Hej. Jak większość z odwiedzających mojego bloga czuję potrzebę większej dbałości o stan mojej cery. Mam cerę mieszaną, czyli jedną z tych trudniejszych w pielęgnacji, gdyż posiada zarówno partie tłuste jak i suche, czasem też zdarza jej się bardziej zareagować na jakiś kosmetyk, np. dziś na maskę oczyszczającą z błotem z Morza Martwego, po której użycie przez około pół godziny skóra dała znać o sobie lekkim zaczerwienieniem.
No i 20. minęła mi już dosyć dawno, więc trądzik młodzieńczy mnie już nie dotyczy. Niedawno gdzieś w prasie branżowej natknęłam się na artykuł nowej postaci trądziku. Występuje on coraz częściej u kobiet, które już zdążyły zakończyć proces dojrzewania, ale on nadal ich dotyczy. Tyle, że w tym przypadku jego przyczyną jest zła pielęgnacja twarzy lub/i zaburzenia w systemie hormonalnym organizmu, gdzie swoje trzy grosze może dodawać antykoncepcja doustna. Zmiany w tej postaci trądziku występują głównie w okolicy żuchwy, co już samo w sobie wskazuje na podłoże hormonalne. Leczenie jest trudne, potrzeba delikatnej pielęgnacji domowej, wytrwałości w jej stosowaniu oraz leczenia dermatologicznego jak i przeprowadzenia badań kontrolnych hormonów i nie tylko.
Na szczęście nie zauważyłam u siebie tego problemu, jednak czasem jakiś stan zapalny pojawia się na mojej twarzy, głównie w strefie T, gdzie wydziela się więcej sebum. Postawiłam więc na delikatne oczyszczanie twarzy, zwykle rano i wieczorem oraz stosowanie odpowiednich kosmetyków nawilżających jak i matująch. Wiem, że to samo w sobie się wyklucza, ale w przypadku cery mieszanej łatwo przesadzić w którąś stronę. Jedyny kosmetyk regulujący wydzielanie sebum to krem matujący, który stosuję co rano. Wieczorem stawiam na łagodzenie i nawilżenie.
Rozpoczynam dzień od delikatnego oczyszczenia twarzy za pomocą emulsji do mycia Biały Jeleń z serii Probiotic. Pisałam o niej TU. Dużym plusem jej jest brak SLS i SLeS w składzie, przy czym jest nie powoduje nieprzyjemnego ściągnięcia skóry po zastosowaniu i dobrze oczyszcza. Stosuję ją też przed snem.
Po umyciu skóry zwykle przemywam ją hydrolatem, który służy mi jako tonik. Wyrównuje pH skóry oraz działa w sposób typowy dla zastosowanych do jego produkcji ziół. Aktualnie mam hydrolat jałowcowy z jagód. Była to nowość na stronie, no i dedykowany był do cery trądzikowej, wrażliwej, więc pomyślałam - czemu nie? Jednak już przy pierwszym użyciu niezbyt przypadł mi do gustu jego zapach, był on typowy dla lasu, żywicy drzewnej. Jednak z czasem zdążyłam się do niego przyzwyczaić i już nie robi na mnie takiego wrażenia. Odświeża skórę i działa bakteriostatycznie.
[200ml kosztuje ok. 15zł, na stronach typu ZróbSobieKrem.pl]
Czas na krem pod oczy. Aktualnie jest on z serii Optimals Skin Youth, marki Oriflame. Typowo zamknięty w tubce z zakrętką. Jest on bardzo treściwy i szybko się wchłania. Po zastosowaniu na noc skutecznie redukuje cienie pod oczami i daje im świeży wygląd, przy czym dobrze nawilża i lekko napina skórę wokół oczu.
[15ml kosztuje około 20zł, dostępny u konsultantek]
Poniżej jego skład.
Moim kremem na dzień już od ponad miesiąca jest przedstawiciel serii Nutra Effects od Avon. W sumie to kupiłam go, bo ciągle go pokazywali w Przyjaciółkach, no i nie był drogi. Znam Avon nie od dziś i wiem, że ciężko tam z jakimkolwiek kosmetykiem, który byłby naprawdę dobry Nie wierzyłam w dobroczynną moc naturalnych składników w nim zawartych, ale chodziło mi o efekt.
Wybrałam matująco-nawilżający krem na dzień z filtrem SPF15. Obok niego w katalogu jest też żel-krem o podobnym działaniu, ale jest on raczej dedykowany typowo tłustym cerom, o czym świadczy już sama jego konsystencja.
Krem naprawdę mnie urzekł. Ma delikatny zapach, szybko się wchłania, nadaje się pod makijaż. Skóra po nim błyszczy się w bardzo niewielkim stopniu, jedynie po kilku godzinach może nieco bardziej. Stosowałam go od maja w czasie dni zimnych jak i gorących, i ogólnie sprawował się dobrze za każdym razem. Nie powodował zatykania porów skóry, przy czym trochę łagodził stany zapalne na skórze. Nie spodziewałam się, że krem z tej firmy może być tak dobry. Myślę, że jeszcze kiedyś się na niego skuszę.
[50ml za około 15zł, dostępny u konsultantek]
Poniżej skład.
No i na noc, zamiast kremu, używam olejku z czarnuszki siewnej. Dostałam kiedyś jego próbkę w gratisie i po jakimś czasie, po przeczytaniu o jego właściwościach, zaczęłam aplikować go przed snem na stonizowaną i osuszoną skórę. Czasami używam go co noc, czasami co 2, 3. Łagodzi stany zapalne, jak i samą skórę. Wygładza ją oraz nawilża. Na początku też musiałam przyzwyczaić się do jego specyficznego zapachu, który jest przyjemniejszy od hydrolatu jałowcowego, ale inny, ziołowy. Spodobało mi się jego działanie, jak i naturalny skład, tak więc kupiłam go w pełnej wersji.
[60ml za około 15zł, strony typu ZróbSobieKrem.pl]
A jak wygląda Wasza pielęgnacja cery? Podzielcie się Waszymi faworytami. :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą półprodukty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą półprodukty. Pokaż wszystkie posty
8 lipca 2015
Aktualna pielęgnacja cery
Etykiety:
Avon,
do okolic oczu,
do twarzy,
eko,
hydrolaty,
kosmetyki pielęgnacyjne,
kremy,
oleje,
Oriflame,
półprodukty,
recenzje,
refleksje,
rzeczywistość,
toniki
14 grudnia 2013
Zabawa w chemika - lek na trądzik
Witajcie. Wczoraj skończyłam przyrządzać moją miksturę i chcę Wam o niej napisać. Ale najpierw zacznę może od dermatologii, bo na niej ten zamysł chemiczny powstał. Generalnie lubię dermatologię, nawet jeśli na lekcji wykładowca za bardzo odchodzi od tematu, czy za pominięcie jednego słowa można mieć ocenę o pół stopnia niższą na sprawdzianie. Lubię ją za to, że każda choroba jest dokładnie, a zarazem zwięźle opisana i ma przedstawione leczenie środkami, które są w miarę łatwo dostępne i ich wybór staje się jasny dla kogoś kto ma chociaż niewielkie pojęcie o farmakologii, jak też dla osób związanych z blogami kosmetycznymi, na których dość często pada nazwa i działanie jakieś maści, czy mowa o środkach czynnych danego preparatu.
Ostatnio kończyliśmy temat o trądziku różowatym i pospolitym. I właśnie wtedy odnośnie trądziku pospolitego w danych o leczeniu padła nie taka znowóż tajemnicza nazwa jak ZAWIESINA. Po czym padł krótki opis jej składu, który jest starą recepturą, ale mimo wszystko daje bardzo dobre efekty w stosowaniu.
Moja cera nie jest jakoś bardzo kłopotliwa, ale ze względu na to, że jest mieszana i ma tą tłustą strefę T, często się błyszczy i co jakiś czas, nawet poza strefą T gdzieś pojawia się jakaś krosta, czy grudka zapalna, która zdaje się niezbyt chętnie chce mnie opuścić. No i są też zaskórniki, które ostatnio ignoruję:P
Pomyślałam wtedy, że przecież większość potrzebnych składników mam, więc jak wrócę do domu to spróbują ją przyrządzić i sprawdzę, czy działa. Szkoda, że nie mam dokładnego przepisu, ale mam skład ujęty dość ogólnie, więc postanowiłam zdać się na siebie i swój rozsądek przy dawkowaniu. Pamiętałam również o tym, aby dać wyższe stężenia składników aktywnych, ponieważ przy tym rodzaju trądzika stosuje się zasadę od najwyższych do najniższych stężeń - odwrotnie niż przy trądziku różowatym.
Oczywiście główny składnik to woda, ma być wapienna lub destylowana. Ja nalałam do słoika przegotowaną wodę i rozpuściłam w niej dwie tabletki czystego, rozpuszczalnego wapna (nic bardziej surowego w tym kierunku nie miałam pod ręką). Zostawiłam ją na jakiś czas.
Podstawą zawiesiny powinien być cynk i talk i tak też jest u mnie, chociaż nie jestem pewna, czy nie za mało tego dodałam.
Po wymieszaniu.
Potem należy pamiętać o związku "przyczepnym", czyli substancji, która zapobiegnie zbyt szybkiemu odparowaniu zawiesiny ze skóry. Ja wybrałam glicerynę i dodałam jej aż 4 miarki przez co skóra nie jest zbyt wysuszona.
Teraz należy dodać środki czynne wg zasady:
na trądzik zaskórnikow-grudkowy - siarka,
na t. krostkowy - ichtiol,
na t. krostowo-grudkowy - zarówno siarka jak i ichtiol.
Jednakże czysty ichtiol jest dość trudno dostępny, więc użyłam siarki, której dałam ok. dwóch miarek.
Dodatkowo dałam też kompleks witamin, ale ówcześnie sprawdziłam, czy nie zawiera w swoim składzie wit. B12, która jak wiadomo szkodzi w tym przypadku. Jednakże kompleks zawiera wit. C, E, B3 (PP) - super na ten problem oraz B5 i B6. Dwie miarki.
I wymieszałam wszystko.
Na skórze wygląda tak.
I w słoiku kilka minut po wymieszaniu.
Od czasu przyrządzenia zdążyłam zastosować ją już 3 razy. Całą filozofią jest to, aby po nałożeniu na skórę zostawić ją tam na kilka godzin, aby mogła działać. No i przed każdą aplikacją należy ją dobrze wymieszać. Po aplikacji czuć lekkie ściągnięcie skóry, ale w partiach gdzie jest ona tłusta mi ono nie przeszkadza. Przez noc zauważyłam, że zmiany na policzku dosyć się zmniejszyły, na czole też, ale trochę mniej - te były większe.
Mam zamiar stosować ją codziennie i po kilku tygodniach napiszę, czy faktycznie mi pomaga. A Wy co o tym sądzicie?
Pozdrawiam, xoxo
Ostatnio kończyliśmy temat o trądziku różowatym i pospolitym. I właśnie wtedy odnośnie trądziku pospolitego w danych o leczeniu padła nie taka znowóż tajemnicza nazwa jak ZAWIESINA. Po czym padł krótki opis jej składu, który jest starą recepturą, ale mimo wszystko daje bardzo dobre efekty w stosowaniu.
Moja cera nie jest jakoś bardzo kłopotliwa, ale ze względu na to, że jest mieszana i ma tą tłustą strefę T, często się błyszczy i co jakiś czas, nawet poza strefą T gdzieś pojawia się jakaś krosta, czy grudka zapalna, która zdaje się niezbyt chętnie chce mnie opuścić. No i są też zaskórniki, które ostatnio ignoruję:P
Pomyślałam wtedy, że przecież większość potrzebnych składników mam, więc jak wrócę do domu to spróbują ją przyrządzić i sprawdzę, czy działa. Szkoda, że nie mam dokładnego przepisu, ale mam skład ujęty dość ogólnie, więc postanowiłam zdać się na siebie i swój rozsądek przy dawkowaniu. Pamiętałam również o tym, aby dać wyższe stężenia składników aktywnych, ponieważ przy tym rodzaju trądzika stosuje się zasadę od najwyższych do najniższych stężeń - odwrotnie niż przy trądziku różowatym.
Oczywiście główny składnik to woda, ma być wapienna lub destylowana. Ja nalałam do słoika przegotowaną wodę i rozpuściłam w niej dwie tabletki czystego, rozpuszczalnego wapna (nic bardziej surowego w tym kierunku nie miałam pod ręką). Zostawiłam ją na jakiś czas.
Podstawą zawiesiny powinien być cynk i talk i tak też jest u mnie, chociaż nie jestem pewna, czy nie za mało tego dodałam.
Potem należy pamiętać o związku "przyczepnym", czyli substancji, która zapobiegnie zbyt szybkiemu odparowaniu zawiesiny ze skóry. Ja wybrałam glicerynę i dodałam jej aż 4 miarki przez co skóra nie jest zbyt wysuszona.
Teraz należy dodać środki czynne wg zasady:
na trądzik zaskórnikow-grudkowy - siarka,
na t. krostkowy - ichtiol,
na t. krostowo-grudkowy - zarówno siarka jak i ichtiol.
Jednakże czysty ichtiol jest dość trudno dostępny, więc użyłam siarki, której dałam ok. dwóch miarek.
Dodatkowo dałam też kompleks witamin, ale ówcześnie sprawdziłam, czy nie zawiera w swoim składzie wit. B12, która jak wiadomo szkodzi w tym przypadku. Jednakże kompleks zawiera wit. C, E, B3 (PP) - super na ten problem oraz B5 i B6. Dwie miarki.
I wymieszałam wszystko.
Na skórze wygląda tak.
I w słoiku kilka minut po wymieszaniu.
Od czasu przyrządzenia zdążyłam zastosować ją już 3 razy. Całą filozofią jest to, aby po nałożeniu na skórę zostawić ją tam na kilka godzin, aby mogła działać. No i przed każdą aplikacją należy ją dobrze wymieszać. Po aplikacji czuć lekkie ściągnięcie skóry, ale w partiach gdzie jest ona tłusta mi ono nie przeszkadza. Przez noc zauważyłam, że zmiany na policzku dosyć się zmniejszyły, na czole też, ale trochę mniej - te były większe.
Mam zamiar stosować ją codziennie i po kilku tygodniach napiszę, czy faktycznie mi pomaga. A Wy co o tym sądzicie?
Pozdrawiam, xoxo
20 października 2013
Akcja rewitalizacja
Cześć, jak Wam mija ów niedziela?
Bo mi strasznie nudno, obejrzałam dwa filmy, ogarnęłam nieco bałagan w pokoju i niedługo zacznę się pakować. Dosyć żmudne jest życie na walizkach, ale daję radę:P
Strasznie nijaka ta jesień, raz mróz, raz słońce, naprawdę nie wiadomo jak się ubierać:D, a co dopiero jakie nawyki pielęgnacyjne stosować. Jak wiemy włosy lubią wypadać w takich porach jak jesień i wiosna częściej niż zwykle. Możemy im pomóc na wiele sposobów, w zależności od chęci, motywacji i zasobności portfela. Dziś pokażę Wam jak ja podeszłam do rewitalizacji po lecie właśnie na przykładzie włosów.
Po pierwsze stosuję wzmacniające szampony i odżywki, np. te z czarnej linii Elseve L'Oreal.
Stosuję je zamiennie z szamponem przeciw wypadaniu włosów Receptury Agafii oraz brązową odżywką Gliss Kur, która regeneruje włosy bez ich obciążania.
Przed myciem włosów często też stosuję jakieś wcierki, ostatnio po przeczytaniu recenzji Angeliki, zaopatrzyłam się w wodę brzozową, którą łączę z kompleksem witamin kupionym jeszcze w wakacje na ZSK. Zamiennie można też stosować żółtko + sok z cytryny + naftę kosmetyczną.
Od czasu do czasu również nakładam na długości włosów olej, teraz jest to regenerujący również z serii Receptury Agafii.
Również duże znaczenie na wzmocnienie od środka, które nie tylko podziała na włosy, ale też na stan skóry i paznokci.Ja zaopatrzyłam się w zachwalany Vitapil, chociaż niezbyt podoba mi się, że ma w składzie miedź. No cóż na przyszłość poszukam jakiegoś suplementu bez jej wkładu.:P
Kupiłam również nowe opakowanie herbaty z pokrzywą, bo poprzednia mi nie smakowała. To za to było o wiele lepsze, dlatego też od jakiegoś czasu piję ją codziennie.:)
Na co dzień jem co najmniej jeden owoc dziennie, jakieś warzywa. Ograniczam picie kawy i herbaty czarnej, na rzecz przecierowych soków owocowych, które uwielbiam. Czasem też się skuszę na koktajl pietruszkowy, ale najlepszy i tak robi Daria. :P
A Wy jak dbacie o włosy na co dzień? :)
Bo mi strasznie nudno, obejrzałam dwa filmy, ogarnęłam nieco bałagan w pokoju i niedługo zacznę się pakować. Dosyć żmudne jest życie na walizkach, ale daję radę:P
Strasznie nijaka ta jesień, raz mróz, raz słońce, naprawdę nie wiadomo jak się ubierać:D, a co dopiero jakie nawyki pielęgnacyjne stosować. Jak wiemy włosy lubią wypadać w takich porach jak jesień i wiosna częściej niż zwykle. Możemy im pomóc na wiele sposobów, w zależności od chęci, motywacji i zasobności portfela. Dziś pokażę Wam jak ja podeszłam do rewitalizacji po lecie właśnie na przykładzie włosów.
Po pierwsze stosuję wzmacniające szampony i odżywki, np. te z czarnej linii Elseve L'Oreal.
Stosuję je zamiennie z szamponem przeciw wypadaniu włosów Receptury Agafii oraz brązową odżywką Gliss Kur, która regeneruje włosy bez ich obciążania.
Przed myciem włosów często też stosuję jakieś wcierki, ostatnio po przeczytaniu recenzji Angeliki, zaopatrzyłam się w wodę brzozową, którą łączę z kompleksem witamin kupionym jeszcze w wakacje na ZSK. Zamiennie można też stosować żółtko + sok z cytryny + naftę kosmetyczną.
Od czasu do czasu również nakładam na długości włosów olej, teraz jest to regenerujący również z serii Receptury Agafii.
Również duże znaczenie na wzmocnienie od środka, które nie tylko podziała na włosy, ale też na stan skóry i paznokci.Ja zaopatrzyłam się w zachwalany Vitapil, chociaż niezbyt podoba mi się, że ma w składzie miedź. No cóż na przyszłość poszukam jakiegoś suplementu bez jej wkładu.:P
Kupiłam również nowe opakowanie herbaty z pokrzywą, bo poprzednia mi nie smakowała. To za to było o wiele lepsze, dlatego też od jakiegoś czasu piję ją codziennie.:)
Na co dzień jem co najmniej jeden owoc dziennie, jakieś warzywa. Ograniczam picie kawy i herbaty czarnej, na rzecz przecierowych soków owocowych, które uwielbiam. Czasem też się skuszę na koktajl pietruszkowy, ale najlepszy i tak robi Daria. :P
A Wy jak dbacie o włosy na co dzień? :)
2 sierpnia 2012
Naturalnie - peeling i olej z czarnego bzu
Pamiętacie jak jakiś czas temu dostałam olej i peeling z czarnego bzu do testów od Archipelagu Piękna? Dziś nadszedł czas, aby podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami dotyczącymi produktów.
Na wstępie dodam też kilka słów o sklepie, bowiem Archipelag Piękna stawia na naturalną pielęgnację bez szkodliwych parabenów, zapychających olejów mineralnych, czy też silikonów. Kosmetyki są podzielone tematycznie oraz dobrane w zależności do potrzeb. Można też wypełnić ankietę, która pomoże w doborze odpowiedniego eko kosmetyku. Jeśli jesteście zaciekawieni ofertą tego sklepu i chcielibyście się dowiedzieć więcej zapraszam do kliknięcia w mały baner, który znajduje się tuż pod aplikacją facebooka i przekieruje Was automatycznie na stronę A.P.
Wracając do tematu, na pierwszy ogień oczyszczanie, czyli mowa będzie o peelingu, który na sucho się prezentuje tak.
Na wstępie dodam też kilka słów o sklepie, bowiem Archipelag Piękna stawia na naturalną pielęgnację bez szkodliwych parabenów, zapychających olejów mineralnych, czy też silikonów. Kosmetyki są podzielone tematycznie oraz dobrane w zależności do potrzeb. Można też wypełnić ankietę, która pomoże w doborze odpowiedniego eko kosmetyku. Jeśli jesteście zaciekawieni ofertą tego sklepu i chcielibyście się dowiedzieć więcej zapraszam do kliknięcia w mały baner, który znajduje się tuż pod aplikacją facebooka i przekieruje Was automatycznie na stronę A.P.
Wracając do tematu, na pierwszy ogień oczyszczanie, czyli mowa będzie o peelingu, który na sucho się prezentuje tak.
12 czerwca 2012
INCI : Kaolin + recenzja
Jakoś na początku maja wpadł w moje ręce woreczek z białą glinką. Potem sumiennie przez prawie miesiąc stosowałam ją w postaci maski termiczno-modelującej, a efekty były zdumiewające.
Sama glinka prezentuje się tak
Oczywiście możemy posilić się na oryginalność i pododawać trochę innych składników do maski, wedle gustu i znajomości chemii kosmetycznej. Jednakże taka prosta maska, którą stosowałam też da oczekiwane efekty. Posiadaczki cer suchych powinny ograniczyć wodę i dolać odpowiednio oleju, bądź maceratu, czy nawet kaws hialuronowy i jakieś półprodukty łagodzące. Więcej na ten temat TU. Podobno dobre efekty przynosi też stosowanie jej jako pudru (efekt matu), ale nie próbowałam.
Sama glinka prezentuje się tak
Trochę więcej szczegółowych informacji znajdziemy np. na stronie ZSK, a mianowicie napisane tam jest, że "INCI: Kaolin clay
Składnik mineralny:
Kaolinit, krzem, glin, żelazo, magnez, cynk, wapń i inne mikroelementy i sole minerale.
Wygląd i konsystencja:
Biały drobny proszek, pył. Gęstość nasypowa - około 0.5 g na 1 ml (płaska łyzeczka 5 ml waży około 2.5 g).
Właściwości i zastosowanie:
Jedna z najdelikatniejszych glinek i z tego względu polecana dla skóry delikatnej, wrażliwej, suchej i dojrzałej. Przy zastosowaniu tej glinki przy cerze suchej i delikatnej proponujemy do sypkiej maseczki zamiast wody dodawać olej zimnotłoczony lub macerat dla poprawienia komfortu kuracji. Dzięki zawartości glinu ściąga pory i absorbuje nadmiar sebum, co sprawia, że z powodzeniem może być używana także dla wrażliwej cery tłustej i mieszanej. Stosowana regularnie jako maska oczyszcza i wygładza, łagodzi podrażnienia oraz poprawia koloryt skóry.
Glinkę białą można używać także jako surowiec do produkcji kremów, mleczek i toników. W kosmetykach powoduje efekt matowienia, absorbuje nadmierną produkcję łoju oraz wzbogaca krem w mikroelementy i sole mineralne.
Zastosowanie w kosmetykach:
Do 100% maseczki
Do 2% kremy, mleczka, toniki.
Do 2% kremy, mleczka, toniki.
Glinka biała nie rozpuszcza się w wodzie dodajemy ją do fazy wodnej w której się zawiesza, w przypadku toniku należy wstrząsnąć butelkę przed każdorazowym użyciem.
Przechowywanie:
W szczelnie zamkniętych opakowaniach w temperaturze pokojowej."
Ja, ponieważ mam cerę mieszaną, mieszałam ją z wodą do uzyskania papki i nakładam na twarz co dwa dni po demakijażu i zastosowaniu peelingu. Czekam około 20 minut (w zależności od grubości nałożonej warstwy), aż całkowicie wyschnie. Wtedy oddaje ciepło i z wierzchu tworzy się z niej skorupka (dla przykładu taka jak przy maseczce Tajski Kwiat Lotosu, Planet Spa od Avon). Najlepiej i w ogóle najszybciej zmywa się ją gąbką z celulozy. Należy to zrobić dokładnie i polecam, po zmyciu wodą, umyć twarz jeszcze żelem, bo lubi zostawić biały osad, a tak mamy pewność, że nie będzie śladów.
Oczywiście możemy posilić się na oryginalność i pododawać trochę innych składników do maski, wedle gustu i znajomości chemii kosmetycznej. Jednakże taka prosta maska, którą stosowałam też da oczekiwane efekty. Posiadaczki cer suchych powinny ograniczyć wodę i dolać odpowiednio oleju, bądź maceratu, czy nawet kaws hialuronowy i jakieś półprodukty łagodzące. Więcej na ten temat TU. Podobno dobre efekty przynosi też stosowanie jej jako pudru (efekt matu), ale nie próbowałam.
Dzięki kaolinowi zwężyły mi się pory, skóra stała się gładsza
(zwłaszcza na nosie:), ponadto zaczęła wydzielać mniej sebum, no i postęp nastąpił
też przy trądziku. Zaczęło pojawiać się znacznie mniej wyprysków, a te które już
były szybciej znikały.
W internecie można też poczytać sporo o właściwościach
leczniczych tej glinki na naprawdę poważne dolegliwości takie jak nowotwory, mięśniaki,
stany zapalne skóry, które leczono poprzez okłady, czy picie glinki, zainteresowanych odsyłam TU.
Subskrybuj:
Posty (Atom)