Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki profesjonalne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki profesjonalne. Pokaż wszystkie posty

27 kwietnia 2016

Żel antybakteryjny Clarena Medica

Cześć. Czy wiecie jakie kosmetyki do pielęgnacji są najbardziej pożądane przez kobiety dbające o siebie? Otóż zaraz obok kosmetyków naturalnych, eko itp. jest to dział kosmetyków salonowych. Bowiem profesjonalizm kojarzy się nam z wyższą jakością, lepszymi efektami niż wskazywałaby na to oferta drogeryjna.
Jeśli chodzi o procesy technologiczne przy produkcji kosmetyków ogólnie dostępnych jak i tych dedykowanych dla kosmetyczek to nie ma tu różnicy w wykonaniu. Zmiany możemy zaobserwować w samej recepturze, widzimy tu większe stężenia substancji czynnych, bardziej wyselekcjonowane mieszanki składników. Duży nacisk jest kładziony na efekt, mniejszy już na użycie substancji nieciekawych / nie całkiem potrzebnych, których staramy się na ogół unikać. Owszem, są marki, które stawiają na jakość od A do Z i nie zaśmiecają składów chemią, którą można zastąpić czymś zdrowszym, np. marka Theo Marvee. Ale są i takie, które koncentrują reklamę na kilku składnikach aktywnych, a reszta kosmetyku składem niewiele odbiega o sztampowych, drogeryjnych produktów. Te obie grupy wchodzą w skład kosmetyków salonowych, więc i w przypadku zakupów w salonach radzę zwrócić uwagę na nomenklaturę INCI.

Ten rodzaj kosmetyków lubi też wyróżniać się na serie typu Home, czy Home Care przeznaczone do użytku domowego, czy Medica, Med przeznaczone dla skór z problemami dermatologicznymi.


16 lutego 2015

Ukojenie skóry maską Ziaja Pro

Hej. Znajdując czas i motywację staram się nadrobić zaległości z recenzjami. Poza tym, szkoda, że tak nie idzie z czytaniem książek, które zdecydowanie zajmują nieco więcej czasu niż pisanie tu.
Wracając do tematu - dziś opowiem Wam o masce, która towarzyszy mi już rok, a wszystko za sprawą jej dużej pojemności.

INFORMACJE
Od producenta: "5% naturalnej glinki różowej, alantoina, prowitamina B5  
Działanie: Redukuje podrażnienia skórne. Łagodzi zaczerwienienia. Zmniejsza wrażliwość naskórka.
Zapewnia zdrowy, naturalny koloryt
."
Pojemność: 200ml.
Cena: ok. 20zł.
Marka: Ziaja Pro.
Wersje: jest jeszcze kilka innych masek dopasowanych do potrzeb różnych typów cery, np. maska uspakajająca, oczyszczająca z glinką zieloną, nawilżająca z glinką żółtą itp.

 
PLUSY
+ nawilża
+ łagodzi podrażnienia
+ nie zapycha
+ wygładza
+ łatwo się zmywa
+ cena
+ dostępność
+ wydajność
 
MINUSY
- skład mógłby być lepszy
 

SPOSTRZEŻENIA
Jedna z moich ulubionych masek. Używam jej średnio raz w tygodniu. Aplikuję grubą warstwę na twarz i trzymam tak min. 20 minut. Przez ten czas maska zdąży się wchłonąć pozostawiając po sobie cienką warstwę glinki. Nadaje się do cery z niedoskonałościami, bowiem nie zapycha porów, dodatkowo trochę łagodzi stany zapalne i ogólnie po jej zastosowaniu skóra jest jakby zdrowsza.
Jednakże lubiłabym Ziaję bardziej, gdyby polepszyli składy swoich produktów nawet jeśli miałoby to oznaczać nieco wyższe ceny kosmetyków.

 
Ktoś z Was używał jakąś maskę z serii Pro? Podzielcie się opiniami. ;)

29 kwietnia 2013

Mleczkiem zmyj lakier

Na ogól na zmywacz nie zwracamy większej uwagi. Po prostu musi znajdować się gdzieś pod ręka w razie potrzeby i dobrze zmywać lakier. Mimo to producenci kuszą coraz to bardziej wymyślnymi formami ów płynu proponując zmianę jako konsystencji (żel, mleczko), usunięcie acetonu ze składu, dodanie interesującej kompozycji zapachowej, witaminowej, czy sprzedawanie go w formie nasączonej nim gąbki, czy płatków.
Dziś opowiem Wam o mleczku do zmywania paznokci z profesjonalnej firmy Mistero Milano.



INFORMACJE
Od producenta: "Delikatne mleczko z proteinami jedwabiu i witaminą „A” do zmywania naturalnych paznokci. Utrzymuje wilgoć oraz stymuluje wzrost i regenerację tkanek naturalnej płytki paznokciowej, dzięki czemu jest bardziej elastyczna i odporna na urazy mechaniczne. Konsystencja mleczka o innowacyjnej formule polepsza tempo i efektywność zabiegu."
Pojemność: 200ml.
Cena: ok. 20zł.
Firma: Mistero Milano.
Dostępność: hurtownie, internet.
Wersje: firma oferuje również zwykły zmywacz w płynie.
Czas testowania: kilka miesięcy.

PLUSY
+ duża pojemość
+ kokosowy zapach
+ jakość i szybkość zmywania
+ wydajność
 
MINUSY
- można wyczuć w nim aceton
- nie ma składu
 
SPOSTRZEŻENIA
Swoją podstawową rolę spełnia bardzo dobrze. Szybko zmywa nawet czerwony lakier. Zamknięty jest w szczelnej butelce z typowym otworem. Konsystencja bardziej rzadkiego mleczka. Zapach kokosowy, jednak można wyczuć w nim domieszkę acetonu.Myślę, że spisuje się całkiem ok, ale jest to bardziej produkt dla klientki do domu niż salonu, w którym szybkość wykonywania usługi to jedna z podstaw dobrego funkcjonowania.:)

19 marca 2013

Profesjonalna pielęgnacja dłoni

Dzisiejsi bohaterowie należą do serii profesjonalnej, z pewnością nie jedna z Was znalazła je w jakimś salonie kosmetycznym. Ziaja Pro prawie tak samo jak Ziaja zwykła nie ma zbyt wygórowanych cen, ale za to również cieszy jakością, choć i tak bywają wyjątki.


Zacznę może od peelingu.

15 lutego 2013

Co mnie irytuje w światku blogowym - czyli o kwasach słów kilka

Miała być recenzja, ale będzie kiedy indziej. Dziś chciałam zwrócić na pewien dość powszechny problem ostatnio, a mianowicie zbyt entuzjastyczne podejście ludzi do zabiegu eksfoliacji skóry kwasami.

Panuje takie przekonanie - 'po co płacić kosmetyczce plus minus 50zł za jeden zabieg, nie mówiąc już o serii, skoro można kupić sobie zestaw z kwasem i zrobić samemu, by osiągnąć ten sam efekt'?
W tej chwili polemizowałabym nad wyrażeniem 'osiągnąć samemu ten sam efekt'. Przecież wystarczy tylko oczyścić skórę, nałożyć kwas, poczekać ileś tam czasu (tzn. aż skóra nie zacznie piec, swędzieć itp.), zmyć wodą i jest ok.
No właśnie, tylko czy jest ok?
Czytając podejrzanie dużo ostatnich recenzji na ten temat wychodzi na to, że osoby bez wykształcenia kosmetycznego nie wiedzą jak wykonać odpowiednio ten zabieg, aby sobie nie zaszkodzić. Jest tak głównie przez to, że większość z nich traktuje kwas jako peeling enzymatyczny. A tak się nie da. Już na samych blogach przeczytamy np. "nałożyłam szwagierce kwas (glikolowy 30%), po paru minutach skóra zaczęła ją tak piec, że biegała po domu, bo miała nadzieję, że jej ulży" albo "zrobiłam sobie peeling kwasowy (mlekowy 80% (!)) i po nim wyszło ma na brodzie coś podobnego do liszaju, na szczęście stos kremów nawilżających po jakimś czasie pomógł mi się go pozbyć".  Nie wiem jak Wy, ale ja czytam i ręce załamuje. A to nie wszystko, podobno na Wizażu powstał osobny wątek, w którym dziewczyny dzielą się przykrymi konsekwencjami swoich prób z kwasami.

Stąd pomysł na notkę informacyjną o kwasach, dla wszystkich którzy już z nimi próbowali albo mają zamiar.
 

12 lutego 2013

Antybakteryjny żel do mycia twarzy Bielenda Professional

Dziś przedmiotem recenzji będzie kosmetyk, który wczoraj znalazł się na liście wyszukiwanych haseł w Google. Tak więc zgodnie z 'życzeniem' notka o żelu.:)



INFORMACJE
Od producenta: "Profesjonalny żel ze specjlnie opracowaną formułą do mycia twarzy przeznaczony dla cery mieszanej z tendencją do przetłuszczania się i błyszczenia. Preparat dokładnie oczyszcza skórę, normalizuje wydzielanie sebum, matuje i odświeża.
Składniki aktywne:
Kwas salicylowy, Niacinamide Pc, ekstrakt z zielonej herbaty, wit. E w mikrokapsułkach."
Pojemność: 150ml.
Cena: ok. 20zł.
Firma: Bielenda Professional,.
Dostępność: hurtownie kosmetyczne.
Wersje: ta jest w pojemności przeznaczonej do użytku domowego.
Czas testowania: 1,5 miesiąca.

PLUSY
+ super oczyszcza skórę
+ odświeża i nieco koi
+ nie podrażnia
+ dobrze się pieni
+ wydajny
+ przyjemny zapach
+ przystępna cena

MINUSY
- dostępność
 
SPOSTRZEŻENIA
Bardzo przyjemnie użytkuje się ten żel. Ma on kolor różowy i czerwone mikrokapsułki, które podczas mycia się rozpuszczają (wit. E). Zapach przyjemny, aczkolwiek nieco chemiczny. Do umycia wystarczy naprawdę niewielka ilość, pieni się dobrze. Nie zauważyłam, żeby podrażniał, za to lekko ściąga skórę po umyciu, ale jest to normalne wśród żeli dla tego typu cer.


Wiadomo mat zostaje na skórze przez ok. godz, może czasem dłużej. Ale świetnie radzi sobie ze zmywaniem zanieczyszczeń, sebum, nawet podkładu.:) Drobinki fajnie masują. Ogólnie polubiłam go i polecam.:)


PS. A Wy co z listy zapowiedzi (po prawej w menu) chcielibyście znaleźć w następnej recenzji?:)

11 stycznia 2013

Normalizująco-matujący krem Bielenda Professional

Przez posiadaczki cery mieszanej i tłustej kosmetyk zapewniający mat jest jak najbardziej pożądany. Ci, którzy wolą się malować postawią w tym przypadku na odpowiedni podkład, jednak zwolennicy pielęgnacji i natury od razu sięgną po krem.

Bielenda w wersji Pro jak każda szanująca się marka, która wkracza do gabinetów, musi mieć w ofercie krem dostosowany do potrzeb tych konkretnych cer. Bo czy wyobrażacie sobie markę salonową bez kosmetyków do zabiegu normalizującego, czy chociażby samego oczyszczania manualnego?




INFORMACJE
Od producenta: "Profesjonalny krem przeznaczony do skóry mieszanej, tłustej z tendencją do błyszczenia się. Zapewnia kompleksowe działanie: idealnie matuje skórę w ciągu całego dnia, intensywnie nawilża, zapobiega powstawaniu wyprysków, pochłania nadmiar sebum, ściąga rozszerzone pory. Efekt to matowa, gładka, dobrze nawilżona skóra, pryszcze zredukowane, pory skóry mniej widoczne. Krem zawiera naturalny filtr UV. Stanowi uzupełnienie pielęgnacji profesjonalnej w gabinetach kosmetycznych. Kuracja domowa ma na celu przedłużenie efektów zabiegu.
SKUTECZNE SKŁADNIKI AKTYWNE:
Niacinamide PC (witamina B3) pochłania nadmiar sebum i reguluje jego wydzielanie, wzmacnia skórę, podnosi jej odporność na uszkodzenia. Wyrównuje niedoskonałości skóry. Wykazuje właściwości matujące.
Boswella Serrata wykazuje niezwykłe właściwości antybakteryjne, kojące i łagodzące podrażnienia. Blokuje 5-lipooksygenezę, kluczowy enzym wywołujący reakcje zapalne.
Kwas salicylowy wykazuje działania delikatnie złuszczające na naskórek, działa bakteriostatycznie.
Zielona herbata działa regenerująco i tonizująco na skórę, ściąga rozszerzone pory. Chroni skórę przed wolnymi rodnikami. Pobudza procesy odnowy komórek."
Pojemność: wersja domowa - standardowe 50 ml, salonowa 150.
Cena: domowa - 30zł, salonowa - 50.
Firma: Bielenda Professional.
Dostępność: hurtownie kosmetyczne.
Wersje: dostosowane do różnych potrzeb różnych cer.
Czas testowania: 1,5 miesiąca.

PLUSY
+ szybko się wchłania
+ nie zapycha
+ nadaje się pod makijaż
+ można stosować zarówno na dzień jak i na noc

MINUSY
- słabo nawilża
- słabo matuje
- ma specyficzny zapach
- nie zwęża porów
-nie hamuje powstawania wyprysków oraz ich nie zwalcza zbytnio

SPOSTRZEŻENIA
Biorąc do ręki krem Bielendy miałam praktycznie pewność, że ten krem mnie nie zapcha i to był dla mnie naprawdę duży atut. Jednakże początkowe zadowolenia ze stosowania powoli zaczynało maleć, aż do teraz, gdy skończyłam słoiczek.

 Krem ma konsystencje typową dla tej grupy kosmetyków, jak widać jest koloru beżowego. Generalnie szybko się wchłania, jednak przy nałożeniu większej ilości trzeba go dobrze rozmasować, aby nie było białych smug.


Ponieważ zawsze rano nakładam na niego puder, nie zwracałam uwagi na to, jak długo matuje. Niedawno całkiem stwierdziłam, że mat trzyma się około godziny, a potem skóra błyszczy się bardziej niż zwykle.
Nawilża w miarę, ale w tej porze roku moja cera oczekiwałaby czegoś mocniejszego. Możliwe, że w lecie nie przeszkadzałaby mi ta kwestia, ale teraz nawet przez tydzień nie mogę zaleczyć podrażnionego nosa.
A pory dalej są takie jakie były. Wypryski też się czasem pojawią, a ten krem nie potrafi przyspieszyć ich pozbycia się. Stosowanie kremu przez tak długi czas po dwa razy dziennie nie zmieniło nic w przypadku mojej cery.


Po takiej serii można by się spodziewać czegoś o wiele lepszego, zwłaszcza, że wiele jest tańszych kremów o lepszym działaniu niż ten. Jednakże każda firma (nawet salonowa) ma swoje perełki i porażki. Ten krem niestety zaliczam do tych drugich.

20 lutego 2012

Maska regenerująca z jedwabiem i wyciągiem z pestek słonecznika - Sleek Line.

Kiedyś życie moich włosów było ograniczone do regularnych kontaktów z szamponem i odżywką, później chcąc dla nich jak najlepiej zaczęłam używać różnych masek, a ostatnio z powodu okrojonego budżetu trafiłam na bardzo fajną, o której zamierzam dziś opowiedzieć.:)
Jak widać zwykła, prosta puszka w pastelowych barwach.
Poza przezroczystą zakrętką, kosmetyk jest również zabezpieczony wewnątrz kolejną plastikową przykrywką.

INFORMACJE
Od producenta: "Do włosów suchych i po zabiegach chemicznych. Sposób użycia: po umyciu wmasować łagodnie w osuszone ręcznikiem włosy. Pozostawić na 10 min. w temperaturze otoczenia lub 5 min. ogrzewając, następnie dokładnie spłukać."
Pojemność: 250ml. (Ale opakowanie na tyle duże, że porównując z 300ml Nivea jest nawet wyższe).
Cena: po hurtowemu  9zł.
Firma: Sleek Line (producent: STAPIZ - Profesjonalne Kosmetyki Fryzjerskie).
Dostępność: hurtownie fryzjerskie, internet.
Wersje: z tego, co pamiętam litr tej maski kosztuje niewiele ponad 20zł, a ja mam wersję mini przeznaczoną dla klientów do domu.

PLUSY
+ nadaje włosom zdrowy połysk
+ ratuje rozdwajające końcówki
+ nawilża włosy
+ wygładza je
+ ogranicza elektryzowanie się ich (no, ale wiadomo czapki i tak zrobią swoje;P)
+ cena

 MINUSY
- poniekąd ograniczona dostępność
- intensywny "słodki" zapach jakby gumy do żucia, na początku trochę to przeszkadzało mi i mojemu chłopakowi, ale po kilku użyciach idzie przywyknąć i już się tego zbytnio nie odczuwa :)

SPOSTRZEŻENIA

Co do wydajności to wiadomo, że długowłose zużyją ją szybciej niż krótko-, czy średniowłose. Zależy też od częstotliwości używania.

Poza tym jest to profesjonalna maska regenerująca, więc przypominam, że po zużyciu takiej należy zaopatrzyć się w maski przeznaczone do włosów normalnych, gdyż stosowanie masek odbudowywujących w nadmiarze może doprowadzić do przeciążenia włosów, co się zwiąże z ich nadmiernych wypadaniem.

26 stycznia 2012

Charakterystyka masek algowych Bielendy.

Maski algowe względu na swe bogate właściwości pielęgnacyjne są bardzo doceniane w kosmetyce. Ich najpopularniejszym producentem jest firma Bielenda, która umieściła je w specjalnej linii produktów pod nazwą Professional przeznaczonych dla gabinetów kosmetycznych. Nie trzeba jednak być kosmetyczką, żeby je dostać. Każda hurtownia kosmetyczna oferuje je bowiem w całej ofercie, toteż są dość łatwo dostępne, co prawda w drogerii ich nie kupimy, ale to nie problem. Zasadniczą rolę gra tu też ich pojemność i cena.
Jeśli pierwszy raz mamy zamiar się w jakąś zaopatrzyć to polecam kupić opakowanie w puszce, do której zamieszczona jest specjalna miarka ułatwiająca przygotowanie. Puszka ma pojemność 500 ml (w przeliczeniu na gramy jest to 190g) i kosztuje przeważnie jedynie ok.5zł więcej od opakowania z uzupełnieniem o tej samej pojemności, czyli ok.45zł.
Więcej o działaniu tych masek oraz ich przygotowaniu możecie przeczytać w TYM poście.

Ze względu na dużą różnorodność poniżej zamieszczam charakterystykę poszczególnych masek.

15 grudnia 2011

Robimy maskę algową! :)

Najpierw co nieco o algach:
Preparaty kosmetyczne zawierające wyciągi z alg morskich szczególnie polecane są do pielęgnacji cery osób często przebywających w suchych pomieszczeniach, narażonych na działanie skażonego powietrza wielkich miast, żyjących w ciągłym stresie. Czynniki te wpływają bowiem negatywnie na skórę, przyspieszając proces jej starzenia. Stosowanie preparatów zawierających glony może neutralizować skutki tych działań. Algi zaopatrują naszą skórę w witaminy, aminokwasy, elementy śladowe, proteiny i składniki mineralne, przez co regenerują tkanki i komórki i zapewniają jej prawidłowe nawilżenie.

Ja akurat użyłam takiej:
Jest to maska algowa z glinką Ghassoul
Działanie:
- absorbuje wydzieliny skórne
- wchłania szkodliwe substancje i toksyny znajdujące się w skórze
- usuwa martwy naskórek
- poprawia krążenie krwi i dotlenia skórę
- obkurcza rozszerzone pory
- doskonale regeneruje szarą i zmęczoną cerę nadając jej świeży i świetlisty wygląd
- poprawia kontur twarzy
- uzupełnia niezbędne dla zdrowia i urody pierwiastki: magnez, krzem, wapń i selen.

Składniki aktywne:
Alginat
(ekstrakt z alg brunatnych).
Glinka Ghassoul z Maroka
– naturalna skarbnica cennych pierwiastków, takich jak: krzem (uelastycznia naskórek), magnez (opóźnia proces starzenia), wapń (wzmacnia naturalną odporność i łagodzi podrażnienia skóry), selen (usuwa toksyny). Glinka posiada nadzwyczajne właściwości detoksykujące i dotleniające skórę.


Teraz bierzemy się za pracę.
Potrzebne nam będą:
* nożyczki (do otwarcia opakowania)
* opaska na włosy (w moim przypadku jest to zwykła jednorazówka z hurtowni)
* peeling (ja wybrałam enzymatyczny - recenzja TUTAJ)
* miseczka silikonowa 
* pędzel
* szpatułka
* łyżeczki miarowe (jeśli przyrządzamy taką z dużego opakowania, gdzie trzeba samemu dozować ilość na raz)
* zlewka z dozownikiem (żeby wiedzieć ile wody należy dodać)
* woda mineralna niegazowana bądź przegotowana
* płatki kosmetyczne
* krem do twarzy 
* mleczko, tonik, płyn dwufazowy do demakijażu


Zaczynamy! [przedstawię schemat wykonania na drugiej osobie, gdyż pierwszy raz samemu ciężko jest sobie maskę taką zrobić]
1. Najpierw zmywamy cały makijaż klientki oraz oczyszczamy skórę z szyi i dekoltu.
2. Przystępujemy do wykonania peelingu. Mój należy nanieść na twarz i delikatnie wmasować. Wybrałam enzymatyczny, gdyż nie podrażnia skóry, a dodatkowo ułatwia wnikanie w nią składników czynnych zawartych w masce. Zostawiamy go na 5-10 minut.
3. Moczymy płatki w ciepłej wodzie i zmywamy delikatnie peeling. 
4. Przestępujemy do przyrządzenia maski.
Pierwotnie wygląda ona tak:
Ponieważ moja próbka jest już odmierzona wystarczy ją tylko przesypać do miski. Zgodnie z zaleceniami na opakowaniu dolewamy do niej 40g wody. 
I teraz zaczyna się nasz wyścig z czasem..
5. Po dokładnym rozmieszaniu otrzymamy masę podobną do średnio gęstej ugotowanej kaszki manny. Tak jak kaszka nosi nazwę 'błyskawiczna' tak  i my musimy błyskawicznie maskę nałożyć na twarz, szyję i część dekoltu nawet. Maska bardzo szybko gęstnieje i przypomina wtedy gęstą kaszkę, której nie sposób nałożyć, nawet ponowne dolanie wody procesu zgęstnienia nie spowalnia.
A co do nakładania to możemy ominąć okolice oczu, brwi i ust albo zabezpieczyć je i zakryć calą twarz pozostawiając tylko otwór do oddychania. Należy też nie nakładać zbyt cienkich warstw przy brzegach, gdyż wysychają, kruszą się i trzeba je wtedy zmywać.
6. Teraz należy odczekać ok. 20 minut.
7. Ściągamy maskę możliwie jednym ruchem (początkowo potrzebne będzie ich więcej). Zmywamy pozostałe, zaschnięte resztki przy brzegach, jeśli zostały.
U mnie resztki wyglądały tak:
8. Nakładamy krem i wykonujemy delikatny masaż. Na tym kończymy nasz zabieg.:)