny Avonu są nieco za bardzo perfumowane i nachylając się nad pianą można się zadusić aromatem :P
4. Suchy szampon Batiste - tutaj w wersji tropikalnej. Absolutny przedstawiciel każdego denka. ;)
5. i 6. Żele pod prysznic Avon Senses - fajne zapachy, żele jak żele.
7. Micelarny płyn do demakijażu oczu z ekstraktem ze świetlika Organic Therapy - o ile peeling diamentowy z tej firmy sprawdził się u mnie bardzo dobrze, o tyle ten płyn był przeciętny. Zdarzało mu się nie domywać rzęs, a przy nadmiernej ilości na waciku szczypał oczy...
8. Płyn micelarny Skin Care - kupiłam go kiedyś w Polo, w przeciwieństwie do swojego poprzednika był całkiem niczego sobie.
9. Żel pod prysznic Oriflame Discover - i tu zapach jak dla mnie zbyt mocny, reszta ok.
10. Żel do higieny intymnej Clarena - dobrze się spisał w swojej roli.

4 stycznia 2016

Ulubieńcy 2015

Cześć. Mam nadzieję, że już wszyscy wydobrzeliście po wyczerpującym noworocznym weekendzie. :) Skoro mamy ten nowy rok to warto by podsumować stary. Z wszystkich recenzji, które pojawiły się na blogu w 2015 roku przypomnę Wam te kosmetyki, które szczególnie przypadły mi go gustu.

Kosmetyki pielęgnacyjne

Odświeżający płyn do higieny intymnej Mariza 


1 sierpnia 2015

Zakupowe podsumowanie lipca

Hej Kochani. Nie było mnie tu ostatnio z powodu dłuższego wyjazdu na wakacje. Jednakże wczoraj już wróciłam i mogę znów blogować. Dziś pokażę Wam, co kupiłam w ciągu ostatniego miesiąca. ;)


4 czerwca 2015

Balsam do ciała z Green Pharmacy + jak ciężko mieć wrażliwą skórę dziś

Cześć. Pogodę mamy coraz cieplejszą w związku z czym warto zadbać o właściwą pielęgnację naszej skóry. Lato to dobry czas na lekkie balsamy i mleczka do ciała, jak również lekkie kremy z filtrem do twarzy. Moja skóra ostatnio potrzebuje nieco więcej nawilżenia niż zwykle, zwłaszcza dłonie, gdzie mam problem natury alergicznej - o dziwo. Nie wiem dokładnie, co jest przyczyną, jedynie tyle, że objawy nasilają się, gdy nie stosuję codziennie kremu do rąk. Np. na dzień dzisiejszy trzeba się mocno przyjrzeć, żeby zobaczyć, że coś dłoni dolega. W związku z tym postanowiłam bardziej zadbać o pielęgnację dłoni jak i całego ciała.Chciałam kupić coś z serii hipoalergicznej, dedykowanego też dla osób z AZS. Osoby, które się z tym borykają, wiedzą jak trudno kupić odpowiednie kosmetyki w drogerii. Praktycznie pozostaje tylko apteka, a i same produkty do tanich nie należą. Póki co kupiłam w Rossie bardzo przyjemny olejek do ciała i krem do rąk. Może w przyszłości skuszę się na coś bardziej dla wrażliwców. Moje zakupy zobaczycie na koniec postu.

Dziś chcę Wam przedstawić mleczko do ciała dość popularnej marki Green Pharmacy, które używam już jakoś od ponad miesiąca.


Mam wersję aloes i mleczko ryżowe. Butelka duża, bo 500ml, z półprzezroczystego plastiku, dzięki czemu widzimy, ile jeszcze jest zawartości. Dodatkowo ma pompkę. Kosztuje ok. 12zł i kupimy go w Naturze oraz innych większych drogeriach.


 PLUSY
+ pompka
+ możliwość monitorowania zawartości
+ pojemność
+ cena
+ dostępność
+ wydajność
+ delikatny zapach
+ nie podrażnia

MINUSY
- średnie nawilżenie
- parafina na początku składu

 SPOSTRZEŻENIA
Konsystencja typowa dla mleczka, średniogęsta. Szybko i łatwo się rozsmarowywuje na ciele. Zapach jest delikatny, nie męczy w nocy. Mimo tego, że balsam ma dużo plusów, to jednak cieszyłabym się gdyby nawilżał nieco solidniej. Po każdym prysznicu czuję, że skóra jest napięta i potrzebuje natychmiastowego nawilżenia, co nie jest rzadkie, bo bywają balsamy, przy których nie mam takich odczuć. Myślę, że to przez parafinę, która powoduje pozorne nawilżenie, a na dłuższą metę może wysuszać skórę. Gdyby jednak poprawić nieco skład mogłoby być całkiem ok. 


I na koniec moje ostatnie zdobycze zakupowe: podkład rozświetlająco-wygładzający Avon Bright Start, olejek przeciw rozstępom Babydream o niesamowitym składzie i cenie, letnia limitka Isany pod prysznic, odżywczy krem do rąk dla skóry suchej i wrażliwej Evree, krem do rąk Dream Cream, pilniczki i baza z topem The One od Oriflame.

1 kwietnia 2015

Książkowe szaleństwo

Cześć Kochani. Dzisiejszy post dotyczyć będzie książek. Mimo, iż lubię książki to jeszcze ponad rok temu dziwiłam się, gdy dostawałam je w prezencie ponieważ nie byłam jakoś wielką czytelniczką powieści fabularnych i były to czasy, kiedy to zaczęłam doceniać literaturę fachową.
Jednakże właśnie od prezentów zaczęła się moja miłość do skandynawskich pisarzy i ich powieści kryminalnych. Najpierw była Camilla Lackberg, trochę Larsona i teraz czytam zawzięcie Jo Nesbo.

Urządzanie mieszkania skoncentrowałam na zapełnieniu kilku półek wartymi uwagi powieściami jak i poradnikami oraz moją ulubioną literaturą fachowową.
Moje ostatnie nowości.


Jest to już moje drugie zamówienie ze strony Aros.pl. Pierwsze pokazywałam TUTAJ. Tym razem do zakupów zmotywowała mnie druga część podręcznika do kolejnego egzaminu zawodowego, który w porównaniu w pierwszą częścią Dłonie, Stopy, Ciało jest o wiele bardziej przydatny swoją tematyką. Jest to moja opinia, ponieważ po przebyciu kilku szkoleń i dobrze rozbudowanych zajęć (manicure, pedicure, podologia) w szkole mogłam sobie darować kupno poprzedniej części tego podręcznika. Jednakże wszystkim gorąco polecam Twarz, Szyja, Dekolt z tej samej serii, która do egzaminu po pierwszym roku okazała się niezbędna. :)
Jakiś czas temu zainteresowałam się farmacją. Po głębszym poznaniu kosmetologii i chemii kosmetycznej, uważam, że to naturalny wybór dla osób dociekliwych, takich jak ja. Trochę "liznęłam" tzw. dużego Mutschlera, którego największą wadą są często dość spore różnice między farmacją niemiecką a polską. Jednakże była to książka warta uwagi, jednakże do trudna w odbiorze. Na pewno jeszcze do niej wrócę. Na razie postanowiłam na coś dobrego na początek przygody z farmakologią i tu padł pomysł zakupu dość ciekawej książki wydanej przez UJ. Jest to taka farmakologia w pigułce.
I Nesbo. Na razie jest to ostatnia część serii o komisarzu Harrym Hole. Ciąg dalszy "Upiorów", które przeczytałam niemal jednym tchem i byłam bardzo ciekawa, co będzie dalej po dość szokującym zakończeniu poprzedniej części.

Dlaczego warto zamawiać na Aros.pl? Są tam duże zniżki na książki, zwłaszcza te fachowe, gdzie czasem można zaoszczędzić do kilkudziesięciu złotych w porównaniu do ceny detalicznej. Jest tam też atrakcyjna cena wysyłki książek. Sama wysyłka jest niemal błyskawiczna - od zaksięgowania wpłaty paczka dociera do nas w 2 dni robocze. Żal nie spróbować.


Te książki to zupełnie nieplanowany wydatek. Ot była na centrum Poznania i przypadkiem weszłam do księgarni Tak Czytam. Była tam wyprzedaż, ale mam wrażenie, że znaczna większość asortymentu była w atrakcyjnych cenach.
Po obejściu wystawy promocyjnej zdecydowałam, że na jedną książkę mogę się skusić i była to powieść "Irlandzki Koktajl", który wydaje się dość lekki i zabawny, w sam raz na odetchnięcie po książkach akcji.
Na "Zdemaskowaną" natknęłam się przypadkiem na półce i zaciekawiła mnie do tego stopnia, że dołączyła do mojego koszyka. Dopiero w domu przekonałam się, że fabuła jest oparta na prawdziwej historii.
No i jestem już przy kasie, gdy nagle odzywa się moje pragnienie wiedzy i pytam niczego sobie pana przy kasie, czy nie mają czegoś z farmacji i zostałam zaprowadzona do regału medycznego, gdzie trafiłam na Popularną Encyklopedię Leków w wersji dwutomowej. Część pierwsza wymienia najpopularniejsze leki i ich działanie, interakcje z innymi itd., druga część to mniejsza aktualizacja do tej pierwszej. Przekartkowałam ją i stwierdziłam, że jest warta uwagi.

Biorę też udział w akcji 52 książki 2015 i dzielnie się trzymam, na razie wychodzę na równo z każdym tygodniem.

A jak u Was z czytaniem? Lubicie to?

Zapraszam też do posta o książkach fachowych w kosmetyce i bliskich jej dziedzianach TUTAJ.

21 marca 2015

Nowości nie tylko kosmetyczne

Cześć. Jestem ostatnio trochę zabiegana, ale staram się wyjść na prosto z prowadzeniem bloga. Dziś postanowiłam się z Wami podzielić moimi ostatnimi łupami zakupowymi, które wkrótce znajdziecie w recenzjach. ;)

Jak wiecie rosyjskie kosmetyki stanowią ważny element pielęgnacji moich włosów. Przy tym zamówieniu skusiłam się na odżywkę regenerującą do włosów na brzozowym propolisie, z której serii mam już szampon, miodowe mydło do ciała i włosów oraz krem na noc z awokado.


Super-Pharm nie skąpił promocji ostatnio, ludzie go szturmowali. Ja skusiłam się na tusz dodający objętości Bourjois oraz podkład i korektor True Match L'Oreal,


W Oriflame skusiłam się na złuszczający żel pod prysznic i rękawicę z nowej serii Swedish Spa oraz błyszczyk do ust.

 
Przybyło mi też roślinek. Pierwszą dostałam na dzień kobiet, drugą na imieniny. Dziś porozsadzałam aloesy i z jednej doniczki zrobiły się 3 :)
 

 No i książki, które już od jakiegoś czasu były na mojej wishliście. Pierwsze dwie mam już za sobą, ostatnia jeszcze czeka.

18 lutego 2015

Demakijaż: Rival de Loop, BeBeauty i Oriflame

Witajcie. Dzisiejszy post postanowiłam poświęcić tematyce kosmetyków do demakijażu, których aktualnie używam. Mam nadzieję, że wszyscy zdają sobie sprawę z tego, iż nie ma większego grzechu kosmetycznego od niezmytego makijażu przed snem. Skóra wtedy nie może oddychać, a co za tym idzie zaburza się proces jej regeneracji. Przyspieszamy starzenie. Również tak się dzieje, gdy zmywamy makijaż tylko połowicznie.

Trzymając się tematu przyznam się Wam, że do dziś pamiętam jedną z wpadek językowych pewniej konsultantki Mary Kay, która wpadła kiedyś do nas z wizytą, aby zareklamować swoje produkty.
Oczywiście pozwoliła nam przetestować swoje kosmetyki i zaczęła przy tym opowiadać, że ważne jest, aby "ZMYĆ DEMAKIJAŻ".
Fakt faktem było to jedne z wielu nieoficjalnych spotkań w domach, gdzie sprzedawcy produktów kosmetycznych próbowali przekonać nas (dwie kosmetyczki + rodzina chcąc nie chcąc orientująca się w jakimś stopniu w temacie), co jest ważne w pielęgnacji, jak się malować, czy jak działają poszczególne urządzenia, z którymi generalnie mamy styczność na co dzień w gabinecie. Oczywiście pada przy tym głupstw co nie miara, ale to tylko sprzedawcy - nie nam ich edukować, więc tylko grzecznie słuchamy, co mają do powiedzenia...


Ja zaczynam swój demakijaż od płynu dwufazowego. Jakiś czas temu w moje trafił tusz wodoodporny, o którym pisałam niedawno TU. I tak oto skończyło się zmywanie rzęs micelem. W drogerii wybieram między płynem Rival de Loop, a dwufazówką tradycyjna Ziaji oraz tą z serii zielonej oliwki. Ale skład obu Ziajek był taki nijaki i wygrał Rival de Loop za pantenol, aloes, miłorząb oraz skwalen wysoko w składzie.

6 lutego 2015

Kolorówka Oriflame - The One i Giordani Gold (dużo zdjęć)

Witajcie. Widzę, że post z rozdaniem cieszy się rosnącą popularnością. Cieszy mnie to bardzo, tym bardziej, że już wkrótce ktoś z Was zgarnie zestaw konkursowy.:)

Dziś przychodzę do Was z dość obszerną recenzją kolorówki, która ostatnio towarzyszy mi nieustannie w mojej kosmetyczce. Jak już wywnioskowaliście z tytułu wpisu, mowa o kolorówce Oriflame.
Jest to praktycznie cały pakiet do wykonania podstawowego makijażu typu dziennego, czy nawet make up no make up, zwanego też makijażem beauty, który atakuje nas z wszystkich reklam super odmładzających (itp.) kremów, emulsji i praktycznie całej białej kosmetyki.

Zacznę od podstawy - podkładu. Jest to podkład odmładzający Giordani Gold w odcieniu porcelanowym. Buteleczka ma standardowe 30ml, szklane opakowanie i plastikową pompkę. Kosztuje ok. 40zł, w Oriflame jest to już kolorówka wyższej półki.


30 stycznia 2015

Nowości

Hej Kochani. Dość dawno nie pokazywałam Wam moich nowości kosmetycznych i nie tylko. Generalnie jestem osobą, która lubi mieć większość rzeczy zaplanowanych i  być w miarę przygotowaną na wiele aktualnie nieplanowanych rzeczy. Tak też jest też z moim zużywaniem kosmetyków - gdy już widzę, że w używam ostatnie opakowanie np. podkładu to staram się powoli zaopatrzyć w następny, żeby mieć go już pod ręką, gdy tamten nieoczekiwanie się skończy. Szczególnie zwracam na to uwagę przy kosmetykach do pielęgnacji włosów, ciała itd. Mój aktualny rekord 3 balsamy w zapasie i 4 wczoraj tyle co otwarty. ;) Poza tym wyjeżdżając do szkoły na pół tygodnia muszę mieć tam na miejscu kolejny szampon, odżywkę, micel, aby nie targać tego ze sobą co chwilę. Tam więc konsumcjonizm na coraz wyższą skalę ;) Jednakże dodając do tego, że jestem dość wybrednym konsumentem - przeliczam zawartość i jakość składu INCI na cenę produktu i fakt, że staram się nie kupować byle czego, nie jest ze mną chyba aż tak źle. ;)


Z Oriflame skusiłam się na żel pod prysznic o zapachu mango i jojoba oraz duży krem do stópek, który ma wiele pozytywnych recenzji, jak również sam skład ;D


Wybierając kosmetyki Avon kierowałam się głównie walorami zapachowymi i tu wygrał balsam do ciała Love (miałam kiedyś wodę toaletową o tym zapachu i byłam w niej zauroczona) oraz mleczko do kąpieli Miód i Mleko (jedna z moich ulubionych kompozycji zapachowych).

 
W Rossmannie zdecydowałam się na kurację z olejkami Isany, szampon nabłyszczający z morelą Alterra oraz jedną z zimowych limitek pod prysznic Isany o zapachu wanilii.
 

I na koniec książka, która miała być taka super i w ogóle, a okazała się dramatem, ciężkim dramatem. Nie polecam. :P

4 stycznia 2015

Moje ulubione zapachy

Hej. Nie jestem jakąś wielką maniaczką kupowania perfum. No i nie lubię faworyzowania perfum drogich kosztem tych tanich. Większość ceny perfum drogich nie wynosi koszt wyprodukowania perfum z tak starannie wyselekcjonowanych składników, tylko renoma marki, bo przecież reklama też kosztuje. Uważam, że jest dużo fajnych i długo utrzymujących się wód zapachowych.
Już dłuższy czas zbieram się z przedstawieniem Wam moich ostatnich trzech zapachów. Są jednej marki - Oriflame, ale każdy zapach jest inny, na swój sposób fantastyczny. Nie jestem w stanie wybrać jednego faworyta, dlatego używam ich zamiennie. ;)


1) Love Potion - woda perfumowana
Ma mistyczny wygląd. Dół wykonany jest z cieniowanego szkła, natomiast górę robi plastikowa zakrętka, często porównywana do różdżki.
"Odkryj swoją prawdziwą pasję z wodą perfumowaną `Love Potion`. Zadbaj o nastrój podczas nocy pełnej zmysłowości uwodzicielskim, orientalnym zapachem. Poddaj się nieprzepartej sile, jaką niosą ze sobą przyjemności ciała.
Butelka perfum ma kształt symbolizujący kroplę magicznego eliksiru, spadającego na powierzchnię skóry. Czarna nakrętka przechodząca w czerwień szkła, oddaje tajemnicę tego magicznego zapachu."
Nuty zapachowe:
nuta głowy: mandarynka, imbir, rum
nuta serca: kwiat kakaowca, lilia, wanilia
nuta bazy: czekolada, bób tonka, drzewo sandałowe
Moim zdaniem zapach jest najbardziej trwały wśród tych zapachów. Trzyma się długo. Idealny na wieczór.
Cena: 70zł (w promocji), ok. 100zł(standardowo).
W ofercie jest też krem do ciała oraz dezodorant o tym zapachu.

2) Masquerade - woda toaletowa
Zapach ten zakończył ostatni katalog ubiegłego roku. Ładnie się prezentuje i jeszcze ładniej pachnie.
"Kuszące połączenie tajemniczego oblicza dalii, zmysłowych akordów drzewa sandałowego i słodkich nut jeżyn oczarowuje zmysły, niosąc obietnicę spełnienia najskrytszych pragnień."
Nuty zapachowe: dalia, drzewo sandałowe, jeżyna
Jest mniej trwały, ale ma zapach intensywny, otulający, więc nie jest przeszkodą częściej go używać.
Nadaje się zarówno na dzień (zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym) oraz na wieczór.
Cena: ok. 90zł.
W ofercie dostępny jest również balsam do ciała oraz mydełko w tym zapachu.

3) Miss Giordani - woda perfumowana
Zapach ten miał premierę ostatniej jesieni. Flakon jest bardzo elegancki, szklany dół jest w kształcie nieco przechylonego prostokątu, zakrętka jest pozłacana.
"Do rodziny zapachów Giordani Gold dołącza woda perfumowana `Miss Giordani` - stylowa, czarująca i ultrakobieca kompozycja. Zapach wyraża to co najlepsze we włoskim stylu – pasję i radość z życia oraz subtelne wyrafinowanie i niepowtarzalny urok. `Miss Giordani` to delikatna, a zarazem elektryzująca i bardzo zmysłowa kompozycja.
Już od pierwszych akordów uwalnia niepowtarzalny aromat, który z każdą chwilą ewoluuje, stając się subtelnym połączeniem szyku i elegancji.
Dzięki owocowym nutom białego grejpfruta, kalabryjskiej bergamotki i soczystego sorbetu mango, `Miss Giordani` uwodzi świeżością już od pierwszych sekund po aplikacji. Z czasem staje się bardziej wyrafinowany dzięki kompozycji kwiatów neroli, białej peoni oraz frezji doprawionych szczyptą czerwonego pieprzu. Całość dopełniają nuty bazy: drzewo sandałowe, wanilia, paczula oraz piżmo
."
Nuty zapachowe:
nuta głowy: biały grejpfrut, kalabryjska bergamotka, sorbet mango, zielony bluszcz
nuta serca: kwiaty neroli, biała peonia, frezja, czerwony pieprz
nuta bazy: drzewo sandałowe, wanilia, piżmo, paczula
Kategoria kwiatowo-owocowa. Zapach idealny na dzień.
Cena: ok. 90zł.