Ostatnio częściej zdarza kolorować na papierze niż na twarzy. Na co dzień ograniczam się do lekkiego, dziennego makijażu. Przy jakiś większych okazjach zdarza mi się poszaleć.
Dzisiaj co nieco o moich pędzlach. Z reguły mam swoje określone zastosowanie do poszczególnych pędzli, z czym wychodzę poza standardowy schemat.
Początkowo miałam tylko 3 pędzle do malowania. Pewnego razu na święta Bożego Narodzenia dostałam duży zestaw pędzli w etui. Towarzyszyły mi dzielnie na zajęciach z wizażu. Generalnie są dobrej jakości. Jedynie co zaczęło mi potem nieco przeszkadzać to fakt, że te większe nieco drapią skórę. Przy mniejszych nie ma tego problemu. Na dzień dzisiejszy wyciągam je z szuflady, gdy szykuję się na jakąś większą okazję, bo na co dzień starcza mi kilka tych powyżej. Poza tym przy bardziej wymagającym makijażu używam też więcej pędzli, których nie potrzebuję na co dzień, np. pędzel do korektora, ust itp. Wtedy też makijaż jest trwały i bez problemu trzyma aż do zmycia.