Pogoda za oknem coraz bardziej nastraja nas ku wiośnie. Po szaroburych, mokrych i wietrznych miesiącach chyba każdy z nas kieruje swoje myśli ku przyjemnym, ciepłym dniom. Ja w końcu zebrałam się na napisanie recenzji kosmetyków, których ostatnio używam. Chociaż posty od jakiegoś czasu pojawiają się tu rzadziej niż bym sobie tego życzyła, zapraszam Was na mojego Instagrama - tam staram się na bieżąco dodawać kosmetyczne akcenty. ;)
PK nr 12 prezentuje się dość obszernie i jest zdominowane przez eko kosmetyki. Naturalne kosmetyki zaczęłam intensywniej wdrażać do pielęgnacji już od ponad roku. Refleksjami z ich stosowania dzieliłam się z wami na m.in. na tym blogu i na ten czas stanowią one ok. 80% mojej codziennej rutyny pielęgnacyjnej.
1. Pielęgnujący żel do mycia i oczyszczania twarz, oczy, usta od Miya
Jak na żel do mycia twarzy jest dosyć łagodny. Dobrze oczyszcza twarz z zanieczyszczeń i domywa resztę oleju po dwuetapowym demakijażu. Nie podrażnia i raczej nie zauważyłam, aby ściągał mi skórę po zmyciu. Konsystencja typowo żelowa, średniogęsta, dzięki czemu łatwo aplikuje się go poprzez pompkę (i taka ilość spokojnie starcza do umycia), ale też po nałożeniu czuć go na skórze, co ułatwia jego dokładne spłukanie wodą. Piana, która powstaje po kontakcie żelu z wodą nie jest nachalna. Żel ma też delikatny zapach, który nie drażni. Podoba mi się też w nim to, że nie został zabarwiony.
Zawiera 98,6% składników pochodzenia naturalnego. Pojemność to 140ml, ale jest wydajny w użyciu, chociażby przez fakt, że dozując go pompką, nie wylejemy za dużo na raz. Na pewno w przyszłości jeszcze kupię go ponownie.
Jedyny minus jest taki, że z tego co kojarzę, można go kupić jedynie na stronie marki Miya (chyba że coś się zmieniło w tej kwestii). Za to marka często organizuje akcje rabatowe np. teraz z okazji dnia kobiet wszystkie ich kosmetyki kupicie z rabatem -20% (kod MIYACRAZY20), a co więcej w ich ofercie przybyło ostatnio kilka nowości m.in. tonik z kwasem glikolowym, peeling enzymatyczno-mechaniczny i 3 rodzaje serum do twarzy.
2. Szampon pielęgnujący skórę głowy drzewo herbaciane, Petal Fresh Pure
Miałam wcześniej zachwalany nawilżający szampon z winogronem tej marki, jednakże niezbyt się z nim polubiłam, bo podrażniał mi skórę i wywoływał łupież. Ten kupiłam jakoś przypadkowo, gdy był w promocji i przez problemy z poprzednim podchodziłam do niego z rezerwą, jednak niepotrzebnie.
Kosmetyk zamknięty jest w plastikowej butelce o pojemności 355ml, więc jest go całkiem sporo i tym samym starcza na długo. Ma przyjemnie orzeźwiający zapach i mam wrażenie, że po nałożeniu lekko chłodzi i koi skórę głowy. Przede wszystkim dość solidnie się pieni i dobrze oczyszcza skórę i włosy, ale też nie przesusza ich. Po jego użyciu nie mam problemów z łupieżem. Moja skóra nie jest jakoś specjalnie wymagająca w kwestii kosmetyków, ale bywa, że nie wszystkie szampony toleruje i tu było miłe zaskoczenie.Włosy po umyciu się ładnie odbite od nasady i spokojnie zachowują świeżość przez 2, max 3 dni. Do nabycia w Rossmannie.
3. Peeling solny do ciała Żurawina od Mokosh
Mimo, że balsam z tej serii aż tak nie przypadł mi do gustu (ale o tym w innym wpisie) to peeling oczarował mnie od pierwszego użycia. Jest zamknięty w szklanym, dość dużym słoiku o pojemności 300g. Sam peeling jest wydajny. Ma przyjemną konsystencję miękkiego masełka przez co łatwo i szybko się nabiera. Jak nazwa sugeruje za ścieranie odpowiadają ziarna soli i liofilizowane pestki żurawiny. W składzie znajdziemy też masło shea oraz olej ze słodkich migdałów, żurawiny, arganowy, jojoba oraz ekstrakty roślinne i witaminy.
Pachnie intensywnie żurawiną. Ściera średnio w kierunku mocniejszego efektu, ale nie jest bardzo agresywny, więc dla fanów mega zdzieraków może być za słaby. Akurat na moje potrzeby w tym czasie jest idealny, wygładza skórę, pobudza jej ukrwienie, ale nie drażni zbyt mocno. Pozostawia na skórze olejową warstwę przez co nie trzeba już dodatkowo nawilżać ciała po jego użyciu. Ta warstwa też nie jest jakoś mega tłusta, żeby uprzykrzyła nam użytkowanie peelingu, nie mniej jednak jest wyczuwalna po wytarciu i moim zdaniem jest to ok. Poza tym warto dodać, że dość dobrze się spłukuje, czego nie mogłam powiedzieć np. o peelingu z Hello Body.
4. Serum rozjaśniająco-rozświetlające witamina C, Skin in the city.
To serum trafiło w moje ręce nieco przypadkiem, gdy szukałam czegość do rozjaśnienia przebarwień pozapalnych. Jest zamknięte w plastikowej buteleczce z pipetą, która dodatkowo zabezpieczona jest nakrętką. Pojemność to 25ml. Konsystencja dość lekka, płynna jak emulsja przez co niewiele trzeba by nałożyć je na twarzy, szyję i dekolt, co przekłada się na wydajność. Zapach delikatny. Dedykowane jest do każdego typu cery, można stosować je warstwowo pod krem (ja tak robię), mieszać od razu z kremem lub samodzielnie jako bazę pod makijaż. Jednak jest ono dość lekkie, więc w wersji samodzielnej nie każdy będzie usatysfakcjonowany. Szybko się wchłania i pozostawia na skórze minimalną, nieco lepką warstwę, ale dobrze współgra z nałożonym później kremem. Skład to głównie substancje nawilżające gliceryna i trójglicerydy, potem mamy witaminę C w stabilnej formie i inne składniki nawilżające i konsystencjotwórcze. Nie jest to kosmetyk naturalny, ale też jakoś nie dołuje składem.
Nie zapycha porów, nie zauważyłam, aby jakoś wyraźnie wspomagał stan nawilżenia skóry. Delikatnie rozjaśnia przebarwienia pozapalne. Generalnie jest ok.
5. Serum regenerujące Kurkuma + Chia Botanic Spa Rituals, Bielenda
Kolejne serum, które stosuję zamiennie z powyższym. Mieści się ono w szklanej butelce z pompką. Zapach prawie niewyczuwalny. Jest bezbarwne o konsystencji wodnistej. Potrzeba 2, 3 pompki na twarz, szyję i dekolt, ale wydajność jest dość dobra. To serum również stosuję warstwowo pod krem na noc. Po nałożeniu dość szybko się wchłania pozostawiając lepką warstwę. Skład stanowią sorbitol, gliceryna, pantenol, mleczan sodu, ekstrakty roślinne - z róży, chia, kurkumy, kwas migdałowy, hialuronian sodu, glukonolakton i inne. Głównie powinien nawilżać i tu sprawuje się dość średnio. Po aplikacji solo czuć, że skórze jeszcze czegoś brakuje i jest nieco ściągnięta. Z kremem już radzi sobie nieco lepiej, ale dalej nie jest to efekt wow po nocy. Co do regenracji to też robi to w małym zakresie. Nie zapycha porów, ale też niewiele robi dobrego. Mimo chęci producenta jest ono zwyczajnie średnie i jak już je skończę to nie wrócę do niego.
Na koniec czas na 2 kosmetyki, które znalazłam w Walentynkowym Boxie Kremowym, który można było zamówić na Krem de la krem. Są one w mniejszej pojemności niż standardowa, ale są wydajne. Fajna opcja do przetestowania produktu. Obywie te marki goszczą w mojej pielęgnacji po raz pierwszy.
6. Krem nawilżający Miłość od Jardin
Dedykowany skórze naczynkowej ze względu na bogactwo ziół w składzie: kasztanowiec, krwawnik, arnika, kocanka, wiesiołek, dzika róża, ruszczyk, nawłoć i wąkrota azjatycka. Jak widać jest tego naprawdę sporo. Krem mieści się w szklanym słoiczku, mój ma pojemność 15ml, ale standardowo kupicie go w wersji 30ml. Ma delikatny, nieco ziołowy zapach.
Lekka konsystencja dość szybko się wchłania pozostawiając na skórze mgiełkę ochronną. Nadaje się pod makijaż. Mam cerę mieszaną z nieco wrażliwszymi partiami i ten krem sprawdza się bardzo dobrze na całej skórze, również tam gdzie jest ona nieco bardziej tłusta i z tendencją do powstawania nieprzyjaciół. Nie zapycha porów skóry oraz nie wzmaga przetłuszczania. Nawilża, wygładza i zmiękcza skórę. Łagodzi podrażnienia. Jest bardzo wydajny.
Jestem nim bardzo mile zaskoczona, ponieważ przyczynił się do polepszenia stanu mojej skóry i myślę, że w przyszłości zdecyduję się na pełną wersję.
7. Velvet Skin 2 w 1 maseczka i peeling w jednym, My Magic Essence
Kiedyś mówiło się, że jak coś ma więcej niż jedno zastosowanie to znaczy, że ani w jednym, ani w drugim nie spisze się dość dobrze. Od jakiegoś czasu można zauważyć zwiększoną tendencję producentów do tworzenia zwłaszcza peelingów do twarzy o działaniu mieszanym, głównie jest to połączenie złuszczania enzymatycznego/kwasowego z drobinkami ściernymi przez co mogą być używane do każdego typu cery z tą różnicą, że albo będziemy masować skórę ściernymi drobinami albo nie i w ten sposób potraktujemy taki peeling jak typowo enzymatyczny.
Kosmetyk zamknięty jest w słoiczku z ciemnego szkła, zapewne dlatego, aby nie narażać składników na utlenianie. Zapach ziołowy. Ma konsystencję gęstej, żóltej pasty z wyczuwalnymi drobinkami (zmielone owoce dzikiej róży). Nakłada się nieco ciężej ze względu na gęstość, ale po chwili czuć jak kosnstencja zmienia się pod wpływem ciepła w nieco rzadszą. Czuć też delikatne mrowienie składników złuszczających - enzymy z ananasa i papai. Zawiera karotenoidy, witaminy E, K, A oraz z grupy B, masło shea, olej makadamia, białą glinkę i olejki eteryczne.
Skóra po jego użyciu jest gładka, miękka, nawilżona, może być też lekko zaczerwieniona, ale to mija wkrótce po zmyciu. Stosuję ją tak, że nakładam na całą twarz średnio grubą warstwę, rozmasowuję zwłaszcza mocniej w partiach strefy T, zostawiam na ok. 15 minut, po czym zmywam przy pomocy żelu do mycia Miya, ponieważ zmycie maski samą wodą jest ciężkie i producent sam zaleca użycie w tym celu łagodnego żelu, czy pianki. Tak więc nawet po zmyciu żelem czuć efekty maski, ponieważ ma ona bardzo treściwą, olejową formułę, a zmywamy jedynie nadmiar olejów, glinkę i drobiny. Bardzo fajny kosmetyk już chociażby przez to, że łączy efekty peelingu i maseczki, skóra po jej użyciu jej w lepszym stanie i czuję, że naprawdę wchłania bogactwo receptury.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kremy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kremy. Pokaż wszystkie posty
4 marca 2020
PK #12 styczeń-luty 2020
Etykiety:
Bielenda,
do ciała,
do mycia,
do twarzy,
do włosów,
Jardin,
kremy,
Miya,
Mokosh,
My Magic Essence,
naturalnie,
peeling,
Petal Fresh,
PK,
recenzje,
serum,
Skin in the city,
szampony,
żele
7 stycznia 2020
Veoli botanica - aktywna naturalna pielęgnacja
Jeszcze na jesień gdzieś w czeluściach internetu natknęłam się na markę kosmetyków produkowanych z naturalnych surowców z ukierunkowaniem na starannie wyselekcjonowanie składników czynnych. Przy okazji Black Friday zamówiłam do testów emulsję do oczyszczania i krem na dzień. Teraz już od ponad miesiąca stosuję tego duetu i jestem bardzo mile zaskoczona efektami.
W dzisiejszych czasach nurt eko przestaje być tylko modnym "widzi-mi-się", bowiem wydarzenia ostatnich miesięcy skłaniają do refleksji, że bez niego daleko nie zajedziemy. Kiedyś słuchanie o dziurze ozonowej traktowaliśmy nieco jak science-fiction, a dzisiaj odczuwamy jego skutki na własnej skórze już przy samej obserwacji pogody, nie mówiąc już o toczących się co rusz tragediach jak np. pożar w Australii. Ważne jest też, aby skończyć z nadmiernym konsumcjonizmem na rzecz przemyślanych i ograniczonych zakupów.
W dzisiejszych czasach nurt eko przestaje być tylko modnym "widzi-mi-się", bowiem wydarzenia ostatnich miesięcy skłaniają do refleksji, że bez niego daleko nie zajedziemy. Kiedyś słuchanie o dziurze ozonowej traktowaliśmy nieco jak science-fiction, a dzisiaj odczuwamy jego skutki na własnej skórze już przy samej obserwacji pogody, nie mówiąc już o toczących się co rusz tragediach jak np. pożar w Australii. Ważne jest też, aby skończyć z nadmiernym konsumcjonizmem na rzecz przemyślanych i ograniczonych zakupów.
6 marca 2019
PK #11 styczeń-luty 2019
Zima ciągle z nami, więc jest to czas na wzmożoną pielęgnację. Chłód nie oszczędza, co widać zresztą po stanie naszych twarzy i dłoni. Są one bezpośrednio narażone na wiatr, w kontakcie z nim skóra szybciej staje się sucha. Jest to dobry czas na bardziej olejowe/emolientowe formuły kosmetyków. O kilku takich właśnie będzie dzisiejszy wpis.
1. Rozświetlający krem z witaminami Secret Glow, Miya
Po wielu pochlebnych opiniach oraz po zaznajomieniu się ze składami kosmetyków marki Miya, postanowiłam wreszcie coś wypróbować. Na pierwszy ogień poszedł krem rozświetlający oraz maseczka, o której pewnie napiszę w następnym PK.
1. Rozświetlający krem z witaminami Secret Glow, Miya
Po wielu pochlebnych opiniach oraz po zaznajomieniu się ze składami kosmetyków marki Miya, postanowiłam wreszcie coś wypróbować. Na pierwszy ogień poszedł krem rozświetlający oraz maseczka, o której pewnie napiszę w następnym PK.
Etykiety:
balsamy,
bazy,
do ciała,
do okolic oczu,
do twarzy,
do włosów,
eko,
Fresh&Natural,
kosmetyki pielęgnacyjne,
kremy,
LaLe,
maski,
Miya,
naturalnie,
Organic Shop,
PK,
recenzje,
ulubione
9 grudnia 2018
PK #10 listopad 2018
Skoro już grudzień to czas na nowe przegląd kosmetyczny. Przypomnę też, że PK to nie jest wpis adekwatny do standardowego "denka", jest to raczej wpis z serii "wyróżnione w tym miesiącu". Przedstawiam tutaj ok. 3/4 używanych przeze mnie kosmetyków. Dzisiejszy przegląd prezentuje się następująco...
1. Szampon przywracający równowagę włosom, Eco Lab
Szampon ma delikatny, nieco mydlany zapach. Konsystencja jest żelowa. Pojemność większa niż standardowa, bo aż 350ml.
1. Szampon przywracający równowagę włosom, Eco Lab
Szampon ma delikatny, nieco mydlany zapach. Konsystencja jest żelowa. Pojemność większa niż standardowa, bo aż 350ml.
Etykiety:
Alkemie,
Bielenda,
do mycia,
do twarzy,
do włosów,
Duetus,
Eco Lab,
hydrolaty,
kosmetyki pielęgnacyjne,
kosmetyki specjalistyczne,
kremy,
Make Me Bio,
micele,
naturalnie,
PK,
podsumowanie,
recenzje,
szampony,
żele
16 października 2018
PK #8 wrzesień 2018
Etykiety:
do ciała,
do mycia,
do twarzy,
Eco Lab,
Fresh&Natural,
kosmetyki pielęgnacyjne,
kosmetyki specjalistyczne,
kremy,
naturalnie,
oleje,
PK,
recenzje,
serum,
Theo Marvee,
toniki,
Vianek
15 września 2018
PK #7 sierpień 2018
Wakacje minęły bardzo szybko. Wrześniowa pogoda łączy w sobie zarówno lato i jak jesień, co ułatwia przystosowanie się do następnej pory roku. Koniec lata to idealny czas na rewitalizację skóry po słonecznych kąpielach oraz tych w jeziorach, morzach, czy basenach ;)
1. Oczyszczający fito-żel do mycia tłustej i mieszanej skóry, Planeta Organica
1. Oczyszczający fito-żel do mycia tłustej i mieszanej skóry, Planeta Organica
Etykiety:
balsamy,
do ciała,
do mycia,
do okolic oczu,
do twarzy,
Eco Lab,
Fresh&Natural,
kosmetyki pielęgnacyjne,
kremy,
kwasy,
Make Me Bio,
naturalnie,
Palmers,
peeling,
PK,
Planeta Organica,
recenzje,
toniki,
żele
3 sierpnia 2018
PK #6 czerwiec-lipiec 2018
Tropiki za oknem cały czas nas zdumiewają. Dawno nie mieliśmy tak gorącego i przy tym mocno słonecznego lata. Jest to czas, w którym nawet jak stronimy od promieni to i tak do nas docierają i uwydatniają się w postaci zmiany zabarwienia naszej skóry od zaczerwienienia po coraz bardziej brązowe odcienie. Pamiętajmy więc o stosowaniu filtrów przeciwsłonecznych.
Latem warto postawić na lekkie (ale równie skuteczne) oczyszczanie twarzy np. w postaci olejków z emulgatorem, które łatwo zmyć samą wodą oraz lekkie formuły kosmetyków o działaniu nawilżającym, łagodzącym i odżywczym, aby nie obciążać skóry. Fajnie sprawdzą się teraz wszelkie żele, które pomimo uczucia ulgi, lekko schłodzą naszą skórę.
Latem warto postawić na lekkie (ale równie skuteczne) oczyszczanie twarzy np. w postaci olejków z emulgatorem, które łatwo zmyć samą wodą oraz lekkie formuły kosmetyków o działaniu nawilżającym, łagodzącym i odżywczym, aby nie obciążać skóry. Fajnie sprawdzą się teraz wszelkie żele, które pomimo uczucia ulgi, lekko schłodzą naszą skórę.
Etykiety:
do mycia,
do okolic oczu,
do twarzy,
filtry,
kosmetyki pielęgnacyjne,
kremy,
Make Me Bio,
Mokosh,
naturalnie,
oleje,
Orientana,
PK,
recenzje,
Resibo,
serum,
żele
11 czerwca 2018
PK #5 maj 2018
Ostatnio było o makijażu, teraz czas na powrót do pielęgnacji. W tym miesiącu wyróżnione zostały kosmetyki do demakijażu twarzy oraz jeden do nawilżania ciała.
1. Nawilżający płyn micelarny z serii Dermiss od Farmony
1. Nawilżający płyn micelarny z serii Dermiss od Farmony
15 kwietnia 2018
PK #3 marzec 2018
Marzec upłynął szybko i bezszelestnie, a to tempo przyspieszyły jeszcze przygotowywania do świąt. Skoncentrowałam się głównie na zużywaniu otwartych już kosmetyków. Moje przejście na stosowanie produktów naturalnych zaczynam na spokojnie, stopniowo wdrażając nowe kosmetyki eko i łącząć je z tymi mniej eko, które już zdążyłam kupić wcześniej ;)
25 lutego 2018
Resibo - krem pod oczy, krem i balsam odżywczy
Resibo to polska marka kosmetyków opartych na jak najbardziej naturalnych recepturach. Ich produkty cieszą się bardzo dobrą opinią wśród użytkowników. W okresie świątecznym można było kupić zestawy kosmetyków Resibo w okazyjnych cenach, więc i ja postanowiłam z nich skorzystać i zaspokoić swoją ciekawość.
Mój wybór padł na krem pod oczy, krem odżywczy do twarzy, balsam odżywczy do ciała oraz olejek do demakijażu.
Mój wybór padł na krem pod oczy, krem odżywczy do twarzy, balsam odżywczy do ciała oraz olejek do demakijażu.
31 stycznia 2018
PK #1 styczeń 2018
Nowy rok, nowe zmiany. PK to nic innego jak Przegląd Kosmetyczny danego miesiąca. Cały czas stosuję lepsze i gorsze kosmetyki, więc koniec miesiąca jest dobrym czasem by jakoś podsumować te wybrane, godne uwagi. :)
1. Prym wiedzie Aksamitny balsam do mycia twarzy od Czarszki.
1. Prym wiedzie Aksamitny balsam do mycia twarzy od Czarszki.
Etykiety:
balsamy,
Czarszka,
do ciała,
do masażu,
do mycia,
do rąk/stóp,
do twarzy,
kosmetyki pielęgnacyjne,
kosmetyki specjalistyczne,
kremy,
Kueshi,
Palmers,
PK,
Podopharm,
recenzje,
ulubione
11 stycznia 2018
Kosmetyki trzech klas - cz.3 salon kosmetyczny
Cześć. Dzisiaj przybywam do Was z trzecią i zaraz ostatnią już częścią serii o kosmetykach. Mam nadzieję, że z poprzednich wynieśliście coś nowego. A tymczasem zapraszam na nowy wpis.
Salony kosmetyczne kojarzą nam się zwykle z miejscem, gdzie można zaczerpnąć relaksu podczas zabiegu. Jeśli przychodzimy na zabieg na twarz to zwykle wiąże się to z diagnostyką stanu skóry w danej chwili, jak i ogólnego zarysu jej problemów, po czym nastaje moment, gdy zaczyna się zabieg odpowiedni dla naszej skóry. Pierwsze efekty widać już bezpośrednio po zabiegu. Jednakże same zabiegi nie zdziałają wiele, jeśli nie będziemy pielęgnować skóry w domu. Dlatego też ważnym elementem jest stosowanie odpowiednich kosmetyków w zaciszu domowym. Salony często ułatwiają nam osiągnięcie celu poprzez polecanie produktów odpowiednich dla naszej skóry. Podstawą jest dobrze dobrany krem do twarzy i odpowiedni produkt do demakijażu. Gdy już to mamy to możemy rozszerzyć pielęgnację o odpowiedni peeling, maseczki, krem pod oczy, czy nawet serum.
- "Gdy czuję, że moja twarz jest sucha to smaruję ją kremem Nivea, a gdy już jest bardzo sucha to smaruję wazeliną." (posiadaczka cery tłustej)
- "Moja mama całe życie smarowała się kremem Nivea i młodo wygląda, więc ja też go używam."
Niezastąpiony krem Nivea, który kiedyś był dobry na wszystko. On praktycznie nie nawilża, tylko natłuszcza skórę, powoduje powstawanie zaskórników u osób ze skórą tłustą i mieszaną. Jak widać nie jest to dobry pomysł, że o wazelinie nie wspomnę.
A co do młodości to jedni mają ku temu po prostu dobre geny i nawet jak o skórę zbytnio nie dbają to i tak wyglądają dobrze. A druga sprawa jest taka, że przecież kiedyś nie było fast foodów, prawie wcale się nie jadło przetworzonej żywności, a i zanieczyszczeń w powietrzu było mniej niż teraz, więc porównywanie co było kiedyś do dzisiaj jest trochę bez sensu.
Salony kosmetyczne kojarzą nam się zwykle z miejscem, gdzie można zaczerpnąć relaksu podczas zabiegu. Jeśli przychodzimy na zabieg na twarz to zwykle wiąże się to z diagnostyką stanu skóry w danej chwili, jak i ogólnego zarysu jej problemów, po czym nastaje moment, gdy zaczyna się zabieg odpowiedni dla naszej skóry. Pierwsze efekty widać już bezpośrednio po zabiegu. Jednakże same zabiegi nie zdziałają wiele, jeśli nie będziemy pielęgnować skóry w domu. Dlatego też ważnym elementem jest stosowanie odpowiednich kosmetyków w zaciszu domowym. Salony często ułatwiają nam osiągnięcie celu poprzez polecanie produktów odpowiednich dla naszej skóry. Podstawą jest dobrze dobrany krem do twarzy i odpowiedni produkt do demakijażu. Gdy już to mamy to możemy rozszerzyć pielęgnację o odpowiedni peeling, maseczki, krem pod oczy, czy nawet serum.
- "Gdy czuję, że moja twarz jest sucha to smaruję ją kremem Nivea, a gdy już jest bardzo sucha to smaruję wazeliną." (posiadaczka cery tłustej)
- "Moja mama całe życie smarowała się kremem Nivea i młodo wygląda, więc ja też go używam."
Niezastąpiony krem Nivea, który kiedyś był dobry na wszystko. On praktycznie nie nawilża, tylko natłuszcza skórę, powoduje powstawanie zaskórników u osób ze skórą tłustą i mieszaną. Jak widać nie jest to dobry pomysł, że o wazelinie nie wspomnę.
A co do młodości to jedni mają ku temu po prostu dobre geny i nawet jak o skórę zbytnio nie dbają to i tak wyglądają dobrze. A druga sprawa jest taka, że przecież kiedyś nie było fast foodów, prawie wcale się nie jadło przetworzonej żywności, a i zanieczyszczeń w powietrzu było mniej niż teraz, więc porównywanie co było kiedyś do dzisiaj jest trochę bez sensu.
13 maja 2016
Co warto kupić w Avon?
Cześć. Z firmą Avon na pewno każdy z Was spotkał się nie raz. Mi co jakiś czas zdarza się coś od nich kupić. Na blogu mam sporo recenzji kosmetyków tej marki. Dziś postanowiłam opisać Wam ich pewniaki, na które warto się skusić. :)
SERIE
Tu warto zwrócić uwagę na NutraEffects.
Seria stosunkowo świeża, ale ma dość przyjemne składy, a przy tym i działanie. Na dodatek cena nie nadwyręży Waszego portfela.
Miałam krem matujący (ten zielony z lewej) oraz mleczko do demakijażu. O mleczku napiszę niedługo, natomiast o kremie możecie przeczytać w TYM poście. Polecam spróbować, jeśli nie chcecie kremu to może chociaż coś do demakijażu? :)
SERIE
Tu warto zwrócić uwagę na NutraEffects.
Seria stosunkowo świeża, ale ma dość przyjemne składy, a przy tym i działanie. Na dodatek cena nie nadwyręży Waszego portfela.
Miałam krem matujący (ten zielony z lewej) oraz mleczko do demakijażu. O mleczku napiszę niedługo, natomiast o kremie możecie przeczytać w TYM poście. Polecam spróbować, jeśli nie chcecie kremu to może chociaż coś do demakijażu? :)
Etykiety:
ABC solidnych zakupów,
Avon,
balsamy,
do ciała,
do mycia,
do włosów,
kosmetyki kolorowe,
kosmetyki pielęgnacyjne,
kremy,
mascary,
serum,
szminki,
zakupy,
zestawy,
żele
16 lipca 2015
Odżywczy krem do rąk Evree - mój ulubieniec
Nie jestem fanką kremów do rąk. Jest to jedyna sfera całej białej kosmetyki, na którą jakoś nie mam ochoty i motywacji, ale do czasu. Wszystko przez to, że nie lubię uczucia lepkości, satyny i czegokolwiek poza wrażeniem czystych rąk. Czasami na noc zdarzało mi się zdecydować na zastosowanie takiego kosmetyku. Dopiero na skutek wystąpienia na skórze dłoni pewnych dermatoz musiałam polubić się z kremem do rąk.
INFORMACJE
Od producenta: "Odżywczy krem do rąk do bardzo suchej i wrażliwej skóry. Wyjątkowa receptura dzięki zawartości olejków makadamia i midgałowego oraz witaminy E + F: wyjątkowo odżywi i nawilży skórę dłoni, złagodzi podrażnienia, przywróci zdrowy wygląd, zmiękczy dłonie oraz nada im jedwabistą miękkość. Krem szybko się wchłania tworząc na powierzchni skóry ochronny film. Nie pozostawia nieprzyjemnego uczucia lepkości."
Pojemność: 100ml.
Cena: ok. 12zł.
Marka: Evree.
Dostępność: drogerie, większe markety.
Czas testowania: miesiąc.
PLUSY
+ nawilża
+ wygładza
+ delikatny zapach
+ wydajność
+ cena
+ dostępność
+ skład
SPOSTRZEŻENIA
Krem zamknięty jest w dość miękkiej, plastikowej tubce. Otwarcie jest na zatrzask, więc nie trzeba się męczy z jego zakręcaniem.
Jego konsystencja jest dość treściwa, co przekłada się też na wydajność. Nie wchłania się do końca, stąd lepiej stosować go na noc w większej ilości. Za to dobrze sprawdza się w swojej roli - nawilża, odżywia i wygładza skórę. Poza tym zapobiega przed nadmiernym wysychaniem skóry. Już samo używania go co noc sprawiło, że nie aktualnie nie wychodzą mi żadne zmiany na dłoniach, ale dodam tu, iż one miały swą przyczynę w stosowaniu detergentów oraz nieregularnym dbaniem o nawilżenie dłoni.
Jestem zadowolona z tego kremu, na pewno w przyszłości sięgnę po jakiś z tej firmy. ;)
INFORMACJE
Od producenta: "Odżywczy krem do rąk do bardzo suchej i wrażliwej skóry. Wyjątkowa receptura dzięki zawartości olejków makadamia i midgałowego oraz witaminy E + F: wyjątkowo odżywi i nawilży skórę dłoni, złagodzi podrażnienia, przywróci zdrowy wygląd, zmiękczy dłonie oraz nada im jedwabistą miękkość. Krem szybko się wchłania tworząc na powierzchni skóry ochronny film. Nie pozostawia nieprzyjemnego uczucia lepkości."
Pojemność: 100ml.
Cena: ok. 12zł.
Marka: Evree.
Dostępność: drogerie, większe markety.
Czas testowania: miesiąc.
PLUSY
+ nawilża
+ wygładza
+ delikatny zapach
+ wydajność
+ cena
+ dostępność
+ skład
MINUSY
brak.
SPOSTRZEŻENIA
Krem zamknięty jest w dość miękkiej, plastikowej tubce. Otwarcie jest na zatrzask, więc nie trzeba się męczy z jego zakręcaniem.
Jego konsystencja jest dość treściwa, co przekłada się też na wydajność. Nie wchłania się do końca, stąd lepiej stosować go na noc w większej ilości. Za to dobrze sprawdza się w swojej roli - nawilża, odżywia i wygładza skórę. Poza tym zapobiega przed nadmiernym wysychaniem skóry. Już samo używania go co noc sprawiło, że nie aktualnie nie wychodzą mi żadne zmiany na dłoniach, ale dodam tu, iż one miały swą przyczynę w stosowaniu detergentów oraz nieregularnym dbaniem o nawilżenie dłoni.
Jestem zadowolona z tego kremu, na pewno w przyszłości sięgnę po jakiś z tej firmy. ;)
8 lipca 2015
Aktualna pielęgnacja cery
Hej. Jak większość z odwiedzających mojego bloga czuję potrzebę większej dbałości o stan mojej cery. Mam cerę mieszaną, czyli jedną z tych trudniejszych w pielęgnacji, gdyż posiada zarówno partie tłuste jak i suche, czasem też zdarza jej się bardziej zareagować na jakiś kosmetyk, np. dziś na maskę oczyszczającą z błotem z Morza Martwego, po której użycie przez około pół godziny skóra dała znać o sobie lekkim zaczerwienieniem.
No i 20. minęła mi już dosyć dawno, więc trądzik młodzieńczy mnie już nie dotyczy. Niedawno gdzieś w prasie branżowej natknęłam się na artykuł nowej postaci trądziku. Występuje on coraz częściej u kobiet, które już zdążyły zakończyć proces dojrzewania, ale on nadal ich dotyczy. Tyle, że w tym przypadku jego przyczyną jest zła pielęgnacja twarzy lub/i zaburzenia w systemie hormonalnym organizmu, gdzie swoje trzy grosze może dodawać antykoncepcja doustna. Zmiany w tej postaci trądziku występują głównie w okolicy żuchwy, co już samo w sobie wskazuje na podłoże hormonalne. Leczenie jest trudne, potrzeba delikatnej pielęgnacji domowej, wytrwałości w jej stosowaniu oraz leczenia dermatologicznego jak i przeprowadzenia badań kontrolnych hormonów i nie tylko.
Na szczęście nie zauważyłam u siebie tego problemu, jednak czasem jakiś stan zapalny pojawia się na mojej twarzy, głównie w strefie T, gdzie wydziela się więcej sebum. Postawiłam więc na delikatne oczyszczanie twarzy, zwykle rano i wieczorem oraz stosowanie odpowiednich kosmetyków nawilżających jak i matująch. Wiem, że to samo w sobie się wyklucza, ale w przypadku cery mieszanej łatwo przesadzić w którąś stronę. Jedyny kosmetyk regulujący wydzielanie sebum to krem matujący, który stosuję co rano. Wieczorem stawiam na łagodzenie i nawilżenie.
Rozpoczynam dzień od delikatnego oczyszczenia twarzy za pomocą emulsji do mycia Biały Jeleń z serii Probiotic. Pisałam o niej TU. Dużym plusem jej jest brak SLS i SLeS w składzie, przy czym jest nie powoduje nieprzyjemnego ściągnięcia skóry po zastosowaniu i dobrze oczyszcza. Stosuję ją też przed snem.
Po umyciu skóry zwykle przemywam ją hydrolatem, który służy mi jako tonik. Wyrównuje pH skóry oraz działa w sposób typowy dla zastosowanych do jego produkcji ziół. Aktualnie mam hydrolat jałowcowy z jagód. Była to nowość na stronie, no i dedykowany był do cery trądzikowej, wrażliwej, więc pomyślałam - czemu nie? Jednak już przy pierwszym użyciu niezbyt przypadł mi do gustu jego zapach, był on typowy dla lasu, żywicy drzewnej. Jednak z czasem zdążyłam się do niego przyzwyczaić i już nie robi na mnie takiego wrażenia. Odświeża skórę i działa bakteriostatycznie.
[200ml kosztuje ok. 15zł, na stronach typu ZróbSobieKrem.pl]
Czas na krem pod oczy. Aktualnie jest on z serii Optimals Skin Youth, marki Oriflame. Typowo zamknięty w tubce z zakrętką. Jest on bardzo treściwy i szybko się wchłania. Po zastosowaniu na noc skutecznie redukuje cienie pod oczami i daje im świeży wygląd, przy czym dobrze nawilża i lekko napina skórę wokół oczu.
[15ml kosztuje około 20zł, dostępny u konsultantek]
Poniżej jego skład.
Moim kremem na dzień już od ponad miesiąca jest przedstawiciel serii Nutra Effects od Avon. W sumie to kupiłam go, bo ciągle go pokazywali w Przyjaciółkach, no i nie był drogi. Znam Avon nie od dziś i wiem, że ciężko tam z jakimkolwiek kosmetykiem, który byłby naprawdę dobry Nie wierzyłam w dobroczynną moc naturalnych składników w nim zawartych, ale chodziło mi o efekt.
Wybrałam matująco-nawilżający krem na dzień z filtrem SPF15. Obok niego w katalogu jest też żel-krem o podobnym działaniu, ale jest on raczej dedykowany typowo tłustym cerom, o czym świadczy już sama jego konsystencja.
Krem naprawdę mnie urzekł. Ma delikatny zapach, szybko się wchłania, nadaje się pod makijaż. Skóra po nim błyszczy się w bardzo niewielkim stopniu, jedynie po kilku godzinach może nieco bardziej. Stosowałam go od maja w czasie dni zimnych jak i gorących, i ogólnie sprawował się dobrze za każdym razem. Nie powodował zatykania porów skóry, przy czym trochę łagodził stany zapalne na skórze. Nie spodziewałam się, że krem z tej firmy może być tak dobry. Myślę, że jeszcze kiedyś się na niego skuszę.
[50ml za około 15zł, dostępny u konsultantek]
Poniżej skład.
No i na noc, zamiast kremu, używam olejku z czarnuszki siewnej. Dostałam kiedyś jego próbkę w gratisie i po jakimś czasie, po przeczytaniu o jego właściwościach, zaczęłam aplikować go przed snem na stonizowaną i osuszoną skórę. Czasami używam go co noc, czasami co 2, 3. Łagodzi stany zapalne, jak i samą skórę. Wygładza ją oraz nawilża. Na początku też musiałam przyzwyczaić się do jego specyficznego zapachu, który jest przyjemniejszy od hydrolatu jałowcowego, ale inny, ziołowy. Spodobało mi się jego działanie, jak i naturalny skład, tak więc kupiłam go w pełnej wersji.
[60ml za około 15zł, strony typu ZróbSobieKrem.pl]
A jak wygląda Wasza pielęgnacja cery? Podzielcie się Waszymi faworytami. :)
No i 20. minęła mi już dosyć dawno, więc trądzik młodzieńczy mnie już nie dotyczy. Niedawno gdzieś w prasie branżowej natknęłam się na artykuł nowej postaci trądziku. Występuje on coraz częściej u kobiet, które już zdążyły zakończyć proces dojrzewania, ale on nadal ich dotyczy. Tyle, że w tym przypadku jego przyczyną jest zła pielęgnacja twarzy lub/i zaburzenia w systemie hormonalnym organizmu, gdzie swoje trzy grosze może dodawać antykoncepcja doustna. Zmiany w tej postaci trądziku występują głównie w okolicy żuchwy, co już samo w sobie wskazuje na podłoże hormonalne. Leczenie jest trudne, potrzeba delikatnej pielęgnacji domowej, wytrwałości w jej stosowaniu oraz leczenia dermatologicznego jak i przeprowadzenia badań kontrolnych hormonów i nie tylko.
Na szczęście nie zauważyłam u siebie tego problemu, jednak czasem jakiś stan zapalny pojawia się na mojej twarzy, głównie w strefie T, gdzie wydziela się więcej sebum. Postawiłam więc na delikatne oczyszczanie twarzy, zwykle rano i wieczorem oraz stosowanie odpowiednich kosmetyków nawilżających jak i matująch. Wiem, że to samo w sobie się wyklucza, ale w przypadku cery mieszanej łatwo przesadzić w którąś stronę. Jedyny kosmetyk regulujący wydzielanie sebum to krem matujący, który stosuję co rano. Wieczorem stawiam na łagodzenie i nawilżenie.
Rozpoczynam dzień od delikatnego oczyszczenia twarzy za pomocą emulsji do mycia Biały Jeleń z serii Probiotic. Pisałam o niej TU. Dużym plusem jej jest brak SLS i SLeS w składzie, przy czym jest nie powoduje nieprzyjemnego ściągnięcia skóry po zastosowaniu i dobrze oczyszcza. Stosuję ją też przed snem.
Po umyciu skóry zwykle przemywam ją hydrolatem, który służy mi jako tonik. Wyrównuje pH skóry oraz działa w sposób typowy dla zastosowanych do jego produkcji ziół. Aktualnie mam hydrolat jałowcowy z jagód. Była to nowość na stronie, no i dedykowany był do cery trądzikowej, wrażliwej, więc pomyślałam - czemu nie? Jednak już przy pierwszym użyciu niezbyt przypadł mi do gustu jego zapach, był on typowy dla lasu, żywicy drzewnej. Jednak z czasem zdążyłam się do niego przyzwyczaić i już nie robi na mnie takiego wrażenia. Odświeża skórę i działa bakteriostatycznie.
[200ml kosztuje ok. 15zł, na stronach typu ZróbSobieKrem.pl]
Czas na krem pod oczy. Aktualnie jest on z serii Optimals Skin Youth, marki Oriflame. Typowo zamknięty w tubce z zakrętką. Jest on bardzo treściwy i szybko się wchłania. Po zastosowaniu na noc skutecznie redukuje cienie pod oczami i daje im świeży wygląd, przy czym dobrze nawilża i lekko napina skórę wokół oczu.
[15ml kosztuje około 20zł, dostępny u konsultantek]
Poniżej jego skład.
Moim kremem na dzień już od ponad miesiąca jest przedstawiciel serii Nutra Effects od Avon. W sumie to kupiłam go, bo ciągle go pokazywali w Przyjaciółkach, no i nie był drogi. Znam Avon nie od dziś i wiem, że ciężko tam z jakimkolwiek kosmetykiem, który byłby naprawdę dobry Nie wierzyłam w dobroczynną moc naturalnych składników w nim zawartych, ale chodziło mi o efekt.
Wybrałam matująco-nawilżający krem na dzień z filtrem SPF15. Obok niego w katalogu jest też żel-krem o podobnym działaniu, ale jest on raczej dedykowany typowo tłustym cerom, o czym świadczy już sama jego konsystencja.
Krem naprawdę mnie urzekł. Ma delikatny zapach, szybko się wchłania, nadaje się pod makijaż. Skóra po nim błyszczy się w bardzo niewielkim stopniu, jedynie po kilku godzinach może nieco bardziej. Stosowałam go od maja w czasie dni zimnych jak i gorących, i ogólnie sprawował się dobrze za każdym razem. Nie powodował zatykania porów skóry, przy czym trochę łagodził stany zapalne na skórze. Nie spodziewałam się, że krem z tej firmy może być tak dobry. Myślę, że jeszcze kiedyś się na niego skuszę.
[50ml za około 15zł, dostępny u konsultantek]
Poniżej skład.
No i na noc, zamiast kremu, używam olejku z czarnuszki siewnej. Dostałam kiedyś jego próbkę w gratisie i po jakimś czasie, po przeczytaniu o jego właściwościach, zaczęłam aplikować go przed snem na stonizowaną i osuszoną skórę. Czasami używam go co noc, czasami co 2, 3. Łagodzi stany zapalne, jak i samą skórę. Wygładza ją oraz nawilża. Na początku też musiałam przyzwyczaić się do jego specyficznego zapachu, który jest przyjemniejszy od hydrolatu jałowcowego, ale inny, ziołowy. Spodobało mi się jego działanie, jak i naturalny skład, tak więc kupiłam go w pełnej wersji.
[60ml za około 15zł, strony typu ZróbSobieKrem.pl]
A jak wygląda Wasza pielęgnacja cery? Podzielcie się Waszymi faworytami. :)
Etykiety:
Avon,
do okolic oczu,
do twarzy,
eko,
hydrolaty,
kosmetyki pielęgnacyjne,
kremy,
oleje,
Oriflame,
półprodukty,
recenzje,
refleksje,
rzeczywistość,
toniki
2 maja 2015
Garnier Neo vs. Mineral
Antyperspiranty to ta część kosmetyczki, którą wypada mieć. Nie chcemy przecież, żeby ktoś źle się czuł w naszym towarzystwie, kiedy się spocimy. Dzięki nim również możemy dłużej nosić ulubione rzeczy, ponieważ dużo wolniej przenikają nieprzyjemną wydzieliną. Na rynku mamy ich ogromny wybór począwszy od tradycyjnych "kulek", czyli roll on'ów i spray'ów, poprzez żele i płyny, a nawet kremy, kończąc na eko kryształach. Praktycznie każdy antyperspirant ma kilka wersji zapachowych, średnio 5. Poza kryształami ciężko jest znaleźć opcję bez zapachu, która by chroniła przed potem. Jest to ważny aspekt, gdy dodatkowo używamy perfum. Wówczas zapachy potrafią się wzajemnie "gryźć", tworząc razem męczący dla naszego nosa wariant aromatyczny.
Już od jakiegoś czasu moimi faworytami są antyperspiranty Garniera, praktycznie wszystkie firmy z nimi przegrywały. Dziś postanowiłam Wam porównać nowe produkty o nazwie Neo ze starszymi o nazwie Mineral. Na tych pierwszych skupię się bardziej.
Można je stosować po depilacji, ponieważ forma kremu jest na tyle delikatna, że nie podrażnia dodatkowo. Trochę łagodzi. Dosyć dobrze sprawdza się też w swojej roli. Jednakże u osób silnie pocących się może nie zdać egzaminu.
Skład Neo bezzapachowego.
Skład Neo o zapachu Fruity Flower.
Porównanie z serią Mineral. Nie mam zdjęć tych antyperspirantów tutaj, ale znajdziecie je w postach z denkami TUTAJ. Garnier Mineral to tradycyjne antyperspiranty w wersji roll on i spray. Jeśli chodzi o ochronę przed potem to Mineral wygrywa, praktycznie nie zdarzyło mi się wyczuć potu na żadnej tkaninie po jego zastosowaniu, co miało miejsce przy Neo. Rzadko, ale miało.
Poza tym Mineral zostawia białe ślady na tkaninach, Neo nieznacznie je brudzi. Mineral nie ma wersji bez zapachu i może podrażniać skórę po depilacji. Cenowo są do sobie zbliżeni.
Jednakże wolę Neo za to, że tylko lekko brudzi tkaniny i mogę go mieć w wersji bez zapachu, co jest dla mnie ważne, ponieważ mam kilka swoich ulubionych perfum, bez których nie wyobrażam sobie dnia. Nie pocę się jakoś mocno i Neo mi wystarcza w tym aspekcie. Mineral mają mocne zapachy i nierzadko po samej ich aplikacji miałam dosyć, nie mówiąc już o stosowaniu równolegle perfum.
A jaka jest Wasza opinia?
Podzielcie się nią w komentarzach. :)
Już od jakiegoś czasu moimi faworytami są antyperspiranty Garniera, praktycznie wszystkie firmy z nimi przegrywały. Dziś postanowiłam Wam porównać nowe produkty o nazwie Neo ze starszymi o nazwie Mineral. Na tych pierwszych skupię się bardziej.
Neo to nowość ze względu na formę - krem. Jest to dość miękka tuba, z której po naciśnięciu wydostaje się zawartość z trzech dziurek. Niewielka ilość wystarcza by pokryć nią całą pachę. Przez to są bardzo wydajne, jeden wystarcza średnio na 3-3,5 miesiąca. Są 4 wersje zapachowe i jedna bezzapachowa. Kosztują ok. 15zł. Dostępne w każdej drogerii.
Można je stosować po depilacji, ponieważ forma kremu jest na tyle delikatna, że nie podrażnia dodatkowo. Trochę łagodzi. Dosyć dobrze sprawdza się też w swojej roli. Jednakże u osób silnie pocących się może nie zdać egzaminu.
Skład Neo bezzapachowego.
Skład Neo o zapachu Fruity Flower.
Porównanie z serią Mineral. Nie mam zdjęć tych antyperspirantów tutaj, ale znajdziecie je w postach z denkami TUTAJ. Garnier Mineral to tradycyjne antyperspiranty w wersji roll on i spray. Jeśli chodzi o ochronę przed potem to Mineral wygrywa, praktycznie nie zdarzyło mi się wyczuć potu na żadnej tkaninie po jego zastosowaniu, co miało miejsce przy Neo. Rzadko, ale miało.
Poza tym Mineral zostawia białe ślady na tkaninach, Neo nieznacznie je brudzi. Mineral nie ma wersji bez zapachu i może podrażniać skórę po depilacji. Cenowo są do sobie zbliżeni.
Jednakże wolę Neo za to, że tylko lekko brudzi tkaniny i mogę go mieć w wersji bez zapachu, co jest dla mnie ważne, ponieważ mam kilka swoich ulubionych perfum, bez których nie wyobrażam sobie dnia. Nie pocę się jakoś mocno i Neo mi wystarcza w tym aspekcie. Mineral mają mocne zapachy i nierzadko po samej ich aplikacji miałam dosyć, nie mówiąc już o stosowaniu równolegle perfum.
A jaka jest Wasza opinia?
Podzielcie się nią w komentarzach. :)
23 marca 2015
AA krem matująco-nawilżający 24H z filtrami UV
Cześć. Wiosna już do nas zawitała, jest ciepło, słonecznie - aż chce się żyć.:) Dzisiaj opowiem Wam o kremiku do twarzy, który towarzyszy mi już sporo czasu. Bowiem kupiłam go jeszcze w listopadzie, ale po niedługim czasie stosowania został odstawiony i teraz już od ponad miesiąca używam go znów. Wiem o nim dość dużo, aby się tymi informacjami z Wami podzielić. ;)
INFORMACJE
Od producenta: jest ich tak wiele, że pozwolę sobie tutaj przytoczyć zdjęcia z opakowania.
Pojemność: standardowo 50ml.
Marka: AA, seria Technologia Wieku.
Cena: ok. 20zł.
Dostępność: drogerie, supermarkety.
PLUSY
+ nawilża
+ wygładza
+ nie zapycha
+ zmiękcza
+ matuje
+ dostępność
+ wydajność
+ cena
SPOSTRZEŻENIA
Generalnie nie mam się do czego przyczepić przy tym kremie. Dobrze sprawdza się w swojej roli. Jedynie nie nawilża super mocno, ale odpowiednio dla cery tłustej, czy partii tłustych cery mieszanej, za co też dosyć dobrze matuje. Dodam, że warto wziąć pod uwagę, iż stosowany był w porze zimowej, gdzie rzadko, ale jednak zdarzało się, że moja cera potrzebowała jeszcze dodatkowej dawki nawilżenia. Poza tym wszystko było ok. Jest też dostępny niemal w każdej drogerii, często mona spotkać go w promocji.
Ma konsystencję musu, jest lekki i szybko się wchłania. Nadaje się pod makijaż.
Dodatkowo jest wydajny, sami widzicie ile go zużyłam w całym około dwumiesięcznym czasie użytkowania. ;)
Myślę, że jest to krem warty wypróbowania.
INFORMACJE
Od producenta: jest ich tak wiele, że pozwolę sobie tutaj przytoczyć zdjęcia z opakowania.
Pojemność: standardowo 50ml.
Marka: AA, seria Technologia Wieku.
Cena: ok. 20zł.
Dostępność: drogerie, supermarkety.
PLUSY
+ nawilża
+ wygładza
+ nie zapycha
+ zmiękcza
+ matuje
+ dostępność
+ wydajność
+ cena
MINUSY
brak.
SPOSTRZEŻENIA
Generalnie nie mam się do czego przyczepić przy tym kremie. Dobrze sprawdza się w swojej roli. Jedynie nie nawilża super mocno, ale odpowiednio dla cery tłustej, czy partii tłustych cery mieszanej, za co też dosyć dobrze matuje. Dodam, że warto wziąć pod uwagę, iż stosowany był w porze zimowej, gdzie rzadko, ale jednak zdarzało się, że moja cera potrzebowała jeszcze dodatkowej dawki nawilżenia. Poza tym wszystko było ok. Jest też dostępny niemal w każdej drogerii, często mona spotkać go w promocji.
Ma konsystencję musu, jest lekki i szybko się wchłania. Nadaje się pod makijaż.
Dodatkowo jest wydajny, sami widzicie ile go zużyłam w całym około dwumiesięcznym czasie użytkowania. ;)
Myślę, że jest to krem warty wypróbowania.
25 lutego 2015
Krem uniwersalny Oriflame
Hej. Właśnie skończyłam czytać książkę i już się biorę za recenzję dla Was.
Generalnie każda firma kosmetyczna w swojej ofercie jakiś klasyk, pewnik sprzedażowy, od którego zaczynali wybijać się na rynku, czym się wyróżniali wśród innych firm oraz to, co daje niesłabnące i dobre obroty. Np. u Oriflame jest to krem uniwersalny. Pamiętam, że był w ofercie jakieś 10 lat temu, nie zdziwię się, jeśli nawet wcześniej, jest i teraz. Urozmaicony - praktycznie każdy konsument może nabyć taki krem w odpowiednim dla swojego gustu zapachu.
INFORMACJE
Od producenta: "Niezawodna ochrona i ukojenie dla suchej, spierzchniętej skóry, tym razem w kuszącym, kokosowym wydaniu. Idealny dla ust, łokci, skórek przy paznokciach, pięt i wielu innych przesuszonych fragmentów skóry."
Pojemność: 15ml.
Cena: ok. 15zł.
Marka: Oriflame.
Dostępność: u konsultantów.
Wersje: tradycyjna (różowe opakowanie), kokos- moja, czarna porzeczka, wanilia, róża, karmel i migdał.
PLUSY
+ solidnie nawilża
+ zabezpiecza (natłuszcza)
+ wydajność
+ uniwersalność
SPOSTRZEŻENIA
Powiem Wam, że początkowo podchodziłam do niego sceptycznie. Nie lubię kosmetyków do wszystkiego, bo z reguły są do niczego. Ten wpadł w moje ręce nieco przypadkiem, ale postanowiłam wypróbować jego możliwości. Zaczęłam od sporadycznego aplikowania do na usta i skórki wokół paznokci, potem szłam dalej i tak oto zdarzyło mi się go użyć na nos podczas kataru, na okolice oczu podczas pobytu w górach, czy też na niezbyt rozległe podrażnienia naskórka, np. do depilacji.
Myślałam też, że skoro jest taki mały to szybko się skończy, jednak on jest niesamowicie wydajny.
Poza tym skład ma nie tylko natłuszczający, ale też nawilżający, więc nie powinien tak zaszkodzić skórze jak robi to sama wazelina, czy parafina.
Podsumowując jest to dobry kosmetyk, który warto mieć w swoich zasobach w razie W.
Jakie są Wasze opinie o nim? Czy macie jakieś inne zamienniki (tylko proszę nie krem Nivea:P) ;)
Generalnie każda firma kosmetyczna w swojej ofercie jakiś klasyk, pewnik sprzedażowy, od którego zaczynali wybijać się na rynku, czym się wyróżniali wśród innych firm oraz to, co daje niesłabnące i dobre obroty. Np. u Oriflame jest to krem uniwersalny. Pamiętam, że był w ofercie jakieś 10 lat temu, nie zdziwię się, jeśli nawet wcześniej, jest i teraz. Urozmaicony - praktycznie każdy konsument może nabyć taki krem w odpowiednim dla swojego gustu zapachu.
INFORMACJE
Od producenta: "Niezawodna ochrona i ukojenie dla suchej, spierzchniętej skóry, tym razem w kuszącym, kokosowym wydaniu. Idealny dla ust, łokci, skórek przy paznokciach, pięt i wielu innych przesuszonych fragmentów skóry."
Pojemność: 15ml.
Cena: ok. 15zł.
Marka: Oriflame.
Dostępność: u konsultantów.
Wersje: tradycyjna (różowe opakowanie), kokos- moja, czarna porzeczka, wanilia, róża, karmel i migdał.
PLUSY
+ solidnie nawilża
+ zabezpiecza (natłuszcza)
+ wydajność
+ uniwersalność
MINUSY
- forma aplikacji
SPOSTRZEŻENIA
Powiem Wam, że początkowo podchodziłam do niego sceptycznie. Nie lubię kosmetyków do wszystkiego, bo z reguły są do niczego. Ten wpadł w moje ręce nieco przypadkiem, ale postanowiłam wypróbować jego możliwości. Zaczęłam od sporadycznego aplikowania do na usta i skórki wokół paznokci, potem szłam dalej i tak oto zdarzyło mi się go użyć na nos podczas kataru, na okolice oczu podczas pobytu w górach, czy też na niezbyt rozległe podrażnienia naskórka, np. do depilacji.
Myślałam też, że skoro jest taki mały to szybko się skończy, jednak on jest niesamowicie wydajny.
Poza tym skład ma nie tylko natłuszczający, ale też nawilżający, więc nie powinien tak zaszkodzić skórze jak robi to sama wazelina, czy parafina.
Podsumowując jest to dobry kosmetyk, który warto mieć w swoich zasobach w razie W.
Jakie są Wasze opinie o nim? Czy macie jakieś inne zamienniki (tylko proszę nie krem Nivea:P) ;)
3 października 2014
Kosmetyki do pielęgnacji cery mieszanej
Hej Kochani. Wiem, że ostatnio nie ma mnie tu zbyt często, ale powoli wszystko sobie organizuję (przeprowadzka) i będę do Was częściej pisać. Dziś będą recenzje i to aż 3!
Cena: ok. 15zł.
Firma: Mariza
Wersje: jest jeszcze lekki krem nawilżający.
Czas testowania: 1,5 miesiąca.
PLUSY
+ szybko się wchłania
+ nadaje się pod makijaż
+ nie zapycha porów
+ lekko nawilża
+ lekko normalizuje wydzielanie sebum
+ pomaga zasuszyć wypryski
+ delikatny zapach
+ wydajność
SPOSTRZEŻENIA
Krem na dość rzadką konsystencję, przez co szybko się wchłania. Nie zatyka porów, pomaga nawet pozbyć się niechcianych krostek. Lekko nawilża, chociaż czasem moja skóra wolałaby coś mocniejszego. Jednakże dobrze wpływa na jej stan.
Miałyście któryś z nich? Jeśli tak to zachęcam do podzielenia się opinią.:)
Tonik zwężający pory Liście Manuka
INFORMACJE
Od producenta: "Tonizująco - uzupełniający preparat do demakijażu i oczyszczania skóry.
Przywraca skórze naturalną równowagę i świeżość.
Substancje czynne głęboko oczyszczające:
- ekstrakt z liści Manuka o działaniu antybakteryjnym,
- ściągająco - łagodzący glukonian cynku,
- złuszczający kwas migdałowy,
- nawilżający kwas laktobionowy,
- łagodząca prowitamina B5.
Czysta i świeża skóra:
- łagodnie oczyszcza i usuwa pozostałości makijażu,
- działa ściągająco na rozszerzone pory skóry,
- zawiera organiczne kwasy o działaniu mikrozłuszczającym,
- wspomaga łagodzenie zmian trądzikowych.,
- przygotowuje skórę do zabiegów pielęgnacyjnych"
Substancje czynne głęboko oczyszczające:
- ekstrakt z liści Manuka o działaniu antybakteryjnym,
- ściągająco - łagodzący glukonian cynku,
- złuszczający kwas migdałowy,
- nawilżający kwas laktobionowy,
- łagodząca prowitamina B5.
Czysta i świeża skóra:
- łagodnie oczyszcza i usuwa pozostałości makijażu,
- działa ściągająco na rozszerzone pory skóry,
- zawiera organiczne kwasy o działaniu mikrozłuszczającym,
- wspomaga łagodzenie zmian trądzikowych.,
- przygotowuje skórę do zabiegów pielęgnacyjnych"
Pojemność: 200ml.
Cena: ok. 10zł.
Firma: Ziaja.
Wersje: jeden z kosmetyków nowej linii Liście Manuka.
Czas testowania: 2 miesiące.
PLUSY
+ oczyszcza
+ matuje
+ zwęża pory
+ przyjemny zapach
+ atomizer
+ cena
+ dostępność
+ wydajność
MINUSY
brak.
SPOSTRZEŻENIA
Tonik jest przezroczysty, zamknięty w równie transparentnej zielonej butelce. Bardzo fajnym pomysłem było zastosowanie atomizera, dzięki któremu zużycie toniku jest wydajniejsze, nie wylewamy zbyt dużej ilości na raz. Psikanie go bezpośrednio na twarz jest przyjemne, odświeżające. Ze swego działania wykazuje się dobrze.
Lekki krem normalizujący
INFORMACJE:
Od producenta: "Przywraca skórze równowagę, reguluje wydzielanie sebum, jednocześnie
zapewniając jej długotrwałe nawilżenie. Działa antybakteryjnie i matująco,
zmniejsza nadmiernie rozszerzone pory oraz łagodzi stany zapalne. Nadaje skórze
wyjątkową miękkość i gładkość oraz przyspiesza procesy jej regeneracji. Krem
chroni przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych i promieniowaniem UV.
Dzięki lekkiej formule bez parafiny, łatwo się wchłania i nie powoduje
zatykania porów. Pozostawia zdrową i świeżo wyglądającą cerę.
Działanie:
Działanie:
- ogranicza wydzielanie sebum,
- posiada właściwości antybakteryjne,
- ściąga nadmiernie rozszerzone pory,
- nawilża skórę oraz łagodzi podrażnienia,
- lekka formule bez parafiny nie blokuje porów,
- chroni przed niekorzystnym wpływem czynników zawnetrznych oraz
promieniowaniem UV.
Składniki aktywne:
• cynk - działa przeciwzapalnie, łagodząco i ściągająco. Reguluje wydzielanie sebum oraz zapobiega powstawania zaskórników.
• olejek z drzewa herbacianego - posiada bardzo silne właściwości antyseptyczne, przeciwzapalne i grzybobójcze. Działa oczyszczająco, ściągająco i przeciwtrądzikowo. Reguluje wydzielanie sebum.
• olej winogronowy - bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe, fitosterole i fosfolipidy. Działa normalizująco i kojąco. Nawilża i uelastycznia skórę oraz chroni ją przed działaniem wolnych rodników.
• d-pantenol - działa regenerująco, pobudza procesy odnowy komórkowej skóry, łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia. Silnie nawilża, nadaje skórze miękkość i elastyczność.
• alantoina - pobudza regenerację skóry, zmiękcza ją i wygładza. Działa łagodząco, kojąco i nawilżająco."
Cena: ok. 15zł.
Firma: Mariza
Wersje: jest jeszcze lekki krem nawilżający.
Czas testowania: 1,5 miesiąca.
PLUSY
+ szybko się wchłania
+ nadaje się pod makijaż
+ nie zapycha porów
+ lekko nawilża
+ lekko normalizuje wydzielanie sebum
+ pomaga zasuszyć wypryski
+ delikatny zapach
+ wydajność
MINUSY
- dostępność
SPOSTRZEŻENIA
Krem na dość rzadką konsystencję, przez co szybko się wchłania. Nie zatyka porów, pomaga nawet pozbyć się niechcianych krostek. Lekko nawilża, chociaż czasem moja skóra wolałaby coś mocniejszego. Jednakże dobrze wpływa na jej stan.
Skoncentrowane serum Anew Genics
INFORMACJE
Od producenta: "Nowe serum wchodzące w skład linii Anew Genics zapewnią odpowiednią pielęgnację
dojrzałej skórze. Serum Anew Genics to mocno skoncentrowany kosmetyk, który
ma profesjonalnie zadbać o skórę, jednocześnie przywracając jej młody wygląd.
Dzięki niemu skóra ma wyglądać na zdecydowanie jędrniejszą, a efekt wyraźnego
odmłodzenia można zauważyć zaraz po zastosowaniu.Doskonale odżywiający produkt
ma skutecznie redukować widoczne zmarszczki zwiotczenia skóry i przebarwień.
Regularne stosowanie serum ma sprawić, iż skóra odzyskuje jędrność, napięcie i
sprężystość. Dzięki kosmetykowi skóra będzie pełna blasku i zrewitalizowana.
Swoje dobroczynne działanie skoncentrowane serum Anew Genics zawdzięcza
zaawansowanej formule opartej na technologii YouthGen. Zaletą produktu jest
również jego lekka, szybko wchłaniająca się formuła oraz delikatny zapach. "
Pojemność: 30ml.
Cena: ok. 80zł.
Firma: Avon.
Wersje: z serii Genics jest jeszcze krem do twarzy i krem pod oczy.
Czas testowania: 1,5 miesiące.
PLUSY
+ szybko się wchłania
+ delikatny zapach
+ nawilża
+ wygładza
+ rozświetla
MINUSY
- zbyt namieszany skład
SPOSTRZEŻENIA
Kupiłam to serum za sprawą mojej konsultantki, która je chwaliła i polecała jako skuteczny kosmetyk antiage nawet dla młodych osób. Generalnie się na nim nie zawiodłam. Stosowałam go mniej więcej co wieczór, bądź co drugi wieczór jako samodzielny kosmetyk. Poprawiał poziom nawilżenia mojej skóry oraz ją wygładzał. Były takie momenty, kiedy na prawdę zauważyłam poprawę skóry, która była bardziej napięta, czy też wygładzona, Ciężko jednoznacznie stwierdzić, że było widać, że serum działa.
Miałyście któryś z nich? Jeśli tak to zachęcam do podzielenia się opinią.:)
19 sierpnia 2014
Babuszka Agafia w trosce o naszą młodą skórę
Cześć. Dziś przygotowałam dla Was kolejną recenzję, a raczej recenzje dwóch kremów.
Można nie lubić Rosji ze względów politycznych, ale warto przyjrzeć się bliżej ich kosmetykom, które oparte są na ziołowych recepturach wolnych od śmieci typu parafina, sls, peg itp.
Ja najpierw doceniłam ich kosmetyki do włosów (już mam kolejne opakowanie ich szamponu, o którym napiszę tu niedługo), a później zaczęłam powoli zapoznawać się z ich kosmetykami do pielęgnacji twarzy. Z potrzeby zamówiłam ich krem na dzień, a później też krem pod oczy z tej samej serii.
Kremy pochodzą z serii "Zachowanie młodości" i są przeznaczone dla osób poniżej 35. roku życia. Celem serii jest wspomaganie w walce z pierwszymi oznakami starzenia skóry. W ich składach znajdziemy witaminy oraz ekstrakty roślinne tak ukierunkowujące działanie kosmetyków.
Krem do twarzy na dzień z SPF 10.
INFORMACJE
Od producenta: "Krem do twarzy. Zatrzymanie młodości. Krem na dzień. Krem przeznaczony dla osób do 35 roku życia. Produkt w 98% ze składników naturalnych!
Marka: Receptury Babuszki Agafii.
Cena: 13-15zł.
Czas testowania: 2 miesiące.
PLUSY
+ matuje
+ szybko się wchłania
+ nadaje się pod makijaż
+ nawilża
+ wygładza
+ nie zapycha porów
+ cena
Skład: Aqua with infusions of organic extract of Angelica Archangelica, Rosa Dahurica Pallas Extract, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Orbignya Oleifera Seed Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Phellodendron Amurense Extract, Rubus Chamaemorus Extract, Ribes Aurum Seed Oil, Malva Alcea Extract, Coco-Caprylate/Caprate, Cetearyl Alcohol, Titanium Dioxide, Glycerin, Cetearyl Clucoside, Sodium Stearoyl Glutamate, Olea Europaea Oil Unsaponifiables, Meadowfoam Estolide Extract, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Organic Parfum, Limonene.
Żel-krem pod oczy.
INFORMACJE
Od producenta: "Żel - krem pod oczy. Do 35 lat. Zatrzymanie młodości.
Można nie lubić Rosji ze względów politycznych, ale warto przyjrzeć się bliżej ich kosmetykom, które oparte są na ziołowych recepturach wolnych od śmieci typu parafina, sls, peg itp.
Ja najpierw doceniłam ich kosmetyki do włosów (już mam kolejne opakowanie ich szamponu, o którym napiszę tu niedługo), a później zaczęłam powoli zapoznawać się z ich kosmetykami do pielęgnacji twarzy. Z potrzeby zamówiłam ich krem na dzień, a później też krem pod oczy z tej samej serii.
Kremy pochodzą z serii "Zachowanie młodości" i są przeznaczone dla osób poniżej 35. roku życia. Celem serii jest wspomaganie w walce z pierwszymi oznakami starzenia skóry. W ich składach znajdziemy witaminy oraz ekstrakty roślinne tak ukierunkowujące działanie kosmetyków.
Krem do twarzy na dzień z SPF 10.
INFORMACJE
Od producenta: "Krem do twarzy. Zatrzymanie młodości. Krem na dzień. Krem przeznaczony dla osób do 35 roku życia. Produkt w 98% ze składników naturalnych!
Krem zawiera certyfikowane organiczne składniki. Nie zawiera parabenów, sztucznych barwników, silikonów, alkoholu, syntetycznych ekstraktów, produktów pochodzących z przerobu ropy naftowej.
Gliceryna i substancje konserwujące są pochodzenia roślinnego. Krem zapewnia ochronę przeciwsłoneczną: filtr SPF 10. W kremie zawartych zostało pięć najbardziej wydajnych roślin zachowujących młodość skóry, są uprawiane w ekologicznie czystych rejonach Syberii i regionu Bajkał.
Unikalna receptura kremu została uzupełniona o nowoczesny odmładzający kompleks: "Carefeel" i witaminy C, F, B8, P, które to wzmacniają skórę od wewnątrz i dodają jej zdrowego blasku.
Składniki aktywne:
- Biała Dzika Róża poprawia odnowę komórek skóry, nasyca je w witaminę C. Działa odmładzająco.
- Arktyczna Malina Moroszka działa wygładzająco na zmarszczki.
- Korkowiec amurski (amur velvet) ma działanie tonizujące dla skóry i nadaje jej elastyczności.
- Niebieski malwa i arcydzięgiel zmiękczają skórę i nadają jej aksamitności.
- Biały olej z nasion porzeczki ma działanie przeciwzapalne. łagodzi i intensywnie odżywia skórę. "
Marka: Receptury Babuszki Agafii.
Cena: 13-15zł.
Czas testowania: 2 miesiące.
PLUSY
+ matuje
+ szybko się wchłania
+ nadaje się pod makijaż
+ nawilża
+ wygładza
+ nie zapycha porów
+ cena
MINUSY
- dostępność - internet
- mała ochrona przeciwsłoneczna
Skład: Aqua with infusions of organic extract of Angelica Archangelica, Rosa Dahurica Pallas Extract, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Orbignya Oleifera Seed Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Phellodendron Amurense Extract, Rubus Chamaemorus Extract, Ribes Aurum Seed Oil, Malva Alcea Extract, Coco-Caprylate/Caprate, Cetearyl Alcohol, Titanium Dioxide, Glycerin, Cetearyl Clucoside, Sodium Stearoyl Glutamate, Olea Europaea Oil Unsaponifiables, Meadowfoam Estolide Extract, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Organic Parfum, Limonene.
Żel-krem pod oczy.
INFORMACJE
Od producenta: "Żel - krem pod oczy. Do 35 lat. Zatrzymanie młodości.
Delikatny żel - krem zapobiega powstawaniu zmarszczek i cieni pod oczami, usuwa ślady zmęczenia.
Składniki aktywne:
- Biała dzika róża poprawia odnowę komórek skóry, nasyca je w witaminę C. Działa odmładzająco.
- Olejki dzikiej róży dahurskiej, prawoślazu i z nasion białej porzeczki intensywnie odżywiają i nawilżają delikatną skórę powiek, eliminują opuchliznę, wygładzają drobne zmarszczki.
Produkt w 98% ze składników naturalnych!"
Pojemność: 50ml.
Marka: Receptury Babuszki Agafii.
Cena: 13-15zł.
Czas testowania: 3 tygodnie.
PLUSY
+ szybko się wchłania
+ nawilża
+ rozjaśnia cienie pod oczami
+ koi
+ duża pojemność
+ cena
MINUSY
- dostępność - internet.
Skład: Aqua with infusions of organic extract of Organic Angelica Archangelica, Rosa Daurica Pallas Extract, Ribes Aureum Seed Oil, Althaea Officinalis Oil, Octyldodecanol, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Polyglyceryl-3-Methylglucose Distearate, Soja Dauricus Oil, Tocopherol, Ascorbic Acid, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Organic Parfum, Limonene.
Podsumowując oba kremy są warte uwagi. Na pewno sięgnę w przyszłości po inne kosmetyki z tej serii.
A Wy, miałyście któryś?
Subskrybuj:
Posty (Atom)












