Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do mycia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do mycia. Pokaż wszystkie posty

4 marca 2020

PK #12 styczeń-luty 2020

Pogoda za oknem coraz bardziej nastraja nas ku wiośnie. Po szaroburych, mokrych i wietrznych miesiącach chyba każdy z nas kieruje swoje myśli ku przyjemnym, ciepłym dniom. Ja w końcu zebrałam się na napisanie recenzji kosmetyków, których ostatnio używam. Chociaż posty od jakiegoś czasu pojawiają się tu rzadziej niż bym sobie tego życzyła, zapraszam Was na mojego Instagrama - tam staram się na bieżąco dodawać kosmetyczne akcenty. ;)


PK nr 12 prezentuje się dość obszernie i jest zdominowane przez eko kosmetyki. Naturalne kosmetyki zaczęłam intensywniej wdrażać do pielęgnacji już od ponad roku. Refleksjami z ich stosowania dzieliłam się z wami na m.in. na tym blogu i na ten czas stanowią one ok. 80% mojej codziennej rutyny pielęgnacyjnej.


1. Pielęgnujący żel do mycia i oczyszczania twarz, oczy, usta od Miya

Jak na żel do mycia twarzy jest dosyć łagodny. Dobrze oczyszcza twarz z zanieczyszczeń i domywa resztę oleju po dwuetapowym demakijażu. Nie podrażnia i raczej nie zauważyłam, aby ściągał mi skórę po zmyciu. Konsystencja typowo żelowa, średniogęsta, dzięki czemu łatwo aplikuje się go poprzez pompkę (i taka ilość spokojnie starcza do umycia), ale też po nałożeniu czuć go na skórze, co ułatwia jego dokładne spłukanie wodą. Piana, która powstaje po kontakcie żelu z wodą nie jest nachalna. Żel ma też delikatny zapach, który nie drażni. Podoba mi się też w nim to, że nie został zabarwiony.
Zawiera 98,6% składników pochodzenia naturalnego. Pojemność to 140ml, ale jest wydajny w użyciu, chociażby przez fakt, że dozując go pompką, nie wylejemy za dużo na raz. Na pewno w przyszłości jeszcze kupię go ponownie.
Jedyny minus jest taki, że z tego co kojarzę, można go kupić jedynie na stronie marki Miya (chyba że coś się zmieniło w tej kwestii). Za to marka często organizuje akcje rabatowe np. teraz z okazji dnia kobiet wszystkie ich kosmetyki kupicie z rabatem -20% (kod MIYACRAZY20), a co więcej w ich ofercie przybyło ostatnio kilka nowości m.in. tonik z kwasem glikolowym, peeling enzymatyczno-mechaniczny i 3 rodzaje serum do twarzy.

2. Szampon pielęgnujący skórę głowy drzewo herbaciane, Petal Fresh Pure

Miałam wcześniej zachwalany nawilżający szampon z winogronem tej marki, jednakże niezbyt się z nim polubiłam, bo podrażniał mi skórę i wywoływał łupież. Ten kupiłam jakoś przypadkowo, gdy był w promocji i przez problemy z poprzednim podchodziłam do niego z rezerwą, jednak niepotrzebnie.
Kosmetyk zamknięty jest w plastikowej butelce o pojemności 355ml, więc jest go całkiem sporo i tym samym starcza na długo. Ma przyjemnie orzeźwiający zapach i mam wrażenie, że po nałożeniu lekko chłodzi i koi skórę głowy. Przede wszystkim dość solidnie się pieni i dobrze oczyszcza skórę i włosy, ale też nie przesusza ich. Po jego użyciu nie mam problemów z łupieżem. Moja skóra nie jest jakoś specjalnie wymagająca w kwestii kosmetyków, ale bywa, że nie wszystkie szampony toleruje i tu było miłe zaskoczenie.Włosy po umyciu się ładnie odbite od nasady i spokojnie zachowują świeżość przez 2, max 3 dni. Do nabycia w Rossmannie.

3. Peeling solny do ciała Żurawina od Mokosh

Mimo, że balsam z tej serii aż tak nie przypadł mi do gustu (ale o tym w innym wpisie) to peeling oczarował mnie od pierwszego użycia. Jest zamknięty w szklanym, dość dużym słoiku o pojemności 300g. Sam peeling jest wydajny. Ma przyjemną konsystencję miękkiego masełka przez co łatwo i szybko się nabiera. Jak nazwa sugeruje za ścieranie odpowiadają ziarna soli i liofilizowane pestki żurawiny. W składzie znajdziemy też masło shea oraz olej ze słodkich migdałów, żurawiny, arganowy, jojoba oraz ekstrakty roślinne i witaminy.
Pachnie intensywnie żurawiną. Ściera średnio w kierunku mocniejszego efektu, ale nie jest bardzo agresywny, więc dla fanów mega zdzieraków może być za słaby. Akurat na moje potrzeby w tym czasie jest idealny, wygładza skórę, pobudza jej ukrwienie, ale nie drażni zbyt mocno. Pozostawia na skórze olejową warstwę przez co nie trzeba już dodatkowo nawilżać ciała po jego użyciu. Ta warstwa też nie jest jakoś mega tłusta, żeby uprzykrzyła nam użytkowanie peelingu, nie mniej jednak jest wyczuwalna po wytarciu i moim zdaniem jest to ok. Poza tym warto dodać, że dość dobrze się spłukuje, czego nie mogłam powiedzieć np. o peelingu z Hello Body.


4. Serum rozjaśniająco-rozświetlające witamina C, Skin in the city.

To serum trafiło w moje ręce nieco przypadkiem, gdy szukałam czegość do rozjaśnienia przebarwień pozapalnych. Jest zamknięte w plastikowej buteleczce z pipetą, która dodatkowo zabezpieczona jest nakrętką. Pojemność to 25ml. Konsystencja dość lekka, płynna jak emulsja przez co niewiele trzeba by nałożyć je na twarzy, szyję i dekolt, co przekłada się na wydajność. Zapach delikatny. Dedykowane jest do każdego typu cery, można stosować je warstwowo pod krem (ja tak robię), mieszać od razu z kremem lub samodzielnie jako bazę pod makijaż. Jednak jest ono dość lekkie, więc w wersji samodzielnej nie każdy będzie usatysfakcjonowany. Szybko się wchłania i pozostawia na skórze minimalną, nieco lepką warstwę, ale dobrze współgra z nałożonym później kremem. Skład to głównie substancje nawilżające gliceryna i trójglicerydy, potem mamy witaminę C w stabilnej formie i inne składniki nawilżające i konsystencjotwórcze. Nie jest to kosmetyk naturalny, ale też jakoś nie dołuje składem.
Nie zapycha porów, nie zauważyłam, aby jakoś wyraźnie wspomagał stan nawilżenia skóry. Delikatnie rozjaśnia przebarwienia pozapalne. Generalnie jest ok.

5. Serum regenerujące Kurkuma + Chia Botanic Spa Rituals, Bielenda

Kolejne serum, które stosuję zamiennie z powyższym. Mieści się ono w szklanej butelce z pompką. Zapach prawie niewyczuwalny. Jest bezbarwne o konsystencji wodnistej. Potrzeba 2, 3 pompki na twarz, szyję i dekolt, ale wydajność jest dość dobra. To serum również stosuję warstwowo pod krem na noc. Po nałożeniu dość szybko się wchłania pozostawiając lepką warstwę. Skład stanowią sorbitol, gliceryna, pantenol, mleczan sodu, ekstrakty roślinne - z róży, chia, kurkumy, kwas migdałowy, hialuronian sodu, glukonolakton i inne. Głównie powinien nawilżać i tu sprawuje się dość średnio. Po aplikacji solo czuć, że skórze jeszcze czegoś brakuje i jest nieco ściągnięta. Z kremem już radzi sobie nieco lepiej, ale dalej nie jest to efekt wow po nocy. Co do regenracji to też robi to w małym zakresie. Nie zapycha porów, ale też niewiele robi dobrego. Mimo chęci producenta jest ono zwyczajnie średnie i jak już je skończę to nie wrócę do niego.


Na koniec czas na 2 kosmetyki, które znalazłam w Walentynkowym Boxie Kremowym, który można było zamówić na Krem de la krem. Są one w mniejszej pojemności niż standardowa, ale są wydajne. Fajna opcja do przetestowania produktu. Obywie te marki goszczą w mojej pielęgnacji po raz pierwszy.

6. Krem nawilżający Miłość od Jardin

Dedykowany skórze naczynkowej ze względu na bogactwo ziół w składzie: kasztanowiec, krwawnik, arnika, kocanka, wiesiołek, dzika róża, ruszczyk, nawłoć i wąkrota azjatycka. Jak widać jest tego naprawdę sporo. Krem mieści się w szklanym słoiczku, mój ma pojemność 15ml, ale standardowo kupicie go w wersji 30ml. Ma delikatny, nieco ziołowy zapach.
Lekka konsystencja dość szybko się wchłania pozostawiając na skórze mgiełkę ochronną. Nadaje się pod makijaż. Mam cerę mieszaną z nieco wrażliwszymi partiami i ten krem sprawdza się bardzo dobrze na całej skórze, również tam gdzie jest ona nieco bardziej tłusta i z tendencją do powstawania nieprzyjaciół. Nie zapycha porów skóry oraz nie wzmaga przetłuszczania. Nawilża, wygładza i zmiękcza skórę. Łagodzi podrażnienia. Jest bardzo wydajny.
Jestem nim bardzo mile zaskoczona, ponieważ przyczynił się do polepszenia stanu mojej skóry i myślę, że w przyszłości zdecyduję się na pełną wersję.

7. Velvet Skin 2 w 1 maseczka i peeling w jednym, My Magic Essence

Kiedyś mówiło się, że jak coś ma więcej niż jedno zastosowanie to znaczy, że ani w jednym, ani w drugim nie spisze się dość dobrze. Od jakiegoś czasu można zauważyć zwiększoną tendencję producentów do tworzenia zwłaszcza peelingów do twarzy o działaniu mieszanym, głównie jest to połączenie złuszczania enzymatycznego/kwasowego z drobinkami ściernymi przez co mogą być używane do każdego typu cery z tą różnicą, że albo będziemy masować skórę ściernymi drobinami albo nie i w ten sposób potraktujemy taki peeling jak typowo enzymatyczny.

Kosmetyk zamknięty jest w słoiczku z ciemnego szkła, zapewne dlatego, aby nie narażać składników na utlenianie. Zapach ziołowy. Ma konsystencję gęstej, żóltej pasty z wyczuwalnymi drobinkami (zmielone owoce dzikiej róży). Nakłada się nieco ciężej ze względu na gęstość, ale po chwili czuć jak kosnstencja zmienia się pod wpływem ciepła w nieco rzadszą. Czuć też delikatne mrowienie składników złuszczających - enzymy z ananasa i papai. Zawiera karotenoidy, witaminy E, K, A oraz z grupy B, masło shea, olej makadamia, białą glinkę i olejki eteryczne.
Skóra po jego użyciu jest gładka, miękka, nawilżona, może być też lekko zaczerwieniona, ale to mija wkrótce po zmyciu. Stosuję ją tak, że nakładam na całą twarz średnio grubą warstwę, rozmasowuję zwłaszcza mocniej w partiach strefy T, zostawiam na ok. 15 minut, po czym zmywam przy pomocy żelu do mycia Miya, ponieważ zmycie maski samą wodą jest ciężkie i producent sam zaleca użycie w tym celu łagodnego żelu, czy pianki. Tak więc nawet po zmyciu żelem czuć efekty maski, ponieważ ma ona bardzo treściwą, olejową formułę, a zmywamy jedynie nadmiar olejów, glinkę i drobiny. Bardzo fajny kosmetyk już chociażby przez to, że łączy efekty peelingu i maseczki, skóra po jej użyciu jej w lepszym stanie i czuję, że naprawdę wchłania bogactwo receptury.

7 stycznia 2020

Veoli botanica - aktywna naturalna pielęgnacja

Jeszcze na jesień gdzieś w czeluściach internetu natknęłam się na markę kosmetyków produkowanych z naturalnych surowców z ukierunkowaniem na starannie wyselekcjonowanie składników czynnych. Przy okazji Black Friday zamówiłam do testów emulsję do oczyszczania i krem na dzień. Teraz już od ponad miesiąca stosuję tego duetu i jestem bardzo mile zaskoczona efektami.


W dzisiejszych czasach nurt eko przestaje być tylko modnym "widzi-mi-się", bowiem wydarzenia ostatnich miesięcy skłaniają do refleksji, że bez niego daleko nie zajedziemy. Kiedyś słuchanie o dziurze ozonowej traktowaliśmy nieco jak science-fiction, a dzisiaj odczuwamy jego skutki na własnej skórze już przy samej obserwacji pogody, nie mówiąc już o toczących się co rusz tragediach jak np. pożar w Australii. Ważne jest też, aby skończyć z nadmiernym konsumcjonizmem na rzecz przemyślanych i ograniczonych zakupów.

9 grudnia 2018

PK #10 listopad 2018

Skoro już grudzień to czas na nowe przegląd kosmetyczny. Przypomnę też, że PK to nie jest wpis adekwatny do standardowego "denka", jest to raczej wpis z serii "wyróżnione w tym miesiącu". Przedstawiam tutaj ok. 3/4 używanych przeze mnie kosmetyków. Dzisiejszy przegląd prezentuje się następująco...


1. Szampon przywracający równowagę włosom, Eco Lab
Szampon ma delikatny, nieco mydlany zapach. Konsystencja jest żelowa. Pojemność większa niż standardowa, bo aż 350ml.

5 listopada 2018

PK #9 październik 2018

Jesień zawitała na dobre, ale taka piękna, słoneczna pogoda mogłaby się nas trzymać znacznie dłużej. Po zmianie czasu dzień kończy się już po południu, jest więc to czas, kiedy możemy pozwolić sobie na więcej relaksu. Idealny czas na dobrą książkę, film, czy wyjście na miasto ze znajomymi. ;)


1. Pianka do mycia twarzy, Eco Lab

16 października 2018

PK #8 wrzesień 2018

Niezauważalnie nadeszła jesień, chociaż za oknem wciąż jest całkiem ciepło. Jesień to czas na rewitalizację skóry po lecie. Prym wiodą kwasy i inne metody złuszczania. Ja również zdecydowałam się na eksfoliację kwasem migdałowym (w salonie kosmetycznym, nie w domu) i do tego lekką pielęgnację nastawioną na odżywienie i łagodzenie skóry.


15 września 2018

PK #7 sierpień 2018

Wakacje minęły bardzo szybko. Wrześniowa pogoda łączy w sobie zarówno lato i jak jesień, co ułatwia przystosowanie się do następnej pory roku. Koniec lata to idealny czas na rewitalizację skóry po słonecznych kąpielach oraz tych w jeziorach, morzach, czy basenach ;)


1. Oczyszczający fito-żel do mycia tłustej i mieszanej skóry, Planeta Organica 

3 sierpnia 2018

PK #6 czerwiec-lipiec 2018

Tropiki za oknem cały czas nas zdumiewają. Dawno nie mieliśmy tak gorącego i przy tym mocno słonecznego lata. Jest to czas, w którym nawet jak stronimy od promieni to i tak do nas docierają i uwydatniają się w postaci zmiany zabarwienia naszej skóry od zaczerwienienia po coraz bardziej brązowe odcienie. Pamiętajmy więc o stosowaniu filtrów przeciwsłonecznych.
Latem warto postawić na lekkie (ale równie skuteczne) oczyszczanie twarzy np. w postaci olejków z emulgatorem, które łatwo zmyć samą wodą oraz lekkie formuły kosmetyków o działaniu nawilżającym, łagodzącym i odżywczym, aby nie obciążać skóry. Fajnie sprawdzą się teraz wszelkie żele, które pomimo uczucia ulgi, lekko schłodzą naszą skórę.


11 czerwca 2018

PK #5 maj 2018

Ostatnio było o makijażu, teraz czas na powrót do pielęgnacji. W tym miesiącu wyróżnione zostały kosmetyki do demakijażu twarzy oraz jeden do nawilżania ciała.


1. Nawilżający płyn micelarny z serii Dermiss od Farmony

15 kwietnia 2018

PK #3 marzec 2018

Marzec upłynął szybko i bezszelestnie, a to tempo przyspieszyły jeszcze przygotowywania do świąt. Skoncentrowałam się głównie na zużywaniu otwartych już kosmetyków. Moje przejście na stosowanie produktów naturalnych zaczynam na spokojnie, stopniowo wdrażając nowe kosmetyki eko i łącząć je z tymi mniej eko, które już zdążyłam kupić wcześniej ;)


7 marca 2018

PK #2 luty 2018

Niebawem skończył się luty, stąd czas na nowy PK. Przeważają w nim produkty do ciała, które zwykle szybciej się zużywa niż te do twarzy ;)


1. Zacznę od dłoni, które zwłaszcza zimą potrzebują większego nawilżenia. Mowa tu o serum Vitamins Philosophy od Mincer Pharma.

31 stycznia 2018

PK #1 styczeń 2018

Nowy rok, nowe zmiany. PK to nic innego jak Przegląd Kosmetyczny danego miesiąca. Cały czas stosuję lepsze i gorsze kosmetyki, więc koniec miesiąca jest dobrym czasem by jakoś podsumować te wybrane, godne uwagi. :)


1. Prym wiedzie Aksamitny balsam do mycia twarzy od Czarszki.

26 maja 2016

Kojąco-nawilżające mleczko do demakijażu Nutra Effects Avon

Cześć wszystkim. Chyba nikomu nie trzeba mówić, że demakijaż to podstawa pielęgnacji cery.

Generalnie pojmuję tego sens i widzę rezultaty solidnego oczyszczenia skóry z codziennych zanieczyszczeń. Jednak o ile mycie samej twarzy jest dla mnie bezproblemowe, to już demakijaż oczu to dla mnie prawie męka. Robię go bardziej z powinności, niż z innego powodu. Nie lubię efektu tłustości po dwufazówkach, nie lubię jak mnie oczy szczypią po użyciu miceli. Dlatego też ostatnio przerzuciłam się na mleczka.


13 maja 2016

Co warto kupić w Avon?

Cześć. Z firmą Avon na pewno każdy z Was spotkał się nie raz. Mi co jakiś czas zdarza się coś od nich kupić. Na blogu mam sporo recenzji kosmetyków tej marki. Dziś postanowiłam opisać Wam ich pewniaki, na które warto się skusić. :)

SERIE
Tu warto zwrócić uwagę na NutraEffects.
Seria stosunkowo świeża, ale ma dość przyjemne składy, a przy tym i działanie. Na dodatek cena nie nadwyręży Waszego portfela.
Miałam krem matujący (ten zielony z lewej) oraz mleczko do demakijażu. O mleczku napiszę niedługo, natomiast o kremie możecie przeczytać w TYM poście. Polecam spróbować, jeśli nie chcecie kremu to może chociaż coś do demakijażu? :)

27 kwietnia 2016

Żel antybakteryjny Clarena Medica

Cześć. Czy wiecie jakie kosmetyki do pielęgnacji są najbardziej pożądane przez kobiety dbające o siebie? Otóż zaraz obok kosmetyków naturalnych, eko itp. jest to dział kosmetyków salonowych. Bowiem profesjonalizm kojarzy się nam z wyższą jakością, lepszymi efektami niż wskazywałaby na to oferta drogeryjna.
Jeśli chodzi o procesy technologiczne przy produkcji kosmetyków ogólnie dostępnych jak i tych dedykowanych dla kosmetyczek to nie ma tu różnicy w wykonaniu. Zmiany możemy zaobserwować w samej recepturze, widzimy tu większe stężenia substancji czynnych, bardziej wyselekcjonowane mieszanki składników. Duży nacisk jest kładziony na efekt, mniejszy już na użycie substancji nieciekawych / nie całkiem potrzebnych, których staramy się na ogół unikać. Owszem, są marki, które stawiają na jakość od A do Z i nie zaśmiecają składów chemią, którą można zastąpić czymś zdrowszym, np. marka Theo Marvee. Ale są i takie, które koncentrują reklamę na kilku składnikach aktywnych, a reszta kosmetyku składem niewiele odbiega o sztampowych, drogeryjnych produktów. Te obie grupy wchodzą w skład kosmetyków salonowych, więc i w przypadku zakupów w salonach radzę zwrócić uwagę na nomenklaturę INCI.

Ten rodzaj kosmetyków lubi też wyróżniać się na serie typu Home, czy Home Care przeznaczone do użytku domowego, czy Medica, Med przeznaczone dla skór z problemami dermatologicznymi.


12 września 2015

Oczyszczanie twarzy z Tołpą i Alterrą

Cześć. Chyba każdy z nas wie jak ważne jest oczyszczanie skóry, szczególnie twarzy. Dziś bohaterami recenzji będą żel oraz mleczko stworzone do tego celu.


16 maja 2015

O emulsji do mycia twarzy bez SLS i o tym, jakie koszmarne są parabeny

Witajcie. Dziś mam dla Was recenzję. Opowiem o moim ostatnim żelu do mycia twarzy. Warto zwrócić na niego uwagę, jeśli już macie dość SLS-ów pchanych we wszystko do mycia. Jeśli choć trochę interesujecie się nomenklaturą INCI kupowanych przez Was kosmetyków, to pewnie zaczęliście zastanawiać się, czy w drogerii można dostać jakikolwiek żel chociażby do mycia twarzy bez tego składnika. Mnie zaczęło nurtować to pytanie jakieś kilka miesięcy temu, kiedy czytałam "Starzenie skóry". Cała publikacja opierała się głównie na działaniu promieni UV i filtrach chroniących przed nimi, ale był też mały wątek odnoście laurylosiarczanów sodu (w skrócie SLS, SLeS) mówiący, że związki te przyczyniają się do wysuszenia skóry. Po wielu przejrzanych etykietkach  znalazłam wreszcie kosmetyk myjący bez tego składnika.


INFORMACJE
Od producenta: "WSKAZANIA:
• skóra wrażliwa, podrażniona, z oznakami zmęczenia

DZIAŁANIE:
• oczyszcza i usuwa nadmierną warstwę lipidową skóry, nie wysuszając jej
• przygotowuje skórę do dalszej pielęgnacji
• wpływa korzystnie na kondycję skóry twarzy, poprawia jej wygląd
• chroni przed negatywnym wpływem środowiska

SKŁADNIKI AKTYWNE:
• ksylitol i laktitol -naturalne prebiotyki utrzymują prawidłową równowagę ekosystemu mikroflory skóry
• ekstrakt z czerwonej koniczyny -działa przeciwutleniająco i ujędrniająco
• alantoina -działa łagodząco na skórę
".
Pojemność: 200ml.
Cena: ok. 15zł.
Firma: Biały Jeleń.
Dostępność: drogerie i większe supermarkety.
Wersje: jedyna do mycia twarzy wchodząca w serię Prebiotic.

PLUSY
+ dobrze oczyszcza
+ jest łagodny
+ ma pompkę
+ przyjemnie pachnie
+ skład
+ dostępność

MINUSY
brak.


SPOSTRZEŻENIA
Jest to emulsja o dość rzadkiej konsystencji, co przekłada się na wydajność, którą opisałabym jako średnią. Dobrze spisuje się w swojej roli - oczyszcza i robi to bardzo delikatnie. Nie czuć po umyciu ściągnięcia skóry. Pompka umożliwia wygodną aplikację, jedno naciśnięcie wydobywa potrzebną ilość produktu do umycia twarzy i szyi. Skład stanowi miły wyjątek.


Ktoś z Was już go używał? Jakie są Wasze opinie? A może polecicie coś równie dobrego do mycia?

O PARABENACH SŁÓW KILKA...
Już od jakiegoś czasu Super-Pharm stał się moją ulubioną drogerią. Ostatnio korzystając z tzw. szalonej środy skusiłam się na kosmetyki do opalania w promocji -40%. Był przy nich duży tłok. Jakaś pani tłumaczyła starszej kobiecie, że parabeny to samo zło i ma szukać kosmetyków bez nich, bo powodują "powstawanie plam, wyprysków na skórze" i w ogóle wszystko, co najgorsze. Mnie zastanowiło skąd ta "wyuczona" pani czerpała swoje informacje. Kiedyś padło na nie zniesławienie ze względu na swoje potencjalne działanie kancerogenne w okolicy piersi, ale zostało ono umorzone oficjalnie. Również parabeny to grupa konserwantów, która uczula najmniej wśród innych dostępnych w produkcji. Są również dosyć dobrze tolerowane przez skórę i poza ich działaniem przeciwustrojowym na kosmetyk, nie odczuwamy ich działania na sobie. A jeśli ktoś należy do alergików to na pewno nie dostanie alergii od samych parabenów, ale raczej od wiązanki wszelakich związków użytych do powstania końcowego produktu.
Jeśli chcecie oceniać jakikolwiek składnik, to najpierw przeczytajcie kilka oficjalnych źródeł na jego temat, zamiast siać zamieszanie. Inni ludzie będą spokojniejsi, a Wy poczujecie się naprawdę mądrzejsi dzięki temu. ;)

6 kwietnia 2015

Miodowe mydło do włosów i ciała

Cześć Kochani. Jak tam po świętach? U mnie spokojnie, sama nie wiem kiedy zleciały. ;) Dzisiaj mam dla Was recenzję bardzo uniwersalnego mydełka, które można stosować od stóp do głów, łącznie z twarzą bez ryzyka podrażnień.


INFORMACJE
Od producenta: "Kąpiel Agafii - mydło do ciała i włosów MIODOWE. Mydło miodowe z naturalnych aktywnych komponentów stworzone specjalnie dla delikatnego oczyszczenia i pielęgnacji ciała i włosów."
Pojemność: 300ml.
Cena: ok. 15zł.
Marka: Receptury Babuszki Agafii.
Dostępność: internet, sklepy stacjonarne np. w Poznaniu.
Czas testowania: miesiąc.


 PLUSY
+ dobrze oczyszcza
+ nie podrażnia
+ nawilża
+ łagodzi
+ przyjemny zapach
+ wydajne


 
MINUSY
brak.

SPOSRZEŻENIA
Bardzo dobre mydełko. Spisuje się na włosach - zmywa oleje i inne zanieczyszczenia, nabłyszcza je i nie wysusza. Równie dobrze sprawdza się na skórze ciała i twarzy. Na twarzy nie odczuwam po nim ściągania, co zdarza się przy żelach, a skóra jest czysta. Delikatnie się pieni. Jest bardzo wydajny, od miesiąca niewiele go zużyłam, a stosuję go najczęściej do mycia włosów. Przy okazji przyjemnie pachnie. Polecam.:)

18 lutego 2015

Demakijaż: Rival de Loop, BeBeauty i Oriflame

Witajcie. Dzisiejszy post postanowiłam poświęcić tematyce kosmetyków do demakijażu, których aktualnie używam. Mam nadzieję, że wszyscy zdają sobie sprawę z tego, iż nie ma większego grzechu kosmetycznego od niezmytego makijażu przed snem. Skóra wtedy nie może oddychać, a co za tym idzie zaburza się proces jej regeneracji. Przyspieszamy starzenie. Również tak się dzieje, gdy zmywamy makijaż tylko połowicznie.

Trzymając się tematu przyznam się Wam, że do dziś pamiętam jedną z wpadek językowych pewniej konsultantki Mary Kay, która wpadła kiedyś do nas z wizytą, aby zareklamować swoje produkty.
Oczywiście pozwoliła nam przetestować swoje kosmetyki i zaczęła przy tym opowiadać, że ważne jest, aby "ZMYĆ DEMAKIJAŻ".
Fakt faktem było to jedne z wielu nieoficjalnych spotkań w domach, gdzie sprzedawcy produktów kosmetycznych próbowali przekonać nas (dwie kosmetyczki + rodzina chcąc nie chcąc orientująca się w jakimś stopniu w temacie), co jest ważne w pielęgnacji, jak się malować, czy jak działają poszczególne urządzenia, z którymi generalnie mamy styczność na co dzień w gabinecie. Oczywiście pada przy tym głupstw co nie miara, ale to tylko sprzedawcy - nie nam ich edukować, więc tylko grzecznie słuchamy, co mają do powiedzenia...


Ja zaczynam swój demakijaż od płynu dwufazowego. Jakiś czas temu w moje trafił tusz wodoodporny, o którym pisałam niedawno TU. I tak oto skończyło się zmywanie rzęs micelem. W drogerii wybieram między płynem Rival de Loop, a dwufazówką tradycyjna Ziaji oraz tą z serii zielonej oliwki. Ale skład obu Ziajek był taki nijaki i wygrał Rival de Loop za pantenol, aloes, miłorząb oraz skwalen wysoko w składzie.

13 lutego 2015

Dlaczego warto spróbować piankę do higieny intymnej od Oriflame + niespodzianka od Eclair

Hej Kochani. Pamiętacie jak jakiś czas temu pisałam o płynie do higieny intymnej od Marizy? Ostatnio zauważyłam w katalogu Oriflame powrót ich pianki do higieny intymnej. Mam ją już jakieś pół roku. Używam jej, gdy jestem w Poznaniu, zamiennie z wcześniej wymienionym płynem Marizy, który mam w domu. Bardzo się z nią polubiłam i dlatego też postanowiłam napisać dziś o niej, abyście i Wy mogli się do niej przekonać. ;)

INFORMACJE
Od producenta: "Łagodna pianka oczyszczająca z kompleksem Relief dla skóry wrażliwej. Zalecana dla kobiet, u których występuje umiarkowane uczucie suchości okolic intymnych, zapewnia skórze intensywne nawilżenie i niweluje uczucie dyskomfortu. Tak delikatna, że możesz ją stosować codziennie."
Pojemność: 200ml.
Cena: ok. 20zł.
Marka: Oriflame.
Czas testowania: pół roku.


PLUSY
+ jest łagodna
+ nie podrażnia
+ dobrze myje
+ nadaje się do mycia twarzy
+ wydajna

MINUSY
- SLeS w składzie
 
SPOSTRZEŻENIA
Pianka jest bardzo łagodna. W swojej roli sprawdza się bardzo dobrze. Używałam też go do mycia twarzy i tu też sprawdził się fajnie. Prawie nie czułam ściągnięcia po umyciu, co czuję praktycznie zawsze po zastosowaniu żelu. Generalnie jestem z tej pianki zadowolona, chociaż wolałabym, aby nie miała SLeSu w składzie.

 

Jakiś czas temu brałam udział w konkursie na fanpage'u Eclair Nails i udao mi się wygrać. W ciągu tygodnia dostałam paczkę. Był w niej list zapakowany w uroczą, różową kopertę oraz 5ml próbka ich najnowszego żelu, który utwardza się w 30 sekund w zwykłej lampie UV oraz pięknie pachnąca oliwka do skórek. Bardzo lubię takie niespodzianki <3



31 października 2014

Bardzo dziwny micel...

Witajcie. Korzystając z odrobiny wolnego czasu i dostępu do internetu przychodzę do Was z kolejną recenzją. Generalnie nie planowałam o tym kosmetyku pisać tak szybko, ale ze względu na kilka niepokojących zjawisk postanowiłam przyspieszyć jego opis.


INFORMACJE
Od producenta: "Bezzapachowy. Działa potrójnie: oczyszcza, tonizuje i nawilża. Do codziennej pielęgnacji. Nie wymaga spłukiwania. Forma miceli daje wysoką jakość oczyszczania, zapewnia łagodny demakijaż. Dzięki neutralnemu pH zachowuje równowagę fizjologiczną skóry, nie narusza jej bariery ochronnej. Nie wysusza, łagodzi napięcia, przyjemnie odświeża. Łagodnie i skutecznie usuwa zanieczyszczenia z twarzy, szyi i dekoltu, zmywa makijaż oczu i ust. Jest wzbogacony kojącym ekstraktem z rumianku lekarskiego oraz nawilżającym pantenolem. Specjalny, wielozadaniowy składnik ochronny, uspokaja podrażnienia, daje elastyczność, sprężystość i gładkość skóry, chroni przed utratą wilgoci. Płyn pozostawia uczucie komfortu oraz gładką i miękką cerę."
Pojemność: ja mam 500ml, ale można też kupić w wersji 250ml.
Cena: ok. 15zł.
Marka: Green Pharmacy.
Dostępność: drogerie Natura, apteki, internet.
Wersje: jest też micel z owsem.
Czas testowania: półtora miesiąca.

PLUSY
+ dobrze zmywa makijaż
+ wydajny
+ solidne zamknięcie
+ cena

MINUSY
- podrażnia oczy
- nieciekawy skład 
- i inne wymieniona niżej...

Skład.

SPOSTRZEŻENIA
Niedługo po zakupie znalazłam w płynie takie oto czarne drobinki.


Kilka dni temu jakby zmienił zapach. Wcześniej był prawie niewyczuwalny, a teraz stał się nieco nieprzyjemny, jakby lekko sfermentowany...
Mimo wszystko data ważności wskazuje, że wszystko powinno z nim być ok


// 2 tygodnie później
Napisałam do firmy opisując historię płynu. Pisałam to jako klient, nie blogger. Cała korespondencja była bardzo miła i kulturalna. Nie dostałam informacji, jakoby cała partia była wadliwa, ale przy zakupie proponuję Wam porównać datę ważności z numerem partii nowego opakowania z tym, które przedstawiłam Wam powyżej. Firma zadeklarowała się na wynagrodzenie mi kłopotów z micelem. Paczkę z nowym kosmetykiem wysłali mi zaraz po święcie Niepodległości. Ku mojemu zaskoczeniu był w niej również balsam do ciała oraz wizytówka z dopiskiem.



Podsumowując - mimo nieprzyjemnych wrażeń z wadliwym płynem, firma miło zaskoczyła mnie swoim podejściem do klienta. Oby więcej takich firm.