Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bielenda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bielenda. Pokaż wszystkie posty

4 marca 2020

PK #12 styczeń-luty 2020

Pogoda za oknem coraz bardziej nastraja nas ku wiośnie. Po szaroburych, mokrych i wietrznych miesiącach chyba każdy z nas kieruje swoje myśli ku przyjemnym, ciepłym dniom. Ja w końcu zebrałam się na napisanie recenzji kosmetyków, których ostatnio używam. Chociaż posty od jakiegoś czasu pojawiają się tu rzadziej niż bym sobie tego życzyła, zapraszam Was na mojego Instagrama - tam staram się na bieżąco dodawać kosmetyczne akcenty. ;)


PK nr 12 prezentuje się dość obszernie i jest zdominowane przez eko kosmetyki. Naturalne kosmetyki zaczęłam intensywniej wdrażać do pielęgnacji już od ponad roku. Refleksjami z ich stosowania dzieliłam się z wami na m.in. na tym blogu i na ten czas stanowią one ok. 80% mojej codziennej rutyny pielęgnacyjnej.


1. Pielęgnujący żel do mycia i oczyszczania twarz, oczy, usta od Miya

Jak na żel do mycia twarzy jest dosyć łagodny. Dobrze oczyszcza twarz z zanieczyszczeń i domywa resztę oleju po dwuetapowym demakijażu. Nie podrażnia i raczej nie zauważyłam, aby ściągał mi skórę po zmyciu. Konsystencja typowo żelowa, średniogęsta, dzięki czemu łatwo aplikuje się go poprzez pompkę (i taka ilość spokojnie starcza do umycia), ale też po nałożeniu czuć go na skórze, co ułatwia jego dokładne spłukanie wodą. Piana, która powstaje po kontakcie żelu z wodą nie jest nachalna. Żel ma też delikatny zapach, który nie drażni. Podoba mi się też w nim to, że nie został zabarwiony.
Zawiera 98,6% składników pochodzenia naturalnego. Pojemność to 140ml, ale jest wydajny w użyciu, chociażby przez fakt, że dozując go pompką, nie wylejemy za dużo na raz. Na pewno w przyszłości jeszcze kupię go ponownie.
Jedyny minus jest taki, że z tego co kojarzę, można go kupić jedynie na stronie marki Miya (chyba że coś się zmieniło w tej kwestii). Za to marka często organizuje akcje rabatowe np. teraz z okazji dnia kobiet wszystkie ich kosmetyki kupicie z rabatem -20% (kod MIYACRAZY20), a co więcej w ich ofercie przybyło ostatnio kilka nowości m.in. tonik z kwasem glikolowym, peeling enzymatyczno-mechaniczny i 3 rodzaje serum do twarzy.

2. Szampon pielęgnujący skórę głowy drzewo herbaciane, Petal Fresh Pure

Miałam wcześniej zachwalany nawilżający szampon z winogronem tej marki, jednakże niezbyt się z nim polubiłam, bo podrażniał mi skórę i wywoływał łupież. Ten kupiłam jakoś przypadkowo, gdy był w promocji i przez problemy z poprzednim podchodziłam do niego z rezerwą, jednak niepotrzebnie.
Kosmetyk zamknięty jest w plastikowej butelce o pojemności 355ml, więc jest go całkiem sporo i tym samym starcza na długo. Ma przyjemnie orzeźwiający zapach i mam wrażenie, że po nałożeniu lekko chłodzi i koi skórę głowy. Przede wszystkim dość solidnie się pieni i dobrze oczyszcza skórę i włosy, ale też nie przesusza ich. Po jego użyciu nie mam problemów z łupieżem. Moja skóra nie jest jakoś specjalnie wymagająca w kwestii kosmetyków, ale bywa, że nie wszystkie szampony toleruje i tu było miłe zaskoczenie.Włosy po umyciu się ładnie odbite od nasady i spokojnie zachowują świeżość przez 2, max 3 dni. Do nabycia w Rossmannie.

3. Peeling solny do ciała Żurawina od Mokosh

Mimo, że balsam z tej serii aż tak nie przypadł mi do gustu (ale o tym w innym wpisie) to peeling oczarował mnie od pierwszego użycia. Jest zamknięty w szklanym, dość dużym słoiku o pojemności 300g. Sam peeling jest wydajny. Ma przyjemną konsystencję miękkiego masełka przez co łatwo i szybko się nabiera. Jak nazwa sugeruje za ścieranie odpowiadają ziarna soli i liofilizowane pestki żurawiny. W składzie znajdziemy też masło shea oraz olej ze słodkich migdałów, żurawiny, arganowy, jojoba oraz ekstrakty roślinne i witaminy.
Pachnie intensywnie żurawiną. Ściera średnio w kierunku mocniejszego efektu, ale nie jest bardzo agresywny, więc dla fanów mega zdzieraków może być za słaby. Akurat na moje potrzeby w tym czasie jest idealny, wygładza skórę, pobudza jej ukrwienie, ale nie drażni zbyt mocno. Pozostawia na skórze olejową warstwę przez co nie trzeba już dodatkowo nawilżać ciała po jego użyciu. Ta warstwa też nie jest jakoś mega tłusta, żeby uprzykrzyła nam użytkowanie peelingu, nie mniej jednak jest wyczuwalna po wytarciu i moim zdaniem jest to ok. Poza tym warto dodać, że dość dobrze się spłukuje, czego nie mogłam powiedzieć np. o peelingu z Hello Body.


4. Serum rozjaśniająco-rozświetlające witamina C, Skin in the city.

To serum trafiło w moje ręce nieco przypadkiem, gdy szukałam czegość do rozjaśnienia przebarwień pozapalnych. Jest zamknięte w plastikowej buteleczce z pipetą, która dodatkowo zabezpieczona jest nakrętką. Pojemność to 25ml. Konsystencja dość lekka, płynna jak emulsja przez co niewiele trzeba by nałożyć je na twarzy, szyję i dekolt, co przekłada się na wydajność. Zapach delikatny. Dedykowane jest do każdego typu cery, można stosować je warstwowo pod krem (ja tak robię), mieszać od razu z kremem lub samodzielnie jako bazę pod makijaż. Jednak jest ono dość lekkie, więc w wersji samodzielnej nie każdy będzie usatysfakcjonowany. Szybko się wchłania i pozostawia na skórze minimalną, nieco lepką warstwę, ale dobrze współgra z nałożonym później kremem. Skład to głównie substancje nawilżające gliceryna i trójglicerydy, potem mamy witaminę C w stabilnej formie i inne składniki nawilżające i konsystencjotwórcze. Nie jest to kosmetyk naturalny, ale też jakoś nie dołuje składem.
Nie zapycha porów, nie zauważyłam, aby jakoś wyraźnie wspomagał stan nawilżenia skóry. Delikatnie rozjaśnia przebarwienia pozapalne. Generalnie jest ok.

5. Serum regenerujące Kurkuma + Chia Botanic Spa Rituals, Bielenda

Kolejne serum, które stosuję zamiennie z powyższym. Mieści się ono w szklanej butelce z pompką. Zapach prawie niewyczuwalny. Jest bezbarwne o konsystencji wodnistej. Potrzeba 2, 3 pompki na twarz, szyję i dekolt, ale wydajność jest dość dobra. To serum również stosuję warstwowo pod krem na noc. Po nałożeniu dość szybko się wchłania pozostawiając lepką warstwę. Skład stanowią sorbitol, gliceryna, pantenol, mleczan sodu, ekstrakty roślinne - z róży, chia, kurkumy, kwas migdałowy, hialuronian sodu, glukonolakton i inne. Głównie powinien nawilżać i tu sprawuje się dość średnio. Po aplikacji solo czuć, że skórze jeszcze czegoś brakuje i jest nieco ściągnięta. Z kremem już radzi sobie nieco lepiej, ale dalej nie jest to efekt wow po nocy. Co do regenracji to też robi to w małym zakresie. Nie zapycha porów, ale też niewiele robi dobrego. Mimo chęci producenta jest ono zwyczajnie średnie i jak już je skończę to nie wrócę do niego.


Na koniec czas na 2 kosmetyki, które znalazłam w Walentynkowym Boxie Kremowym, który można było zamówić na Krem de la krem. Są one w mniejszej pojemności niż standardowa, ale są wydajne. Fajna opcja do przetestowania produktu. Obywie te marki goszczą w mojej pielęgnacji po raz pierwszy.

6. Krem nawilżający Miłość od Jardin

Dedykowany skórze naczynkowej ze względu na bogactwo ziół w składzie: kasztanowiec, krwawnik, arnika, kocanka, wiesiołek, dzika róża, ruszczyk, nawłoć i wąkrota azjatycka. Jak widać jest tego naprawdę sporo. Krem mieści się w szklanym słoiczku, mój ma pojemność 15ml, ale standardowo kupicie go w wersji 30ml. Ma delikatny, nieco ziołowy zapach.
Lekka konsystencja dość szybko się wchłania pozostawiając na skórze mgiełkę ochronną. Nadaje się pod makijaż. Mam cerę mieszaną z nieco wrażliwszymi partiami i ten krem sprawdza się bardzo dobrze na całej skórze, również tam gdzie jest ona nieco bardziej tłusta i z tendencją do powstawania nieprzyjaciół. Nie zapycha porów skóry oraz nie wzmaga przetłuszczania. Nawilża, wygładza i zmiękcza skórę. Łagodzi podrażnienia. Jest bardzo wydajny.
Jestem nim bardzo mile zaskoczona, ponieważ przyczynił się do polepszenia stanu mojej skóry i myślę, że w przyszłości zdecyduję się na pełną wersję.

7. Velvet Skin 2 w 1 maseczka i peeling w jednym, My Magic Essence

Kiedyś mówiło się, że jak coś ma więcej niż jedno zastosowanie to znaczy, że ani w jednym, ani w drugim nie spisze się dość dobrze. Od jakiegoś czasu można zauważyć zwiększoną tendencję producentów do tworzenia zwłaszcza peelingów do twarzy o działaniu mieszanym, głównie jest to połączenie złuszczania enzymatycznego/kwasowego z drobinkami ściernymi przez co mogą być używane do każdego typu cery z tą różnicą, że albo będziemy masować skórę ściernymi drobinami albo nie i w ten sposób potraktujemy taki peeling jak typowo enzymatyczny.

Kosmetyk zamknięty jest w słoiczku z ciemnego szkła, zapewne dlatego, aby nie narażać składników na utlenianie. Zapach ziołowy. Ma konsystencję gęstej, żóltej pasty z wyczuwalnymi drobinkami (zmielone owoce dzikiej róży). Nakłada się nieco ciężej ze względu na gęstość, ale po chwili czuć jak kosnstencja zmienia się pod wpływem ciepła w nieco rzadszą. Czuć też delikatne mrowienie składników złuszczających - enzymy z ananasa i papai. Zawiera karotenoidy, witaminy E, K, A oraz z grupy B, masło shea, olej makadamia, białą glinkę i olejki eteryczne.
Skóra po jego użyciu jest gładka, miękka, nawilżona, może być też lekko zaczerwieniona, ale to mija wkrótce po zmyciu. Stosuję ją tak, że nakładam na całą twarz średnio grubą warstwę, rozmasowuję zwłaszcza mocniej w partiach strefy T, zostawiam na ok. 15 minut, po czym zmywam przy pomocy żelu do mycia Miya, ponieważ zmycie maski samą wodą jest ciężkie i producent sam zaleca użycie w tym celu łagodnego żelu, czy pianki. Tak więc nawet po zmyciu żelem czuć efekty maski, ponieważ ma ona bardzo treściwą, olejową formułę, a zmywamy jedynie nadmiar olejów, glinkę i drobiny. Bardzo fajny kosmetyk już chociażby przez to, że łączy efekty peelingu i maseczki, skóra po jej użyciu jej w lepszym stanie i czuję, że naprawdę wchłania bogactwo receptury.

9 grudnia 2018

PK #10 listopad 2018

Skoro już grudzień to czas na nowe przegląd kosmetyczny. Przypomnę też, że PK to nie jest wpis adekwatny do standardowego "denka", jest to raczej wpis z serii "wyróżnione w tym miesiącu". Przedstawiam tutaj ok. 3/4 używanych przeze mnie kosmetyków. Dzisiejszy przegląd prezentuje się następująco...


1. Szampon przywracający równowagę włosom, Eco Lab
Szampon ma delikatny, nieco mydlany zapach. Konsystencja jest żelowa. Pojemność większa niż standardowa, bo aż 350ml.

11 czerwca 2018

PK #5 maj 2018

Ostatnio było o makijażu, teraz czas na powrót do pielęgnacji. W tym miesiącu wyróżnione zostały kosmetyki do demakijażu twarzy oraz jeden do nawilżania ciała.


1. Nawilżający płyn micelarny z serii Dermiss od Farmony

18 lutego 2018

Przegląd peelingów do twarzy #1

W pielęgnacji twarzy ważne jest, aby raz w tygodniu wykonywać peeling. Dzięki temu złuszczamy martwy naskórek, wygładzamy skórę, a po nim skóra chętniej i łatwiej przyjmuje kolejne porcje składników odżywczych z maseczki, serum, czy też kremu.

Bohaterami dzisiejszego postu są 4 peelingi dedykowane różnym typom cer.


1. To wielofunkcyjny kosmetyk od Bielendy Carbo Detox, a mianowicie - peeling, maseczka i żel myjący w jednym.

8 lutego 2014

O kremach: pod oczy i do twarzy

Cześć, jak Wam mija weekend? Ja pojeździłam trochę po mieście, udzielałam się przy remoncie i odebrałam dostawę materiałów do niego potrzebnych, przy okazji byłam też na aerobiku. Potem porobiłam zdjęcia do recenzji i dziś napiszę Wam o dwóch kremach, które używam.

Pierwszy z nich to krem pod oczy znanej i bardzo szanowanej firmy specjalizującej się w produkcji kosmetyków dla skóry wrażliwej i suchej.


INFORMACJE
Od producenta: "Przywraca komfort i świeży wygląd skórze wokół oczu, redukując drobne zmarszczki i cienie. Napina i regeneruje skórę dzięki zawartości ceramidów, kolagenu i kwasu hialuronowego. Chroni, odżywia i zmiękcza skórę dzięki zawartości witaminy E i olejku migdałowego. Sprawia, że skóra wokół oczu jest nawilżona i elastyczna.
Nie zawiera konserwantów. Bezzapachowy."
Pojemność: 15ml.
Cena: ok. 30zł.
Firma: Decubal.
Dostępność: niektóre apteki, internet.
Wersje: tylko ta.
Czas testowania: 3 miesiące.



PLUSY
+ solidnie nawilża
+ lekko napina skórę
+ regeneruje
+ zmiękcza
+ rozjaśnia cienie
+ wydajny
+ nie podrażnia oczu
+ higieniczne opakowanie

MINUSY
- ograniczona dostępność


SPOSTRZEŻENIA
Krem bardzo dobrze nawilża skórę. Już jedna aplikacja daje efekty, np. po kilku godzinach cienie pod oczami są widocznie rozjaśnione. Jest to mój KWC, chociażby ze względu na to, że w żaden sposób nie podrażnia oczu. No i przyjemnie się go aplikuje. Dzięki opakowaniu tylu air-less mamy pewność, że nie dotrą do niego bakterie z zewnątrz. Poza tym lekko ujędrnia, ale nie daje przy tym nieprzyjemnych odczuć. Skóra po jego użyciu jest miękka i przyjemna w dotyku. Polecam.:)
____________________________________________________________________________

I czas na krem do twarzy, który towarzyszył mi przez ostatnie dwa miesiące. Pochodzi z nowej serii znanej powszechnie firmy, którą znajdziemy w drogeriach, salonach kosmetycznych, a teraz podbija rynek swoimi dermokosmetykami.



INFORMACJE
Od producenta: "Matujący krem-żel na dzień o lekkiej konsystencji.
• skutecznie matuje przetłuszczające się partie twarzy (czoło, nos, broda)
• redukuje trądzik, hamuje powstawanie nowych wyprysków
• intensywnie nawilża skórę wysuszoną na skutek terapii trądzikowych
• wyraźnie zmniejsza widoczność porów, łagodzi podrażnienia.
• rozjaśnia przebarwienia zmniejszając widoczność zmian trądzikowych.
Preparat bezpieczny dla skóry wrażliwej. 0% składników mogących wywołać podrażnienie.
Zdrowa, idealnie matowa, optymalnie nawilżona cera o jednolitym kolorycie. Trądzik i błyszczenie skóry zredukowane. Pory zwężone, niedoskonałości mniej widoczne."
Pojemność: 50 ml.
Cena: ok. 20zł.
Firma: Bielenda.
Dostępność: niektóre drogerie.
Wersje: jeden z elementów czteroczęściowej serii dermokosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji cery trądzikowej.
Czas testowania: 2 miesiące.



PLUSY
+ w miarę szybko się wchłania
+ nadaje się pod makijaż
+ nie zapycha
+ nie podrażnia
+ lekko rozjaśnia skórę
+ łatwo się rozprowadza
+ wydajny

MINUSY
- nie matuje stref tłustych
- w miejscach mniej tłustych napina skórę
- nie redukuje powstawania wyprysków
 
 

SPOSTRZEŻENIA
Kupiłam ten krem z czystej ciekawości, dodatkowo kierując się tym, że potrzebowałam kremu na dzień, ponieważ poprzedni się skończył. Okazało się, że świetnie nadaje się pod makijaż, ponieważ szybko się go rozprowadza oraz szybko się wchłania. Jednakże przy mojej mieszanej cerze wcale nie matował stref tłustych, a napinał te nieco bardziej suche (też skłonne do wyprysków). Nie zauważyłam, aby wysuszał cerę, ani też jakoś specjalnie nawilżał. Nie jest komedogenny, ani też nie wywołuje podrażnień. Nie oczyszcza cery z wyprysków, ani też nie zauważyłam, aby pomagał się szybciej pozbyć śladów po wcześniejszych wypryskach.
Taki nijaki ten krem. Myślę, że w tej kategorii można znaleźć wiele lepszych elementów.

12 lutego 2013

Antybakteryjny żel do mycia twarzy Bielenda Professional

Dziś przedmiotem recenzji będzie kosmetyk, który wczoraj znalazł się na liście wyszukiwanych haseł w Google. Tak więc zgodnie z 'życzeniem' notka o żelu.:)



INFORMACJE
Od producenta: "Profesjonalny żel ze specjlnie opracowaną formułą do mycia twarzy przeznaczony dla cery mieszanej z tendencją do przetłuszczania się i błyszczenia. Preparat dokładnie oczyszcza skórę, normalizuje wydzielanie sebum, matuje i odświeża.
Składniki aktywne:
Kwas salicylowy, Niacinamide Pc, ekstrakt z zielonej herbaty, wit. E w mikrokapsułkach."
Pojemność: 150ml.
Cena: ok. 20zł.
Firma: Bielenda Professional,.
Dostępność: hurtownie kosmetyczne.
Wersje: ta jest w pojemności przeznaczonej do użytku domowego.
Czas testowania: 1,5 miesiąca.

PLUSY
+ super oczyszcza skórę
+ odświeża i nieco koi
+ nie podrażnia
+ dobrze się pieni
+ wydajny
+ przyjemny zapach
+ przystępna cena

MINUSY
- dostępność
 
SPOSTRZEŻENIA
Bardzo przyjemnie użytkuje się ten żel. Ma on kolor różowy i czerwone mikrokapsułki, które podczas mycia się rozpuszczają (wit. E). Zapach przyjemny, aczkolwiek nieco chemiczny. Do umycia wystarczy naprawdę niewielka ilość, pieni się dobrze. Nie zauważyłam, żeby podrażniał, za to lekko ściąga skórę po umyciu, ale jest to normalne wśród żeli dla tego typu cer.


Wiadomo mat zostaje na skórze przez ok. godz, może czasem dłużej. Ale świetnie radzi sobie ze zmywaniem zanieczyszczeń, sebum, nawet podkładu.:) Drobinki fajnie masują. Ogólnie polubiłam go i polecam.:)


PS. A Wy co z listy zapowiedzi (po prawej w menu) chcielibyście znaleźć w następnej recenzji?:)

11 stycznia 2013

Normalizująco-matujący krem Bielenda Professional

Przez posiadaczki cery mieszanej i tłustej kosmetyk zapewniający mat jest jak najbardziej pożądany. Ci, którzy wolą się malować postawią w tym przypadku na odpowiedni podkład, jednak zwolennicy pielęgnacji i natury od razu sięgną po krem.

Bielenda w wersji Pro jak każda szanująca się marka, która wkracza do gabinetów, musi mieć w ofercie krem dostosowany do potrzeb tych konkretnych cer. Bo czy wyobrażacie sobie markę salonową bez kosmetyków do zabiegu normalizującego, czy chociażby samego oczyszczania manualnego?




INFORMACJE
Od producenta: "Profesjonalny krem przeznaczony do skóry mieszanej, tłustej z tendencją do błyszczenia się. Zapewnia kompleksowe działanie: idealnie matuje skórę w ciągu całego dnia, intensywnie nawilża, zapobiega powstawaniu wyprysków, pochłania nadmiar sebum, ściąga rozszerzone pory. Efekt to matowa, gładka, dobrze nawilżona skóra, pryszcze zredukowane, pory skóry mniej widoczne. Krem zawiera naturalny filtr UV. Stanowi uzupełnienie pielęgnacji profesjonalnej w gabinetach kosmetycznych. Kuracja domowa ma na celu przedłużenie efektów zabiegu.
SKUTECZNE SKŁADNIKI AKTYWNE:
Niacinamide PC (witamina B3) pochłania nadmiar sebum i reguluje jego wydzielanie, wzmacnia skórę, podnosi jej odporność na uszkodzenia. Wyrównuje niedoskonałości skóry. Wykazuje właściwości matujące.
Boswella Serrata wykazuje niezwykłe właściwości antybakteryjne, kojące i łagodzące podrażnienia. Blokuje 5-lipooksygenezę, kluczowy enzym wywołujący reakcje zapalne.
Kwas salicylowy wykazuje działania delikatnie złuszczające na naskórek, działa bakteriostatycznie.
Zielona herbata działa regenerująco i tonizująco na skórę, ściąga rozszerzone pory. Chroni skórę przed wolnymi rodnikami. Pobudza procesy odnowy komórek."
Pojemność: wersja domowa - standardowe 50 ml, salonowa 150.
Cena: domowa - 30zł, salonowa - 50.
Firma: Bielenda Professional.
Dostępność: hurtownie kosmetyczne.
Wersje: dostosowane do różnych potrzeb różnych cer.
Czas testowania: 1,5 miesiąca.

PLUSY
+ szybko się wchłania
+ nie zapycha
+ nadaje się pod makijaż
+ można stosować zarówno na dzień jak i na noc

MINUSY
- słabo nawilża
- słabo matuje
- ma specyficzny zapach
- nie zwęża porów
-nie hamuje powstawania wyprysków oraz ich nie zwalcza zbytnio

SPOSTRZEŻENIA
Biorąc do ręki krem Bielendy miałam praktycznie pewność, że ten krem mnie nie zapcha i to był dla mnie naprawdę duży atut. Jednakże początkowe zadowolenia ze stosowania powoli zaczynało maleć, aż do teraz, gdy skończyłam słoiczek.

 Krem ma konsystencje typową dla tej grupy kosmetyków, jak widać jest koloru beżowego. Generalnie szybko się wchłania, jednak przy nałożeniu większej ilości trzeba go dobrze rozmasować, aby nie było białych smug.


Ponieważ zawsze rano nakładam na niego puder, nie zwracałam uwagi na to, jak długo matuje. Niedawno całkiem stwierdziłam, że mat trzyma się około godziny, a potem skóra błyszczy się bardziej niż zwykle.
Nawilża w miarę, ale w tej porze roku moja cera oczekiwałaby czegoś mocniejszego. Możliwe, że w lecie nie przeszkadzałaby mi ta kwestia, ale teraz nawet przez tydzień nie mogę zaleczyć podrażnionego nosa.
A pory dalej są takie jakie były. Wypryski też się czasem pojawią, a ten krem nie potrafi przyspieszyć ich pozbycia się. Stosowanie kremu przez tak długi czas po dwa razy dziennie nie zmieniło nic w przypadku mojej cery.


Po takiej serii można by się spodziewać czegoś o wiele lepszego, zwłaszcza, że wiele jest tańszych kremów o lepszym działaniu niż ten. Jednakże każda firma (nawet salonowa) ma swoje perełki i porażki. Ten krem niestety zaliczam do tych drugich.

26 listopada 2012

Peeling + maseczka Bielenda Bawełna

Na ten zestaw trafiłam niedawno, przy okazji zakupów w Tesco. Skusił mnie głównie peeling, ponieważ rozpaczliwie potrzebowałam enzymatycznego złuszczania, a większych wariantów, które byłyby warte uwagi nie widziałam. Po zużyciu wszystkiego czas na recenzję.:)




INFORMACJE
Od producenta: "Bezpieczny, wygodny w użyciu zabieg o silnym działaniu nawilżającym i regenerującym; błyskawicznie przynosi ulgę i odświeżenie oraz widocznie poprawia stan skóry suchej i wrażliwej.
KROK 1: PEELING ENZYMATYCZNY niezwykle delikatnie, ale równocześnie wyjątkowo skutecznie złuszcza martwe komórki naskórka, eliminując szorstkość, pobudza mikrocyrkulację. Wygładza, zmiększa i odświeża skórę.
KROK 2: MASECZKA KOJĄCA Z ALANTOINĄ błyskawicznie łagodzi podrażnienia i likwiduje uczucie napięcia i pieczenia skóry. Dzięki zawartości kwasu hialuronowego intensywnie nawilża, nawet głębokie warstwy skóry, skutecznie hamuje ucieczkę wilgoci z naskórka. Wzmacnia i regeneruje skórę, wygładza, przywraca jędrność i elastyczność."
Pojemność: 2 x 5g.
Cena: ok. 5zł.
Firma: Bielenda.
Dostępność: drogerie, większe supermarkety.
Wersje: różne, dostosowane do rodzajów cer.
Czas testowania: 4 razy, na więcej nie pozwoliła ograniczona ilość.



23 października 2012

Awokado na dwóch fazach - Bielenda

Nie jestem jakąś fanką Bielendy, ale gdy w wakacje Biedronka dała niezłą promocję na ich dwufazówki grzechem byłoby nie wypróbować choć jednej. I właśnie ta jedna, która już wcześniej wpadła mi w oko,  wpadła do koszyka z zakupami i dziś mam zamiar przedstawić Wam swoją opinię na jej temat.




INFORMACJE
Od producenta: " Łagodny, niezwykle delikatny, a równocześnie wyjątkowo skuteczny płyn do demakijażu nawet bardzo wrażliwych oczu. Dzięki specjalnej 2-fazowej formule szybko i skutecznie usuwa również makijaż wodoodporny. Jednocześnie pielęgnuje delikatną skórę wokół oczu, nawilża ją, zapobiega wysuszeniu. Łagodzi podrażnienia. Nie pozostawia tłustej warstwy.
Może być stosowany przez osoby noszące szkła kontaktowe."
Pojemność: 125ml.
Cena: normalnie ok. 10zł.
Firma: Bielenda.
Dostępność: drogerie, większe supermarkety.
Wersje: są też przeciwzmarszczkowa z Czarną Oliwką i dla wrażliwych Bawełna.
Czas testowania: 2 miesiące.

PLUSY
+ dosyć dobrze zmywa nawet wodoodporny tusz
+ w miarę szybko można wykonać demakijaż
 
MINUSY
- przy dostaniu się do oka piecze
- kiepskie dozowanie, łatwo wylać za dużo
 
SPOSTRZEŻENIA
Co mogę powiedzieć? Producent obiecuje, że płyn nie wysuszy nam delikatnej skóry wokół oczu, ale w końcu to dwufazówka, więc właśnie okluzyjnej warstwy po przemyciu należy się spodziewać. Nie jest to trudne do spełnienia.
Co do szkieł kontaktowych to się nie wypowiem, ponieważ takich nie noszę.
No i czytałam, że u niektórych powodowała wypadanie rzęs, mi średnio przy każdym demakijażu wypada 1,2 z oka, więc może coś w tym jest (albo po prostu zbyt mocno pocieram powiekę).
Wydajność przeciętna.

 

26 stycznia 2012

Charakterystyka masek algowych Bielendy.

Maski algowe względu na swe bogate właściwości pielęgnacyjne są bardzo doceniane w kosmetyce. Ich najpopularniejszym producentem jest firma Bielenda, która umieściła je w specjalnej linii produktów pod nazwą Professional przeznaczonych dla gabinetów kosmetycznych. Nie trzeba jednak być kosmetyczką, żeby je dostać. Każda hurtownia kosmetyczna oferuje je bowiem w całej ofercie, toteż są dość łatwo dostępne, co prawda w drogerii ich nie kupimy, ale to nie problem. Zasadniczą rolę gra tu też ich pojemność i cena.
Jeśli pierwszy raz mamy zamiar się w jakąś zaopatrzyć to polecam kupić opakowanie w puszce, do której zamieszczona jest specjalna miarka ułatwiająca przygotowanie. Puszka ma pojemność 500 ml (w przeliczeniu na gramy jest to 190g) i kosztuje przeważnie jedynie ok.5zł więcej od opakowania z uzupełnieniem o tej samej pojemności, czyli ok.45zł.
Więcej o działaniu tych masek oraz ich przygotowaniu możecie przeczytać w TYM poście.

Ze względu na dużą różnorodność poniżej zamieszczam charakterystykę poszczególnych masek.