Cześć, mam nadzieję, że poprzedni wpis przypadł Wam do gustu i zachęcił do refleksji. Dziś przyjrzę się bliżej dermokosmetykom, więc już chyba wiecie jakie miejsce mam na myśli. Jeśli jednak nie czytaliście części 1 to zapraszam Was TUTAJ.
Wizja zakupu kosmetyku w aptece wydaje się kusząca, ponieważ to nie są "zwykłe" produkty, ale takie bardziej medyczne, bo jednak "dermokosmetyki". Często to tam kierujemy swoje kroki po nowe nabytki, gdy mamy jakieś problemy z cerą (popękane naczynka - teleangiektazje, trądzik lub skórę skłonną do podrażnień) lub po prostu oczekujemy polecenia odpowiedniego produktu dla naszej skóry, nierzadko za cenę wyższą niż jego odpowiednika drogeryjnego.
- "Moja koleżanka była u dermatologa i dostała leki na trądzik. Też sobie je kupię, bo na pewno mi pomogą."
Życie malowałoby się w różowych barwach, gdybyśmy mogli używać wszystkie specyfiki, co inni ludzie na te same problemy. Jednakże życie to nie bajka. Takie dermokosmetyki, często już leki, są przepisywane pacjentom na podstawie obrazu klinicznego ich osobistego problemu i dokładnego wywiadu. Trądzik, trądzikowi nie równy. Często wynika z nieprawidłowej pielęgnacji, czasem są to inne czynniki np. nieregulowane hormony. Owszem, można pokusić się o taki zestaw jaki ma koleżanka, ale czy warto inwestować pieniądze w coś co może się nam nie zwrócić, a nawet zaszkodzić?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą INCI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą INCI. Pokaż wszystkie posty
9 stycznia 2018
12 lipca 2012
INCI: Formaldehyd
Już jakiś czas temu wspominałam, że zamierzam napisać trochę na temat formaldehydu, składniku, o którym wiele osób wciąż mało wie, a znajduje się w otaczających nas kosmetykach. W recenzji odżywki 8w1 pisałam do czego może doprowadzić ten składnik podając przykład zaniepokojonej kobiety, która dorobiła się onycholizy przez zastosowanie tej odżywki. Sytuację i recenzję możecie sobie przypomnieć TUTAJ. Dziś ukażę formaldehyd z punktu prawa oraz chemii.
Formaldehyd jest zaliczany do związków szkodliwych, klasyfikowanych do grupy CMR 3. Znajduje się na liście substancji dozwolonych do stosowania z ograniczeniami. Wolny formaldehyd w preparatach kosmetycznych w UE może być stosowany w maksymalnym stężeniu 0,2% - w przeliczeniu na czysty formaldehyd (0,1% w preparatach do higieny jamy ustnej, zakazany w aerozolach). W utwardzaczach do paznokci można go wykorzystać w ilości nieprzekraczającej 5%. Związek ten jest zaliczany do surowców uczulających. W Japonii formaldehyd nie jest nie jest dopuszczony do stosowania w kosmetykach. Jeżeli zawartość wolnego formaldehydu przekracza w produkcie 0,05% na jego opakowaniu powinna pojawić się informacja: "zawiera formaldehyd". Wykorzystywane w lakierach do paznokci żywice formaldehydowe nie stanowią natomiast źródła wolnego formaldehydu. Syntetyzowane są one na drodze jego polimeryzacji z innymi związkami chemicznymi. Ich zastosowanie jednak, podobnie, jak toluenu systematycznie maleje ze względu na silne właściwości uczulające.
Inne nazwy: aldehyd mrówkowy, metanal.
Alergia na formaldehyd jest częsta, ponieważ znajduję się on w licznych składnikach materiałów, które nas otaczają: w plastikach, lakierach, termicznych materiałach izolacyjnych.
Formaldehyd stosowany np. w lakierach do paznokci może wywołać wyprysk alergiczny i to na miejscach niekoniecznie związanych z dłońmi, np. na powiece (po potarciu jej paznokciem), dolnej części twarzy, bocznej powierzchni szyi, czy też górnej części klatki piersiowej. Ponadto może wywołać odległe w czasie zmiany z onycholizą wyłącznie.
Natomiast wielokrotne nakładanie na siebie warstw lakieru bez zmywania poprzednich może doprowadzić do granulacji keratyny paznokci objawiającej się powstaniem drobnych, powierzchniowych, łuszczących się białych plam.
[Źródła:]
[LNE 2/2011]
[M-C. Martini "Kosmetologia I Farmakologia Skóry"]
[M. Sokołowska-Wojdyło, M. Sobjanek, E. Woś-Wasielewska "Dermatologia Dla Stylistów Paznokci"]
Przykładem preparatów z jego zawartością w kosmetyce są najczęściej lakiery, odżywki, bazy, utwardzacze do paznokci. Np. Essence, Eveline. Warto zwrócić przy zakupie uwagę na adnotację o składnikach umieszczoną na opakowaniu.
Emalie wolne od formaldehydu to m.in. lakiery Inglot.
12 czerwca 2012
INCI : Kaolin + recenzja
Jakoś na początku maja wpadł w moje ręce woreczek z białą glinką. Potem sumiennie przez prawie miesiąc stosowałam ją w postaci maski termiczno-modelującej, a efekty były zdumiewające.
Sama glinka prezentuje się tak
Oczywiście możemy posilić się na oryginalność i pododawać trochę innych składników do maski, wedle gustu i znajomości chemii kosmetycznej. Jednakże taka prosta maska, którą stosowałam też da oczekiwane efekty. Posiadaczki cer suchych powinny ograniczyć wodę i dolać odpowiednio oleju, bądź maceratu, czy nawet kaws hialuronowy i jakieś półprodukty łagodzące. Więcej na ten temat TU. Podobno dobre efekty przynosi też stosowanie jej jako pudru (efekt matu), ale nie próbowałam.
Sama glinka prezentuje się tak
Trochę więcej szczegółowych informacji znajdziemy np. na stronie ZSK, a mianowicie napisane tam jest, że "INCI: Kaolin clay
Składnik mineralny:
Kaolinit, krzem, glin, żelazo, magnez, cynk, wapń i inne mikroelementy i sole minerale.
Wygląd i konsystencja:
Biały drobny proszek, pył. Gęstość nasypowa - około 0.5 g na 1 ml (płaska łyzeczka 5 ml waży około 2.5 g).
Właściwości i zastosowanie:
Jedna z najdelikatniejszych glinek i z tego względu polecana dla skóry delikatnej, wrażliwej, suchej i dojrzałej. Przy zastosowaniu tej glinki przy cerze suchej i delikatnej proponujemy do sypkiej maseczki zamiast wody dodawać olej zimnotłoczony lub macerat dla poprawienia komfortu kuracji. Dzięki zawartości glinu ściąga pory i absorbuje nadmiar sebum, co sprawia, że z powodzeniem może być używana także dla wrażliwej cery tłustej i mieszanej. Stosowana regularnie jako maska oczyszcza i wygładza, łagodzi podrażnienia oraz poprawia koloryt skóry.
Glinkę białą można używać także jako surowiec do produkcji kremów, mleczek i toników. W kosmetykach powoduje efekt matowienia, absorbuje nadmierną produkcję łoju oraz wzbogaca krem w mikroelementy i sole mineralne.
Zastosowanie w kosmetykach:
Do 100% maseczki
Do 2% kremy, mleczka, toniki.
Do 2% kremy, mleczka, toniki.
Glinka biała nie rozpuszcza się w wodzie dodajemy ją do fazy wodnej w której się zawiesza, w przypadku toniku należy wstrząsnąć butelkę przed każdorazowym użyciem.
Przechowywanie:
W szczelnie zamkniętych opakowaniach w temperaturze pokojowej."
Ja, ponieważ mam cerę mieszaną, mieszałam ją z wodą do uzyskania papki i nakładam na twarz co dwa dni po demakijażu i zastosowaniu peelingu. Czekam około 20 minut (w zależności od grubości nałożonej warstwy), aż całkowicie wyschnie. Wtedy oddaje ciepło i z wierzchu tworzy się z niej skorupka (dla przykładu taka jak przy maseczce Tajski Kwiat Lotosu, Planet Spa od Avon). Najlepiej i w ogóle najszybciej zmywa się ją gąbką z celulozy. Należy to zrobić dokładnie i polecam, po zmyciu wodą, umyć twarz jeszcze żelem, bo lubi zostawić biały osad, a tak mamy pewność, że nie będzie śladów.
Oczywiście możemy posilić się na oryginalność i pododawać trochę innych składników do maski, wedle gustu i znajomości chemii kosmetycznej. Jednakże taka prosta maska, którą stosowałam też da oczekiwane efekty. Posiadaczki cer suchych powinny ograniczyć wodę i dolać odpowiednio oleju, bądź maceratu, czy nawet kaws hialuronowy i jakieś półprodukty łagodzące. Więcej na ten temat TU. Podobno dobre efekty przynosi też stosowanie jej jako pudru (efekt matu), ale nie próbowałam.
Dzięki kaolinowi zwężyły mi się pory, skóra stała się gładsza
(zwłaszcza na nosie:), ponadto zaczęła wydzielać mniej sebum, no i postęp nastąpił
też przy trądziku. Zaczęło pojawiać się znacznie mniej wyprysków, a te które już
były szybciej znikały.
W internecie można też poczytać sporo o właściwościach
leczniczych tej glinki na naprawdę poważne dolegliwości takie jak nowotwory, mięśniaki,
stany zapalne skóry, które leczono poprzez okłady, czy picie glinki, zainteresowanych odsyłam TU.
19 maja 2012
INCI: Paraffinum Liquidum
Oj wiem, długo mnie tu nie było. Miałam parę zaliczeń i teraz wreszcie mam trochę spokoju, toteż wracam do blogowania.
Jak zauważyliście, dużo w moich recenzjach (zwłaszcza kosmetyków pielęgnacyjnych) jest minusów za zawierania w składzie kosmetyku oleju mineralniego, czy też dużej ilości parabenów. Wszyscy znamy niby te związki, ale w większości niedostatecznie. Na większości stron w necie możemy znaleźć opinie mówiące jednoznacznie, że tytułowa Paraffinum Liquidum to samo zło, bo zapycha pory, tworzy nic nieprzepuszczającą powłokę na skórze, która uniemożliwia wymianę gazową. Przyznam, że sama w to dłuższy czas wierzyłam. Ale pewnego dnia się przemogłam i zaczęłam szerzej szukać na ten temat informacji. I wiecie co? Znalazłam bardzo ciekawy artykuł, który obala większość mitów i wiele tłumaczy.
Jak zauważyliście, dużo w moich recenzjach (zwłaszcza kosmetyków pielęgnacyjnych) jest minusów za zawierania w składzie kosmetyku oleju mineralniego, czy też dużej ilości parabenów. Wszyscy znamy niby te związki, ale w większości niedostatecznie. Na większości stron w necie możemy znaleźć opinie mówiące jednoznacznie, że tytułowa Paraffinum Liquidum to samo zło, bo zapycha pory, tworzy nic nieprzepuszczającą powłokę na skórze, która uniemożliwia wymianę gazową. Przyznam, że sama w to dłuższy czas wierzyłam. Ale pewnego dnia się przemogłam i zaczęłam szerzej szukać na ten temat informacji. I wiecie co? Znalazłam bardzo ciekawy artykuł, który obala większość mitów i wiele tłumaczy.
"Parafiny i oleje mineralne w kosmetykach
Co to są parafiny?
Parafiny to związki syntetyczne pozyskiwane w procesie destylacji z określonej frakcji ropy naftowej (stąd często nazwa „ropopochodne”) po jej bardzo dokładnym oczyszczeniu. Przykłady parafin to olej parafinowy (INCI: Paraffinum Liquidum), izoparafiny, wazelina (INCI: Petrolatum), cerezyna, ozokeryt, wosk mikrokrystaliczny (INCI: Cera Microcristallina).
Parafiny to związki syntetyczne pozyskiwane w procesie destylacji z określonej frakcji ropy naftowej (stąd często nazwa „ropopochodne”) po jej bardzo dokładnym oczyszczeniu. Przykłady parafin to olej parafinowy (INCI: Paraffinum Liquidum), izoparafiny, wazelina (INCI: Petrolatum), cerezyna, ozokeryt, wosk mikrokrystaliczny (INCI: Cera Microcristallina).
Parafiny mają bardzo długą tradycję stosowania w kosmetykach oraz w
produktach farmaceutycznych. Stanowią podstawę większości maści
farmaceutycznych i leków podawanych miejscowo na skórę zmienioną
chorobowo, ze względu na silne działanie okluzyjne i bezpieczeństwo
stosowania nawet dla bardzo wrażliwej skóry. Niekiedy stosowane są nawet
doustnie. Olej parafinowy był kiedyś popularnym środkiem doustnym
stosowanym w zaburzeniach trawienia.
Parafiny stosowane w kosmetykach są surowcami o bardzo wysokiej czystości, co wynika z odpowiednich regulacji prawnych – Dyrektywa Kosmetyczna
wymienia szereg związków, których surowce kosmetyczne nie mogą zawierać
(nawet w postaci zanieczyszczeń). W praktyce parafiny stosowane w
kosmetykach odpowiadają jakościowo surowcom stosowanym w produktach
farmaceutycznych.
W kosmetykach występują m.in pod nazwami: Paraffinum Liquidum (olej parafinowy), Petrolatum (wazelina), Cera Microcristallina (wosk mikrokrystaliczny).
Po co stosuje się parafiny w kosmetykach?
Parafiny należą do substancji określanych jako emolienty. Mają doskonałe właściwości natłuszczające. Po aplikacji tworzą na skórze film, który bardzo silnie hamuje ucieczkę wody z naskórka i przywraca skórze nawilżenie.Parafiny są bardzo szeroko wykorzystywane zwłaszcza w kosmetykach dla skór wrażliwych, atopowych oraz w produktach pielęgnacyjnych dla dzieci.
Parafiny należą do substancji określanych jako emolienty. Mają doskonałe właściwości natłuszczające. Po aplikacji tworzą na skórze film, który bardzo silnie hamuje ucieczkę wody z naskórka i przywraca skórze nawilżenie.Parafiny są bardzo szeroko wykorzystywane zwłaszcza w kosmetykach dla skór wrażliwych, atopowych oraz w produktach pielęgnacyjnych dla dzieci.
Bezpieczeństwo stosowania parafin w kosmetykach
Przeciwnicy związków z grupy parafin dowodzą, że parafiny są związkami toksycznymi, całkowicie obcymi dla naszego organizmu, a po aplikacji na skórze powodują „zatykanie porów, uniemożliwiają skórze oddychanie, co prowadzi do kumulowania się toksyn w organizmie”. Sugerują również, że w wyniku regularnego stosowania kosmetyków na skórę może dochodzić do kumulowania się tych związków w organizmie człowieka, zwłaszcza wątrobie, nerkach i węzłach chłonnych i prowadzić do przewlekłych chorób.
Przeciwnicy związków z grupy parafin dowodzą, że parafiny są związkami toksycznymi, całkowicie obcymi dla naszego organizmu, a po aplikacji na skórze powodują „zatykanie porów, uniemożliwiają skórze oddychanie, co prowadzi do kumulowania się toksyn w organizmie”. Sugerują również, że w wyniku regularnego stosowania kosmetyków na skórę może dochodzić do kumulowania się tych związków w organizmie człowieka, zwłaszcza wątrobie, nerkach i węzłach chłonnych i prowadzić do przewlekłych chorób.
Wszystkie te stwierdzenia są nieprawdziwe. Stosowane w kosmetykach
parafiny, jak wazelina czy olej parafinowy to związki o bardzo wysokim
poziomie bezpieczeństwa. Są bardzo lipofilowe i faktycznie – mają
zupełnie inną strukturę, niż lipidy naszego naskórka. Dlatego po
aplikacji na skórę działają wyłącznie powierzchniowo. Nie wnikają do
warstwy rogowej, ani do żywych warstw naskórka i skóry. Tym samym nie
mogą wywoływać reakcji podrażnieniowych, alergicznych, nie mogą również
kumulować się w organizmie. Jednocześnie tworząc film na powierzchni
skóry, natłuszczają skórę i silnie nawilżają. Ogromną zaletą jest
również ich bardzo wysoka stabilność.
Wszystkie te cechy sprawiają, że są to bardzo cenne składniki dla
produktów farmaceutycznych i kosmetyków dla cer wrażliwych i
dziecięcych, których zadaniem przede wszystkim jest działanie ochronne
oraz wspomagające przywrócenie skórze naturalnych funkcji.
Nie jest również prawdą, że stosowanie parafin uniemożliwia skórze
oddychanie. Człowiek nie oddycha przez skórę, wymiana gazowa przez skórę
jest znikoma. Nie można więc zaburzyć procesu oddychania aplikując
wazelinę czy olej parafinowy na skórę.
Stosowanie na skórę oleju parafinowego czy wazeliny w postaci czystej
(bez żadnym innych dodatków) może czasem spowodować zaburzenie funkcji
barierowych skóry. W przypadku stosowania na skórę niektórych emolientów
w postaci czystej, jak wazelina, oleje mineralne i większość olejów
roślinnych (także np. oliwy z oliwek) tworzy się tzw. ciągła warstwa
okluzyjna, która całkowicie hamuje transepidermalną utratę wody.
Wielokrotna aplikacja takich emolientów może spowodować przesuszenie
skóry. Efekt ten nie występuje w przypadku, stosowania mieszanin kilku
substancji. Z tego również powodu współczesne oliwki dla dzieci, czy
oliwki po opalaniu – oparte są na oleju parafinowym z domieszką innego
składnika (np. silikonu, mirystynianu izopropylu lub innego surowca
tłuszczowego).
Niekorzystnym aspektem stosowania parafin może być fakt, że nie nadają
się do każdego typu cery. Dotyczy to zwłaszcza cer młodzieńczych,
tłustych i łojotokowych. W przypadku cer problemowych ze skłonnością do
nadmiernego wydzielania sebum parafiny mogą mieć działanie komedogenne
(tj. mogą sprzyjać powstawaniu zaskórników). Ponadto, kosmetyki
zawierające parafiny mogą być nieakceptowane przez osoby z takim typem
cery ze względu na odczucia na skórze. Chodzi tu przede wszystkim o
efekt świecenia i błyszczenia, potęgujące wrażenie nadmiernego
wydzielania sebum. Dlatego parafin nie stosuje się w kosmetykach
przeznaczonych do cer tłustych i z tendencją do tworzenia zaskórników."
[źródło: http://www.kosmopedia.org/bezpieczenstwo_kosmetykow/bezpieczenstwo_skladnikow_kosm/]
Ponadto mam taką ciekawostkę - ten składnik jest też często stosowany w kremach przeciwzmarszczkowych i tzw. wypełniaczach z niższej półki. I faktycznie po użyciu takiego kremu potem zauważamy spłycenia zmarszczek, jednak jest to tylko efekt wizualny. Parafina wnika w nie i przez to wydaje nam się, że się zmniejszyły, ale po jej wymyciu kończy się iluzja.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
