Cześć wszystkim. Jak wiecie w makijażu swój nastrój można wyrażać na wiele sposobów. Zazwyczaj największą rolę odgrywają tu najbardziej kolorowi przedstawiciele do makijażu. Prym tu wiodą cienie, kredki do oczu, tusze zarówno do kresek jak i do rzęs, ale też szminki i konturówki. Te ostatnie są świetną opcją dla zabieganych. Zamiast tracić cenny, poranny czas na perfekcyjne kreski, czy blendowanie kilku cieni, można podkreślić tuszem rzęsy i rzucić kolor na usta. Dla mnie to zdecydowanie opcja, po którą sięgam najczęściej. Kolejny plus pomadek jest taki, że możemy nosić kilka odcieni w ciągu jednego dnia, co byłoby problematyczne z makijażem oczu, jeśli znajdujemy się poza domem.
Jest to typ kosmetyku, którego nigdy dość. Od jakiegoś czasu upodobałam sobie wszelkie maty. Takiego wykończenia zawsze brakowało mi w szafach z kosmetykami w drogeriach, a jeśli już się pojawiały to było ich niewiele. To wykończenie jest bardzo eleganckie, ma w sobie klasę i nie jest nachalne, dodaje uroku i tajemnicy.
Jedną z pierwszych przedstawicielek tego efektu była szminka Inglota, która była dość toporna w aplikacji. Z poniższymi nie ma tego problemu. ;)