Ostatnio mam gorące lato, więc jeśli nie musimy niczego kamuflować to ciężko się zmotywować do robienia makijażu na co dzień, zwłaszcza gdy zwykle nie przybywamy w klimatyzowanych pomieszczaniach. Kosmetyki na lato powinny być lekkie,aby podkreślały nasze naturalne piękno, przy czym nie obciążały skóry. Nie ma nic gorszego niż uczucie "spływającego" make-up'u.
Dziś trochę opowiem o kosmetykach, które towarzyszą mi już Podkład jakiś czas. Oba znane i dość popularne.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkłady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkłady. Pokaż wszystkie posty
20 sierpnia 2018
7 czerwca 2018
Makijaż - nowe pędzle i kosmetyki
Raz po raz warto odświeżyć zawartość swojej kosmetyczki. Zwłaszcza warto robić przegląd wśród akcesoriów, które zostają z nami na dłuższej - np. pędzle, które z czasem się zużywają i już nie sprawują się tak dobrze jak na początku.
Uważałam, że mam dość dużo pędzli do makijażu, jednakże po ukończonym szkoleniu okazało się, że pędzle, które w domu używałam do blendowania cieni, nie są do tego odpowiednie. Dlatego też postanowiłam zaktualizować moją kolekcję w brakujące elementy oraz takie, które przypadły mi do gustu. A wygląda to tak...
Pędzel do pudru to absolutny klasyk. Z tradycyjnego przeszłam chętnie na flat top, jednak po latach wracam do korzeni z nowym, solidnym nabytkiem. Jest to Maestro 110, roz. 22. Gładki, równo ścięty, milutki w dotyku. Jedyny mankament jest taki, że jego pojedyncze włoski odstają nieco po bokach.
Poza pędzlem Hakuro H14, myślałam, że nie potrzebuję więcej pędzli do konturowania. I tu też się myliłam. Tak oto przedstawiam Wam mój aktualnie ulubiony pędzel, faworyt tego posta, jak i całej kolekcji - Maestro 150, roz. 20. Ma charakterystyczny pięciokątny kształt. Nakładam nim róż i rozświetlacz. Jest w tym najlepszy. Dzięki niemu mam idealną kontrolę nad ilością oraz miejscem tego, co akurat aplikuję. Solidne wykonanie, nic przy nim nie odstaje ;)
Uważałam, że mam dość dużo pędzli do makijażu, jednakże po ukończonym szkoleniu okazało się, że pędzle, które w domu używałam do blendowania cieni, nie są do tego odpowiednie. Dlatego też postanowiłam zaktualizować moją kolekcję w brakujące elementy oraz takie, które przypadły mi do gustu. A wygląda to tak...
Pędzel do pudru to absolutny klasyk. Z tradycyjnego przeszłam chętnie na flat top, jednak po latach wracam do korzeni z nowym, solidnym nabytkiem. Jest to Maestro 110, roz. 22. Gładki, równo ścięty, milutki w dotyku. Jedyny mankament jest taki, że jego pojedyncze włoski odstają nieco po bokach.
Poza pędzlem Hakuro H14, myślałam, że nie potrzebuję więcej pędzli do konturowania. I tu też się myliłam. Tak oto przedstawiam Wam mój aktualnie ulubiony pędzel, faworyt tego posta, jak i całej kolekcji - Maestro 150, roz. 20. Ma charakterystyczny pięciokątny kształt. Nakładam nim róż i rozświetlacz. Jest w tym najlepszy. Dzięki niemu mam idealną kontrolę nad ilością oraz miejscem tego, co akurat aplikuję. Solidne wykonanie, nic przy nim nie odstaje ;)
Etykiety:
akcesoria,
błyszczyki,
Catrice,
cienie do oczu,
Essence,
Hulu,
korektory,
kosmetyki kolorowe,
Maestro,
MakeUp Revolution,
makijaż,
MUA,
palety,
podkłady,
refleksje,
Revlon,
rozświetlacze/bronzery,
zakupy
14 stycznia 2018
Za co kochamy minerały?
Cześć. W pewnym momencie życia przychodzi czas, kiedy chcemy zadbać o skórę, dając jej to, co najlepsze, czyli najbardziej naturalne. Racjonalna pielęgnacja przynosi świetne efekty, więc dlaczego by nie pójść dalej tą drogą i pomyśleć o naturalnych kosmetykach do makijażu?
24 sierpnia 2015
Promienny początek dnia od Avon
Cześć. Jak wiele daje podkład, wie każdy, kto zaczyna przygodę z makijażem na poważnie. Aktualnie moim faworytem jest True Match, o którym pisałam niedawno TUTAJ. Dlatego też z zaciekawieniem przyglądam się reklamom jego ulepszonej formuły. Jednakże na co dzień preferuję coś lżejszego i o takim fluidzie dzisiaj Wam opowiem.
9 czerwca 2015
Duet True Match L'Oreal
Hej Kochani. Tworzenie postów kolorówkowych daje wiele frajdy, jednakże też zajmuje przy tym nieco czasu, co wynika np. z potrzeby wykonania większej ilości zdjęć niż przy recenzjach kosmetyków pielęgnacyjnych, aby pokazać efekt. Z tą recenzją zwlekałam dość długo, bo poza przygotowaniem jej, chciałam mieć pełny obraz działania poniższych kosmetyków. Nie lubię recenzować czegokolwiek po kilku użyciach.
Bohaterami dzisiejszej recenzji są...
Myślę, że nikomu nie trzeba przedstawiać tej serii. Z całej kolorówki L'Oreal jest ona chyba najbardziej rozreklamowana, zwłaszcza jeśli chodzi o podkłady. A te są na prawdę godne uwagi już chociażby ze względu na bogatą gamę kolorystyczną i podział na typ karnacji - tony chłodne i ciepłe. Są 3 grupy kolorystyczne - N,W i C. Przy stoiskach są specjalne informatory, które są przewodnikami po wyborze odcieni. Możemy go kupić za ok. 50zł praktycznie w każdej drogerii. Pojemność 30ml, co jest standardem. Co obiecuje nam producent?
"Idealne dopasowanie do koloru skóry. Formuła podkładu, wzbogacona o ultra drobne pigmenty, idealnie rozprowadza się na skórze i podkreśla jej naturalny kolor. Perfekcyjny wygląd bez smug, grudek i efektu maski."
Seria True Match zawiera obok podkładów kompatybilne ze sobą korektory, pudry prasowane i róże.
Korektory mają 5 odcieni i przeważają w nich tony żółte. Kosztują ok. 30zł.
Podkład zamknięty jest w szklanej butelce z metalowym dozownikiem i plastikową zakrętką. Nie ma problemu z utrzymaniem w czystości zarówno podkładu jak i innych kosmetyków w jego otoczeniu przy transporcie. Cechuje go dość rzadka konsystencja i w miarę dobre krycie - średnie. Dobrze sprawuje się na dzień jak i na noc. Łatwo się rozprowadza. Dopasowuje się do skóry, u mnie jest praktycznie niezauważalny. Oparta na mineralnych pigmentach formuła ma w ciągu dwóch tygodni poprawić wygląd skóry. Podoba mi się dość naturalny efekt jaki daje na skórze, choć mogłabym mieć nieco ciemniejszy odcień. Osoby bladolice znajdą w nim właściwy odcień bez sztucznych efektów. Trzyma się dość długo, ale tu też nie bez zasług pozostaje jego wykończenie, czyli puder. Ja stosuje zwykle puder Illuskin z Oriflame w odcieniu 02, który nieco dodaje mi koloru po bladej C1 podkładu i w tym duecie czuję się ok. Choć ze względu na porę roku chwilowo rozejrzę się za ciemniejszym odpowiednikiem podkładu.
Korektor znajduje się w plastikowo-metalowym opakowaniu. Aplikujemy go gąbką, jak to bywa przy błyszczykach. Tu jak i przy podkładzie widać ile kosmetyku nam już ubyło. Widać na zdjęciu różnicę odcieni pomiędzy nimi, bo korektor ma numer 02 Vanilla. Jest nieco ciemniejszy od podkładu, ale po rozmazaniu szybko się adaptuje. Krycie średnie. Nie da rady całkiem zakryć większych wyprysków (co widać na zdjęciach), ale daje radę z naczynkami i miejscowym zaczerwienieniem.
Podsumowując recenzje to polubiłam się z podkładem i pewnie jeszcze skuszę się jeszcze na kolejne opakowanie, jednak co do korektora to średnio przypadł mi do gustu. Myślę, że jest wiele innych o podobnym działaniu.
A jakie są Wasze opinie?
Pozdrawiam.
Bohaterami dzisiejszej recenzji są...
Myślę, że nikomu nie trzeba przedstawiać tej serii. Z całej kolorówki L'Oreal jest ona chyba najbardziej rozreklamowana, zwłaszcza jeśli chodzi o podkłady. A te są na prawdę godne uwagi już chociażby ze względu na bogatą gamę kolorystyczną i podział na typ karnacji - tony chłodne i ciepłe. Są 3 grupy kolorystyczne - N,W i C. Przy stoiskach są specjalne informatory, które są przewodnikami po wyborze odcieni. Możemy go kupić za ok. 50zł praktycznie w każdej drogerii. Pojemność 30ml, co jest standardem. Co obiecuje nam producent?
"Idealne dopasowanie do koloru skóry. Formuła podkładu, wzbogacona o ultra drobne pigmenty, idealnie rozprowadza się na skórze i podkreśla jej naturalny kolor. Perfekcyjny wygląd bez smug, grudek i efektu maski."
Seria True Match zawiera obok podkładów kompatybilne ze sobą korektory, pudry prasowane i róże.
Korektory mają 5 odcieni i przeważają w nich tony żółte. Kosztują ok. 30zł.
Podkład zamknięty jest w szklanej butelce z metalowym dozownikiem i plastikową zakrętką. Nie ma problemu z utrzymaniem w czystości zarówno podkładu jak i innych kosmetyków w jego otoczeniu przy transporcie. Cechuje go dość rzadka konsystencja i w miarę dobre krycie - średnie. Dobrze sprawuje się na dzień jak i na noc. Łatwo się rozprowadza. Dopasowuje się do skóry, u mnie jest praktycznie niezauważalny. Oparta na mineralnych pigmentach formuła ma w ciągu dwóch tygodni poprawić wygląd skóry. Podoba mi się dość naturalny efekt jaki daje na skórze, choć mogłabym mieć nieco ciemniejszy odcień. Osoby bladolice znajdą w nim właściwy odcień bez sztucznych efektów. Trzyma się dość długo, ale tu też nie bez zasług pozostaje jego wykończenie, czyli puder. Ja stosuje zwykle puder Illuskin z Oriflame w odcieniu 02, który nieco dodaje mi koloru po bladej C1 podkładu i w tym duecie czuję się ok. Choć ze względu na porę roku chwilowo rozejrzę się za ciemniejszym odpowiednikiem podkładu.
Korektor znajduje się w plastikowo-metalowym opakowaniu. Aplikujemy go gąbką, jak to bywa przy błyszczykach. Tu jak i przy podkładzie widać ile kosmetyku nam już ubyło. Widać na zdjęciu różnicę odcieni pomiędzy nimi, bo korektor ma numer 02 Vanilla. Jest nieco ciemniejszy od podkładu, ale po rozmazaniu szybko się adaptuje. Krycie średnie. Nie da rady całkiem zakryć większych wyprysków (co widać na zdjęciach), ale daje radę z naczynkami i miejscowym zaczerwienieniem.
Podsumowując recenzje to polubiłam się z podkładem i pewnie jeszcze skuszę się jeszcze na kolejne opakowanie, jednak co do korektora to średnio przypadł mi do gustu. Myślę, że jest wiele innych o podobnym działaniu.
A jakie są Wasze opinie?
Pozdrawiam.
6 lutego 2015
Kolorówka Oriflame - The One i Giordani Gold (dużo zdjęć)
Witajcie. Widzę, że post z rozdaniem cieszy się rosnącą popularnością. Cieszy mnie to bardzo, tym bardziej, że już wkrótce ktoś z Was zgarnie zestaw konkursowy.:)
Dziś przychodzę do Was z dość obszerną recenzją kolorówki, która ostatnio towarzyszy mi nieustannie w mojej kosmetyczce. Jak już wywnioskowaliście z tytułu wpisu, mowa o kolorówce Oriflame.
Jest to praktycznie cały pakiet do wykonania podstawowego makijażu typu dziennego, czy nawet make up no make up, zwanego też makijażem beauty, który atakuje nas z wszystkich reklam super odmładzających (itp.) kremów, emulsji i praktycznie całej białej kosmetyki.
Zacznę od podstawy - podkładu. Jest to podkład odmładzający Giordani Gold w odcieniu porcelanowym. Buteleczka ma standardowe 30ml, szklane opakowanie i plastikową pompkę. Kosztuje ok. 40zł, w Oriflame jest to już kolorówka wyższej półki.
Dziś przychodzę do Was z dość obszerną recenzją kolorówki, która ostatnio towarzyszy mi nieustannie w mojej kosmetyczce. Jak już wywnioskowaliście z tytułu wpisu, mowa o kolorówce Oriflame.
Jest to praktycznie cały pakiet do wykonania podstawowego makijażu typu dziennego, czy nawet make up no make up, zwanego też makijażem beauty, który atakuje nas z wszystkich reklam super odmładzających (itp.) kremów, emulsji i praktycznie całej białej kosmetyki.
Zacznę od podstawy - podkładu. Jest to podkład odmładzający Giordani Gold w odcieniu porcelanowym. Buteleczka ma standardowe 30ml, szklane opakowanie i plastikową pompkę. Kosztuje ok. 40zł, w Oriflame jest to już kolorówka wyższej półki.
25 stycznia 2014
Aktualnie: kolorówka do twarzy i oczu
Cześć.:) Co tam u Was? Bo u mnie strasznie zimno, aż strach wyjść z domu. Nawet już rękawiczki z szafy wyciągnęłam i zmieniłam kurtkę na sportową by sprawdzić, czy faktycznie będzie cieplejsza od tej zwykłej.
Dziś opowiem Wam o kosmetykach, które na co dzień używam do makijażu. Zacznę od podkładu. Tymczasowo w mojej kosmetyczce gości fluid Matt Make Up od KOBO.
Jak widać jest w jeszcze starym opakowaniu, z którego im bliżej dna tym ciężej wycisnąć zawartość. Ma filtr 15. Kosztuje ok. 24 zł. Można go nabyć w Drogerii Natura. Mimo, że bazuje na silikonach to i tak nadaje matowe wykończenie. Jednakże po kilku godzinach moja skóra zaczyna się świecić w strefie T także należy wtedy ją ponownie przypudrować. Łatwo się aplikuje, równomiernie. Może być nieco problem ze znalezieniem naprawdę jasnego odcienia - mój mimo opisów i tak jest nieco za ciemny. Ponadto zauważyłam że ma tendencję do przyciemniania pod wpływem ciepła. Taki przeciętniaczek.
Mam nowy puder, który jest obecnie w fazach testów, więc na razie pominę go w tych recenzjach. ;)
Za to od kilku miesięcy namiętnie wręcz używam bronzerów. Po wielu różnych rodzajach tego typu pudrów trafiłam wreszcie na mój obecny ideał.
Jak widać na zdjęciu jest on marki Karaja - profesjonalnej linii kosmetyków kolorowych dla salonów. Wyszedł jako jeden z elementów ich serii zimowo-karnawałowej. Po hurtowej cenie można było go nabyć za ok. 55 zł. Zamknięty w kompakcie z lusterkiem. Ma solidnie zamknięcie. Mam go od dwóch miesięcy i zamknięcie nadal trzyma tak jak na początku.
Skład ma bardzo zbliżony do słąwnej Ziemii Egipskiej. Jak widać na zdjęciu ma 3 części dzielące się pod względem odcienia oraz rozświetlenia. Chociaż po nałożeniu jest bardziej matowy. No i trudno sobie nim zrobić krzywdę ze względu na nasycenie barw. Bardzo fajny i mega wydajny kosmetyk.
O ile różu mogę sobie oszczędzić, to od niedawna bardzo chętnie aplikuję na niektóre strefy rozświetlacz. Mimo długich i żmudnych poszukiwań znalazłam wreszcie taki, który nie zawiera brokatu, ani żadnych drobin odbijających światło. Tylko sam kolorowy pyłek w kulkach nadających skórze nienachalne rozświetlenie zarówno pod względem odbijania światła oraz delikatnego rozjaśniania skóry w miejscu aplikacji.
Są one z firmy KOBO. Kosztują ok. 24 zł za 12 g. Bardzo wydajne, choć nieco delikatne. Można je nabyć w Naturze. Na dodatek nie mają w składzie parafiny.:)
No i maskara Long Lash z Marizy, o której pisałam TU - jak na razie jedna z lepszych maskar, które miałam.
A czym Wy się malujecie?:)
Pozdrawiam, udanego wieczoru xoxo.
Dziś opowiem Wam o kosmetykach, które na co dzień używam do makijażu. Zacznę od podkładu. Tymczasowo w mojej kosmetyczce gości fluid Matt Make Up od KOBO.
Jak widać jest w jeszcze starym opakowaniu, z którego im bliżej dna tym ciężej wycisnąć zawartość. Ma filtr 15. Kosztuje ok. 24 zł. Można go nabyć w Drogerii Natura. Mimo, że bazuje na silikonach to i tak nadaje matowe wykończenie. Jednakże po kilku godzinach moja skóra zaczyna się świecić w strefie T także należy wtedy ją ponownie przypudrować. Łatwo się aplikuje, równomiernie. Może być nieco problem ze znalezieniem naprawdę jasnego odcienia - mój mimo opisów i tak jest nieco za ciemny. Ponadto zauważyłam że ma tendencję do przyciemniania pod wpływem ciepła. Taki przeciętniaczek.
Mam nowy puder, który jest obecnie w fazach testów, więc na razie pominę go w tych recenzjach. ;)
Za to od kilku miesięcy namiętnie wręcz używam bronzerów. Po wielu różnych rodzajach tego typu pudrów trafiłam wreszcie na mój obecny ideał.
Jak widać na zdjęciu jest on marki Karaja - profesjonalnej linii kosmetyków kolorowych dla salonów. Wyszedł jako jeden z elementów ich serii zimowo-karnawałowej. Po hurtowej cenie można było go nabyć za ok. 55 zł. Zamknięty w kompakcie z lusterkiem. Ma solidnie zamknięcie. Mam go od dwóch miesięcy i zamknięcie nadal trzyma tak jak na początku.
Skład ma bardzo zbliżony do słąwnej Ziemii Egipskiej. Jak widać na zdjęciu ma 3 części dzielące się pod względem odcienia oraz rozświetlenia. Chociaż po nałożeniu jest bardziej matowy. No i trudno sobie nim zrobić krzywdę ze względu na nasycenie barw. Bardzo fajny i mega wydajny kosmetyk.
O ile różu mogę sobie oszczędzić, to od niedawna bardzo chętnie aplikuję na niektóre strefy rozświetlacz. Mimo długich i żmudnych poszukiwań znalazłam wreszcie taki, który nie zawiera brokatu, ani żadnych drobin odbijających światło. Tylko sam kolorowy pyłek w kulkach nadających skórze nienachalne rozświetlenie zarówno pod względem odbijania światła oraz delikatnego rozjaśniania skóry w miejscu aplikacji.
Są one z firmy KOBO. Kosztują ok. 24 zł za 12 g. Bardzo wydajne, choć nieco delikatne. Można je nabyć w Naturze. Na dodatek nie mają w składzie parafiny.:)
No i maskara Long Lash z Marizy, o której pisałam TU - jak na razie jedna z lepszych maskar, które miałam.
A czym Wy się malujecie?:)
Pozdrawiam, udanego wieczoru xoxo.
1 listopada 2013
Podkład kryjacy o rzekomych właściwościach matujących Perfecta
Cześć, cześć, dziękuję za pozytywne komentarze pod ostatnim postem, ów koszulę możecie nabyć w Croppie (jeśli ktoś by szukał;). Dzisiaj prawie cały dzień w rozjazdach, przed którymi zdążyłam wykonać dwa makijaże - nie wiem, ale jakoś po ostatnim pokazie bardzo mnie wciągnął ten tryb wyrażania siebie. Odnośnie części kolorowej kosmetyki dziś opowiem Wam o podkładzie, który używam już jakiś czas, więc recenzja jak najbardziej rzetelna.
INFORMACJE
Od producenta: "Nowoczesny fluid o przedłużonej trwałości. Zapewnia wysoki stopień krycia i matowe wykończenie. Starannie opracowana formuła gwarantuje łatwe rozprowadzanie. Wzbogacony o składniki pielęgnujące skórę: witaminy (A, E, C) i d - pantenol."
Pojemność: 30ml.
Cena: ok. 15zł.
Firma: Dax Cosmetics.
Dostępność: drogerie.
Wersje: 5 odcieni, mój to 01 - waniliowy.
Czas testowania: 2 miesiące.
PLUSY
+ w miarę jasny odcień
+ łatwo się rozprowadza
+ higieniczne opakowanie
+ wydajny
+ nie zapycha
SPOSTRZEŻENIA
Podkład w opakowaniu sprawdzającym się i najlepiej widzianym w owych czasach. Dzięki pompce możemy wydozować odpowiednią ilość zawartości.
Nie zapycha porów i również krzywdy nie zrobił mojej cerze. Niestety wymaga użycia dobrej bazy przed jego nałożeniem, ponieważ lubi osadzać się w zmarszczkach.
Niestety, nie robi matu, wymaga użycia pudru, a i to tak nie gwarantuje, że za kilka godzin nie zaczniemy się świecić. Co do krycia to jak na podkład kryjący spodziewałabym się czegoś lepszego, a w jego przypadku to po nałożeniu czasem prześwitują większe cienie pod oczami. Oczywiście nie robi efektu maski.
Co do odcienia to jest on jasny, ale nieco odznacza się na mojej mega bladej cerze w miejscu, gdzie podkład się kończy widać, że jest on nieco ciemniejszy.
Podkład średni, są lepsze i gorsze. Jak na 15 zł to nie jest źle.:P
INFORMACJE
Od producenta: "Nowoczesny fluid o przedłużonej trwałości. Zapewnia wysoki stopień krycia i matowe wykończenie. Starannie opracowana formuła gwarantuje łatwe rozprowadzanie. Wzbogacony o składniki pielęgnujące skórę: witaminy (A, E, C) i d - pantenol."
Pojemność: 30ml.
Cena: ok. 15zł.
Firma: Dax Cosmetics.
Dostępność: drogerie.
Wersje: 5 odcieni, mój to 01 - waniliowy.
Czas testowania: 2 miesiące.
PLUSY
+ w miarę jasny odcień
+ łatwo się rozprowadza
+ higieniczne opakowanie
+ wydajny
+ nie zapycha
MINUSY
- wchodzi w zmarszczki
- nawet po nałożeniu nie daje efektu matu
- średnie krycie
SPOSTRZEŻENIA
Podkład w opakowaniu sprawdzającym się i najlepiej widzianym w owych czasach. Dzięki pompce możemy wydozować odpowiednią ilość zawartości.
Nie zapycha porów i również krzywdy nie zrobił mojej cerze. Niestety wymaga użycia dobrej bazy przed jego nałożeniem, ponieważ lubi osadzać się w zmarszczkach.
Niestety, nie robi matu, wymaga użycia pudru, a i to tak nie gwarantuje, że za kilka godzin nie zaczniemy się świecić. Co do krycia to jak na podkład kryjący spodziewałabym się czegoś lepszego, a w jego przypadku to po nałożeniu czasem prześwitują większe cienie pod oczami. Oczywiście nie robi efektu maski.
Co do odcienia to jest on jasny, ale nieco odznacza się na mojej mega bladej cerze w miejscu, gdzie podkład się kończy widać, że jest on nieco ciemniejszy.
Podkład średni, są lepsze i gorsze. Jak na 15 zł to nie jest źle.:P
15 marca 2013
Podkład Affinitone od Maybelline
Nie jestem zbyt wybredna, ale mimo wszystko trudno jest mi znaleźć podkład, który były odpowiedni do mojego trybu życia, a mianowicie nie zmuszał mnie do poprawek w ciągu dnia i nie powodował jakieś przesadnego świecenia się w strefie T po kilku godzinach. Dlatego też szukając swojego ulubieńca często wyhaczam produkty różnych marek, aby je osobiście przetestować. Ostatnio, gdy skończył mi się podkład od Marizy (a nie chciałam polegać tylko i wyłącznie na rozświetlająco-antystresowym z Avonu), postanowiłam kupić fluid Lirene i tak się stało, że znalazłam wtedy też Affinitone, więc wzięłam obydwa.
INFORMACJE
23 sierpnia 2012
Fluid matująco-kryjący Mariza
Kiedy zetknęłam się z moimi pierwszymi kosmetykami tej firmy, w świecie blogowym było jeszcze o nich cicho. Raptem 2, 3 miesiące i już w spisie blogów o podobnej do mojego tematyce, średnio co kilkanaście wpisów jest jeden dotyczący konkretnego kosmetyku Marizy. Wszystko przez to, że konsultantki, które mają u siebie popyt na produkty chcą iść dalej zakładając własne grupy. A że Mariza wciąż jest jeszcze mało znana próbują to zmienić. Poza zachwalaniem tych kosmetyków na blogach (większości to zachwalanie nie jest fałszywe), idą dalej organizując testy dla blogerek, które nie znają jeszcze tych specyfików.
Oczywiście najlepiej wychodzi na tym firma mając 70% ceny każdego kosmetyku, 90% za akcesoria i jeśli lider grupy jest w stanie rzekomo zarobić kilkaset, czy nawet tysięcy złotych to ile musi zarabiać na tym Mariza? Tym bardziej, że nie kojarzę, żebym widziała gdziekolwiek reklamę, poza tą, którą robią konsultanci na swoich stronach i blogach wedle własnych potrzeb. I z tego, co widzę robią ją dobrze, chociaż nie przyjmują z tego tytułu dodatkowych wynagrodzeń od firmy. Takie do przemyślenia.
Ciąg dalszy kolorówki. Dziś będzie o mowa o jednym z kosmetyków, które dostałam od Pani Magdy z Klubu Mariza.
Oczywiście najlepiej wychodzi na tym firma mając 70% ceny każdego kosmetyku, 90% za akcesoria i jeśli lider grupy jest w stanie rzekomo zarobić kilkaset, czy nawet tysięcy złotych to ile musi zarabiać na tym Mariza? Tym bardziej, że nie kojarzę, żebym widziała gdziekolwiek reklamę, poza tą, którą robią konsultanci na swoich stronach i blogach wedle własnych potrzeb. I z tego, co widzę robią ją dobrze, chociaż nie przyjmują z tego tytułu dodatkowych wynagrodzeń od firmy. Takie do przemyślenia.
Ciąg dalszy kolorówki. Dziś będzie o mowa o jednym z kosmetyków, które dostałam od Pani Magdy z Klubu Mariza.
INFORMACJE
Od producenta: "Aksamitny, beztłuszczowy podkład matująco-kryjący. Tuszuje niedoskonałości cery i nadaje jej jednolity koloryt i gładkość bez efektu maski. Absorbuje nadmiar sebum zapobiegając błyszczeniu się skóry. Posiada beztłuszczową konsystencję, łatwo się rozprowadza i stapia ze skórą. Działa pielęgnująco i ochronnie, zawiera aloes, d-pantenol oraz filtry UV. Zapewnia długotrwałe, matowe wykończenie makijażu. Produkt przebadany dermatologicznie. Wyrób nie testowany na zwierzętach."
Pojemność: 30ml.
Cena: normalnie ok 14zł, od września można nabyć go w promocji za niecałe 12zł.
Firma: Mariza.
Dostępność: u konsultantek.
Wersje: mamy 5 odcieni do wyboru, z racji tego, że są wakacje i się opaliłam wybrałam wariant nr 2 o nazwie 'jasny beż'.
PLUSY
+ łatwo i równomiernie się nakłada
+ wyrównuje koloryt cery
+ jest lekki przez co doskonale sprawdzi się w sezonie wiosna-lato
+ wydajny
+ opakowanie jest przezroczyste, więc mamy wgląd na stan zawartości
+ naprawdę matuje
+ cena w stosunku do jakości
+ nie zapycha!
MINUSY
- pompka lubi się zacinać, raz chodzi ok, a czasem trzeba się namęczyć
- krycie jest średnie, przy wypryskach bez korektora ani rusz
- dostępność
SPOSTRZEŻENIA
Można rzec, że już od początku stał się moim ulubionym kosmetykiem ostatnich czasów. Kiedyś musiałam używać pudru, aby osiągnąć mat, teraz już nie muszę. Przynajmniej nie bezpośrednio po aplikacji. Cera zaczyna błyszczeć dopiero po kilku godzinach oraz szybciej, jeśli zaaplikujemy pod nią krem nawilżający, który nie ma właściwości matujących.
Pompka na początku chodziła jak marzenie, po jakiś dwóch tygodniach zaczęła się nagle zacinać i zaczęła się walka o podkład.:P Łatwo można się zachlapać kosmetykiem wtedy...
Odcień jest ok, beżowy bez typowo pomarańczowych pigmentów.
Podkład nie spływa z twarzy, dlatego polecam go na lato oraz dla osób nie lubiących efektu maski na twarzy.
Podsumowując, gdyby nie ta pompka byłby to mój KWC, ale w takim razie mam zamiar przetestować jeszcze podkład typowo matujący w tubce, również z Marizy, ale to kiedyś.
29 kwietnia 2012
Podkład rozświetalająco-antystresowy.
Pamiętacie jak niedawno kupiłam fajny zestaw z kosmetyczką, podkładem i mascarą? Dziś przybliżę Wam moją opinię na temat podkładu.
INFORMACJE
Od producenta: "Podkład rozświetaląjąco-antystresowy."
Pojemność: 30ml.
Cena: w promocji od 25, normalnie ponad 30zł.
Firma: Avon.
Dostępność: u konsultantek.
Wersje: ivory (recenzowany), nude, cream, almond i warmest beige.
PLUSY
+ pompka
+ przejrzyste opakowanie
+ mat po nałożeniu
+ dobrze się rozprowadza
+ ładnie stapia się ze skórą
+ nie zapycha porów
+ wydajność
+ średnie krycie
+ dosyć długo wytrzymuje
SPOSTRZEŻENIA
Moja cera jest bardziej podbita różem, więc nie przeszkadza mi kolor, bo ładnie się z nią komponuje.
INFORMACJE
Od producenta: "Podkład rozświetaląjąco-antystresowy."
Pojemność: 30ml.
Cena: w promocji od 25, normalnie ponad 30zł.
Firma: Avon.
Dostępność: u konsultantek.
Wersje: ivory (recenzowany), nude, cream, almond i warmest beige.
PLUSY
+ pompka
+ przejrzyste opakowanie
+ mat po nałożeniu
+ dobrze się rozprowadza
+ ładnie stapia się ze skórą
+ nie zapycha porów
+ wydajność
+ średnie krycie
+ dosyć długo wytrzymuje
MINUSY
- po paru godzinach strefa T się błyszczy, więc bez pudru/bibułek ani rusz
- za odcień, któremu bliżej do pomarańczy niż porcelany
- podkreśla suche skórki
- nie rozświetla
SPOSTRZEŻENIA
Moja cera jest bardziej podbita różem, więc nie przeszkadza mi kolor, bo ładnie się z nią komponuje.
3 kwietnia 2012
A dzisiaj będzie o podkładzie! Matującym.
Moja sympatia do Avonu stopniowo spadła, po tym jak przejechałam się na kilku potencjalnie fajnych kosmetykach. Dzisiaj napiszę o podkładzie. W sumie niektórzy nawet kojarzą pewnie, że czaiłam się na niego już od dłuższego czasu. Ostatecznie zachęciło mnie parę pozytywnych opinii i makijaż wykonany przy jego użyciu na zabawę walentynkową.
INFORMACJE
Od producenta: "Podkład matujący:
* idealnie matuje cerę nadając jej świeży wygląd na cały dzień
* redukuje wydzielanie sebum o 62%
* lekka formuła, nie tworzy efektu maski."
[info z katalogu]
Pojemność: 30ml.
Cena: 20-25zł.
Firma: Avon.
Dostępność: u konsultantek jak zawsze.
Wersje: ja mam najjaśniejszy odcień 'Ivory', są jeszcze 4 ciemniejsze.
PLUSY
+ średnie krycie
+ matuje
SPOSTRZEŻENIA
Wielkie oczekiwania, końcowe rozczarowanie. Mam zamiar zainwestować w podobny podkład od Lirene.
INFORMACJE
Od producenta: "Podkład matujący:
* idealnie matuje cerę nadając jej świeży wygląd na cały dzień
* redukuje wydzielanie sebum o 62%
* lekka formuła, nie tworzy efektu maski."
[info z katalogu]
Pojemność: 30ml.
Cena: 20-25zł.
Firma: Avon.
Dostępność: u konsultantek jak zawsze.
Wersje: ja mam najjaśniejszy odcień 'Ivory', są jeszcze 4 ciemniejsze.
PLUSY
+ średnie krycie
+ matuje
MINUSY
- jest bardzo rzadki, łatwo wylać za dużo
- szybko zasycha, łatwo nim zrobić smugi
- efekt matu jak i podkład wyparowywuje już po dobrych 3 godzinach
- uczula mnie i aby napisać tę recenzję musiałam robić kilkudniowe przerwy w stosowaniu..
- podkreśla suche skórki
- łatwo o efekt maski
SPOSTRZEŻENIA
Wielkie oczekiwania, końcowe rozczarowanie. Mam zamiar zainwestować w podobny podkład od Lirene.
| Po rozsmarowaniu |
| Skład dla zainteresowanych |
Subskrybuj:
Posty (Atom)


