Majówka minęła niespodziewanie szybko, a teraz już czas na podsumowanie poprzedniego miesiąca. Kwiecień to czas, kiedy już powoli trzeba szykować się na letnie dni. Wkracza ochrona UV i lżejsze kosmetyki pielęgnacyjne. Jest to też czas na zmianę kolorystyki w makijażach, ale o tym w osobnym poście. ;)
U mnie kwiecień to czas na bardziej zaawansowaną pielęgnację twarzy - serum, w tym miesiącu używałam naprzemiennie aż dwóch oraz pielęgnacja skóry ciała. Poza tym zużywanie w dalszym ciągu kosmetyków napoczętych, o których mowa w poprzednich postach.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Organique. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Organique. Pokaż wszystkie posty
14 maja 2018
7 marca 2018
PK #2 luty 2018
Niebawem skończył się luty, stąd czas na nowy PK. Przeważają w nim produkty do ciała, które zwykle szybciej się zużywa niż te do twarzy ;)
1. Zacznę od dłoni, które zwłaszcza zimą potrzebują większego nawilżenia. Mowa tu o serum Vitamins Philosophy od Mincer Pharma.
1. Zacznę od dłoni, które zwłaszcza zimą potrzebują większego nawilżenia. Mowa tu o serum Vitamins Philosophy od Mincer Pharma.
Etykiety:
Dermika,
do ciała,
do mycia,
do rąk/stóp,
do twarzy,
Fresh&Natural,
kosmetyki pielęgnacyjne,
Mincer Pharma,
oleje,
Organique,
peeling,
PK,
recenzje,
serum,
sól do kąpieli,
żele
5 lutego 2018
Pielęgnacja naturalna - początki, przykłady kosmetyków
Pielęgnacja naturalna to niby nic takiego, przecież w każdej drogerii, czy nawet markecie spotykamy kosmetyki bazujące na roślinnych ekstraktach. Kupując produkt mający na etykiecie kolorowe kwiatki lub zielone listki z informacją, że zawiera ekstrakt z róży, czy wyciąg z aloesu daje nam poczucie, że wybieramy te lepsze kosmetyki dla naszej skóry, jednakże często bywamy w błędzie. Tak naprawdę, czy wyrób jest wartościowy determinuje jego skład.
Mój początek z kosmetykami to tak naprawdę początek tego bloga. Pojawiały się tu rzetelne recenzje różnych produktów. Nierzadko metodą prób i błędów szukałam najlepszej pielęgnacji. A posiadanie cery mieszanej jest dobrą motywacją do zaznajomienia się ze składnikami receptur kosmetycznych, jeśli nie chce się wysypu zaskórników i zmian zapalnych. Jeśli jesteście ze mną dłużej to może pamiętacie jak sprzeciwiałam się stosowaniu parafiny w kosmetykach do codziennej pielęgnacji.
Przełom nastąpił w momencie, gdy szukałam kosmetyków do pielęgnacji skóry atopowej. Przebiłam się przez lawinę dermokosmetyków, z których wszystkie miały być takie super. A w nich podstawa to parafina, wazelina, silikony, a w produktach do mycia SLS, SLeS i ich niewielkie modyfikacje. Grupa pierwsza wcale nie nawilża skóry, daje tego złudne wrażenie, a grupa druga zmywa ze skóry cały jej film ochronny i u atopowców może wywoływać podrażnienia. A skoro nie mogłam doszukać się odpowiedniego dermokosmetyku, moje poszukiwania przeszły na kosmetyki naturalne, ale takie w granicach ok. 90% naturalnej receptury. Dlatego kupiłam delikatny żel myjący dla dzieci od Nacomi, który ma przyjemny skład.
Od czego zacząć?
Mój początek z kosmetykami to tak naprawdę początek tego bloga. Pojawiały się tu rzetelne recenzje różnych produktów. Nierzadko metodą prób i błędów szukałam najlepszej pielęgnacji. A posiadanie cery mieszanej jest dobrą motywacją do zaznajomienia się ze składnikami receptur kosmetycznych, jeśli nie chce się wysypu zaskórników i zmian zapalnych. Jeśli jesteście ze mną dłużej to może pamiętacie jak sprzeciwiałam się stosowaniu parafiny w kosmetykach do codziennej pielęgnacji.
Przełom nastąpił w momencie, gdy szukałam kosmetyków do pielęgnacji skóry atopowej. Przebiłam się przez lawinę dermokosmetyków, z których wszystkie miały być takie super. A w nich podstawa to parafina, wazelina, silikony, a w produktach do mycia SLS, SLeS i ich niewielkie modyfikacje. Grupa pierwsza wcale nie nawilża skóry, daje tego złudne wrażenie, a grupa druga zmywa ze skóry cały jej film ochronny i u atopowców może wywoływać podrażnienia. A skoro nie mogłam doszukać się odpowiedniego dermokosmetyku, moje poszukiwania przeszły na kosmetyki naturalne, ale takie w granicach ok. 90% naturalnej receptury. Dlatego kupiłam delikatny żel myjący dla dzieci od Nacomi, który ma przyjemny skład.
Od czego zacząć?
Etykiety:
Czarszka,
Fresh&Natural,
kosmetyki mineralne,
kosmetyki pielęgnacyjne,
książki,
Mokosh,
Nacomi,
naturalnie,
Organique,
Pixie,
podsumowanie,
pomocne,
refleksje,
Resibo,
rosyjskie kosmetyki,
rzeczywistość,
Vianek
25 grudnia 2014
Kokosowe akrobacje pod prysznicem z peelingiem Organique
Witajcie, Z natłoku zajęć piszę to dopiero teraz, ale lepiej późno niż wcale. Tak więc życzę wszystkim moim starym jak i nowym czytelnikom wszystkiego najlepszego w te święta, niech spełniają się Wasze marzenia, abyście byli zadowoleni z życia. :)
Pokrótce wracam też do sedna notki, a więc do recenzji. Jak zdążyliście zauważyć ostatnio bardzo chętnie opisuję Wam peelingi. Opowiadałam już o jałowcowym peelingu do ciała, który już jakiś czas temu trafił do denka oraz o pomarańczowym scrubie do ust. Dziś mowa będzie o kolejnym zdzieraku do ciała, który bardzo przypadł mi do gustu.
Skład.
Jak dla mnie to bardzo fajny peeling, polecam. :)
Pokrótce wracam też do sedna notki, a więc do recenzji. Jak zdążyliście zauważyć ostatnio bardzo chętnie opisuję Wam peelingi. Opowiadałam już o jałowcowym peelingu do ciała, który już jakiś czas temu trafił do denka oraz o pomarańczowym scrubie do ust. Dziś mowa będzie o kolejnym zdzieraku do ciała, który bardzo przypadł mi do gustu.
INFORMACJE
Od producenta: "Peeling solny o nowej, ulepszonej recepturze, oczyszcza, odświeża skórę i przygotowuje do dalszej pielęgnacji. Kryształki soli delikatnie masują, złuszczają zrogowaciały naskórek, stymulują i przyspieszają spalanie tkanki tłuszczowej, Masło shea, oleje:kokosoyw i sojowy zapewniają komfort użycia, natłuszczają, zmiękczają i wygładzają skórę w trakcie zabiegu."
Pojemność: 200g.
Cena: ok. 30zł.
Marka: Organique.
Czas testowania: 2 tygodnie.
PLUSY
+ wygładza
+ zmiękcza
+ natłuszcza
+ umiarkowana ostrość
+ przyjemny zapach
+ łatwa aplikacja
+ wydajny
+ skład
MINUSY
- dostępność
SPOSTRZEŻENIA
Zacznę od tego, że ten peeling wchodzi w skład serii Solny Peeling Do Ciała z Masłem Shea, która liczy kilka różnych wariantów zapachowych. Mi trafiła się w ShinyBoxie wersja kokosowa, co zresztą mnie bardzo cieszy, gdyż to jeden z moich ulubionych zapachów ever.
Peeling jest miękki przez co łatwo się go wydobywa z opakowania, zresztą samo opakowanie jest na tyle standardowym słoiczkiem przez co możemy zużyć kosmetyk do końca. Drobinki ścierne są drobne przez co peeling nie jest zbyt mocny, ani za słaby.
Receptura oparta jest na tłuszczach przez co nie było potrzeby zastosowania dodatkowych konserwantów poza mile widzianym antyoksydantem - witaminą E, która chroni zarówno produkt przed ewentualnym zepsuciem jak i nas samych przed wolnymi rodnikami. Skład cieszy oko, albowiem znajdujemy w nim kolejno: sól, olej sojowy, emolient składający się z estru kwasu tłuszczowego oleju kokosowego z alkoholem etyloheksylowym, alkoholu cetylowego (kolejny emolient), oleju kokosowego, miodu pszczelego, masła shea, aromatu oraz witaminy E.
Ze względu na dobór naturalnych tłuszczy nie ma potrzeby używania balsamu po tym peelingu, ponieważ na skórze pozostaje delikatna warstwa okluzji, która zmiękcza naskórek oraz zabezpiecza go przed nadmierną utratą wody. Jednakże nie polecam stosować go do złuszczania naskórka ze stóp, ponieważ ja spróbowałam i musiałam bardzo uważać, aby nie przewrócić się pod prysznicem. Nawet nie zdążyłam zastosować go na drugą stopę. ;) Można się przekonać, dlaczego nie mamy na stopach gruczołów łojowych. :D
Jak dla mnie to bardzo fajny peeling, polecam. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
