Dziś temat bardzo ważny i jeden z tych, o których można powiedzieć, że są niczym rzeka. Nie można krótko i dosadnie wyjaśnić fenomenu suplementów.
Jako naród stawiający w dużej mierze na wygodne i dostatnie życie, licząc, że możemy mieć wszystko i w pewnym sensie czując się wszechmocnymi, nie zwracamy uwagi na jakość naszego pożywienia. Chcemy mieć wszystko smacznie przyrządzone i szybko podane. Tak więc w XXI wieku szerzy się epidemia otyłości, cukrzycy, zwiększonego cholesterolu, miażdżycy. Jemy tłusto i mało zdrowo. W tym momencie ręce zacierają spece od marketingu firm większych i mniejszych produkujących właśnie suplementy diety. Przecież taka zaniedbana przez siebie osoba szybciej skusi się na nowe opakowanie witamin, aby zagłuszyć trochę wyrzuty sumienia swoim dotychczasowym życiem i nieco podreperować swoje zdrowie, chociaż tego ostatniego nie można być tak do końca pewnym w tym przypadku.
Od początku...
Suplementacja została stworzona na potrzeby wzbogacania naszej diety w konkretne składniki odżywcze.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aptecznie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aptecznie. Pokaż wszystkie posty
29 sierpnia 2018
9 stycznia 2018
Kosmetyki trzech klas - cz.2 apteka
Cześć, mam nadzieję, że poprzedni wpis przypadł Wam do gustu i zachęcił do refleksji. Dziś przyjrzę się bliżej dermokosmetykom, więc już chyba wiecie jakie miejsce mam na myśli. Jeśli jednak nie czytaliście części 1 to zapraszam Was TUTAJ.
Wizja zakupu kosmetyku w aptece wydaje się kusząca, ponieważ to nie są "zwykłe" produkty, ale takie bardziej medyczne, bo jednak "dermokosmetyki". Często to tam kierujemy swoje kroki po nowe nabytki, gdy mamy jakieś problemy z cerą (popękane naczynka - teleangiektazje, trądzik lub skórę skłonną do podrażnień) lub po prostu oczekujemy polecenia odpowiedniego produktu dla naszej skóry, nierzadko za cenę wyższą niż jego odpowiednika drogeryjnego.
- "Moja koleżanka była u dermatologa i dostała leki na trądzik. Też sobie je kupię, bo na pewno mi pomogą."
Życie malowałoby się w różowych barwach, gdybyśmy mogli używać wszystkie specyfiki, co inni ludzie na te same problemy. Jednakże życie to nie bajka. Takie dermokosmetyki, często już leki, są przepisywane pacjentom na podstawie obrazu klinicznego ich osobistego problemu i dokładnego wywiadu. Trądzik, trądzikowi nie równy. Często wynika z nieprawidłowej pielęgnacji, czasem są to inne czynniki np. nieregulowane hormony. Owszem, można pokusić się o taki zestaw jaki ma koleżanka, ale czy warto inwestować pieniądze w coś co może się nam nie zwrócić, a nawet zaszkodzić?
Wizja zakupu kosmetyku w aptece wydaje się kusząca, ponieważ to nie są "zwykłe" produkty, ale takie bardziej medyczne, bo jednak "dermokosmetyki". Często to tam kierujemy swoje kroki po nowe nabytki, gdy mamy jakieś problemy z cerą (popękane naczynka - teleangiektazje, trądzik lub skórę skłonną do podrażnień) lub po prostu oczekujemy polecenia odpowiedniego produktu dla naszej skóry, nierzadko za cenę wyższą niż jego odpowiednika drogeryjnego.
- "Moja koleżanka była u dermatologa i dostała leki na trądzik. Też sobie je kupię, bo na pewno mi pomogą."
Życie malowałoby się w różowych barwach, gdybyśmy mogli używać wszystkie specyfiki, co inni ludzie na te same problemy. Jednakże życie to nie bajka. Takie dermokosmetyki, często już leki, są przepisywane pacjentom na podstawie obrazu klinicznego ich osobistego problemu i dokładnego wywiadu. Trądzik, trądzikowi nie równy. Często wynika z nieprawidłowej pielęgnacji, czasem są to inne czynniki np. nieregulowane hormony. Owszem, można pokusić się o taki zestaw jaki ma koleżanka, ale czy warto inwestować pieniądze w coś co może się nam nie zwrócić, a nawet zaszkodzić?
Etykiety:
ABC solidnych zakupów,
aptecznie,
Dermena,
INCI,
inny punkt widzenia,
kosmetyki specjalistyczne,
La Roche Posay,
maści,
podsumowanie,
pomocne,
refleksje,
rzeczywistość,
ulubione,
zakupy,
zbiory
8 lutego 2014
O kremach: pod oczy i do twarzy
Cześć, jak Wam mija weekend? Ja pojeździłam trochę po mieście, udzielałam się przy remoncie i odebrałam dostawę materiałów do niego potrzebnych, przy okazji byłam też na aerobiku. Potem porobiłam zdjęcia do recenzji i dziś napiszę Wam o dwóch kremach, które używam.
Pierwszy z nich to krem pod oczy znanej i bardzo szanowanej firmy specjalizującej się w produkcji kosmetyków dla skóry wrażliwej i suchej.
INFORMACJE
Od producenta: "Przywraca komfort i świeży wygląd skórze wokół oczu, redukując drobne zmarszczki i cienie. Napina i regeneruje skórę dzięki zawartości ceramidów, kolagenu i kwasu hialuronowego. Chroni, odżywia i zmiękcza skórę dzięki zawartości witaminy E i olejku migdałowego. Sprawia, że skóra wokół oczu jest nawilżona i elastyczna.
Nie zawiera konserwantów. Bezzapachowy."
Pojemność: 15ml.
Cena: ok. 30zł.
Firma: Decubal.
Dostępność: niektóre apteki, internet.
Wersje: tylko ta.
Czas testowania: 3 miesiące.
PLUSY
+ solidnie nawilża
+ lekko napina skórę
+ regeneruje
+ zmiękcza
+ rozjaśnia cienie
+ wydajny
+ nie podrażnia oczu
+ higieniczne opakowanie
SPOSTRZEŻENIA
Krem bardzo dobrze nawilża skórę. Już jedna aplikacja daje efekty, np. po kilku godzinach cienie pod oczami są widocznie rozjaśnione. Jest to mój KWC, chociażby ze względu na to, że w żaden sposób nie podrażnia oczu. No i przyjemnie się go aplikuje. Dzięki opakowaniu tylu air-less mamy pewność, że nie dotrą do niego bakterie z zewnątrz. Poza tym lekko ujędrnia, ale nie daje przy tym nieprzyjemnych odczuć. Skóra po jego użyciu jest miękka i przyjemna w dotyku. Polecam.:)
____________________________________________________________________________
I czas na krem do twarzy, który towarzyszył mi przez ostatnie dwa miesiące. Pochodzi z nowej serii znanej powszechnie firmy, którą znajdziemy w drogeriach, salonach kosmetycznych, a teraz podbija rynek swoimi dermokosmetykami.
INFORMACJE
Od producenta: "Matujący krem-żel na dzień o lekkiej konsystencji.
• skutecznie matuje przetłuszczające się partie twarzy (czoło, nos, broda)
• redukuje trądzik, hamuje powstawanie nowych wyprysków
• intensywnie nawilża skórę wysuszoną na skutek terapii trądzikowych
• wyraźnie zmniejsza widoczność porów, łagodzi podrażnienia.
• rozjaśnia przebarwienia zmniejszając widoczność zmian trądzikowych.
Preparat bezpieczny dla skóry wrażliwej. 0% składników mogących wywołać podrażnienie.
Zdrowa, idealnie matowa, optymalnie nawilżona cera o jednolitym kolorycie. Trądzik i błyszczenie skóry zredukowane. Pory zwężone, niedoskonałości mniej widoczne."
Pojemność: 50 ml.
Cena: ok. 20zł.
Firma: Bielenda.
Dostępność: niektóre drogerie.
Wersje: jeden z elementów czteroczęściowej serii dermokosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji cery trądzikowej.
Czas testowania: 2 miesiące.
PLUSY
+ w miarę szybko się wchłania
+ nadaje się pod makijaż
+ nie zapycha
+ nie podrażnia
+ lekko rozjaśnia skórę
+ łatwo się rozprowadza
+ wydajny
SPOSTRZEŻENIA
Kupiłam ten krem z czystej ciekawości, dodatkowo kierując się tym, że potrzebowałam kremu na dzień, ponieważ poprzedni się skończył. Okazało się, że świetnie nadaje się pod makijaż, ponieważ szybko się go rozprowadza oraz szybko się wchłania. Jednakże przy mojej mieszanej cerze wcale nie matował stref tłustych, a napinał te nieco bardziej suche (też skłonne do wyprysków). Nie zauważyłam, aby wysuszał cerę, ani też jakoś specjalnie nawilżał. Nie jest komedogenny, ani też nie wywołuje podrażnień. Nie oczyszcza cery z wyprysków, ani też nie zauważyłam, aby pomagał się szybciej pozbyć śladów po wcześniejszych wypryskach.
Taki nijaki ten krem. Myślę, że w tej kategorii można znaleźć wiele lepszych elementów.
Pierwszy z nich to krem pod oczy znanej i bardzo szanowanej firmy specjalizującej się w produkcji kosmetyków dla skóry wrażliwej i suchej.
INFORMACJE
Od producenta: "Przywraca komfort i świeży wygląd skórze wokół oczu, redukując drobne zmarszczki i cienie. Napina i regeneruje skórę dzięki zawartości ceramidów, kolagenu i kwasu hialuronowego. Chroni, odżywia i zmiękcza skórę dzięki zawartości witaminy E i olejku migdałowego. Sprawia, że skóra wokół oczu jest nawilżona i elastyczna.
Nie zawiera konserwantów. Bezzapachowy."
Pojemność: 15ml.
Cena: ok. 30zł.
Firma: Decubal.
Dostępność: niektóre apteki, internet.
Wersje: tylko ta.
Czas testowania: 3 miesiące.
PLUSY
+ solidnie nawilża
+ lekko napina skórę
+ regeneruje
+ zmiękcza
+ rozjaśnia cienie
+ wydajny
+ nie podrażnia oczu
+ higieniczne opakowanie
MINUSY
- ograniczona dostępność
SPOSTRZEŻENIA
Krem bardzo dobrze nawilża skórę. Już jedna aplikacja daje efekty, np. po kilku godzinach cienie pod oczami są widocznie rozjaśnione. Jest to mój KWC, chociażby ze względu na to, że w żaden sposób nie podrażnia oczu. No i przyjemnie się go aplikuje. Dzięki opakowaniu tylu air-less mamy pewność, że nie dotrą do niego bakterie z zewnątrz. Poza tym lekko ujędrnia, ale nie daje przy tym nieprzyjemnych odczuć. Skóra po jego użyciu jest miękka i przyjemna w dotyku. Polecam.:)
____________________________________________________________________________
I czas na krem do twarzy, który towarzyszył mi przez ostatnie dwa miesiące. Pochodzi z nowej serii znanej powszechnie firmy, którą znajdziemy w drogeriach, salonach kosmetycznych, a teraz podbija rynek swoimi dermokosmetykami.
INFORMACJE
Od producenta: "Matujący krem-żel na dzień o lekkiej konsystencji.
• skutecznie matuje przetłuszczające się partie twarzy (czoło, nos, broda)
• redukuje trądzik, hamuje powstawanie nowych wyprysków
• intensywnie nawilża skórę wysuszoną na skutek terapii trądzikowych
• wyraźnie zmniejsza widoczność porów, łagodzi podrażnienia.
• rozjaśnia przebarwienia zmniejszając widoczność zmian trądzikowych.
Preparat bezpieczny dla skóry wrażliwej. 0% składników mogących wywołać podrażnienie.
Zdrowa, idealnie matowa, optymalnie nawilżona cera o jednolitym kolorycie. Trądzik i błyszczenie skóry zredukowane. Pory zwężone, niedoskonałości mniej widoczne."
Pojemność: 50 ml.
Cena: ok. 20zł.
Firma: Bielenda.
Dostępność: niektóre drogerie.
Wersje: jeden z elementów czteroczęściowej serii dermokosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji cery trądzikowej.
Czas testowania: 2 miesiące.
PLUSY
+ w miarę szybko się wchłania
+ nadaje się pod makijaż
+ nie zapycha
+ nie podrażnia
+ lekko rozjaśnia skórę
+ łatwo się rozprowadza
+ wydajny
MINUSY
- nie matuje stref tłustych
- w miejscach mniej tłustych napina skórę
- nie redukuje powstawania wyprysków
SPOSTRZEŻENIA
Kupiłam ten krem z czystej ciekawości, dodatkowo kierując się tym, że potrzebowałam kremu na dzień, ponieważ poprzedni się skończył. Okazało się, że świetnie nadaje się pod makijaż, ponieważ szybko się go rozprowadza oraz szybko się wchłania. Jednakże przy mojej mieszanej cerze wcale nie matował stref tłustych, a napinał te nieco bardziej suche (też skłonne do wyprysków). Nie zauważyłam, aby wysuszał cerę, ani też jakoś specjalnie nawilżał. Nie jest komedogenny, ani też nie wywołuje podrażnień. Nie oczyszcza cery z wyprysków, ani też nie zauważyłam, aby pomagał się szybciej pozbyć śladów po wcześniejszych wypryskach.
Taki nijaki ten krem. Myślę, że w tej kategorii można znaleźć wiele lepszych elementów.
3 lutego 2014
Lekomania na miarę XXI wieku
Cześć, dzisiaj o dość poważnym problemie, można by rzec - narodowym. Wystarczy włączyć telewizor - praktycznie na każdej stacji jesteśmy bombardowani mnóstwem reklam dotyczących samych leków. A najgorzej w okresie jesienno-zimowym, bo przecież statystyczny Kowalski na pewno kilka razy będzie zmagał się z przeziębieniem i grypą, więc wtedy środki na wzmocnienie, przeciwgorączkowe, na kaszel, katar są jak najmilej widziane. Poza tym według reklamodawców zmagamy się cały rok z aftami, zapaleniem narządów rodnych, prostatą, problemami z potencją, migrenami, niestrawnością oraz stresem.
Dochodzi też do tego, że zaczynamy wierzyć jakoby przyjęty medykament trafia "od razu w źródło bólu", w ogóle nie zdając sobie sprawy, że po połknięciu rozkłada się w żołądku, a prawie każda droga podania leku powoduje, że szybko zmóc musi się z nim też wątroba. Ta sama, którą atakujemy pijąc alkohol, biorąc narkotyki, czy też spożywając niezdrowe i ciężkostrawne potrawy. No i warto też dodać, że środki przeciwbólowe wcale nie lokalizują bolącej jednostki, tylko oddziałują na nasz układ nerwowy powodując zaburzenia odczuwania bólu przez cały organizm przez określony czas działania leku.
Kolejna kwestia to dostępność leków. Popularne środki możemy kupić nawet w markecie, czy sklepie spożywczym. Domowe apteczki wypełniają się także przy każdej wizycie u gorliwszych lekarzy, którzy u pacjenta o chorych zatokach i stanie podgorączkowym zapisują też leki na kaszel i ból gardła. W efekcie przy niewielkim bólu brzucha, czy głowy od razu sięgamy po np. Apap, bo przecież "wszyscy go biorą" i "na pewno pomoże od razu". A gdy nie pomaga to bierzemy jeszcze jeden...
Podobnie sprawa ma się do antybiotyków. Nie jestem ich przeciwniczką, jeśli wymaga ich sytuacja, ale przy zwyczajnym przeziębieniu ich branie jest dla mnie niepojęte. Mniej ogólnodostępne źródła już nie od dziś spekulują, że dochodzimy do krawędzi, bowiem powstają coraz to silniejsze i bardziej odporne na antybiotyki bakterie. A częste stosowanie ich jeszcze bardziej nas na nie uodparnia w przyszłości.
Producenci leków atakują nas jeszcze w jeden sposób - do substancji czynnych działających na daną dolegliwość dorzucają jeszcze środek przeciwbólowy. Nie jest to takie złe dopóki nie zmaga nas wtedy jeszcze gorączka, bo zazwyczaj lek przeciwbólowy zwalcza też gorączkę, ale jest w mniejszym stężeniu, więc nie ma pewności, że akurat na potencjalnego Kowalskiego zadziała. A taki Kowalski może nie orientować się o składzie leku, bo wystarczy, że "pani w aptece powiedziała, że jest dobry i pomoże" i dodatkowo zażyje też lek na gorączkę, który wcześniej mu pomagał, co może prowadzić do interakcji między lekami.
Przykład - przeziębienie: temperatura oscylująca w granicach 37-38 st. Celsjusza, katar, ból zatok.
Leki na zatoki:
Nurofen Zatoki - 200 mg ibuprofenu + 30 mg chlorowodorku pseudoefederyny, do 6 tabletek na dzień;
Acatar Zatoki - 200 mg ibuprofenu + 30 mg chlorowodorku pseudoefederyny, do 6 tabletek na dzień;
Cirrus - 5 mg cetyryzyny dichlorowodorku + 120 mg chlorowodorku pseudoefederyny, lek o przedłużonym uwalnianiu do 12 godzin
Leki przeciwgorączkowe:
Apap - 500 mg paracetamolu;
Ibuprom - 200 mg ibuprofenu;
Pyralgina - 500 mg sól sodowa metamizolu.
Nie rozumiem też przyjmowania od razu silnych leków przeciwbólowych na drobne dolegliwośći. Leki zawierające ketoprofen, morfinę, czy kodeinę zazwyczaj podaje się przy poważnych urazach, złamaniach, po operacjach, czy nawet w bólach w ostatnich stadiach chorób nowotworowych. Czy ci, którzy po nie sięgają przy lekkich stłuczeniach, czy chociażby bólu brzucha nie wiedzą jak bardzo sobie szkodzą? Uzależniając się teraz od takich mocnych leków bardzo ograniczamy możliwości lekarzy, gdy będziemy potrzebować ich ingerencji w przyszłości. Nie wspominając już o uzależniających właściwościach morfiny i kodeiny - jej pochodnej.
A jak to wygląda u Was? Jakie jest Wasze zdanie?
Dochodzi też do tego, że zaczynamy wierzyć jakoby przyjęty medykament trafia "od razu w źródło bólu", w ogóle nie zdając sobie sprawy, że po połknięciu rozkłada się w żołądku, a prawie każda droga podania leku powoduje, że szybko zmóc musi się z nim też wątroba. Ta sama, którą atakujemy pijąc alkohol, biorąc narkotyki, czy też spożywając niezdrowe i ciężkostrawne potrawy. No i warto też dodać, że środki przeciwbólowe wcale nie lokalizują bolącej jednostki, tylko oddziałują na nasz układ nerwowy powodując zaburzenia odczuwania bólu przez cały organizm przez określony czas działania leku.
Kolejna kwestia to dostępność leków. Popularne środki możemy kupić nawet w markecie, czy sklepie spożywczym. Domowe apteczki wypełniają się także przy każdej wizycie u gorliwszych lekarzy, którzy u pacjenta o chorych zatokach i stanie podgorączkowym zapisują też leki na kaszel i ból gardła. W efekcie przy niewielkim bólu brzucha, czy głowy od razu sięgamy po np. Apap, bo przecież "wszyscy go biorą" i "na pewno pomoże od razu". A gdy nie pomaga to bierzemy jeszcze jeden...
Podobnie sprawa ma się do antybiotyków. Nie jestem ich przeciwniczką, jeśli wymaga ich sytuacja, ale przy zwyczajnym przeziębieniu ich branie jest dla mnie niepojęte. Mniej ogólnodostępne źródła już nie od dziś spekulują, że dochodzimy do krawędzi, bowiem powstają coraz to silniejsze i bardziej odporne na antybiotyki bakterie. A częste stosowanie ich jeszcze bardziej nas na nie uodparnia w przyszłości.
![]() |
| źródło - wp.pl |
Producenci leków atakują nas jeszcze w jeden sposób - do substancji czynnych działających na daną dolegliwość dorzucają jeszcze środek przeciwbólowy. Nie jest to takie złe dopóki nie zmaga nas wtedy jeszcze gorączka, bo zazwyczaj lek przeciwbólowy zwalcza też gorączkę, ale jest w mniejszym stężeniu, więc nie ma pewności, że akurat na potencjalnego Kowalskiego zadziała. A taki Kowalski może nie orientować się o składzie leku, bo wystarczy, że "pani w aptece powiedziała, że jest dobry i pomoże" i dodatkowo zażyje też lek na gorączkę, który wcześniej mu pomagał, co może prowadzić do interakcji między lekami.
Przykład - przeziębienie: temperatura oscylująca w granicach 37-38 st. Celsjusza, katar, ból zatok.
Leki na zatoki:
Nurofen Zatoki - 200 mg ibuprofenu + 30 mg chlorowodorku pseudoefederyny, do 6 tabletek na dzień;
Acatar Zatoki - 200 mg ibuprofenu + 30 mg chlorowodorku pseudoefederyny, do 6 tabletek na dzień;
Cirrus - 5 mg cetyryzyny dichlorowodorku + 120 mg chlorowodorku pseudoefederyny, lek o przedłużonym uwalnianiu do 12 godzin
Leki przeciwgorączkowe:
Apap - 500 mg paracetamolu;
Ibuprom - 200 mg ibuprofenu;
Pyralgina - 500 mg sól sodowa metamizolu.
Nie rozumiem też przyjmowania od razu silnych leków przeciwbólowych na drobne dolegliwośći. Leki zawierające ketoprofen, morfinę, czy kodeinę zazwyczaj podaje się przy poważnych urazach, złamaniach, po operacjach, czy nawet w bólach w ostatnich stadiach chorób nowotworowych. Czy ci, którzy po nie sięgają przy lekkich stłuczeniach, czy chociażby bólu brzucha nie wiedzą jak bardzo sobie szkodzą? Uzależniając się teraz od takich mocnych leków bardzo ograniczamy możliwości lekarzy, gdy będziemy potrzebować ich ingerencji w przyszłości. Nie wspominając już o uzależniających właściwościach morfiny i kodeiny - jej pochodnej.
A jak to wygląda u Was? Jakie jest Wasze zdanie?
27 lipca 2013
Pielęgnacja twarzy z marką Decubal, cz.1.
Witajcie.
Dzisiejszy post będzie jednym z planowanych kilku na temat pielęgnacji skóry z marką Decubal. Akurat ten rozpocznie serię na temat kosmetyków do twarzy. Z firmą Decubal można było często spotkać się na różnych blogach światka kosmetycznego. Te duńskie kosmetyki dedykowane są dla skóry suchej, dojrzałej, a nawet atopowej i okresowo podrażnionej. Z zestawu liczącego jakieś 11 kosmetyków na pewno każdy znajdzie swojego faworyta, w końcu nie bez powodu ich kosmetyki rozchodzą się jak świeże bułeczki. ^^
Zacznę może od pianki do mycia twarzy.
INFORMACJE
Od producenta: "Łagodna i nawilżająca pianka do mycia twarzy, odpowiednia dla cery suchej i wrażliwej. Jej konsystencja jest niezwykle lekka i łagodna dla skóry twarzy. Decubal Face Wash skutecznie oczyszcza skórę bez jej odwadniania.Delikatnie złuszcza naskórek dzięki zawartości alantoiny, nawilża dzięki zawartości gliceryny, łagodzi podrażnienia dzięki zawartości rumianku, pobudza naturalny proces regeneracji dzięki zawartości witaminy B3. Pozostawia skórę oczyszczoną, nawodnioną i gotową na zastosowanie kremu do twarzy. Bezzapachowa, nie zawiera konserwantów ani tłuszczu."
Pojemność: 150ml.
Cena: ok.20zł.
Firma: Decubal.
Dostępność: apteki.
Wersje: tylko nawilżająca.
Czas testowania: 2 miesiące.
PLUSY
+ dobrze oczyszcza
+ nie wysusza
+ lekko nawilża
+ wydajna
+ łagodzi podrażnienia
Kosmetyk jest zamknięty w opakowaniu typowym dla pianek. Jest bardzo wygodne i higieniczne.
Po naciśnięciu pompki otrzymujemy tyle pianki.
I akurat tyle starcza nam na umycie całej twarzy co wpływa na zwiększenie wydajności kosmetyku.
Dzięki niej możemy szybko i skutecznie zmyć wszelkie zanieczyszczenia ze skóry ( nie wiem jednak jak z makijażem, ponieważ do jego zmycia używam płyn micelarny). Nie powoduje dyskomfortu ściągnętej skóry, ponieważ nie wysusza, a nawet lekko nawilża. Łagodzi podrażnienia, dlatego też może być używana do mycia miejsc, w których skóra jest uszkodzona (oczywiście z racjonalnym podejściem), podrażniona, nie powodując przy tym nieprzyjemnego pieczenia, które jest charakterystyczne przy użyciu zwyczajnych mydeł.
Czas na krem.
INFORMACJE
Od producenta: "Nawilżający, wypełniający i rewitalizujący krem do twarzy, opracowany specjalnie do cery suchej. Odtwarza naturalną barierę ochronną, dzięki zawartości podobnych do naturalnych ceramidów i naturalnych lipidów. Przeznaczony zwłaszcza do skóry dojrzałej. Oparty na najnowszych technologiach pielęgnacji skóry. Odbudowuje, nawilża i zmiękcza skórę twarzy. Przywraca skórze elastyczność i młody wygląd dzięki zawartości witaminy B3, ceramidów i olejku jojoba. Szybko się wchłania i jest idealny do stosowania pod makijaż. Bezzapachowy, bez konserwantów."
Pojemność: 50ml.
Cena: ok. 30zł.
Firma: Decubal.
Dostępność: apteki.
Wersja: intensywna pielęgnacja.
Czas testowania: 2 miesiące, z przerwami.
PLUSY
+ bardzo dobrze nawilża
+ matuje
+ szybko się wchłania
+ regeneruje skórę
+ bardzo dobry skład
+ nadaje się pod makijaż
+ wygładza
+ wypełnia drobne zmarszczki
+ nie zapycha
Krem zapakowany w higieniczny dozownik z pompką. Możemy wycisnąć go, ile tyko potrzeba, od kropli wielkości ziarna grochu, aż pod większe pokłady kosmetyku.
Krem ma gęstą, zbitą konsystencję. Szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy, tylko mat.
Jest to bardzo dobry krem! Świetnie nawilża i regeneruje skórę, szczególnie po kąpielach słonecznych. Ponadto wygładza. Nadaje się pod makijaż, ja również czasem mieszam go z podkładem i też się spisuje. Zabezpiecza skórę przed wolnymi rodnikami. Nie zapycha porów. Ogólnie polecam go, moim zdaniem jest lepszy niż krem z linii białej, dedykowanej do codziennej pielęgnacji skóry.
Dzisiejszy post będzie jednym z planowanych kilku na temat pielęgnacji skóry z marką Decubal. Akurat ten rozpocznie serię na temat kosmetyków do twarzy. Z firmą Decubal można było często spotkać się na różnych blogach światka kosmetycznego. Te duńskie kosmetyki dedykowane są dla skóry suchej, dojrzałej, a nawet atopowej i okresowo podrażnionej. Z zestawu liczącego jakieś 11 kosmetyków na pewno każdy znajdzie swojego faworyta, w końcu nie bez powodu ich kosmetyki rozchodzą się jak świeże bułeczki. ^^
Zacznę może od pianki do mycia twarzy.
INFORMACJE
Od producenta: "Łagodna i nawilżająca pianka do mycia twarzy, odpowiednia dla cery suchej i wrażliwej. Jej konsystencja jest niezwykle lekka i łagodna dla skóry twarzy. Decubal Face Wash skutecznie oczyszcza skórę bez jej odwadniania.Delikatnie złuszcza naskórek dzięki zawartości alantoiny, nawilża dzięki zawartości gliceryny, łagodzi podrażnienia dzięki zawartości rumianku, pobudza naturalny proces regeneracji dzięki zawartości witaminy B3. Pozostawia skórę oczyszczoną, nawodnioną i gotową na zastosowanie kremu do twarzy. Bezzapachowa, nie zawiera konserwantów ani tłuszczu."
Pojemność: 150ml.
Cena: ok.20zł.
Firma: Decubal.
Dostępność: apteki.
Wersje: tylko nawilżająca.
Czas testowania: 2 miesiące.
PLUSY
+ dobrze oczyszcza
+ nie wysusza
+ lekko nawilża
+ wydajna
+ łagodzi podrażnienia
MINUSY
brak.
SPOSTRZEŻENIAbrak.
Kosmetyk jest zamknięty w opakowaniu typowym dla pianek. Jest bardzo wygodne i higieniczne.
Po naciśnięciu pompki otrzymujemy tyle pianki.
I akurat tyle starcza nam na umycie całej twarzy co wpływa na zwiększenie wydajności kosmetyku.
Dzięki niej możemy szybko i skutecznie zmyć wszelkie zanieczyszczenia ze skóry ( nie wiem jednak jak z makijażem, ponieważ do jego zmycia używam płyn micelarny). Nie powoduje dyskomfortu ściągnętej skóry, ponieważ nie wysusza, a nawet lekko nawilża. Łagodzi podrażnienia, dlatego też może być używana do mycia miejsc, w których skóra jest uszkodzona (oczywiście z racjonalnym podejściem), podrażniona, nie powodując przy tym nieprzyjemnego pieczenia, które jest charakterystyczne przy użyciu zwyczajnych mydeł.
Czas na krem.
INFORMACJE
Od producenta: "Nawilżający, wypełniający i rewitalizujący krem do twarzy, opracowany specjalnie do cery suchej. Odtwarza naturalną barierę ochronną, dzięki zawartości podobnych do naturalnych ceramidów i naturalnych lipidów. Przeznaczony zwłaszcza do skóry dojrzałej. Oparty na najnowszych technologiach pielęgnacji skóry. Odbudowuje, nawilża i zmiękcza skórę twarzy. Przywraca skórze elastyczność i młody wygląd dzięki zawartości witaminy B3, ceramidów i olejku jojoba. Szybko się wchłania i jest idealny do stosowania pod makijaż. Bezzapachowy, bez konserwantów."
Pojemność: 50ml.
Cena: ok. 30zł.
Firma: Decubal.
Dostępność: apteki.
Wersja: intensywna pielęgnacja.
Czas testowania: 2 miesiące, z przerwami.
PLUSY
+ bardzo dobrze nawilża
+ matuje
+ szybko się wchłania
+ regeneruje skórę
+ bardzo dobry skład
+ nadaje się pod makijaż
+ wygładza
+ wypełnia drobne zmarszczki
+ nie zapycha
MINUSY
brak.
SPOSTRZEŻENIA brak.
Krem zapakowany w higieniczny dozownik z pompką. Możemy wycisnąć go, ile tyko potrzeba, od kropli wielkości ziarna grochu, aż pod większe pokłady kosmetyku.
Krem ma gęstą, zbitą konsystencję. Szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy, tylko mat.
Jest to bardzo dobry krem! Świetnie nawilża i regeneruje skórę, szczególnie po kąpielach słonecznych. Ponadto wygładza. Nadaje się pod makijaż, ja również czasem mieszam go z podkładem i też się spisuje. Zabezpiecza skórę przed wolnymi rodnikami. Nie zapycha porów. Ogólnie polecam go, moim zdaniem jest lepszy niż krem z linii białej, dedykowanej do codziennej pielęgnacji skóry.
22 grudnia 2012
Skuteczna broń w walce z wypadaniem włosów
Z problemem wypadania włosów boryka się wiele osób. Niezależnie od ich wieku, czy płci. Możemy z tym walczyć na różne sposoby, jak wiadomo też z różnym skutkiem. Jedni biorą suplementy, inni specjalistyczne leki, czy preparaty, które do tanich nie należą. Niektórzy też sięgają po kosmetyki z niższej półki dostępne w drogeriach. Próbować można, wszakże nie mamy pewności, czy dany lek/kosmetyk akurat nam pomoże, ale ileż można? Bo jeśli produkt okaże się fiaskiem, a na jego testy przeznaczyliśmy średnio 2 miesiące (bo tyle trzeba przynajmniej) i potem szukamy kolejnego, który też nam nie zagwarantuje polepszenia, to co wtedy?
Włosy będą wypadać itd., a nie każdy ma na szukanie coraz to lepszych, a przede wszystkim skutecznych produktów czas. Dlatego też dziś mowa będzie o kosmetykach wartych uwagi, bo co najważniejsze - one działają. I to nie tylko moja opinia.
Włosy będą wypadać itd., a nie każdy ma na szukanie coraz to lepszych, a przede wszystkim skutecznych produktów czas. Dlatego też dziś mowa będzie o kosmetykach wartych uwagi, bo co najważniejsze - one działają. I to nie tylko moja opinia.
SZAMPON
15 listopada 2012
Krem matująco-nawilżający Galanea
Jak wiecie sami pielęgnacja to moja ulubiona część całej kosmetyki.:) Dlatego też dzisiaj kolejna recenzja kosmetyku z tego typu, tym razem przeznaczonego do twarzy. Moja historia z nim zaczęła się dość niepozornie. Przyznam szczerze, nie znałam tej firmy, ale kiedy dostałam propozycję przetestowania kremu by moimi spostrzeżeniami na temat jego działania podzielić się z Wami, nie wahałam się.
INFORMACJE
Po ponad tygodniu okazało się, że potrafi zapchać. I wtedy do łask wrócił krem z kwasem migdałowym Pharmaceris jako remedium na noc. Generalnie to polubiłam ten krem matujący, gdyż ogólnie mam problem ze znalezieniem kremu w tej kategorii, który naprawdę by matował. Do tego nawilża solidnie, nie czuje szczypania na twarzy gdy jest mróz na dworze, a zdarzało mi się to przy stosowaniu kremu na dzień z Solutions.
Dobrze sprawdza się jako baza pod makijaż, no i błyskawicznie się wchłania. Zapach cudny. Konsystencja nie jest typowo kremowa, jest to bardziej takie połączenie kremu z musem.
Na Wizażu znalazłam następujący skład:
Aqua, Cyclomethicone, Hamamelis Virginiana, Butylene Glycol, Enantia Chlorantha Extract, Oleanolic Acid, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Propylene Glycol, Citrus Grandis Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Caesalpinia Spinosa Gum, Glycerin, Glyceryl Stearate Citrate, Isohexadecane, Decyl Cocoate, Glyceryl Stearate, Canola Oil, Cetearyl Alcohol, Dimethicone, Isopropyl Palmitate, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butyrospermum Parkii, Tocopheryl Acetate, Panthenol, Acrylates C10-C30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Parfum, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, BHA.
INFORMACJE
Od producenta: "Lekki krem na dzień do pielęgnacji skóry z rozszerzonymi porami i skłonnością do powstawania zaskórników, grudek i zaczerwienień."
Pojemność: 50ml.
Cena: ok. 20zł.
Firma: Galanea Laboratories.
Dostępność: apteki.
Wersje: jest jeszcze krem na noc jako uzupełnienie pielęgnacji skóry ze skłonnością do niedoskonałości.
Czas testowania: ok. 3 tygodnie.
PLUSY
+ długotrwale matuje
+ normalizuje wydzielanie sebum
+ naprawdę nawilża!
+ pięknie pachnie
+ łagodzi podrażnienia, nawet te wywołane zmianami ropnymi
+ szybko się wchłania i łatwo się rozprowadza
+ nadaje się pod makijaż
+ szybko się wchłania i łatwo się rozprowadza
+ nadaje się pod makijaż
MINUSY
- trochę zapycha
- dostępność
- trochę zapycha
- dostępność
SPOSTRZEŻENIA
Początkowo byłam nim zachwycona, bo naprawdę matował i można było się tym efektem nacieszyć przez kilka godzin. Nie jest to może taki 'płaski' mat, ale taki zadowalający. Na pewno dużo lepszy niż po musie matującym Lirene, o którym pisałam kilka miesięcy temu.
Początkowo byłam nim zachwycona, bo naprawdę matował i można było się tym efektem nacieszyć przez kilka godzin. Nie jest to może taki 'płaski' mat, ale taki zadowalający. Na pewno dużo lepszy niż po musie matującym Lirene, o którym pisałam kilka miesięcy temu.
Po ponad tygodniu okazało się, że potrafi zapchać. I wtedy do łask wrócił krem z kwasem migdałowym Pharmaceris jako remedium na noc. Generalnie to polubiłam ten krem matujący, gdyż ogólnie mam problem ze znalezieniem kremu w tej kategorii, który naprawdę by matował. Do tego nawilża solidnie, nie czuje szczypania na twarzy gdy jest mróz na dworze, a zdarzało mi się to przy stosowaniu kremu na dzień z Solutions.
Dobrze sprawdza się jako baza pod makijaż, no i błyskawicznie się wchłania. Zapach cudny. Konsystencja nie jest typowo kremowa, jest to bardziej takie połączenie kremu z musem.
Na Wizażu znalazłam następujący skład:
Aqua, Cyclomethicone, Hamamelis Virginiana, Butylene Glycol, Enantia Chlorantha Extract, Oleanolic Acid, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Propylene Glycol, Citrus Grandis Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Caesalpinia Spinosa Gum, Glycerin, Glyceryl Stearate Citrate, Isohexadecane, Decyl Cocoate, Glyceryl Stearate, Canola Oil, Cetearyl Alcohol, Dimethicone, Isopropyl Palmitate, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butyrospermum Parkii, Tocopheryl Acetate, Panthenol, Acrylates C10-C30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Parfum, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, BHA.
Warto wypróbować.
15 września 2012
Bioliq antycellulitowy
Dziś ostatni produkt ze współprac. Balsam, lecz nawet nie ten, który wybrałam, ale cóż. Nie było możliwości zamiany, więc jest recenzja.
INFORMACJE
Od producenta: "Pobudza metabolizm tkanki tłuszczowej, redukuje cellulit, a także poprawia kondycję i wygląd skóry ud, pośladków oraz brzucha. Wyciąg z owoców garcynii kambodżańskiej (Garcinia cambogia) spowalnia syntezę kwasów tłuszczowych, redukując ilość podskórnej tkanki tłuszczowej. Balsam stymuluje mikrokrążenie, dzięki czemu ogranicza podskórna gromadzenie wody w organizmie, wpływając na redukcję widoczności tak zwanej >>skórki pomarańczowej<<. Odpowiedni również do skóry wrażliwej."
Pojemność: 180ml.
Cena: ok. 14zł.
Firma: Bioliq, dystrybutor Aflofarm.
Dostępność: apteki, internet.
Wersje: jest jeszcze intensywnie odżywiający oraz ujędraniająco-wygładzający.
Czas testowania: ok. 3 tygodnie.
PLUSY
+ poprawia napięcie skóry
+ nawilża
MINUSY
- niewydajny
- pozostawia tłustawą warstwę, nie wchłania się całkowicie
SPOSTRZEŻENIA
Podsumowując jest to balsam kompletnie niewydajny, ponieważ w zaledwie dwóch i pół tygodnia zużyłam całą tubę smarując się tylko raz dziennie we wskazanych miejscach.
Na dodatek poza poprawą napięcia skóry nie zrobił nic. Kompletnie nic. A nawilżanie też bez szału.
18 lipca 2012
Żel pod oczy ze świetlikiem i chabrem bławatkiem
Strasznie ciężko było mi zabrać się za tę recenzję. Po połowie roku od zakupu wreszcie skądś się znalazła motywacja.
INFORMACJE
Od producenta: "Preparat przeznaczony jest do pielęgnacji wrażliwych oczu.
Zawiera aktywny wyciąg ze świetlika lekarskiego o działaniu kojącym,
zmniejszającym uczucie zmęczenia oczu, nadwrażliwości na światło oraz
łzawienie, a także ekstrakt z chabru bławatka, który łagodzi
podrażnienia oraz łzawienie oraz wykazuje działanie przeciwzapalne.
Żel działa przeciwobrzękowo i przeciwalergicznie.
Polecany do stosowania dla osób pracujących przy komputerze.
Sposób użycia: niewielką ilość żelu nanieść na dolną i górną powiekę i
pozostawić do wchłonięcia. Stosować na noc i na dzień, również pod
makijaż.
Zawiera substancje bioaktywne: Ekstrakt ze świetlika lekarskiego - znany
i ceniony od dawna. Przynosi ulgę i ukojenie zmęczonym, obolałym oczom.
Ekstrakt z chabru bławatka - łagodzi podrażnienia, działa
przeciwzapalnie, stosuje się go w stanach zapalnych skóry, spojówek i
błon śluzowych. D-panthenol (prowitamina B5) - łagodzi podrażnienia i
regeneruje naskórek."
Pojemność: 10g.
Cena: ok. 8zł.
Firma: Flos-Lek.
Dostępność: apteki, wybrane drogerie.
Wersje: w tubce i słoiczku, dodatkowo można wybrać wariant bez parabenów (recenzowany).
PLUSY
+ nawilża
+ koi, ale nie jakoś przesadnie
+ delikatnie chłodzi po nałożeniu
+ delikatnie rozjaśnia cienie pod oczami
+ nie ma parabenów
+ wydajny
+ nie ma parabenów
+ wydajny
MINUSY
- długo się wchłania
SPOSTRZEŻENIA
Stosuję go zawsze na noc, więc nie mam zbytnio rozeznania co do jego właściwości pod makijażem.
10 lipca 2012
Matujący krem na dzień do cery trądzikowej - BIOLIQ
Po paru tygodniach testów nadszedł czas na recenzję. Aby było jak
najbardziej realistycznie i rzetelnie na czas testowania odstawiłam
całkowicie inne kremy do twarzy, pozostając przy pielęgnacji z tonikiem i
żelem do mycia.
INFORMACJE
Od producenta: "Zapewnia kompleksową
pielęgnację cery trądzikowej. Reguluje pracę gruczołów łojowych, dzięki
czemu redukuje wydzielanie sebum oraz doskonale matuje błyszczące partie
skóry. Działa antybakteryjnie, ogranicza pojawianie się
niedoskonałości, a zawarty w kremie wyciąg z cimicifugi (Cimicifuga
racemosa) dodatkowo łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia oraz chroni
komórki skóry przed działaniem wolnych rodników.
WSKAZANIA: (1- z tubki) Przeznaczony do
codziennej pielęgnacji cery trądzikowej. Polecany zarówno w celu
redukcji istniejących jak i ograniczenia powstawania nowych
niedoskonałości.
(2 - z kartonika) Przeznaczony do codziennej
pielęgnacji skóry twarzy, szyi i dekoltu. Dedykowany cerze trądzikowej.
Odpowiedni również do skóry wrażliwej."
Pojemność: standardowo 50ml.
Cena: 10-12zł.
Firma: Bioliq.
Dostępność: na razie internet, niebawem też apteki.
Wersje: do pielęgnacji cery trądzikowej jest ów krem na dzień, poza tym krem na noc i serum punktowe.
PLUSY
+ matuje (dość długo), poza tym robi to lepiej niż np. matujący mus Lirene (o nim kiedy indziej)
+ łagodzi podrażnienia
+ nawilża
+ redukuje wydzielanie sebum
+ ogranicza pojawianie się nowych 'niespodzianek' na twarzy, a te które się już pojawią pomaga szybko zniwelować
+ nie zapycha porów
+ ma delikatny, przyjemny zapach
+ cena
MINUSY
- brak filtrów
- ograniczona dostępność
SPOSTRZEŻENIA
Ogólnie rzecz biorąc (choć sama jestem trochę w
szoku) kosmetyk spełnia praktycznie wszystkie obietnice producenta.
Jednakże kwestię przeciwdziałaniu wolnych rodników pozostawię bez
komentarza z wiadomych powodów.
Nawet niezbyt się mogę składu doczepić, co jak wiecie jest dla mnie rzadkością. Zresztą zobaczcie sami.
Moją uwagę przykuł malutki otwór na wydobycie
kremu, jednak przy mocnym wyduszeniu nie stanowi to jakiegoś zwolnienia w
aplikacji kremu. Przynajmniej nie trzeba się obawiać o wyduszenie
większej ilości specyfiku niż nam to potrzebne.
Nawet brak jakiejkolwiek folii zabezpieczającej nie
wydaje mi się tu problemem. Wystarczy, że krem jest zapakowany w
kartonik. Zresztą kto w aptece będzie macał, czy wyciskał krem. Same
przyznajcie, że jest to mało prawdopodobne, a każdy wybredny klient
będzie mógł to ocenić po wyglądzie kartonika.
Konsystencja gęsta, koloru białego, co widzimy na zdjęciu. Łatwo się rozsmarowywuje.
Krem dostałam w ramach współpracy. Nie wpłynęło to w żaden sposób na wydźwięk mojej recenzji.
Krem jak i inne dermokosmetyki wchodzące w skład tej linii możecie kupić TU.
23 lutego 2012
Moja apteczka.
Kiedyś kosmetyka i medycyna miały niewiele wspólnego. Kosmetyka kieruje się ozdabianiem, pielęgnacją ludzkiego ciała (zadbany człowiek - mniejsze ryzyko chorób), a medycyna leczeniem powstałych już problemów zdrowotnych. Później powstała taka nauka pod nazwą kosmetologia, która je połączyła. Dlatego od tego momentu osoba, która zajmuje się ozdobą skóry i jej przydatków jest po prostu wizażystką, stylistką. Kosmetolog musi mieć podstawowe pojęcie o dermatologii, mikrobiologii, anatomii i fizjologii, biofizyce, fizykoterapii, chemii kosmetycznej, a nawet farmakologii.
I właśnie dziś będzie post rodem z apteki;P
Na pewno każdy z Was ma swoją apteczkę, w której ma środki potrzebne w zależności od powstałych potrzeb. Moja mniej więcej tak wygląda.
I właśnie dziś będzie post rodem z apteki;P
Na pewno każdy z Was ma swoją apteczkę, w której ma środki potrzebne w zależności od powstałych potrzeb. Moja mniej więcej tak wygląda.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


